Wątek zamknięty 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jeszcze jedno pożegnanie
07.02.2011, 15:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2011 15:41 przez Piotr Koscinski.)
Post: #1
Jeszcze jedno pożegnanie
Szanowni Państwo,
Miałem się tu już - poza działem SPM - nie wypowiadać, ale postanowiłem, że jednak to uczynię.
Najpierw kluczowa uwaga: OPM nie ma już sekretarza generalnego, bo ja złożyłem dymisję ze skutkiem natychmiastowym. Obowiązki SG OPM pełni Ekscelencja Timoteos Stefanosigos. Odwołać go może dopiero nowy SG OPM.
To fakt: moja rezygnacja była spowodowana przyczynami emocjonalnymi. Bo poświęciłem Organizacji naprawdę sporo czasu, sporo wysiłku. Oczywiście, popełniłem mnóstwo błędów, lecz któż ich nie popełnia? Ale niestety - trudno mi kierować strukturą, w której jestem oskarżany o nieudolność, a na dokładkę o jakieś niecne zamiary. I gdy widziałem, jak to niektórzy Reprezentanci aż dyszeli: odwołać, odwołać, odwołać... a potem choćby potop!
Proszę Państwa! Ja trzy razy chodziłem do Urzędu m.st. Warszawy by zalegalizować istnienie SPM po to, by ułatwić "realne" życie OPM. Tymczasem jednym z powodów wymienionych we wniosku o odwołanie mnie był zarzut, że SPM zakładałem. Zastanawiająca jest ta wszechobecna podejrzliwość co poniektórych. Zastanawiające jest to zakładanie czyjejś - w tym przypadku mojej - złej woli. Że niby co ja z tym SPM chciałem zrobić?...
Chciałoby się kilku osobom przytoczyć pamiętne słowa Marszałka Piłsudskiego: "wam to kury szczać prowadzać, a nie politykę robić". Przepraszam za niecenzuralne słowo.
Pragnę jednak podkreślić, że w OPM było i jest wiele osób znaczących. Choćby ci, którzy są pracownikami OPM - dziękuję Wam za współpracę, Wam wszystkim i każdemu z osobna! A takie postaci jak Cesarz Austro-Węgier czy Król Surmenii, faktycznie budują polskie mikronacje, konstytuują je. Politycy sarmaccy, scholandzcy, o ile tylko byli w OPM aktywni, też okazywali się ważni dla Organizacji. Mógłbym mnożyć nazwiska.
I to napawa optymizmem. Może reforma OPM się powiedzie, choć jeśli zabierze się za to delegacja dreamlandzka wspólnie z erbokańską, wróże skromne szanse. Jeśli się nie powiedzie - cóż, życie nie znosi próżni, pojawi się coś nowego.
Ja do OPM nie wrócę, niech nikt się nie obawia. Ale nie zamierzam Organizacji szkodzić - wystarczą szkody wyrządzane przez samych Członków OPM.
Zobaczymy, co z SPM. Wierzę w to, źe przetrwa i coś dobrego zdziałamy. Na przekór zawistnikom i niedowiarkom.
Żegnam raz jeszcze.
Aha - nie będę komentował komentarzy do powyższego, więc zainteresowanych atakowaniem mojej skromnej osoby informuję: możecie to robić zupełnie bezkarnie. Tylko po co?

diuk Piotr Kościński
były Sekretarz Generalny OPM
Przedstawiciel SPM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
07.02.2011, 16:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2011 16:51 przez Edward II.)
Post: #2
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
(07.02.2011 15:39)Piotr Koscinski napisał(a):  Chciałoby się kilku osobom przytoczyć pamiętne słowa Marszałka Piłsudskiego: "wam to kury szczać prowadzać, a nie politykę robić".

Szanowny Panie Kościński!

Podejrzewam, że to mój pierwszy list skierowany bezpośrednio do Pana, jako osoby prywatnej, z krwi i kości, uwolnionej od wszelkich funkcji publicznych. Szkoda, że dzieje się to w takich okolicznościach, ale w tym momencie nie ma to już większego znaczenia. Chciałoby się powiedzieć - stało się.

Poniższe uwagi spisałem dzisiaj w godzinach przedpołudniowych. Pierwotnie zamierzałem zwrócić się do Pana kanałem prywatnym. Miałem zamiar przede wszystkim ustosunkować się do Pańskiego ostatniego listu opublikowanego na sarmackim forum dyskusyjnym. Odniosłem bowiem wrażenie, że nie zrozumieliśmy się w kilku podstawowych punktach. Nie zdążyłem. Najnowsze oświadczenie w Gmachu Narodów zmienia postać rzeczy, dlatego odstąpiłem od formy listownej.

Zacznę od banalnego wyznania. Nie jestem Pańskim przeciwnikiem, szanuję Pański wkład, doświadczenie i autorytet. Ubiegłoroczny film ze zjazdu w Warszawie to jedna z lepszych rzeczy, jakie w ostatnich latach przytrafiły się całemu środowisku. A jednak Pańska przygoda z OPM została brutalnie przerwana - właściwie z dnia na dzień, bez sygnałów narastającego kryzysu. Ma Pan prawo czuć się rozgoryczony.Proszę jednak docenić merytoryczny aspekt wydarzenia, spróbować spojrzeć na sprawę bez niepotrzebnych emocji.

Dzisiejszym oświadczeniem zniechęca Pan do siebie kolejnych obserwatorów: brak tu klasy, godności, autorytetu, śladów doświadczenia życiowego dojrzałego człowieka, który mógłby być ojcem wielu z obecnych tutaj osób. Gdybym nie znał innych Pańskich wystąpień, musiałbym uznać, że mamy do czynienia z najmniej szlachetną formą samoobrony - przez atak i ciskanie kamieniami na odchodne. Nawet w swoim wystąpieniu udziela Pan aprobaty zachowaniom nieeleganckim i broni nieobecnych od wielu miesięcy delegacji, choć wcześniej ganił je Pan za ciągłą absencję i lekceważenie Organizacji. To jest testament polityczny męża stanu? Raczej jego antyteza.

Jak zaznaczyłem w swoim pierwszym poście w wątku dotyczącym odwołania - nie byłem zwolennikiem Pańskiego ustąpienia, choć pozostaję bardzo krytyczny w ocenie wydarzeń minionego roku. Nie miałbym nic przeciwko Pańskiej obecności na stanowisku kadencyjnego Sekretarza Generalnego, z jasno określonym planem działania w perspektywie 4-6 miesięcy. Tylko tyle od Pana oczekiwałem. W odpowiedzi zmuszony byłem czytać posty, w których porównywano Pana do Elżbiety II, zaś kolejne zaniechania interpretowano w duchu zasady "rex regnat sed non gubernat".

Uważam, że przyjął Pan pasywną, defetystyczną postawę, która drażniła wielu obserwatorów, nawet tych zupełnie postronnych. Jeśli faktycznie uważał Pan, że OPM pozostaje organizacją niesterowną, decyzję o rezygnacji należało podjąć dużo wcześniej. Jestem zwolennikiem radykalnych zmian - jednym z kluczowych elementów będzie wprowadzenie kadencji na stanowisku Sekretarza Generalnego. W Pańskich oświadczeniach nie znalazłem zrozumienia dla takich zmian, choć być może po prostu gdzieś się po drodze nie zrozumieliśmy. Erbokański wniosek w sprawie odwołania w najgorszym razie miał być żółtą kartką, formą ostrzeżenia, a przynajmniej tak go rozumiem. Wątpię, by JE Józef hrabia Kalicki wierzył w powodzenie całego przedsięwzięcia. A jednak przerwał Pan głosowanie. Nie wytrzymał Pan presji banalnego plebiscytu, którego ze względów formalnych nie mógł Pan przegrać - wątpię, by znalazłoby się 12 delegatów zainteresowanych utrąceniem urzędującego Sekretarza Generalnego.

Czy zmiana na stanowisku SG coś zmieni? Z pewnością zdynamizuje całe środowisko, pchnie organizację na inne tory. Może być również gwoździem do trumny całej organizacji: Pański zastępca robi dziś wiele, by utrudnić nam wszystkim życie. Mam nadzieję, że to akt chwilowego protestu. Nikt z nas nie jest jednak naiwniakiem - sanacja nie przyjdzie sama. Czeka nas wszystkich sporo pracy. Może trzeba będzie ją rozpocząć od nowa.

W swoim oświadczeniu odniósł się Pan również do mojej roli w całej tej awanturze. Proszę przyjąć do wiadomości, że nie zamierzałem i nie zamierzam kandydować na stanowisko nowego SG. Ciągnę za sobą bagaż 10 lat aktywności w Dreamlandzie i nie odczuwam dziś olimpijskiej potrzeby zdobywania kolejnych szczytów. Nie uważam również, bym był odpowiednim kandydatem na stanowisko nowego lidera. Zabrakłoby mi cierpliwości. Chętnie jednak pomogę w tym i owym.

Mam nadzieję, że pozostanie Pan w grze - wbrew deklaracjom, że będzie inaczej. Że pozostanie Pan aktywnym szefem SPM i nadal będzie działał na rzecz promocji naszej idei. Wątpię, by w naszym gronie faktycznie znalazł Pan "zawistników i niedowiarków", już raczej osoby zupełnie obojętne całemu przedsięwzięciu. W ciągu tych 3 lat z okładem wykonał Pan kawał dobrej roboty i naprawdę wszyscy to widzimy. Proszę jej nie przekreślać kolejnymi równie małostkowymi wystąpieniami.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
07.02.2011, 17:09
Post: #3
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
W pełni popieram list Jego Ekscelencji de Brolle, co zresztą wyraziłem już we wcześniejszych ,,pożegnaniach"(cudzysłowu używam, gdyż, może naiwnie, wierzę, iż diuk mimo swych deklaracji nie opuści OPM, który z takim wysiłkiem i poświęceniem budował) diuka Kościńskiego. Myślę też, iż nikt nie ma ochoty ciskać w diuka kamieniami. Wszyscy jesteśmy wdzięczni za jego wkład w OPM. Uważam, iż diuk powinien zostać jednym z ekspertów, lub dyrektorów odpowiednich organów OPM.
Apeluje też do zgłoszonych kandydatów- JE de Brolle i JE Michaela von Lichtenstein, by nie kwestionowali swych kandydatur. Mało mamy ludzi godnych stanowiska SG i należy podjąć rozważną decyzję. Natomiast póki co każdy kto tylko zostanie wysunięty przed szereg zaraz zarzeka się, iż nie ma zamiaru kandydować, co tworzy pożywkę dla narastającego zamieszania. Zreszą w dyskusji nad kandydaturami na SG więcej jest wzajemnego oskarżania i niesnasek, niż merytorycznej dyskusji, co zresztą jest jeszcze nasilane przez ZSG. Należy z tym skończyć. Mój apel składam w tym miejscu, gdyż uważam, iż gdybym zamieścił go w temacie odnośnie wyboru kandydatur na SG, zaginąłby on w natłoku wzajemnych oskarżeń, o których pisałem powyżej.

Członek delegacji Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Znajdź wszystkie posty użytkownika
07.02.2011, 18:42
Post: #4
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
(07.02.2011 17:09)Cheewazz Khadil napisał(a):  Apeluje też do zgłoszonych kandydatów- JE de Brolle i JE Michaela von Lichtenstein, by nie kwestionowali swych kandydatur.

