<![CDATA[Kryzys zażegnany?]]>Na samym początku chciałabym przeprosić za tak długą przerwę w dostarczaniu informacji prosto z Winktown. Niestety, kryzys mikroświatowy związany z coraz mniejszą liczbą udzielających się obywateli dopadł i nas.

Bywało z tym różnie… Obywatele wracali, okazywali swoje zainteresowanie sprawami państwa, wykazywali chęci działania, ale szybko znów opuszczali nasz kraj. Sytuacja ożywiła się wraz z wyborami na prezydenta X kadencji, kiedy to wróciła idea Walki o Klimat, jednakże po wyborze mnie samej na stanowisko prezydenta, sprawa ucichła a mieszkańcy, głównie z powodów „realowych”, znów przestali uczestniczyć w życiu państwa. Obywatele wracali i odchodzili, aż do pewnego momentu. Ostatnie dni mojej kadencji prezydenckiej, co dziwne wprowadziły zauważalne ożywienie.

Zaczęło się od powrotu Bobra Gofera, który jest z nami ponad tydzień (albo i więcej) i cały czas uprzykrza nam życie. Tego wielu Winkom widocznie brakowało. Niedługo po nim, do kraju postanowił wrócić Harold Radioactiv, który, co zaskakujące, zaczął angażować się w sprawy państwowe. Tocza la Machette wraz z Haroldem, wielokrotnie banowanym, i wygnanym, ponownie otrzymali obywatelstwo Wolnej Republiki. Mnie jako mieszkańca i głowę państwa już same te fakty napawały optymizmem, jednak nie przypuszczałam, że powróci również, zapomniany przez niektórych, Cshamr Mzavitz, który dzięki swoim działaniom i pomysłom, szybko stał się obywatelem naszej Republiki.

To właśnie Cshamr jest moim natchnieniem do napisania tego oto artykułu. To za jego sprawą Winktown ma zupełnie nowych, przesympatycznych mieszkańców – Karla Butheada – szalonego naukowca i Yakemisę – zielonego mutanta.

Osobiście trzymam kciuki, by nowi mieszkańcy zadomowili się u nas na dłużej i działali w imieniu naszej Ojczyzny.

]]>