|
Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
|
|
29.06.2011, 19:38
Post: #34
|
|||
|
|||
RE: Projekt rezolucji w sprawie Archipelagu Wysp Simitu
Cytat:Samunda nie poczuwa się do odpowiedzialności za komentowane wydarzenia i żadna, choćby najbardziej kazuistyczna wykładnia prezentowanych dokumentów nie przyniesie skutku. Po prostu raz jeszcze usłyszymy, że winnymi są anonimowi wikingowie. (...) Kluczową rolę w tej układance odgrywa urażona duma królowej Samundy i Thorgautra Svenssona, niegdyś osoby drugiej po Sekretarzu Generalnym OPM, nie kryjącej swojej osobistej niechęci do surmeńskich czy austro-węgierskich decydentów. (...) Sugeruję zatem dopuścić w tym Gmachu do głosu przedstawicieli Samundy, względnie owej autonomicznej osady wikingów, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Mamy zatem rozumieć, że uznaje Wasza Ekscelencja Samundę za państwo (względnie jej władze) całkowicie nieodpowiedzialne, dziecinne i prowadzące politykę wg. swoich emocji, a nie zdrowego rozsądku i jednocześnie Wasza Ekscelencja proponuje, żeby z tym właśnie państwem i z tymi władzami usiąść do stołu i prowadzić rozmowy? Z całym szacunkiem Ekscelencjo - byliśmy świadkami, że takie podejście nie daje nic. Samunda uczestniczyła w rozmowach w okresie kryzysu Vaarlandzkiego (wokół Estonii) - i nic to nie dało, bo niedługo później ponownie wykonywała agresywne kroki w tamtym rejonie (wobec Skarlandu). Cechy, które Wasza Ekscelencja wymienił, sprawiają, że jakiekolwiek "siadanie do rozmów" z Samundą mija się z celem - bo nawet jeżeli osiągnęliśmy jakieś porozumienie (w co wątpię, chyba że kosztem ustępstw), to oczekiwanie, że Samunda będzie przestrzegać jego warunków, jest co najmniej naiwne. Niestety, mikronacje doczekały się własnej, mikronacyjnej Białorusi czy (w tym przypadku bardziej pasujące) Zimbabwe. A doświadczenie uczy, że tego typu państwa liczą się jedynie z siłą i stanowczością - i chęć kompromisu postrzegają jako słabość. Organizacja nie dysponuje fizyczną możliwością zmuszenia Samundy do czegokolwiek, jednakże w mikronacjach generalnie jedyną formą (legalnego) nacisku są działania dyplomatyczne - i takie Organizacja musi podjąć. Co do nieskuteczności ostatniej rezolucji - choć Samunda w "oświadczeniu" odrzuciła jej wnioski i postanowienia, de facto zaprzestała pod presją międzynarodową (której rezolucja była częścią) działań przeciwko Skarlandowi i - bardziej generalnie - Vaarlandowi. Można zatem przyjąć, że choć rezolucja nie powstrzymała całkowicie Samundyjskich zapędów - wpływ na ustabilizowanie tamtej konkretnej sytuacji miała. Zresztą - po tamtej rezolucji nie kontynuowano działań - tutaj, jeżeli sama rezolucja nie poskutkuję, już osobiście zaproponuję inne działania, o charakterze sankcji. Ich skuteczność zależy oczywiście od chęci poszczególnych państw do przystąpienia do ich wykonywania - ale generalnie uważam, że OPM nie jest bezsilna w tym sporze. Przy okazji - czy doczekam się ze strony Waszej Ekscelencji chociażby odpowiedzi na moje zadane w moim poprzednim poście pytanie, skoro nie mogę liczyć na odniesienie się do moich argumentów? /-/ mjr dr Timoteos Stefanosigos III Archont Demokracji Surmeńskiej, Tesmoteta Dyplomacji |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc



