|
Czym powinniśmy się zająć
|
|
09.05.2010, 11:48
Post: #23
|
|||
|
|||
|
RE: Czym powinniśmy się zająć
Ekscelencje,
Padły słowa o Ruchu Mikronacjonalistycznym, także o wspólnej promocji. Pierwszy raz odkąd pojawił się ten temat, jestem nieco bardziej przychylny wobec niego. Musimy jednak zwrócić uwagę na pewną prawidłowość, która może nam zagrażać. Z jednej strony przy promocji idei mikronacji musimy siłą rzeczy uogólnić ją do w miarę wspólnych zagadnień. Ale z drugiej strony - nadal nie wiemy, co to oznacza. Przypomina mi się w tym momencie niezbyt sensowny trend umieszczania na witrynach internetowych państw definicji mikronacji jako ważnej części tekstu powitalnego na stronie głównej. Powiedzmy sobie szczerze: ile osób taka definicja w ogóle obchodzi? Gdybym przeszedł się po Austro-Węgrzech, zapytał ludzi - pewnie może z 20% by wiedziało, jak w miarę dokładnie nakreślić pojęcie mikronacji. Mimo, że wszyscy ci ludzie wiele tworzą, pracują, udzielają się. Nie jestem przeciwny promocji samej idei. Mam jednak ogromne obawy, że ta promocja zacznie być produkcją bezbarwnych, naukowo-akademickich tekstów, które zanudziłyby nawet najciekawsze osoby naszego świata, a z których najczęściej nic nie wynika. Jakiś czas temu Szlachetny Pan Vidor főur Simon stworzył poradnik austro-węgierski, ja niedawno go przeredagowałem - i stąd nasuwa mi się pewna myśl: dlaczego właściwie nie możnaby wydać - na jakiejś stronie lub w formie pdf - takiego mini-przewodnika po wszystkich możliwościach, jakie dają mikronacje? Nie musimy zarzucać młodych osób podręcznikową nudą, możemy równie dobrze napisać ciekawy poradnik odnoszący się uniwersalnie do wszystkich mikronacji. Jeżeli zaś chodzi o utożsamianie się z Organizacją, to owszem, ciekawa myśl, tyle że to chyba zależy w dużym stopniu od społeczeństw. Nad Dunajem - ze względu na pewną izolację - nikt prawie (prócz wysoce zainteresowanych OPM) nie słyszał o "światowym kryzysie", dzięki czemu nie był on dla nas tak straszny, jak dla większości państw. Normalnym jest, że i tak większość z nas nadal będzie się utożsamiać bardziej ze swoją ojczyzną niż z międzynarodową organizacją - myślę że żadne z państw nie chciałoby, aby było na odwrót. Tutaj jest też pewna zaleta promocji indywidualnej, której nie ma promocja międzynarodowa - normalnym bowiem jest, że każde państwo stara się jak najlepiej wypromować. Nigdy nie uwierzę, że w przypadku promocji wspólnej te starania będą większe. Chociaż - oczywiście - nawet suma najmniejszej pracy w przypadku OPM będzie imponująca i może dać efekty. Jeżeli zaś chodzi o tezę, że promocja indywidualna nie daje efektu, to pozwolę sobie zauważyć, iż taka promocja daje na tyle duży efekt, na ile dane państwo może wydawać się interesujące. Nawet wspólna, OPM-owska promocja nie da efektu, jeżeli dany kraj nie będzie w stanie wyróżnić się na tle innych, zaciekawić i zainteresować. Skończył się w dużej części czas państw naśladujących (zwanych też yoyonacjami), których głównym marzeniem było "być jak X-landia" - albo zostały wchłonięte, albo upadły. Państwa, które nie stawiały od początku na jakiś specjalny charakter, zdążyły sobie go wytworzyć - a reszta po prostu zakończyła działalność. Pierwsze bardzo chwalebne przykłady wyłamania się z "ilościowego" pojmowania mikronacji to Samunda i Państwo Świetlików. Samunda, bardzo fajnie pisząca na swoich stronach: " Co za szczęście. Obiad idzie! Nie uciekaj, to nie o Tobie. Z łowów wracają myśliwi. Popatrz. O tam. Idą wzdłuż rzeki. Czas w Zjednoczonym Królestwie Samundy biegnie swoim tempem, dostojnie i bez pośpiechu. Zasiądź przy plemiennym ognisku i poznaj lepiej nasz magiczny kraj. Nie jesteśmy jednym z największych państw wirtualnych. Nie twierdzimy również, że rozwijamy się najszybciej. Nie chodzimy na skróty i nie zadowalamy się prostymi rozwiązaniami.". Państwo Świetlików, póki było niepodległe, dysponowało wspaniałymi, interesującymi stronami, ciekawą strukturą i po prostu takim wizjonerstwem, że większość z nas może się - kolokwialnie mówiąc - schować. Wiem, że Państwo Świetlików nie odniosło wielkiego sukcesu (wynika to jednak z zupełnie innych czynników), a Samunda sama na swoich stronach przyznaje, że nie jest wielkim centrum aktywności. Ale są to państwa, które odważyły się pokazać, że można zwrócić uwagę na charakter i atmosferę - dzięki nim na przykład Austro-Węgry nauczyły się stawiać najwyżej swój klimat. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


