Odwiedziłam ostatnio Królestwo Trizondalu, którego mieszkańcom ogłaszałam z bólem w sercu wirtualną śmierć jednego z ich obywateli – Adriana Trydenckiego. To wydarzenie spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać nad przyczynami, jakie sprawiają, że starzy obywatele po prostu postanawiają odejść.
Mieszkańcy wszystkich państw, oprócz tego, że egzystują w przestrzeni wirtualnej, mają swoje życie realne. Relację świata wirtualnego i realnego opisał w swoim ostatnim blogowym wpisie Paul Neumann, który zaznacza, że nie ma możliwości rozłączenia tych światów. Właśnie ten brak rozłączności, to prawdopodobnie jedna z przyczyn, która sprawia, że zasłużeni mieszkańcy odchodzą z tych państw. Obowiązki związane ze szkołą, studiami czy innymi aspektami życia każdego człowieka, stanowią rolę nadrzędną nad życiem w przestrzeni wirtualnej. To właśnie one powodują, że coraz więcej ludzi widzi coraz mniejszą potrzebę egzystencji w świecie oderwanym od tego, w którym żyją. Często w natłoku spraw, wolą po prostu odciąć się od coraz mniej potrzebnego im świata, pozbywając się problemów rzeczywistości wirtualnej.
Oczywiście przyczyn może być o wiele więcej, lecz każde odejście z państwa ważnej osobistości, powoduje pewnego rodzaju paraliż państwa. Coraz więcej ludzi zaczyna uważać państwo za coraz mniej ciekawe. Bo jednak postacie-ikony, obywatele będący w państwie przez długi czas, w pewnym sensie napędzają całą machinę aktywności, są autorytetami. Finalnie, za jednym mieszkańcem idą inni, odchodzący ze względu na nudę. Aktywność zaczyna drastycznie spadać.
Pojawia się zatem pytanie: czy da się zażegnać taki kryzys?
Moim zdaniem nie do końca. Osoby będą odchodzić od v-życia, bo to nieuniknione, ale pozyskiwanie nowych mieszkańców jest rzeczą możliwą. Jednakże nie każdy sposób jest dobry. To jednak postaram się omówić w kolejnym artykule.
]]>