W ramach sprostowania: moja kandydatura nie została zgłoszona. Została zaproponowana przez Ekscelencję Naniego w całkowitym oderwaniu od mojego zapatrywania na ten temat. Stąd nie powinienem być wymieniany w gronie kandydatów Smile

(-) Książę Michael diuk von Lichtenstein h. Wąż
Podkanclerzy Rządu JKM
Minister Spraw Zagranicznych
Znajdź wszystkie posty użytkownika
08.02.2011, 09:59
Post: #5
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Ehm.
Jedna uwaga do Ekscelencji de Brolle: nie, to nie jest testament polityczny, tylko nacechowane emocjonalnie słowa osoby prywatnej. Proszę tak odczytywać wszelkie moje posty o OPM napisane od niedzieli.
Moja rezygnacja (wbrew sugestiom niektórych) nie była jakimś kolejnym spiskiem, mającym na celu cokolwiek; była efektem skrajnego zdenerwowania. Patrząc trzeźwo: po co mam się denerwować, gdy nie muszę? Ja mam dostatecznie dużo stresów np. w pracy.
Miałem kilka pomysłów na reformę OPM, z moim mniejszym lub większym udziałem, ale od niedzieli się one zdezaktualizowały.
Czy będę chciał być aktywny na arenie v-międzynarodowej? Moźe w przyszłości, na razie nie.

diuk Piotr Kościński
były Sekretarz Generalny OPM
Przedstawiciel SPM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
09.02.2011, 05:19
Post: #6
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Cytat:Jak zaznaczyłem w swoim pierwszym poście w wątku dotyczącym odwołania - nie byłem zwolennikiem Pańskiego ustąpienia (...) Erbokański wniosek w sprawie odwołania w najgorszym razie miał być żółtą kartką, formą ostrzeżenia, a przynajmniej tak go rozumiem. Wątpię, by JE Józef hrabia Kalicki wierzył w powodzenie całego przedsięwzięcia. A jednak przerwał Pan głosowanie. Nie wytrzymał Pan presji banalnego plebiscytu, którego ze względów formalnych nie mógł Pan przegrać - wątpię, by znalazłoby się 12 delegatów zainteresowanych utrąceniem urzędującego Sekretarza Generalnego.

Krótko - ze słów tych wynika albo tchórzostwo i brak odpowiedzialności za swoje czyny, albo całkowita obłuda.

Zabawne, że teraz, po tym jak swoimi działaniami doprowadzono do rezygnacji Sekretarza Generalnego, nagle okazuje się, że tak naprawdę chciano go zachować, jedynie pouczyć, skarcić. A on, nie wiadomo dlaczego się obraził. No bo przecież wniosek o odwołanie nie był tak naprawdę wnioskiem o odwołanie - był jedynie konstruktywną krytyką, która miała zwrócić uwagę Sekretarza na stan Organizacji i potrzebę zmian. Tak to wygląda w przedstawionej przez Ekscelencję de Brolle'a wersji.

Nad tym, że skoro poparło się wniosek, to nie powinno się unikać odpowiedzialności skoro odniósł zamierzony cel, oraz jak tchórzliwe bądź obłudne (w zależności od pierwotnych intencji) są takie uniki, nie będę się rozwodził. Ekscelencji de Brolle'mu raczej nie muszę również tłumaczyć, jaki skutek dla powagi i autorytetu Sekretarza Generalnego byłoby uniknięcie odwołania jedynie wskutek nieobecności nieaktywnych delegatów. Nie muszę chyba również wyłuszczać, jakim upokorzeniem dla zasłużonego Sekretarza Generalnego, który, co wszyscy (pomimo rozczarowania taką, a nie inną polityką działania) przyznają, nie popełnił jakichś rażących zaniedbań czy błędów w swoich działaniach, byłoby odwołanie właśnie na podstawie nienależytego wypełniania swoich obowiązków? Czy muszę powtarzać, że główna oś oskarżenia, która dotyczy braku działania Sekretarza Generalnego przy kreowaniu polityki Organizacji, nie znajduje pokrycia w jego uprawnieniach i zadaniach nałożonych na niego Kartą Organizacji?

Korzystając z pojawiającego się tu, być może niespecjalnie, porównania z realną historią - czuję się jak propiłsudczykowski oficer, w momencie "wygnania" Marszałka do Sulejówka. Pomijając brak kultu jednostki, bo jak wszyscy wiedzą wielokrotnie JE Kościńskiego krytykowałem, w różnych sytuacjach i z różnych pozycji. I jako odpowiednik takiego oficera, dostrzegam jakim upokorzeniem byłoby dla Sekretarza Generalnego odwołanie, czy też konieczność dalszego funkcjonowania z jawnym brakiem poparcia ze strony większości aktywnych delegatów. I muszę się faktycznie przychylić do słów Marszałka i Sekretarza Generalnego co do kur, szczania, prowadzania i robienia polityki. Toż przecież nawet lektura książek fantasy/przygodowych, jeżeli nie historycznych, powinna Ekscelencje nauczyć coś więcej o dyplomacji. Dyplomacji, której całkowitym brakiem się wykazano.

Ja bym zrozumiał odwołanie, gdyby Sekretarz Generalny naprawdę miał cechy dyktatora. Gdyby naruszał czyjekolwiek prawa i dążył do zdominowania Organizacji. Gdyby nie było innego wyjścia. Ale to, co zrobiono, zrobiono mimo istnienia licznych alternatyw. Niezależnie od tego, jaka byłaby to alternatywa - reforma organizacji, sugestie zakulisowe, dżentelmeńska umowa, degradacja przez awans... cokolwiek. I mówię tu już o samej kwestii "pozbycia się" Sekretarza Generalnego, pomijając fakt, że powinny to poprzedzić uwagi, propozycje reform, czy wreszcie ostrzeżenia itp. Tymczasem grupa delegatów zdecydowała się przyjąć taktykę najbardziej upokarzającą dla Sekretarza Generalnego, a wielu innych ich w tym poparło. A teraz wyrażają zadziwienie jego rezygnacją i powtarzają o swoim "szacunku i uznaniu" dla niego. Aż się cisną na usta inne powiedzonka Marszałka...

/-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos
III Archont Demokracji Surmeńskiej,
Tesmoteta Dyplomacji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
09.02.2011, 08:54
Post: #7
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Ekscelencjo Stefanosigos, Pana propaganda i pogarda dla delegatów OPM nie zna granic. Rozumiem, że można odczuwać jakieś emocjonalne przywiązanie do stanowiska i współpracowników, ale proszę nie wmawiać tutaj zgromadzonym, że diuk Kościński był jedynym sprawiedliwym, a wniosek o odwołanie to jakaś próba jego upokorzenia. Oceniany był urzędnik, a nie człowiek. Ten urzędnik dopuścił się m.in. "poważnego naruszenie obowiązków służbowych", a tak zaniechanie określonych działań definiuje uchwała, której autorem był bodaj sam diuk Kościński. Niezależnie od oceny samego człowieka (która mocno ucierpiała po przeczytaniu kolejnych jego emocjonalnych wypowiedzi), w sposób niezwykle krytyczny oceniono jego działalność w ramach pełnionej funkcji. Ponadto, co było już kilkukrotnie podnoszone, wniosek Triumwiratu nie był pierwszym wnioskiem o odwołanie SG. W przeszłości był już jeden, jeśli nie więcej. I - w tym kontekście - wspominanie o powadze i autorytecie byłego SG jest chyba mocno nieaktualne.

(-) Józef Kalicki herbu Biała Wieża
Aktywiusz Consejatu Spraw Zagranicznych
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
09.02.2011, 15:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2011 16:14 przez Edward II.)
Post: #8
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Cóż, pozostaje mi jedynie podpisać się pod opinią JE Józefa hrabiego Kalickiego na temat JE Timoteosa Stefanosigosa, który bił, bije i jeszcze pewnie długo będzie bił na oślep.

Wyjaśniam zatem, choć zakładam, że wyjaśnienie nie jest tutaj niezbędne: ani obłuda, ani tchórzostwo, Wasza Ekscelencjo. Odsyłam do mojej pierwszej wypowiedzi w wątku dotyczacym odwołania. Powiedziałbym nawet, że poparcie owego wniosku wymagało pewnej odwagi cywilnej, której najwyraźniej zabrakło osobom gotowym nie robić w tej materii absolutnie nic, byle tylko zachować wygodny, choć patologiczny i fatalnie rokujący status quo. A teraz najważniejze: w samym głosowaniu zaskakująca była nie lista osób, które głosowały za odwołaniem Sekretarza Generalnego, lecz lista tych, którzy głosowanie obserwowali i mimo zakładanych sympatii dla diuka - głosu nie oddali. Dlaczego? Głosowanie dotyczyło oceny urzędnika, nie człowieka. To stwierdzenie powinno w zasadzie uczynić dalszą debatę bezprzedmiotową. Szanuję człowieka, nie poważam urzędnika. Mam nadzieję, że JE Stefanosigos jest w stanie docenić tę okoliczność i przestanie czynić z niej argument przeciwko głosującym za odwołaniem. Brakuje tu głębszej refleksji.

Zabawna to rzecz usłyszeć powyższe rzarzuty z ust kogoś, komu duma nie pozwala sformułowac choćby najkrótszej odpowiedzi na prośbę delegatów o wydłużenie czasu głosowania w najważniejszej dla OPM sprawie, nie mówiąc już o innych osobliwych decyzjach Waszej Ekscelencji. Prosze zatem nie uczyć delegatów zasad dyplomacji - wystąpienia z okresu ostatniego tygodnia wyraźnie dowodzą, że Wasza Ekscelencja ma o niej nader mgliste pojęcie, by nie powiedzieć, ze hołduje praktykom cokolwiek nieeleganckim. Podobna opinię Wasza Ekscelencja będzie miał jeszcze okzje usłyszeć od kilku innych reprezentantów.

Tok rozumowania JE Timoteosa Stefanosigosa jest prosty - jego esencję znajdziemy w ostatnim akapicie. Sympatyczny Piotr diuk Kościński nie był dydaktorem, powinniśmy zatem pozwolić mu sprawować funkcję, odtąd już oficjalnie bezterminowo, jeśli wziąć pod uwagę jego podejście do zasady kadencyjności. Doceniam aspekt humorystyczny tej myśli.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
09.02.2011, 16:35
Post: #9
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
Cytat:Sympatyczny Piotr diuk Kościński nie był dydaktorem, powinniśmy zatem pozwolić mu sprawować funkcję, odtąd już oficjalnie bezterminowo, jeśli wziąć pod uwagę jego podejście do zasady kadencyjności.

Piękny pokaz retoryki, niestety, najwyraźniej obliczony na przekonanie kogoś, kto nie czytał mojej wypowiedzi. Bo zakładam, że nie było tak, że Ekscelencja sam jej nie czytał, albo że nie potrafił jej zrozumieć.

Podałem kilka różnych sposobów, jak Sekretarza Generalnego można było zmienić w sposób cywilizowany. Można było przeprowadzić tą postulowaną reformę wprowadzającą kadencyjność i zapisać, że po zmianie karty rozpisuje się automatycznie wybory. Można było - publicznie bądź prywatnie - zaapelować do JE Sekretarza: "Ekscelencjo, w OPM źle się dzieje, panuje stagnacja i tak dalej, no i uważamy, że sposobem na rozwiązanie sytuacji jest zmiana na najwyższym stanowisku, które Ekscelencja zajmuje.". Na ile znam JE Kościńskiego, myślę że widząc taką wolę, sam ustąpiłby ze stanowiska - ale byłaby to zupełnie inna sytuacja. Sytuacja, w której nie dochodzi do upokorzenia. Tak urzędnika - który nie dokonał na tyle poważnych zaniedbań, aby go odwołać, jak i osoby.

We wszystkich tych przypadkach byłbym jak najbardziej gotów poprzeć takie działania - szczególnie w tym pierwszym. Gdyby najpierw ruszyła debata nad reformą organizacji - byłbym pierwszy w szeregu jej zwolenników. Jeżeli Wasza Ekscelencja nie zauważył, zajęty zarzucaniem mi braku odwagi cywilnej - od dawna o reformę zabiegałem, ku niezadowoleniu większości delegatów, którym jakoś wtedy status quo odpowiadało... bo ani nie przychylono się do moich propozycji (co potrafię zrozumieć), ani nie wystosowano własnych pomysłów na reformę.

Swoją drogą, to jak to w końcu jest? Wasza Ekscelencja nie chciał odwołać Sekretarza Generalnego i traktował wniosek jako ostrzeżenie, czy wręcz przeciwnie, walczył z patologicznym statusem quo i z odwagą cywilną występował o jego usunięcie? Bo co odpowiedź, to inna wersja zdarzeń.

/-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos
III Archont Demokracji Surmeńskiej,
Tesmoteta Dyplomacji
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
09.02.2011, 17:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2011 17:07 przez Edward II.)
Post: #10
RE: Jeszcze jedno pożegnanie
(09.02.2011 16:35)TimoteosStefanosigos napisał(a):  Piękny pokaz retoryki, niestety, najwyraźniej obliczony na przekonanie kogoś, kto nie czytał mojej wypowiedzi. Bo zakładam, że nie było tak, że Ekscelencja sam jej nie czytał, albo że nie potrafił jej zrozumieć.

To już bodaj trzeci lub czwarty raz w ostatnim czasie, gdy WE posługuje się niniejszą formułką. Takie retoryczne "copy-paste". Zapewniam, że zrozumiałem wyrażoną myśl. Pytanie brzmi raczej, czy WE wyraził to, co wyrazić zamierzał.

Cytat: Sytuacja, w której nie dochodzi do upokorzenia. Tak urzędnika - który nie dokonał na tyle poważnych zaniedbań, aby go odwołać, jak i osoby.


Odwołanie urzędnika jest tożsame z jego upokorzeniem? I byłby to argument przeciwko odwoływaniu urzędnika?

Skupmy się na faktach. Gdyby owe zaniedbania nie były "na tyle poważne", nie zgłoszono by wniosku, który szybko uzyskał poparcie pięciu delgacji i milczącą akceptację potencjalnych sojuszników Sekretarza Generalnego.

Cytat: Jeżeli Wasza Ekscelencja nie zauważył, zajęty zarzucaniem mi braku odwagi cywilnej - od dawna o reformę zabiegałem, ku niezadowoleniu większości delegatów


Wprowadzenie prezydencji nie rozwiązuje niczego. Potrzebujemy silnego i aktywnego Sekretarza Generalnego i przynajmniej dysypozycyjnego Zastępcy. Ta dwójka powinna skierować energię i uwagę delegatów na zewnątrz OPM. Czas skończyć z ciągłym biciem piany i koncentracją na sprawach wewnątrzorganizacyjnych.

Cytat: Swoją drogą, to jak to w końcu jest? Wasza Ekscelencja nie chciał odwołać Sekretarza Generalnego i traktował wniosek jako ostrzeżenie, czy wręcz przeciwnie, walczył z patologicznym statusem quo i z odwagą cywilną występował o jego usunięcie? Bo co odpowiedź, to inna wersja zdarzeń.

Nie ma tu sprzeczności. Głosowałem za odwołaniem, gdyż nie zgadzam się na status quo - kolejne miesiące apatii, gnuśności i zastoju. Jednocześnie traktowałem głosowanie jako ostrzeżenie, gdyż wątpiłem, by poza mną i dwoma-trzema głosami udało się zmobilizować wiekszą liczbę delegatów. Nie przyszłoby mi do głowy odstąpić od głosowania tylko dlatego, że mój odpowiednik z innej mikronacji może najwyczajniej w świecie zignorować całe zamieszanie, jak to sie juz kilkakrotnie działo w przypadku wcześniejszych głosowań.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Wątek zamknięty 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości