|
Jeszcze jedno pożegnanie
|
|
09.02.2011, 17:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2011 17:07 przez Edward II.)
Post: #10
|
|||
|
|||
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
(09.02.2011 16:35)TimoteosStefanosigos napisał(a): Piękny pokaz retoryki, niestety, najwyraźniej obliczony na przekonanie kogoś, kto nie czytał mojej wypowiedzi. Bo zakładam, że nie było tak, że Ekscelencja sam jej nie czytał, albo że nie potrafił jej zrozumieć. To już bodaj trzeci lub czwarty raz w ostatnim czasie, gdy WE posługuje się niniejszą formułką. Takie retoryczne "copy-paste". Zapewniam, że zrozumiałem wyrażoną myśl. Pytanie brzmi raczej, czy WE wyraził to, co wyrazić zamierzał. Cytat: Sytuacja, w której nie dochodzi do upokorzenia. Tak urzędnika - który nie dokonał na tyle poważnych zaniedbań, aby go odwołać, jak i osoby. Odwołanie urzędnika jest tożsame z jego upokorzeniem? I byłby to argument przeciwko odwoływaniu urzędnika? Skupmy się na faktach. Gdyby owe zaniedbania nie były "na tyle poważne", nie zgłoszono by wniosku, który szybko uzyskał poparcie pięciu delgacji i milczącą akceptację potencjalnych sojuszników Sekretarza Generalnego. Cytat: Jeżeli Wasza Ekscelencja nie zauważył, zajęty zarzucaniem mi braku odwagi cywilnej - od dawna o reformę zabiegałem, ku niezadowoleniu większości delegatów Wprowadzenie prezydencji nie rozwiązuje niczego. Potrzebujemy silnego i aktywnego Sekretarza Generalnego i przynajmniej dysypozycyjnego Zastępcy. Ta dwójka powinna skierować energię i uwagę delegatów na zewnątrz OPM. Czas skończyć z ciągłym biciem piany i koncentracją na sprawach wewnątrzorganizacyjnych. Cytat: Swoją drogą, to jak to w końcu jest? Wasza Ekscelencja nie chciał odwołać Sekretarza Generalnego i traktował wniosek jako ostrzeżenie, czy wręcz przeciwnie, walczył z patologicznym statusem quo i z odwagą cywilną występował o jego usunięcie? Bo co odpowiedź, to inna wersja zdarzeń. Nie ma tu sprzeczności. Głosowałem za odwołaniem, gdyż nie zgadzam się na status quo - kolejne miesiące apatii, gnuśności i zastoju. Jednocześnie traktowałem głosowanie jako ostrzeżenie, gdyż wątpiłem, by poza mną i dwoma-trzema głosami udało się zmobilizować wiekszą liczbę delegatów. Nie przyszłoby mi do głowy odstąpić od głosowania tylko dlatego, że mój odpowiednik z innej mikronacji może najwyczajniej w świecie zignorować całe zamieszanie, jak to sie juz kilkakrotnie działo w przypadku wcześniejszych głosowań. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


