|
Zwołanie TA na sesję plenarną
|
|
11.08.2009, 19:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2009 19:08 przez Piotr Koscinski.)
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Zwołanie TA na sesję plenarną
Wysoki Trybunale!
Chodzi o rozstrzygnięcie sprawy szczególnie trudnej. Czy uznanie podmiotowości wirtualnego państwa oznacza uznanie jego terytorium, wyznaczonego przez piksele na wirtualnej mapie? Czy raczej oznacza uznanie terytorium, określanego jako strony internetowe, fora i listy dyskusyjne? Wszystkie znane mi v-państwa jakoś budują swoje terytorium na v-mapach. Niektóre - na wirtualnej Ziemi (czyli nie na realnym obszarze określonym jako powierzchnia planety Ziemia), inne - na Ziemi prawdziwej (de facto prowadząc spór terytorialny z realnymi państwami), a niektóre w Kosmosie lub jakimś nieokreślonym, całkowicie fikcyjnym obszarze. Na tych v-terytoriach budują swoje miasta, wsie, obozowiska plemienne czy innego rodzaju osady. Wydawałoby się więc, że v-terytorium jest czymś konstytuującym v-państwo. Ale też jest czymś potencjalnie niesłychanie zmiennym. Bez problemu można zlikwidować miasto, postawić nowe, stworzyć wyspę, ba! zlikwidować pół kontynentu. W moim przekonaniu więc, v-terytorium jest istotnym elementem v-państwa, ale wobec swej - jednostronnie określanej! - zmienności nie musi być koniecznie i bezwzględnie uznawane przez v-państwo, które podejmuje decyzję o jego uznaniu i/lub nawiązaniu stosunków dyplomatycznych. Oczywiście, nie oznacza to pełnej dowolności; innymi słowy, uznanie jakiegoś v-państwa nie może prowadzić do dowolnego uznawania lub nieuznawania jego v-granic. Innymi słowy: uznanie państwowości bez uznania v-granic jest możliwe. Tyle, że w konsekwencji musi oznaczać bardzo niski poziom kontaktów - np. bez stosunków dyplomatycznych lub z takimi stosunkami na szczebli co najwyżej charge d'affaires. Jeśli ktoś decyduje się na nawiązanie stosunków dyplomatycznych, decyduje się też na "przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza" tego, co to państwo twierdzi na temat swojego terytorium. Czyli: jeśli mamy stsounki dyplomatyczne z państwem X, nie powinniśmy nawiązywać takich stosunków z mającym wobec państwa X roszczenia terytorialne państwem Y. A jeśli się na taki krok decydujemy, to przyjmujemy do wiadomości, że może to prowadzić do rozmaitych skutków - jak zerwanie stosunków dyplomatycznych przez państwo X. Inaczej jeśli mamy takie stosunki z państwami X i Y - a one popadną w konflikt. Cóż, wtedy możemy zachować neutralność albo opowiedzieć się za jedną ze stron. Co z kolei też pewnie spowoduje konsekwencje. Czy to wszystko da się przełożyć na język prawny? Z trudem. Ale spróbować można... diuk Piotr Kościński były Sekretarz Generalny OPM Przedstawiciel SPM |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc

