ODSIECZ WIEDEŃSKA W 1683 ROKU

Przez cały XVII wiek Imperium Osmańskie prowadziło zaborcze wojny z Rzeczpospolitą, Cesarstwem Austriackim, Wenecją i Rosją. Żadne z państw atakowanych przez Turków samo nie miało szans na zwycięstwo. W dniu 31 marca 1683 roku Rzeczpospolita i Austria podpisały przymierze przeciw Turcji. Oba państwa zobowiązały się do wzajemnej pomocy militarnej na wypadek ataku Państwa Osmańskiego.

W czerwcu 1683 roku armia Imperium Osmańskiego w sile około 120.000 żołnierzy, pod dowództwem wielkiego wezyra Kara Mustafy, zaatakowała Austrię. Przeciw tej potędze Austria, pod dowództwem Księcia Karola Lotaryńskiego, wystawiła armię liczącą około 32.000 żołnierzy. Armia ta próbowała


Żołnierze tureccy


Ks. Karol Lotaryński
zatrzymać pochód wojsk osmańskich w rejonie Jaworyna i Petronell, ale z powodu głębokiego oskrzydlenia przez Tatarów wycofała się za Wiedeń. Część piechoty austriackiej wzmocniła załogę Wiednia, a reszta wojsk cesarskich starała się zwalczać mniejsze oddziały osmańskie. Turcy zdobyli parę małych zamków na Węgrzech i Austrii i w lipcu 1863 roku dotarli do Wiednia, który oblegli. Podczas marszu żołnierze tureccy wszystko niszczyli i grabili, a ludność brali w jasyr lub mordowali.






Kara Mustafa
W czerwcu 1683 roku Austria poprosiła o pomoc Rzeczpospolitą. W krótkim okresie czasu armia polska powiększyła się dwukrotnie dzięki nowym zaciągom. Wojska koronne zebrały się koło Krakowa i na czele z królem Janem III Sobieskim wyruszyła na pomoc sojusznikowi. Wojska polskie maszerowały przez Śląsk i Czechy do Austrii. Wszędzie były entuzjastycznie witane, co nie do końca podobało się władzom austriackim. W dniu 3 września 1683 roku pod Tuln nad Dunajem armia polska, licząca łącznie około 27.000 żołnierzy, w tym:



W. Kossak ,,Rewia husarii"
1. husarzy, jazdy pancernej i lekkiej - 12.888 żołnierzy,
2. dragonów - 3.200 żołnierzy,
3. piechoty - 10.370 żołnierzy,
4. artylerii - 250 żołnierzy,

połączyła się z armią austriacką, liczącą około 18.000 żołnierzy, w tym :

1. jazdy około 10.000 żołnierzy,
2. piechoty około 8.000 żołnierzy,
3. artylerii ?

i wojskami posiłkowymi książąt niemieckich :

1. oddziały bawarskie : jazdy - około 3.000 żołnierzy, piechoty - około 7.500 żołnierzy,
2. oddziały saskie : jazdy - około 2.000 żołnierzy, piechoty - około 7.500 żołnierzy,
3. oddziały szwabskie : jazdy - około 2.500 żołnierzy, piechoty - około 7.000 żołnierzy.

Razem wojska sprzymierzone posiadały około 33.588 żołnierzy jazdy i 40.370 żołnierzy piechoty nie licząc artylerii.

Naczelne dowództwo połączonych sił objął Jan III Sobieski. Wojska sprzymierzone dotarły do lasku wiedeńskiego w dniu 10 września 1683 roku i rozpoczęły przygotowanie do bitwy.


Towarzysz pancerny



Piechur cesarski

BITWA

Przed bitwą, pod przewodnictwem króla Jana III Sobieskiego, odbyła się narada wojenna. W naradzie wzięli udział wszyscy wyżsi dowódcy sił sprzymierzonych. Każdy z wodzów chciał, aby jego wojska stały na najbardziej eksponowanym miejscu i aby zdobyły jak największe laury. Nie było to po myśli Jana III Sobieskiego, który zaproponował swój plan. Ustalono, że lewe skrzydło sprzymierzonych zajmą wojska austriackie, wzmocnione paroma chorągwiami husarskimi, w centrum będą walczyć wojska książąt niemieckich, a na prawym skrzydle wojska koronne.




Jan III Sobieski


Spahisi tureccy
W dniu 12 września o trzeciej nad ranem Jan III Sobieski przyjechał do kwatery ks. Karola Lotaryńskiego i wydał mu polecenie ataku. Godzinę później oddziały austriackie ruszyły do natarcia. Szybko starły się z janczarami. Działa sprzymierzonych otworzyły ognień do Turków. Ci próbowali kontratakować i zdobyć baterię, ale zostali krwawo odparci. W chwilę później książę Karol Lotaryński osobiście poprowadził lewe skrzydło na pozycje tureckie, chcąc odepchnąć nieprzyjaciela od Dunaju. Wojska austriackie powoli, ale systematycznie poruszały się do przodu. Do cięższych walk doszło dopiero w okolicy miejscowości Heiligenstadt, gdzie piechotę turecką i janczarów wspomogła turecka jazda spahisi oraz artyleria. Mimo znacznych strat wojska cesarskie koło południa sforsowały potok Grünzingbach i zdobyły Heiligenstadt. Wielki Wezyr zaczął przegrupowywać swe siły na prawym skrzydle, by odepchnąć Austriaków w stronę Lasu Wiedeńskiego. Jan III polecił ks. Lotaryńskiemu wstrzymać atak i czekać na pozostałe oddziały sprzymierzonych.




Po wysłuchaniu mszy Jan III przemówił do żołnierzy, po czym wojska koronne polskie ruszyły do boju. Pierwsza poruszała się piechota, mająca za zadanie wyprzeć Turków z wąwozów i winnic oraz oczyścić drogę jeździe. Piechotę wspierała artyleria pod dowództwem gen. Kąskiego. Mimo trudności i dużych strat od ognia wojsk osmańskich, jej morale było bardzo wysokie.
Dzięki temu, oraz przewadze uzbrojenia, do godziny piętnastej polska piechota opanowała wzgórza dzielące jazdę od podmiejskiej doliny, do której zepchnięci zostali Turcy i zapewniła dogodne warunki do szarży. W czasie, gdy piechota polska torowała drogę jeździe, na polskim prawym skrzydle orda krymska próbowała obejść i zaatakować oddział hetmana Jabłonowskiego, lecz na widok gotowej do boju polskiej jazdy Tatarzy wycofali się bez walki. Chan udał się do namiotu wielkiego wezyra. Doszło tam do awantury. Znieważony Chan wraz z większą częścią Tatarów opuścił pole bitwy (za swój uczynek w niedługim czasie Turcy usunęli Go z tronu).




Gerymski M, ,,Potyczka z Tatarami"
Bez przeszkód ze strony Turków jazda polska około godziny szesnastej zajęła pozycje wyjściowe do natarcia. Wojska sprzymierzonych rozciągnęły się szerokim półkolem wzdłuż całej równiny wiedeńskiej. W obozie osmańskim morale upadało, cześć wojowników, czeladź i służba obozowa zabierały swój dobytek i dezerterowały. Widząc to, król Jan III zdecydował się na decydujące uderzenie, nie chcąc, aby wielki wezyr nocą przegrupował swe siły i wycofał się za rzekę Wiedenkę. Aby sprawdzić możliwości przeprowadzenia szarży wysłał na rozpoznanie chorągiew starosty halickiego Stanisława Potockiego. Rekonesans wdarł się w szyki tureckie aż pod stanowiska wielkiego wezyra. Została jednak odparta, ponosząc ciężkie straty. Pościg turecki rozbił się o polskie i niemieckie oddziały. Rozpoznanie potwierdziło, że Turcy nie będą w stanie oprzeć się zmasowanej szarży kawalerii.

,,Atak husarii"
Tymczasem Kara Mustafa ściągał wszystkie swoje siły przeciwko Polakom, koncentrując trzy czwarte armii oraz artylerii w centrum, gdzie spodziewał się natarcia. Ogołocił z wojska nawet atakowane przez Karola Lotaryńskiego prawe skrzydło. W tym momencie bitwa była już praktycznie wygrana przez sprzymierzonych, gdyż siły austriackie mogły praktycznie bez przeszkód przedrzeć się doliną Wiedenki do oblężonego miasta.
Król polski postanowił jednak nie poprzestać na tym i powziął zamiar otoczenia i zniszczenia całej armii Kara Mustafy. Wielki wezyr zorientował się w jego planach i rozkazał wesprzeć główne siły oddziałami oblegającymi dotąd Wiedeń, kiedy miny podłożone pod murami miasta były już gotowe do wybuchu. Turcy przeprowadzili jeden atak na siły sprzymierzonych, ale wycofali się pod ostrzałem dragonii i artylerii.




Damel J.K., ,,Bitwa pod Wiedniem"
Przed godziną osiemnastą wojska polskie otworzyły ogień do oddziałów tureckich ze wszystkich dział i muszkietów. Równocześnie jazda zaczęła się szykować do natarcia. Król Jan III rozmówił się jeszcze ze starostą lidzkim i krzepickim, Anastazym Miączyńskim, aby ten ze swoim pułkiem opanował namioty wezyrskie, po czym dał rozkaz do ataku. W ciągu kilkunastu minut runęło na Turków 20.000 jazdy, w tym 2,5 tys. Husarii.



Była to prawdopodobnie największa szarża w dotychczasowych dziejach Europy.


Keith R. ,,Szarża husarii"
Piechota i artyleria osmańska zdążyły oddać tylko jedną salwę, zanim husaria, polskie chorągwie pancerne, lekka jazda, oraz oddziały niemieckie i austriackie starły się z wojskami tureckimi, rozrywając ich szeregi i przedzierając się w głąb szyku. Na ten widok masy żołnierzy muzułmańskich w panice rzuciły się do ucieczki.


Brandt J., ,,Bitwa pod Wiedniem"
W centrum broniły się jeszcze oddziały tureckie, oddzielone od wojsk sprzymierzonych jarem. Jednak i one, gdy tylko jazda przełamała opór oddziału Ibrahima paszy na prawym skrzydle, natychmiast uciekły. Wokół świętej chorągwi Mahometa pozostało około 5-6 tys. żołnierzy, głównie dowódców, służby obozowej, niedobitków z walczących dalej jednostek i gwardia przyboczna Kara Mustafy. Była to resztka armii osmańskiej, która niebawem została otoczona z dwóch stron jazdą sprzymierzonych. Świętą chorągiew uratowali Tatarzy Hadży Gereja, którzy pozostali na polu bitwy i nie wycofali się razem z chanem i resztą ordy. Dzięki temu Hadża Gerej niedługo później został chanem tatarskim w miejsce zdetronizowanego Murad Gereja.



Kossak J., ,,Taniec tatarski"
W obliczu klęski wezyr Kara Mustafa wydał rozkaz wycofania się do obozu, by tam bronić się wśród wałów i namiotów. Jazda polska następowała za nim, zdołał on jednak dotrzeć do swoich namiotów i umocnić się tam. Gwardia przyboczna wielkiego wezyra broniła się w obozie jeszcze przez prawie pół godziny, ponosząc duże straty. Kto żyw, łapał co mu w ręce wpadło i uciekał. Pokojowi wezyra, schwytani po bitwie przez oddziały sprzymierzonych, mieli przy sobie broń i klejnoty o wartości kilku tysięcy dukatów każdy. Wreszcie nieliczni ocalali gwardziści, z których jeden złożył i ukrył w zanadrzu świętą chorągiew Mahometa, wsadzili wielkiego wezyra na koń i uszli z nim przez tylną bramę obozu z pola bitwy w stronę Jawaryna.



Grafika ,,Obrona obozu pod Wiedniem"
Późnym wieczorem wojska sprzymierzone wdarły się między namioty obozu i do okopów tureckich, gdzie natrafiły na prawie dziesięć tysięcy chorych i rannych Turków, których natychmiast wycięto do nogi. Uwolniono też kilka tysięcy jasyru chrześcijańskiego. W obozie tureckim zdobyto m. in. 983 cetnary prochu i 1500 cetnarów ołowiu, nie wspominając już o bogactwach złupionych przez wojska muzułmańskie oraz skarbie wielkiego wezyra, który prawie w całości przypadł zwycięzcom.




Kossak J. ,,Odnalezienie sztandaru proroka"
Zapadające ciemności przerwały bitwę, toteż Jan III, nie zdający sobie jeszcze sprawy z rozmiarów zwycięstwa, nakazał pełną gotowość i zabronił zajmować całego obozu w obawie przed rabunkiem i upadkiem dyscypliny. Wojska sojusznicze wykazały się zdumiewającą karnością i nie brali się do grabieży, ani nawet nie rozpuścili szyku.
Rano obozem wstrząsnął wielki huk, ktoś podpalił zapasy prochu pozostałe po Turkach. Dopiero teraz, kiedy jasnym się stało, że muzułmanie są już daleko, rozpoczęło się plądrowanie obozu. W namiotach wielkiego wezyra król Jan III opisał swą wiktorię w liście do Marysieńki, który zaraz posłał przez gońca do stolicy, a największą z chorągwi tureckich (wziętą mylnie za sztandar Proroka) do Rzymu papieżowi Innocentemu XI.





Matejko J., ,,Jan III Sobieski wysyła wiadomość o zwycięstwie papieżowi Innocentemu XI"

PODSUMOWANIE

Była to jedna z największych bitew XVII wieku. Straty tureckie wyniosły szacunkowo około 15.000 zabitych, a straty wojsk sprzymierzonych około 3.500 zabitych, w tym 1.300 Polaków. Było też dużo rannych. Z powodu nieudzielenia przez stronę austriacką opieki, po paru dniach część rannych zmarła. Plan Sobieskiego dotyczący okrążenia i wybicia wojsk muzułmańskich nie powiódł się dzięki zaciętemu oporowi gwardii Kara Mustafy, która umożliwiła ucieczkę spod Wiednia znacznej części wojsk. W bitwie pod Wiedniem ta potęga osmańska została złamana raz na zawsze, odtąd przestała Turcja stanowić zagrożenie dla Europy.



,,Powrót z Wiednia"
Wojska sprzymierzonych zdobyły olbrzymie łupy. Jan III otrzymał wszystkie rzeczy należące do Kara Mustafy. Po paru dniach łupy króla zostały wysłane na 400 wozach do Polski.


Kossak J., ,,Wjazd Jana III Sobieskiego do Wiednia"
Po bitwie pod Wiedniem współpraca sprzymierzeńców przestała się tak dobrze układać. Wojska książąt niemieckich uznały, że wykonały swój obowiązek wobec Cesarza Austrii i wróciły do swoich krajów. Cesarz Leopold I robił afronty polskiemu Królowi, a wojsku koronnemu nawet nie podziękował za okazaną pomoc. Armia austriacka niechętnie współpracowała z wojskami koronnymi. Ostatnią wspólną bitwę, pod dowództwem Jana III, wojska sprzymierzone rozegrały w listopadzie 1863 pod Parkanami.




Grottger A., ,,Spotkanie Jana Sobieskiego z Leopoldem I"
Wojna z Turkami trwała jeszcze długo i zakończyła się ostatecznie dopiero w 1699 roku pokojem w Karłowicach. Polska odzyskała utracone ziemie, ale na tym się skończyło. Austria odzyskała Węgry i dalej na południe spychała wojska osmańskie.
OPRACOWAŁ I PRZYGOTOWAŁ

ANDRZEJ TRZASKA-CHOJNACKI