Ważnym i zauważalnym elementem tego stanu, jest zupełny brak jakiegokolwiek zaangażowania w sprawy mikronacyjne. Nikt nie interesuje się sprawami państwowymi i międzynarodowymi. Pewne jest, iż brak jakiegokolwiek przedstawiciela na arenie międzynarodowej, będzie równał się stratą poszanowania w oczach innych mikropaństw.
Brak jakichkolwiek ograniczeń i praw przynosi straszne w skutkach, migracje innych obywateli v-świata i przybywanie do Wolnej Republiki postaci dość charakterystycznych, pozbawionych jakichkolwiek ludzkich odruchów, a w szczególności manier. Wielu w tym momencie mogłoby powiedzieć, że Winktown jest specyficznym miejscem, jednak ograniczone myślenie tych jednostek, jest żenujące i sprawia, że owo miejsce staje się niemiłe dla nowych przybyszów, chcących wkroczyć w społeczność zamieszkującą Winktown, dzięki czemu dla nowych jednostek, Wolna Republika może stać się miejscem ograniczonym, zamkniętym i nieciekawym.
W świetle powyższego argumentu, pozostaje zagadką promocja naszego państwa. Nikt, kto chciałby stawiać pierwsze kroki w wirtualnych pańswach, nie wkroczy w świat dziwny, nieprzystępny, niezrozumiały. Anarchia wyklucza również coś takiego, jak polityka, co może zniechęcić nową grupę potencjalnych obywateli.
Jako podsumowanie, chciałabym zadać sobie i innym pytanie postawione we wstępie: czy warto pchać się w coś co może jedynie zniechęcić? Czy warto psuć dobre imię naszego państwa kosztem „fajności”, której nowi użytkownicy nie rozumieją? Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższym czasie…
]]>