Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jeszcze jedno pożegnanie
09.02.2011, 18:18
Post: #11
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Cytat:Odwołanie urzędnika jest tożsame z jego upokorzeniem? I byłby to argument przeciwko odwoływaniu urzędnika?

Wasza Ekscelencjo, upokorzeniem w tym wypadku jest przyjęta przez oskarżycieli forma działania. Sekretarz Generalny został postawiony na pręgierzu, okazało się, że to jego wina jest obecna sytuacja Organizacji, okazało się że jest jednocześnie zgrzybiałym starcem (w sensie sprawowania tego stanowiska), który nie robi nic i jednocześnie aspiruje do miana nieusuwalnego dyktatora. Pomijając wewnętrzną sprzeczność w oskarżeniach (P.S. Za moich czasów bardzo popularne było oskarżanie go o bycie marionetką, spróbujcie, to zawsze działa), to jest właśnie to upokorzenie, które popierający wniosek i głosujący za odwołaniem mu zafundowali.

I nie, nie jest to argument za pozostawieniem SG na stanowisku. Powtarzam - trochę to nudne, ale chyba muszę - było wiele sposobów na zmianę Sekretarza. Wyście wybrali sposób najbardziej pośpieszny, najbardziej upokarzający, najmniej skuteczny no i najmniej przemyślany, bo jak się okazało - najbardziej destrukcyjny dla Organizacji, bo nie mieliście żadnego planu "co jak się uda". De facto nie chodziło wam o reformę, bo gdyby tak było, od tego byście zaczęli, ale o potrząsanie szabelką i urwanie Sekretarzowi Generalnemu kolejnej części jego autorytetu (już widzę te komentarze, pewnie zakulisowe, nt. Sekretarza uratowanego przez nieobecnych).

Cytat:Skupmy się na faktach. Gdyby owe zaniedbania nie były "na tyle poważne", nie zgłoszono by wniosku, który szybko uzyskał poparcie pięciu delgacji i milczącą akceptację potencjalnych sojuszników Sekretarza Generalnego.

Nie wiem kogo uważa Ekscelencja za "milczących potencjalnych sojuszników". Nie chodzi mi tu o licytowanie się liczbami - bo gdyby każda kwestia popierana przez większość była automatycznie słsuzna i prawdziwa... Chodzi mi o to, że poza słusznymi pretensjami delegacji erbokańskiej o nieodpowiedzenie na interprelację, to co można zarzucić Sekretarzowi Generalnemu? Czy były jakieś problemy z wykonywaniem technicznych obowiązków? Czy jakieś wnioski o członkostwo zostały złośliwie nie rozpatrzone? No, chyba że po raz en-ty zechece Wasza Ekscelencja przywołać swoje oczekiwania co do kreowania polityki organizacji przez SG i po raz en-ty zbyć milczeniem moje pytanie o prawne podstawy tychże oczekiwań, to proszę bardzo.

Zresztą - równie dobrze można by postawić tezę o milczących potencjalnych sojusznikach wniosku - no bo skoro postawiono argument, że ich nieaktywność jest skutkiem działań Sekretarza Generalnego, to czemu nie pojawili się, żeby go poprzeć?

Cytat:Wprowadzenie prezydencji nie rozwiązuje niczego. Potrzebujemy silnego i aktywnego Sekretarza Generalnego i przynajmniej dysypozycyjnego Zastępcy. Ta dwójka powinna skierować energię i uwagę delegatów na zewnątrz OPM. Czas skończyć z ciągłym biciem piany i koncentracją na sprawach wewnątrzorganizacyjnych.

Rozumiem, ma Ekscelencja inną wizję niż ja. Dlaczego zatem wówczas, kiedy proponowałem wprowadzenie prezydencji, nie zaproponował Ekscelencja swojej reformy? Dlaczego wtedy nie usłyszeliśmy o potrzebie wprowadzenia kadencyjności, o wzmocnieniu Sekretarza Generalnego? Dlaczego dopiero teraz nagle okazuje się, że jest Ekscelencja tym ostatnim sprawiedliwym, z cywilną odwagą walczącą o reformę patologicznego OPM, z głodnym władzy i przyspawanym do swojego stanowiska Sekretarzem Generalnym na czele? Owszem, przerysowuję, w tym samym stopniu co Ekscelencja w poprzednim poście, ale tak to właśnie ma chyba wyglądać w pańskiej wizji - konflikt między grupą odważnych reformatorów, a zastałym patologicznym establishmentem.

Tyle że "patologiczny establishment" wielokrotnie wskazywał na obecną sytuację, apelował o aktywność do delegatów, wskazywał że zgodnie z prawem sam nie może wiele zrobić, proponował jego zmianę (która została odrzucona), próbował wzmocnić swoje możliwości wpływania na tą aktywność (co zostało odrzucone), a gdy wreszcie zadziałano stanowczo i niezależnie, posypały się gromy, że próbuje wprowadzić dyktaturę.

Teraz słyszymy, że wszystko co się działo, to było z jednej strony bicie piany, a z drugiej - apatia, gnuśność i stagnacja. Na przyszłość radziłbym jednak zostać przy wcześniejszej strategii używaniu sprzecznych argumentów w dwóch różnych postach - byłby mniej zauważalne niż w jednym.

/-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos
III Archont Demokracji Surmeńskiej,
Tesmoteta Dyplomacji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
RE: Jeszcze jedno pożegnanie - TimoteosStefanosigos - 09.02.2011 18:18

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości