Chciałem takimi i podobnymi tekstami nakreślić trochę życie codzienne Kakut. Myślę że oprócz tekstów poważniejszych i politycznych będzie tutaj też miejsce na takie żartobliwe, lekkie teksty.
„Z cyklu Pan Profesor Huk”
Świetlica w Kakutach.
– Panie profesorze proszę opowiedzieć o dinożarłże.
– dzieci Pan profesor jest już zmęczony, dajcie mu spokój.
– dobrze, już dobrze opowiem o dinozaurze.
Było to tak. 40 lat temu kiedy byłem jeszcze młody … tak, tak byłem kiedyś młody – uśmiechnął się do wspomnień profesor – w ramach praktyk paleontologicznych, jako student Uniwersytetu Morlandzkiego znalazłem się w Kakutach, a dokładnie nieopodal wsi w dolinie którą teraz nazywacie Dinovall. Po kilku tygodniach wykopalisk większość moich starszych kolegów i wykładowców wyjechała na Święto Dreamlandzkiej Flagi do domów. Ja, jako że moja rodzina była akurat za granicą zostałem. Wykopaliska nie szły za dobrze a właściwie szły źle. Wykopaliśmy kilka kości ale okazały się one kośćmi kurczaków, prosiaków i kota … oj nie płacz dziewczynko, kotki umierają i się je wyrzu… eeee ten…
– Dominiko później ci to wytłumaczę a teraz słuchaj. Proszę kontynuować panie profesorze – wykazała się refleksem opiekunka w świetlicy.
Więc tak… co to ja mówiłem … a już wiem. Jednym słowem niczego nie znaleźliśmy …
– to były tsy słowa – szepnął mały Grześ ale nikt go nie słuchał.
Byłem trochę zawiedziony – kontynuował profesor – to były moje pierwsze praktyki, wyobrażałem sobie, że znajdę coś wielkiego, że odkryję nowy gatunek … no cóż, młodzieńcze marzenia. Po weekendzie kiedy do przyjazdu moich kolegów pozostało jeszcze kilkanaście godzin postanowiłem pójść do karczmy „U Kakutów” …
– mój tatuś tam często chodzi – powiedział dumnie Krzyś
– nie tylko twój, mój czasem to tam jest i dwa dni – podchwyciła Basia.
– dzieci cisza, proszę nie przeszkadzać.
Więc jak mówiłem poszedłem do karczmy napić się …eee lemoniady.
– taaaa – szepnął Grześ ale jak zawsze nikt go nie słuchał.
Wypiłem kilka kuf… szklanek lemoniady kiedy przysiadł się do mnie jakiś staruszek.
– ej miastowy a postaw mi … lemoniadę – powiedział.
Postawiłem i zapytałem co tutaj porabia. Mieszkam odpowiedział … i właściwie tyle. Słyszołem żeś archeolog.
Na razie student paleontologii.
Czego?
Paleontologii, taka nauka o hmmm dinozaurach.
Aaaa o smokach?
No można tak powiedzieć w mitach smoki są trochę podobne do niektórych dinozaurów.
A jo wiym gdzie mieszkoł kiedyś smok.
Heh – uśmiechnąłem się do niego.
Naprawdę, za dwie lemoniady pokaże.
Nie miałem co robić i z nudów obiecałem staruszkowi dwie lemoniady za pokazanie miejsca gdzie mieszkał smok.
Po kilku minutach ruszyliśmy z karczmy w stronę lasu, później wzdłuż strumyka, aż do dolinki – zresztą znacie to miejsce doskonale. Dotarłszy tam staruszek wynegocjował jeszcze dwie lemoniady i wskazał mi miejsce „zamieszkania” smoka.
Powiem szczerze że mu nie wierzyłem ani trochę. Obejrzałem miejsce, zapamiętałem i wróciliśmy do karczmy żebym spłacił dług.
We wtorek kiedy wstałem koło południa …bo zaszkodziła mi trochę lemoniada, poszedłem na lekcję w terenie. Mój profesor był w złym humorze i za to że się spóźniłem (te marne 6 godzin) kazał mi i dwóm moim najlepszym kolegom ze studiów przygotować na następne zajęcia stanowisko pod symulowane wykopaliska. Pomyślałem wtedy o miejscu pokazanym przez staruszka. Było tam przyjemnie, cicho, spokojnie a i teren nie był trudny pod kopanie. Zaraz po zajęciach poszliśmy z przyjaciółmi przygotować teren. Zdarliśmy darń wyznaczyliśmy i osłoniliśmy teren. Później zacząłem kopać dziurę pod słupek do którego chciałem przymocować tabliczkę „Wykopaliska Paleontologiczne Wstęp Wzbroniony” Wtedy szpadlem zahaczyłem o cos twardego. Pomyślałem sobie że to korzeń i zacząłem go lekko okopywać. Po jakimś czasie dziura była na tyle duża że mogłem zobaczyć co mi przeszkadza w kopaniu. Chłopaki! Zawołałem kolegów. Nie mogłem uwierzyć w to co znalazłem – to była kość – duża kość. Zawołaliśmy profesora i resztę studentów. Po ośmiu dniach pracy … praktycznie bez odpoczynku, odkopaliśmy cały szkielet naszego smoka-dinozaura. I tak zupełnie przypadkiem – bo po latach dowiedziałem się że staruszek z karczmy to stary łgarz i wymyślił tę historie ze smokiem żeby napić się za darmo… lemoniady – odkryliśmy jednego z najrzadszych dinozaurów w całym Dreamlandzie – Kakutozaurusa Huka.
– a niech pan opowie o tych skarbach na mokradłach – zawołała Kamilka.
– Pan profesor jest zmęczony na pewno nam o tym opowie ale innym razem – uśmiechając się powiedziała opiekunka świetlicy (a uśmiech mówił „nawet nie próbujcie oponować”)
Tak dzieciaki opowiem ale kiedy indziej, zaschło mi w gardle i muszę iść do karczmy napić się lemoniady.
– taaa – szepnął Grześ, ale nikt go nie słuchał.
*pierwsze zdjęcie szkieletu Kakutozaurusa.

*pierwsze zdjęcie szkieletu Kakutozaurusa.

*rekonstrukcja Kakutozaurusa.
]]>