|
Bonsoir !
|
|
20.12.2010, 04:32
Post: #14
|
|||
|
|||
|
RE: Bonsoir !
Ekscelencja de Brolle poruszył tu bardzo ciekawe zagadnienie, dotyczące w jednakowym stopniu państw odwołujących się do historii realnego świata, jak i państw ściśle wzorowanych na konkretnej kulturze. W tym pierwszym przypadku, jak dotąd mieliśmy w sytuacjach "spornych" (jak wspomniane nałożenie się Krakowa/Krakau) rozwiązania dość cywilizowane, ale przypomnę chociażby sytuację, jaka miała miejsce w przypadku akcesji do OPM Rzeczpospolitej Eskwilińskiej - kiedy to jeden delegatów Skarlandu wyraził opinię, jakoby to Skarland miał "monopol" na kulturę iberyjską. Co prawda tamte słowa jak i sprzeciw szybko zostały zdementowane przez delegata głównego, ale warto zauważyć tu możliwość wystąpienia konfliktu.
Obie Francje - Cesarstwo i Republika - de facto powinny być tym samym. Ten sam naród, flaga, terytoria (Cesarstwa nie ma na mapie mikroświata, ale co jeżeli miałoby się pojawić? Geografia Francji zostanie zdublowana?). Smaczku dodaje fakt (jak sądzę, nie jest to tajemnica), że założyciel Cesarstwa pochodzi z Republiki. Czyli mamy de facto próbę budowy tego samego państwa na swój sposób, prawdopodobnie (nie znam szczegółów) wskutek konfliktu osobistego bądź ideowego. W przypadku państw bez realnego rodowodu sytuacja byłaby jasna - konflikt, może nawet oskarżenia o kradzież własności intelektualnej, nie kończące się spory kto jest "prawdziwszy" - jak chociażby dawniej był spór między dwoma Baridasami, również konflikt Sarmacja - Morvan, poza samym separatyzmem, miał charakter takiego sporu. W przypadku mikronacji historyczno-realnych sytuacja jak najbardziej się komplikuje - bo czy można domagać się wyłączności na koncepcję państwa wzorowanego? Nasuwa się wniosek, że analogicznie do nawiązań kulturowych, nie można takiej wyłączności ustanowić. A to jest problemem szczególnie dla tych państw historycznych - bo o ile te "wzorowane" mogą wprowadzać własne modyfikacje do kultury i generalnie - nie muszą się "nakładać", o tyle w przypadku państw historycznych, nawet odnoszących się do różnych okresów i ustrojów, zawsze istnieć może sytuacja konfliktu. Nasuwa się dość powszechny w naszych rozważaniach wniosek - "nic z tym nie zrobimy, bo nie mamy środków" - i jest to prawda. Musimy zdać się na rzeczywistość, która - zapewne brutalnie - zweryfikuje, czy takie państwa mogą żyć w koegzystencji, które okaże się "silniejsze", a przede wszystkim - czy w topniejącym pod względem populacji polskim mikroświecie jest miejsce dla dwóch tak podobnych państw. /-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos III Archont Demokracji Surmeńskiej, Tesmoteta Dyplomacji |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc



