|
Dyskusja o inkrporacji ziem niczyich przez RON
|
|
05.10.2010, 20:53
Post: #86
|
|||
|
|||
|
RE: Dyskusja o inkrporacji ziem niczyich przez RON
Sądzę, że Jego Królewska Mość ma rację, o Estonii i ew. Mołdawii winny decydować tylko państwa kontynentu, bez Samundy i Austro-Węgier.
Jeżeli jednak są wątpliwości co do naszej obecności to jest ona podyktowana kilkoma względami. Przede wszystkim Vaarland jest rejonem, który interesuje Austro-Węgry, toteż chcieliśmy już wcześniej być gwarantem ewentualnego porozumienia państw tego kontynentu w sprawie ziem niczyich. Vaarland nie interesuje nas jednak pod względem terytorialnym - to nie my szukamy na nim baz morskich tudzież państw, które możnaby "otoczyć" protektoratem. Ale, oczywiście, to Austro-Węgry prowadzą politykę imperialistyczną. Moje związki z polską dynastią nic nie znaczą, co podkreśliłem dość jasno w oświadczeniu Dworu w tej sprawie i chcę to podkreślić jeszcze raz. Jasne jest, że uważam, iż Samunda zawiniła, blokując de facto święte prawo Rzeczypospolitej do wolnej żeglugi. Nie przekonuje mnie argument, że to były tylko manewry. Jestem przekonany, że nawet Ekscelencja Gvandoya jest w stanie zrozumieć, że prowadzenie manewrów niebezpiecznych dla polskich statków przy całym pasie przybrzeżnym skutkuje zablokowaniem wód terytorialnych Rzeczypospolitej. Naprawdę, nie trzeba wielkiej bystrości umysłu, by to zrozumieć. Ale należy ODDZIELIĆ te dwie konkretne sprawy. Niechże Samunda chwilę siądzie i posłucha, zamiast wciąż uprawiać demagogię niczym niemieccy posłowie radykalni w Wiedniu (czasami mam wrażenie, że przewyższacie nas w umiejętności austriackiego gadania). To, że Samunda zachowała się skrajnie nieodpowiedzialnie jest jasne. Ale naszym zdaniem nie uprawniało to Rzeczypospolitej do takich działań. To tak, jakby złodziej ukradł mi portfel, a ja wyciągnąłbym i rozłożył karabin Schwarzlose i jak najszybciej ściął go serią. Sądzę, że to właściwie obrazuje sytuację i w tej sytuacji obie strony nie są święte. Ale jeżeli państwa kontynentu chcą dojść do porozumienia to sądzę, że możnaby już zostawić ten punkt - bo każdy i tak zdążył sobie wyrobić na niego opinię - a przejść do kolejnych czyli tych, które dotyczą tylko i wyłącznie państw kontynentu. Bo to one są kluczowe dla osiągnięcia konsensusu na kontynencie, a nie Samunda czy Austro-Węgry - mimo, że Samunda próbowała dojść do jakiegoś dziwnego kompromisu, próbując decydować o przyszłości kontynentu bez udziału państw tego kontynentu. Jeżeli tylko wolno mi wtrącić swoje zdanie (ale broń Boże oficjalną propozycję!, wszak wyżej wspomniałem, że takich nie zamierzamy wysuwać), to sugerowałbym, by w ostatecznej wersji nie upokarzano żadnej ze stron konfliktu, to nie przynosi nic dobrego. Sądzę, że wystarczy zszargana opinia Rzeczypospolitej, a Samunda... sądzę, że sama zatroszczyła się już o swoją reputację. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


