Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czym powinniśmy się zająć
04.05.2010, 22:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2010 23:21 przez Edward II.)
Post: #8
RE: Czym powinniśmy się zająć
Ekscelencje,

Wydaje się, że względnie satysfakcjonującą odpowiedź na postawione przez Sekretarza Generalnego pytanie znajdziemy w art. 1. Karty, gdzie przeczytamy, że celem Organizacji “jest zapewnienie możliwości swobodnej wymiany poglądów między polskimi Mikronacjami, a także działalność na rzecz rozwoju prawa międzynarodowego i zasad pokojowego współistnienia oraz promowanie współpracy międzynarodowej”.

Jest to swoista idea regulatywna OPM – ponadczasowy drogowskaz, który jednocześnie otwiera przed nami szerokie pole manewru. W moim odczuciu nie stoimy dziś przed koniecznością ponownego sformułowania podstawowych celów działania Organizacji, bo owe cele zostały określone dostatecznie klarownie kilka lat temu. Kwestią kluczową wydaje się bowiem jakość naszej aktywności. O ile bowiem z realizacją pierwszego z wymienionych tu zadań (swobodna wymiana poglądów) na ogół nie mamy problemów, nieco gorzej ma się rzecz z ową działalnością na rzecz rozwoju prawa międzynarodowego, zaś zupełnie beznadziejnie – z egzekwowaniem zasady pokojowego współistnienia, co tradycyjnie stanowi skwapliwie strzeżoną domenę polityki państw członkowskich, które w przypadku sporów międzynarodowych na ogół w ogóle nie oglądają się na stanowisko Organizacji. (Dodajmy – o ile takie stanowisko w ogóle zostaje sformułowane, a z tym przecież bywało różnie.)

Truizmem będzie stwierdzenie, że Organizacja Polskich Mikronacji, jak każdy niejednorodny organizm tego rodzaju, nosi twarz jej Sekretarza Generalnego, który swobodnie rozporządza jej skromnymi siłami kadrowymi i – wobec braku poważniejszego zainteresowania ze strony państw członkowskich – decyduje o podstawowej linii działania. Znakiem rozpoznawczym Organizacji, niejako wpisanym w jej naturę, jest zatem pożądana przez wszystkich koncyliacyjność, właściwa również jej Sekretarzowi Generalnemu, oraz względna neutralność realizowanej polityki. Względna, gdyż wciąż odległym standardem jest sytuacja, w której władze Organizacji wolne będą od kłopotliwych uwikłań na poziomie krajowym, stając się po prostu obywatelami mikroświata. Prawdą jest również, że cechą OPM i zarazem jej podstawową bolączką jest rażąca nieskuteczność i niezdolność do odciskania trwałego śladu na mikronacyjnej rzeczywistości. Stąd blisko już do postępującej apatii i odrętwienia jej członków. Jaki długo można ładować do pieca lokomotywy, która stoi na bocznicy?

Pytanie zatem nie “co?”, lecz “jak?”. Nawet bowiem przy dowolnie sformułowanych celach, rozmnożonych i rozpisanych na dowolnie wielu płaszczyznach, wiele nie wskóramy, jeśli Organizacja w dalszym ciągu traktowana będzie w najlepszym razie jako izolowany, lecz i samoizolujący się klub dyskusyjny, będący gratką dla kilkunastu kilkunastu zblazowanych i zajętych sobą mikronautów, którym własna ojczyzna nie zapewnia dostatecznie absorbującej rozrywki.

Po kilku latach irytującej nijakości powiedzmy sobie otwarcie: potrzebujemy Organizacji agresywnej, śmiało szarpiącej do przodu, przychylnej spełniającym określone standardy państwom, ale i po Arystotelesowsku ksenofobicznej – zdecydowanej bronić określonych wartości choćby za cenę otwartego konfliktu – w naszych warunkach zawsze przecież werbalnego. Żadna społeczność polityczna nie może być absolutnie otwarta. Bądźmy wspólnotą polityczną, ale i – a może przede wszystkim – aksjologiczną. Starożytni mieszkańcy Aten zwykli przeciwstawiać wspólnotę polityczną i barbarzyństwo, nazywając barbarzyńcami wszystkich tych, którzy nie posługują się greką. Zabawna rzecz – blisko dwa lata temu na jednej z wandejskich witryn trafiłem na uwagę, która idealnie współgra z przywołanymi tu słowami: “Spór w mikroświecie nie jest jedynie grą polityczną – to realna walka Dobra ze Złem, Prawa z Barbarzyństwem (…)”. (http://wandystan.eu/system/system.php?strona=1577). To pełne patosu stwierdzenie jest czymś więcej niż tylko suchym stwierdzeniem pewnego faktu. To wyznanie wiary.

Ową greką jest poszanowanie jasno określonych wartości oraz równie jasno określonych standardów. Świat mikronacji zawsze będzie światem pluralizmu ideowego – to rzecz bezdyskusyjna. Szalenie istotne jednak, by nie schodzić pewnego poziomu, poniżej którego wypowiadane słowa stają się tylko męczącym poszczekiwaniem. By – otóż to! – elastycznie reagować i ingerować w sprawy wewnętrzne państw niejako z automatu – ilekroć dochodzi do naruszenia pewnych reguł. W przeciwnym razie Gmach Narodów, serce OPM, stanie się mauzoleum spóźnionych bon-motów. W warunkach wirtualnych owa ingerencja zawsze przybiera postać werbalnego komentarza do zastanej sytuacji – oświadczenia, uchwały, rezolucji, artykułu prasowego. Komentujmy zatem, nie ograniczając się do wydawania spóźnionych pomruków aprobaty czy niezadowolenia.

SUGESTIE

Podstawowe cele i jedyne warte zachodu zadania Organizacji wpisałbym w następującą triadę: Promocja – Arbitraż – Reagowanie Kryzysowe. Każdy z powyższych elementów należy rozumieć możliwie szeroko.

Promocja – na zewnątrz internetu, ale przede wszystkim jednak – w obrębie mikroświata. Absolutnie kluczowe wydaje mi się tu skompletowanie przytomnej redakcji Informatora (Biuletynu) OPM. Również rozpisany właśnie konkurs na organizatora Wystawy V-Światowej, o ile zostanie potraktowany poważnie, powinien przynieść ciekawe efekty. Wystawa, promująca krajowe osiągnięcia z zakresu kultury (rynek medialny, lokalna twórczość artystyczna) czy przyswojonych technologii (atrakcyjne witryny internetowe, frapujące rozwiązania) mogą przyczynić się do wypracowania domyślnego układu odniesienia dla pozostałych mikronacji – zwłaszcza tych raczkujących.

Arbitraż – ale i aktywność prawodawcza OPM. Organizacja bezwzględnie musi zostać skojarzona z najwyższą instancją odwoławczą w przypadku sporów międzynarodowych. Neutralny i kompetentny rzecznik Trybunału Arbitrażowego to warunek podstawowy. Odpowiednia reklama i konsekwentna praca nad wizerunkiem obiektywnego Trybunału – to sprawa kolejna. Wypada również dbać o stałą aktywność na polu sensotwórczym i projektującym – tutaj dobrym przykładem jest przyjęte w lutym br. wspólne stanowisko w sprawie definicji terytorium państwa wirtualnego. Im więcej wspólnych definicji i reguł znaczeniowych, tym lepiej.

Sugeruję również, by w niedalekiej przyszłości Organizacja opracowała przynajmniej konwencję regulującą kwestie sukcesji państw. Rozwiąże to m.in. problem martwych lub reaktywowanych mikronacji oraz opuszczonych terytoriów i ich legalnych sukcesorów. Konwencja regulowałaby również kwestię sukcesji w odniesieniu do umów międzynarodowych. Tym samym odpowiadałaby na proste pytanie: w jakich warunkach państwo powstałe ze zjednoczenia (lub rozpadu) jest prawnym kontynuatorem uprzednio obowiązujących traktatów? W dobie swoistej mody na federacje (Mikrosławia, Al Rajn), które mają być remedium na demograficzną zapaść mikronacji, będzie to dokument odpowiadający na bieżące zapotrzebowanie.Zastrzegam – wspomniana konwencja nie ma nic wspólnego z kwestią wspólnej mapy OPM, której powstanie nie konieczne dla wypracowania mechanizmów postępowania w sytuacji konfliktu interesów.

Słowa uznania należą się pomysłodawcy Akademii Dyplomatycznej. Jeśli idea nie rozejdzie się w szwach, będzie znakomicie. Poza kursem redagowania not dyplomatycznych i młócenia zawiłości protokolarnych, warto dodatkowo pokusić się o opracowanie zwięzłego podręcznika historii dyplomacji mikronacyjnej. Choćby w tak frywolny sposób, w jaki uczynił to w j. polskim Ryszard Frelek. Czy ktoś z Panów pamięta jeszcze, w którym roku powstała OPM?

Reagowanie Kryzysowe – zadanie dla istniejącego już Departamentu Politycznego. Jego pracownicy zobligowani byliby do referowania interesujących członków OPM problemów i przygotowywania projektów wspólnych stanowisk czy rezolucji. Najważniejsze, by uniknąć chaosu organizacyjnego i sytuacji, w której – jak przy okazji kryzysu wokół RSiT – interesującą większość członków Organizacji dyskusję dusić w zarodku – zamykając wątek. Kneblowanie nie ma sensu. Dyskutanci i tak wykorzystają rodzimą prasę i mniejsze fora dyskusyjne, zaś OPM zostanie po prostu zmarginalizowana.

Ostatnia uwaga. Powyższe uwagi nie mają większej wartości w sytuacji, gdy społeczeństwa państw członkowskich pozostają obojętne czy wręcz nieświadome wewnętrznego życia Organizacji: omawianych na tym forum problemów, diagnozowanych chorób, przygotowywanych recept. Czym dla obywatela dzisiejszego Elderlandu, Sarmacji, Dreamlandu czy Scholandii jest Organizacja Polskich Mikronacji? Skansenem? Parodią ONZ? Odpowiednikiem pola golfowego dla głów państw i szefów rządów? Wypada zatem pokusić się o zdopingowanie przynajmniej rodzimych elit. Zapewne pożądanym standardem byłoby skompletowanie kilkuosobowej kadry względnie bezstronnych i wolnych od zaangażowania w lokalne gry polityczne mikronautów – zalążek niezależnych funkcjonariuszy Organizacji. Czy będzie to polityk na emeryturze czy obywatel dobrowolnie pozostający poza strukturami organów władzy publicznej – nie ma to większego znaczenia. W tej chwili brak takich funkcjonariuszy to jedna z naszych głównych bolączek.

W moim odczuciu jest to plan minimum. Zachęcam do rzeczowej dyskusji.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
RE: Czym powinniśmy się zająć - Edward II - 04.05.2010 22:11

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości