|
Międzynarodowy ranking miast
|
|
23.06.2009, 20:54
Post: #30
|
|||
|
|||
|
RE: Międzynarodowy ranking miast
Szanowny Panie Sekretarzu,
Wasze Ekscelencje, Na wstępie pragnę poinformować, iż w trosce o swoje dobre samopoczucie delegację wandejską dodałem do listy ignorowanych. Najdelikatniej rzecz ujmując — nie mam przyjemności — a z inicjatywą wyszedłem w nadziei, że będzie ona dobrą zabawą dla uczestników, mnie samego nie wyłączając. Odnosząc się zaś, w kolejności chronologicznej, do tych wypowiedzi moich Szanownych Przedmówców, które jak sądzę wymagały paru słów komentarza lub repliki: @JE Percian de Wega-Starck: Chciałbym, by stronę sarmacką postrzegano jedynie w kontekście pomysłu, i to nakreślonego bardzo ogólnie. Moim zdaniem tak szczegółowe zasady, jak i przeprowadzanie rankingu, powinno być przedsięwzięciem w pełni międzynarodowym. Myślę tu o komisji liczącej do, powiedzmy, 5 osób (każda z innego państwa) - zdolnej komunikować się ze sobą na Skype. @JCM Franciszek Józef II: Udział w rankingu byłby dobrowolny. To same miejscowości powinny się zgłosić (względnie zostać zgłoszone przez władze centralne), jeżeliby chciały stanąć w szranki z innymi samorządami. To, że żadne państwo w swoim wniosku imigracyjnym nie zamieści zagranicy - jest zrozumiałe. Chodzi jednak o to, aby miasta mogły zmierzyć się z innymi miastami, tak z własnego kraju, jak i z zagranicy. Moim zdaniem byłaby to świetna okazja raz, że do wymiany konkretnych doświadczeń i rozwiązań, dwa, że do nawiązania nowych kontaktów. Nie bez znaczenia jest też walor motywacyjny, mobilizujący do rozwijania swoich małych ojczyzn. O promocji w kontekście pomysłu nie pisałem. Owszem, pozytywne następstwa rankingu można wykorzystać w polityce promocyjnej - ale jak słusznie WCM zauważył, to działanie jest domeną rządów narodowych. @JKM Meisande V: Jeżeli Samunda nie będzie zainteresowana inicjatywą, to nie weźmie w niej udziału. Po prostu. @JE Krzysztof v-hr. Jazłowiecki: Oczywiście, w pełni zdaję sobie sprawę z zagadnienia kryteriów. M.in. dlatego pozwoliłem sobie wyjść z pomysłem bez konkretnych założeń, które na starcie mogłyby stać w opozycji do rozwiązań poszczególnych krajów. Przeciwnie, zależałoby mi na wspólnym uzgodnieniu wspólnego mianownika — i to, jak sądzę, jest najzupełniej możliwe. Na tym etapie istotna jest wola jednak do podjęcia tematu w ogóle. Zastrzegam, że z góry odrzucam założenie potencjalnych konfliktów. Jeżeli idea będzie się cieszyć poparciem, znajdziemy rozwiązania gwarantujące obiektywizm i wiarygodność w możliwie najwyższym stopniu. Jeżeli nie będzie, nie widzę powodu, dla którego na starcie mielibyśmy się spierać o procedury. :-) |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
