Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
25.06.2011, 00:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.06.2011 01:04 przez FJ II.)
Post: #5
RE: Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
Ekscelencjo,

Rezolucja jest - jak sądzę - tylko początkiem pewnego procesu.

Jeszcze parę lat temu, jeżeli ktokolwiek zająknąłby się o wojnie czy konfliktach zbrojnych, zostałby wyśmiany i wyszydzony przez szeroką publiczność. I to pomimo faktu, że wtedy właśnie polityka międzynarodowa była zdominowana przez napięcia i konflikty.

Organizacja Polskich Mikronacji w mojej opinii nie powinna pozostawać obojętna na fakt, że do naszej mikronacyjnej rzeczywistości dołączyła ta nowa forma realizowania siebie - militarna. Zarówno Ekscelencja, jak i ja, byliśmy czynnymi uczestnikami tego procesu. Ignorowanie problemu może w tym przypadku doprowadzić jedynie do tego, że przeniknie nam on przez palce, zupełnie niekontrolowany.

Swego czasu zastanawiałem się nad projektem bardzo prostej konwencji dotyczącej działań zbrojnych. A może dopuszczalibyśmy oficjalne uznanie istnienia armii i możliwości prowadzenia działań zbrojnych tylko w ramach tej konwencji, a więc w takich państwach, których siły zbrojne określane są w odpowiednio trwałym dokumencie o randze ustawy lub podobnej? Nie mówię tu o idiotycznym obliczaniu, komu się należy ile wojska - bo to nigdy nie dojdzie do ładu. Choćby dlatego, że kraje mają różne tradycje, w tym u nas bardzo silny zawsze był militaryzm, o czym świadczy zresztą zawsze duża liczba zgłoszeń do naszych sił zbrojnych. Mówię jedynie o tym, że umawiamy się na rzecz pod tytułem: "Dobra, piszemy w ustawie/dekrecie/czymś innym równie ważnym, jak z grubsza wyglądają nasze siły zbrojne i publikujemy to do powszechnej wiadomości." To by w zupełności wystarczyło na obecnym etapie.

Problemem jest też reżim w Samundzie. Obecnie na tych terenach funkcjonuje tylko jeden organ prasowy, jak zresztą można się łatwo domyślić, często samundyjskie władze piszą tam same o sobie, a "komentatorzy" wszystkich uczestników dyskusji szkalują i lżą. Samunda ma bardzo szczelnie zamknięte granice dla obserwatorów zagranicznych - z jednej strony wystarczy "tylko" zostać stałym mieszkańcem, żeby zobaczyć więcej, a z drugiej - nikt nim od dawna nie został. Samunda nie uczestniczy w pracach żadnej organizacji międzynarodowej, słyszymy o niej tylko w razie jakiejś prowokacji. Ponadto, tak jak realne państwa nie chcą brać odpowiedzialności za działania terrorystów, Samunda nie chce brać odpowiedzialności za działania poddanych swojej królowej żyjących w ramach Osady Wikingów. Z jednej strony Samunda uznaje autonomię i niepodległość Osady, z drugiej zaś na swoich mapach zaznacza ją jako część swoich ziem, a gdyby nie daj Boże poprowadzić tam prewencyjną akcję zbrojną, to mimo tej niepodległości, nie można oczekiwać że Samunda nie odpowie tak, jakby to była napaść na jej terytorium.

Wreszcie rzeczy nie do wyobrażenia: z jednej strony Samunda określa się jako państwo plemienne, niecywilizowane, ale spokojne i przytulne, a z drugiej nagle dysponuje siłami, o jakich nie są w stanie wyobrazić armie całego mikroświata. Do tego jeszcze ma imperialne ambicje (do dziś nie mogę sobie wyobrazić Gdańska pod "butem", a raczej gołą stopą, niecywilizowanych plemion), które nie wróżą dobrze.

Najsmutniejsze, że jak się przyjrzeć Samundyjczykom, to większość z nich możnaby określić jako "przyzwoitych ludzi", z Jej Królewską Mością na czele. Miłych, uczynnych, spokojnych i chyba nawet dumnych ze swojego ciekawego państwa. Kłopotem jest ustrój, który za królewskim przyzwoleniem dopuszcza ludzi pokroju Thorgautra Svenssona do władzy. Ludzi, których najwyraźniej bawi perspektywa straszenia użyciem "wyrosłych znikąd" sił zbrojnych (razem z bronią biologiczną, chemiczną czy atomową).

Oczywiście Samundyjczycy sami stanowią o swoim losie. Robią to najlepiej, jak umieją. Mam (i pewnie nie tylko ja) wiele szacunku do królowej Samundy, która ma zasługi także w budowaniu Austro-Węgier. Ale dopóki Samunda prowadzi agresywne działania, należy reagować ostro i stanowczo - i tak właśnie będziemy robić zawsze, gdy spotkamy się z takimi prowokacjami. Dlatego nie mam nic przeciwko propozycji zorganizowania misji wojskowej czy blokady morskiej. Skoro Samunda uważała, że zablokowanie dostępu dla żeglugi morskiej i oceanicznej Polsce i Litwie jest w porządku, to zapewne też nie będzie mieć nic przeciwko okrążeniu ziem Zjednoczonego Królestwa Samundy.

EDIT: Nie otrzymałem odpowiedzi na moją notę ostrzegawczą w takiej samej formie. Otrzymałem jednak odpowiedź pośrednią, w dyskusji pod artykułem "Habari" (tam też zresztą zostałem obrażony, najgorsze że obrażający "bullterier Samundy" w ogóle się nie wysilił). Królowa wspomniała samundyjski akt prawny dotyczący Osady Wikingów: http://www.samunda.ayz.pl/readarticle.ph...cle_id=23. Z drugiej strony, komentarz mówiący, iż jestem "za głupi, by zrozumieć Samundyjskie prawo", mówi też że "można żyć razem i osobno za razem. Samunda odpowie ogniem na takie państwo" może z dużym prawdopodobieństwem należeć do Thorgautra Svenssona (to jest jego język, który miałem "przyjemność" oglądać w czasie rozmów prywatnych).

Mam wrażenie, że w Samundzie tak czy inaczej interpretuje się przepisy tak, jak władzom wygodnie (znane z realnych praktyk totalitarnych). Więc jeżeli będzie groźba akcji zbrojnej, Samunda zapewne podkreśli jedność Samundy i Osady Wikingów (choć to Jomsborg ma udzielać pomocy militarnej Samundzie, a nie Samunda Osadzie). Dziwi mnie tylko, że skoro Osada Wikingów jest niepodległym państwem, istniejącym już prawie trzy lata, nigdy jak dotąd nie podpisała żadnej umowy międzynarodowej, NAWET z Samundą, której przecież ma obowiązek bronić. To tylko dowodzi, że w Samundzie prawo istnieje tylko wtedy, kiedy Thorgautr Svensson tak wymyśli.

Ja jestem zwolennikiem tezy, że skoro Wikingowie są w 100% poddanymi królowej Samundy, to mimo wszystko Samunda powinna ponieść za nich odpowiedzialność. Jej Królewska Mość musi wreszcie zrozumieć, że uśmiechając się i pozwalając na wszystko swojemu następcy, doprowadzi swój kraj do jeszcze większej izolacji. A jeżeli tak będzie dalej, to pozostaje nam czekać na koronację w stylu cesarza Bokassy :-).

[Obrazek: UB4.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
RE: Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu - FJ II - 25.06.2011 00:49

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości