|
Lista przedstawcieli
|
|
08.05.2011, 15:13
Post: #23
|
|||
|
|||
|
RE: Lista przedstawcieli
"Tak to zrozumiałem, a jeżeli tak nie jest to się cieszę. Nie ma co od razu podnosić tonu, wystarczy sobie wyjaśnić pewne rzeczy jeżeli w ocenie drugiej osoby mogą budzić wątpliwości."
Poglądy Szlachetnego Barona nie muszą być poglądami naszej reprezentacji, a tym bardziej jej stanowiskiem, dlatego, że nasze stanowisko przedstawia ostatecznie przewodniczący wzmiankowanej delegacji. Choć - oczywiście - wypadałoby, by delegacja była zgodna. "Nie jest nietaktem próba uzyskania informacji jako jaka osoba urzędowa z Monarchii Austro-Węgier, Ekscelencja znalazł się w składzie delegacji Monarchii. I nie jest to kwestionowanie decyzji." Ekscelencjo, przypomnę, że wielokrotnie już ktoś był "po prostu" przedstawicielem danego państwa w OPM. Jeżeli do tej pory stosowano taką praktykę, to nie widzę powodu, by ją zmieniać. Na upartego mogę dodać, że Szlachetny Baron jest łaskaw pełnić obowiązki w rządzie austro-węgierskim. "Po części i moja sprawa, gdyż ja z racji obejmowanego stanowiska jestem depozytariuszem Karty Organizacji Polskich Mikronacji w tymże Gmachu." Nie, Ekscelencjo, to nie jest sprawa Ekscelencji. Miałem do tej pory pozytywne zdanie o działalności Ekscelencji, ale mam wrażenie, że zaczyna Ekscelencja mieć zamiłowanie do biurokracji godne słynnego galicyjskiego urzędnika du Pereille'a. Nie jest to przytyk osobisty - jest to jedynie stwierdzenie, że zaczynam czuć atmosferę, jakoby Organizacja była coraz bardziej sama dla siebie, a nie dla jej członków. Taka "bizantyjskość" władzy, która uważa siebie za Bóg wie co nie jest niczym dobrym. Powiem szczerze: nie podoba mi się to, co dzieje się w tym gmachu. Nie jest to nic okrutnego czy strasznego, ale kiedyś teren biura reprezentacji był niemalże świętością. Bywa, że Ekscelencja autorytatywnie pozwala sobie (co trąci z lekka bezczelnością) decydować, czy Republika Francuska ma reprezentantów, czy też nie, a także zapytywać naszą delegację, z jakiej racji jej członek, co ważne, dyplomata, zasiada w Gmachu. Nie sądziłem, że posłużę się argumentem stosowanym przez królową Samundy, ale powiem to: nie ma Ekscelencja nawet części stażu i doświadczenia, jakim dysponuje większość z delegatów państw członkowskich, a pozwala sobie czynić uwagi, że ktoś nie zna się na sprawach międzynarodowych, albo że Ekscelencja skieruje wniosek do mikronacyjnego sądu wbrew immunitetowi przysługującemu dyplomatom. Organizacja znowu staje się państwem w państwie, gdzie państwa członkowskie mają być dla urzędów, a nie urzędy dla państw członkowskich. Poprzedni Sekretarze Generalni uważali swoją pracę przede wszystkim za służbę polskim mikronacjom, jakiekolwiek by one nie były. Ekscelencja zrywa z tym dorobkiem stawiając się w roli urzędnika-biurokraty, do którego przede wszystkim należy władza w tym Gmachu. Błąd. Organizacja istnieje nie dlatego, żeby Sekretarz Generalny miał gdzie brylować swoimi nieco przydługimi mowami tudzież raczyć się biurokratyczną satysfakcją, a dlatego, że członkowie tego chcą. Na koniec dodam parafrazę powtarzanego już swego czasu wierszyka z czasów realnej II Wojny Światowej: "Pan sekretarz się gubi w swych zarządzeń stosie, A ja Pana przepisy mam głęboko w nosie." Niepoważne? I takie miało być. Kiedyś balon superhiperpoprawnego prawniczego (tak, też studiuję prawo i wiem, co to znaczy) zamiłowania do biurokracji ktoś musi przebić. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


