Różne > "Jak Valhalla stała się państwem realnym"
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.
16 listopada 2006 r., 10:04 — Bruthus Perun
Uwaga, uwaga! Od wczoraj Valhalla jest państwem realnym. Kaizer Fryderyk abdykował, a raczej przestał być tworem wirtualnym. Od tej pory rządzi Robert C*****ski. Niemożliwe? Jak to? Przecież za obrazę Valhalli- wirtualnego państwa, które nie ma fizycznej reprezentacji nigdzie na świecie, istnieje tylko w postaci cyfrowego kodu w internecie i w umysłach jej twórców, zażądano przeprosin od osoby realnej. To coś w tym stylu- wyobraźcie sobie, że w sztuce na scenie jedna z postaci mówi do drugiej podczas spektaklu: "Ty kurwo", a wyzwany w sztuce aktor daje grającemu obrażającą postać aktorowi na poważnie w mordę, po czym dzwoni po realną policję i zakłada sprawę w sądzie.
Idiotyczne? A jakże. I inaczej nie można nazwać tego, co robi realny pan C*****ski, kiedy chce pozwać twórcę postaci diuka Skarbnikowa w naszej wirtualnej i zupełnie fikcyjnej zabawie. Podobnie idiotycznie zachowuję się ja sam, kiedy piszę o realnej postaci pana C*****skiego.
Najdziwniejsze jest to, że rozdwojenie jaźni i zatarcie granicy pomiędzy realnym i wirtualnym nastąpiło u jednego z najstarszych uczestników wirtualnej zabawy. Gdybym wcześniej wiedział, że tworząc wirtualną postać będę odpowiadał w realnych sądach za jej wirtualne działania w wirtualnej przestrzeni... Gdybym wcześniej o tym wiedział, nigdy w życiu nie zagrałbym w Quake'a w sieci, bo za zamordowanie jakiejś postaci kierowanej przez obcego osobnika w USA mógłbym dostać pozew za naruszenie nietykalności osobistej i czynną napaść, a może nawet za morderstwo. Ale po co ja to piszę i podaję przykłady.
Jak napisał kiedyś Stanisław Lem "debili nie sieją, oni sami wschodzą", najgorzej jednak, kiedy sami nie wiedzą w jakim dokładnie wschodzą świecie i wszystko zaczyna im się mylić. Zastanawiam się, czy osoba odgrywająca postać Cesarza Valhalli każe do siebie w domu mówić per "Kaizerze"...
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 3 czytelników. Średnia nota: 4.33333 Artykuł czytano 362 razy.
Komentarze
2006-11-16 11:19 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
1. Nie obrażono Valhalli. Obrażono Valhallijczyków, którzy
SĄ REALNI.
2. Słówka niecenzuralne? Nie masz pomysłu aby
inaczej napisać tylko z wulgaryzmem? Szkoda że nie wysiliłeś
się chociaż o tzw. gwiazdeczki. Szkoda.
2006-11-16 11:45 - autor: Bruthus Perun
Cóż, nie obraziłem ani Pana ani nikogo innego tym
wulgaryzmem. A jeśli Valhallijczycy sąrealni to ja jestem
kozicą górską. Szkoda, że nie potrafi Pan wyjść poza wąski
Valhallijski światopogląd. Szkoda.
2006-11-16 11:56 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Jestem Valhallijczykiem i Polakiem. Twierdząć że jestem
nazistą jako valhallijczyk stwierdzono iż zgadzam się z tym
jako Polak. Nie obraziłeś mnie wulgaryzmem. Ale to trochę
razi,wiem,bo sam dużo pisałem. PS. Już jesteśmy na Pan..?
ależ te konflikty zmieniają ludzi...eh...
2006-11-16 12:09 - autor: Bruthus Perun
Ok, z tym Panem się zapędziłem, ale żadne Valhallijczyk nie
jest Polakiem. Żaden Sarmata nie jest Polakiem. Inna sprawa,
że Polacy bawią się w Valhallię, Sarmację itp. Ale to
przyjmowanie sztucznej tożsamości. Jeśli ktoś ma ochotę może
mnie Bruthusa Peruna śmiało określać mianem nazisty,
bolszewika, pedała, dziwki i czego tam chcecie. Ewentualnie
spotkamy się w sądzie lub odpłacę tym samym. Ale pozew
realny? brak podstaw. Pozywanie do realnych sądów to tylko
dowód na to, że w przypadku Valhalli lub Kaizera skończyła
się zabawa. Realnie Valhalla nie istnieje.
2006-11-16 12:10 - autor: Bruthus Perun
Ok, z tym Panem się zapędziłem, ale żadne Valhallijczyk nie
jest Polakiem. Żaden Sarmata nie jest Polakiem. Inna sprawa,
że Polacy bawią się w Valhallię, Sarmację itp. Ale to
przyjmowanie sztucznej tożsamości. Jeśli ktoś ma ochotę może
mnie Bruthusa Peruna śmiało określać mianem nazisty,
bolszewika, pedała, dziwki i czego tam chcecie. Ewentualnie
spotkamy się w sądzie lub odpłacę tym samym. Ale pozew
realny? brak podstaw. Pozywanie do realnych sądów to tylko
dowód na to, że w przypadku Valhalli lub Kaizera skończyła
się zabawa. Realnie Valhalla nie istnieje.
2006-11-16 12:30 - autor: Bruthus Perun
Sprostowanie: "ewentualnie spotkamy się w v-sądzie".
2006-11-16 13:09 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Tylko ta sztuczna tożsamość jest opatrzona realnym imieniem
i nazwiskiem. A to już może rzutować na to,jak ktoś
postrzega nas w świecie realnym,nie uważasz?
2006-11-16 13:18 - autor: Bruthus Perun
Twój problem, jeśli w wirtualnym, sztucznym świecie nazywasz
się tak samo jak w realu. Ale nie jesteś tą samą osoba.
2006-11-16 13:30 - autor: Michał bnt Sosnowiecki
Virtual Wars: Valhalla Konratakuje
2006-11-16 13:59 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
W którym wagonie jest Wars? :)
2006-11-16 14:32 - autor: Wiktor hr. "Avistak" Szpunar
Nie zgadzam sie co do tego, ze w wirtualu nie jestesmy tym,
kim w rzeczywistosci. Wirtualne panstwa to nie gry RPG, w
ktorym wcielamy sie w postaci.
2006-11-16 14:43 - autor: Bruthus Perun
Oczywiście. I jest Pan realnym hrabią, ma wszystkie pojazdy
sarmackie w swoim realnym garażu i dostaje ministerialną
pensję w złotówkach na konto w PKO.
2006-11-16 14:49 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
To Twój punkt widzenia. A jeśli posiadam w internecie swoje
prawdziwe nazwisko-to powinno ono być respektowane. Internet
to miejsce publiczne- wiec obraza w miejscu publicznym.
2006-11-16 14:50 - autor: Bruthus Perun
jeszcze trochę i będę zmuszony napisać, że mieszkańcy
Valhalli są głupkami (swoją drogą w jaki sposób realne
postaci mogą mieszkać na serwerach?)
2006-11-16 15:06 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Nie mogą.Miejsce publiczne Jest to miejsce dostępne dla
nieograniczonej liczby osób.Jest to cytat z forum
prawniczego. A internet jest dostępny,prawda? Więc jest w
pewnym sensie miejscem publicznym.
2006-11-16 15:12 - autor: Michał bnt Sosnowiecki
Czyli wystarczy ograniczyć powszechność dostępu poprzez
konieczność zalogowania się na jakieś miejsce w Internecie,
żeby nie było już ono publiczne?
2006-11-16 15:56 - autor: Wiktor hr. "Avistak" Szpunar
Pojazdy, budynki i zarobki to tylko dodatek do realnego
zalozenia mikronacji. W koncu wszystkie nasze dyskusje,
nasze opinie sa realne; wiekszosc z nas podpisuje sie
prawdziwymi danymi, zas na zjazdach nie zbieraja sie
odgrywajacy poszczegolnych rol, tylko Ksiaze Piotr Mikolaj,
Diuk Michas czy jakikolwiek inny mieszkaniec Sarmacji we
WLASNEJ osobie :)... Wiadomo, ze v-zycie toczy sie swoimi
prawami, czesto koloryzujemy jakies spory polityczne,
dyskusje tocza sie w strasznie ostrym tonie, podczas gdy
poza Sarmacja rozmawiamy w przyjacielskim tonie, a jednak...
Sarmacja to wirtualne panstwo, ale realne emocje i realne
osoby.
2006-11-16 16:45 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Michale, nie jestem prawnikiem, ale na logikę- chyba tak:) W
każdym razie- internet to miejsce publiczne:)
2006-11-16 17:16 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
To ciekawe rozważania - i sprawa nie wydaje się wcale
jednoznaczna. Państwo wirtualne tworzą realni ludzie, którzy
z różnych względów (niekoniecznie dla samej rozrywki)
wspólnie tworzą odmienne od realnych struktury, instytucje,
więzi społeczne. Dla jednych będzie to przede wszystkim gra
RPG (takie elementy można tu przecież znaleźć), dla innych
zabawa w „kim chcesz zostać, gdy będziesz
dorosły”, dla jeszcze innych - zabawa w modelowanie
ustrojów politycznych czy gospodarczych albo „poligon
socjotechniczny” lub sposób na zastępcze zaspokajanie
swoich ambicji politycznych, dla innych wreszcie możliwość
publicznego zaprezentowania swojej twórczości, ciekawe/miłe
towarzystwo, itd. Ale żadne z tych określeń nie opisuje w
sposób wyczerpujący całości zjawiska. V-państwo jest
wszystkim po trochu. Różnica między
„mieszkańcami” v-świata może tu polegać jedynie
na innym rozłożeniu akcentów. Na tym, co stanowi dla nich
największą atrakcję w życiu dość złożonego organizmu, jakim
jest v-państwo. Mam wrażenie, że z państwem wirtualnym to
nie jest albo-albo. Tak jak grając w Monopol, nie
przestajemy być sobą, choć jednocześnie na godzinę czy dwie
tworzymy sobie iluzję innego życia, stajemy się
właścicielami fortuny albo bankrutami.
2006-11-16 20:20 - autor: bar. Accursius
Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej. Sąd w składzie...po
rozpoznaniu...sprawy Macieja Poleszczyka..oskarżonego o...,
tj. o czyn określony w art...., oskarżonego...uznaje winnego
zarzucanego mu czynu...na podstawie art...wymierza mu
karę...3 lat pozbawienia wolności...postanawia zawiesić karę
na okres próby lat 5...pracę społecznie użyteczną:
czyszczenia ekranu oskarżyciela ubocznego...oraz zobowiązuje
oskarżonego do powstrzymywania się od....systemów
informatycznych... Sąd zdaje sobie sprawę, że z uwagi na
uwarunkowania zawodowe...z tego też względu, jako miejsce
czasowego pobytu oskarżonego...do czasu...oznacza miejsce
stałego pobytu powoda... Tego nawet Mrożek by się nie
powstydził....
2006-11-16 20:21 - autor: bar. Accursius
Sobońszczyzna: swoje brude maile trzeba prać we własnej
skrzynce internetowej.
2006-11-16 20:25 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
dawno mnie nie było, wiec poprawcie mnie jesli sie myle, ale
czy chodzi o to, ze ktoś obraził kogoś w świecie naszego
v-państwa, a ma za to ponosic odpowiedzialnosc prawną w
świecie realnym? jesli tak to chyba troszeczke sie
zawiodłam, bo skoro jestesmy prawdziwympanstwem, to
powinnismy sami wenatrz załatwiac takie problemy. polacy nie
prosza niemców by sądzili bezdomnego za obrazenie
prezydenta. robią to sami, i tak powinno być tez tu. Skoro
mamy prawo, to po to by ono w jakiś sposób okreslało nasze
postępowanie i ew postępowania karne w razie złamania
prawa... przenoszenie sporów wirtualnych na realne to
choroba... ale jak wspomniałam długo mnie nie było, nie znam
podłoża konfliktu... wiec czekam na wyjaśnienia. mam
nadzieje ze pomozecie zrozumiec ten ambaras :D
2006-11-16 20:46 - autor: bar. Accursius
Muszę odpocząć od Sarmacji. Biorę urlop. Papa.
2006-11-16 22:00 - autor: Bartek "Fenrir" Janiczek-Chojnacki
Jak już pisałem wcześniej(na LDCV) dla mnie sąd realny to
przesada. Wiadomo, to może zniszczyć człowiekowi życie- a
nie uważam że gra jest warta świeczki. Ale jednak jestem
zdziwiony działaniem Maćka. Uważałem go za rozsądnego, a nie
rozumie jego krucjaty przeciwko CV...cóż,nie zabiorę więcej
głosu..kto chce-może się cieszyć..
2006-11-17 00:08 - autor: Michał bar. Radetzky
Nie cieszymy sie. Natomiast ja nadal nie zauwazylem
jednoznacznych dowodów ze to Matwiej to zrobil. I ja nie
uwierzę, dopóki nie zobaczę. Mówcie mi Jakub, ale nie uważam
żeby Robert był odpowiednim kandydatem na Jezusa.
2006-11-17 01:06 - autor: Matwiej A. diuk "Skarbniq" Skarbnikow
A kim ja w takim razie jestem ? :D Poncjuszem ? ;P
2006-11-17 01:14 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Brianem. ;-)
2006-11-17 09:37 - autor: Dariusz "Kedar" Makowski
Ad vocem. Obojętnie co panowie napiszecie o V-państwie padły
słowa o naziżmie jakoby preferowanym w Valhali. Internet
jest medium publicznym oskarzanie kogoś lub tylko
insynuowanie, że ktoś rozpowszechnia ideologię nazistowską
jest ewidentnym naruszeniem jego dóbr osobistych. Uważam, że
przeprosiny Robertowi C*****skiemu się należą. Piszecie i
chwalicie się szlacheckością to pomnijcie "nobilite
oblige" i na tym zakończmy ten jałowy spór.
A tak a
propos uważam, że C*****ski zdradził Sarmację.
2006-11-17 09:42 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Ależ to jest istota sporu: RCA twierdzi, że Skarbniq pomówił
go o pochwalanie nazizmu. Nie poparł jednak swojej tezy
dowodami. Rzecz pozostaje więc w sferze insynuacji. Jeśli
takich dowodów nie zdobędzie (a jestem o tym przekonany) -
będzie można śmiało powiedzieć, że dopuścił się oszczerstwa.
2006-11-17 12:24 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
Ja tylko jestem ciekaw- na jakiej podstawie miano by
pociagnac Skarbnikowa do odpowiedzialnosci w UK, skoro tam
nie mieszka, i nigdy nie mieszkal?
2006-11-17 13:20 - autor: Leszek kaw. "Rudobrody" Karakachanow
Tomasz, nie Jakub, Radziecki ateisto
2006-11-17 13:22 - autor: Bruthus Perun
Ateizm jest jedynym racjonalnym wyborem. W innym wypadku
musielibyśmy uwierzyć w latającego potwora spagetti
(wtajemniczeni wiedzą o co chodzi)
2006-11-17 13:50 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Ponieważ kwestie egzystencjalne (mam tu na myśli pytania np.
o sens świata i życia) nie są ostatecznie rozstrzygalne na
gruncie czysto racjonalnym, samym rozumem można, moim
zdaniem, dojść najwyżej do agnostycyzmu. Ateizm jest już
krokiem dalej. To wybór pewnej postawy życiowej, uznanie
jednej z co najmniej dwóch hipotez (teizm/ateizm) za
bardziej przekonującą, a więc kwestia nie tylko rozumu, ale
i osobistych preferencji. Zresztą jak każde przyjmowanie
bądź odrzucanie twierdzeń niedowodliwych.
2006-11-17 14:06 - autor: Bruthus Perun
Niestety, racjonalnie można tylko zaprzeczyć istnieniu Boga.
Tak jak można zaprzeczyć, że istnieje latający potwór
spagetti.
A jeśli mówisz o hipotezach, to dowieść można
właśnie że Boga nie ma- brak dowodów na jego istnienie jest
tu równoznaczny z nieistnieniem. Bardzo często podaje się,
że nie można potwierdzić, ani zaprzeczyć. Zaprzeczyć można
właśnie ze względu na brak potwierdzenia. Obiekty i
zjawiska niemierzalne i niepotwierdzalne, dla nauki nie
istnieją. Nie można zatem żądać dowodu na nieistnienie, bo
sam brak dowodów na istnienie jest wystarczająco
przekonujący dla nauki. Oczywiście do momentu, gdy jakieś
dowody istnienia się pojawią. W nauce wielokrotnie tak było,
że nie było na coś dowodów i traktowano to jak bzdurę, do
momentu, gdy pojawiły się dowody- jak np. z ewolucją.
2006-11-17 14:21 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Bardzo ciekawa jest ksiażka Kołakowskiego "Jeśli Boga nie
ma". Mówi on tam o zasadzie "niewyczerpanego rogu
obfitości", która mówi, że nigdy nie zabraknie argumentów
na poparcie tezy, w którą z jakichś powodów chce się
wierzyć. Kołakowski przedstawia wiele argumentów obu stron i
dróg myślenia, jakimi oni podążali. Nie daje prostych
odpowiedzi. Nie twierdzę, że ateizm nie ma racji bytu, ale
dla mnie - po lekturze tej i innych książek - ateizm wydaje
się jedną z prób rozwiązania tego, co nierozwiązywalne i
uznania za oczywiste czegoś, co takie nie jest.
2006-11-17 14:28 - autor: Bruthus Perun
Ateizm nie wyklucza duchowości człowieka. Mogą przecież
istnieć nawet religie bez Boga, czego znanym przykładem jest
Buddyzm. Ale z naukowego punktu widzenia Bóg, niestety, nie
istnieje.
Co do książki, chętnie przeczytam, jak
tylko skończę lekturę kilkunastu pozycji z mojej półki i
następnych kilku z laptopa.
A swoją drogą, Kołakowski
jako zwolennik teizmu (tak mi się wydaje), mógł napisać
książkę, żeby zasiać ziarno niepewności w tych, którzy
skłaniali się ku "niewierze".
2006-11-17 14:29 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Na marginesie: mamy niezły dryf tematyczny ;-)
2006-11-17 14:30 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Napisał ją w roku 1982, przyznam, że nie wiem, na jakim
etapie ewolucji światopoglądowej się wówczas znajdował.
2006-11-17 14:33 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Buddyzm, na ile go znam, jest "religią bez boga" w tym
sensie, że na temat istnienia lub nieistnienia osobowego
Absolutu się jasno i jednoznacznie nie wypowiada. Jest więc
bliższy agnostycyzmowi niż ateizmowi.
2006-11-17 14:33 - autor: Bruthus Perun
Widać sytuacja się powoli stabilizuje, jeśli mamy czas,
energię i chęci uciec w boskie tematy... :)
2006-11-17 14:36 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
O tak, boskie :-) A swoją drogą, buddyzm buddyzmowi
nierówny. Inaczej do kwestii bóstw i duszy podchodzi np.
buddyzm tybetański, a całkiem inaczej buddyzm zen, by
porównać tylko dwa z wielu jego nurtów.
2006-11-17 14:40 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Hmmm... Bijemy właśnie rekord ilości komentarzy, a w moim
profilu nadal mam komunikat "Limit komentarzy w Bramie
Sarmackiej w aktualnym miesiącu: 100". Co na to PASI?
2006-11-17 14:51 - autor: Bruthus Perun
Rzeczywiście, buddyzm nie daje informacji wprost i szkoły
się różnią. W każdym razie nie jest to religia, w której bóg
jest centralną i najważniejszą postacią, która daje nam
niepodważalne dogmaty i prawa. Wręcz przeciwnie, z tego co
wiem, tam racjonalnie dochodzi się do różnorodnych wniosków.
Zatem mogłaby istnieć religia, która jasno mówiłaby, że boga
nie ma, a wcale nie oznaczałoby to moralnej katastrofy i
braku autorytetów i źródeł dla wartości.
2006-11-17 15:03 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Z tym że religia, nawet ateistyczna, jak zen, będąc
"społecznie ustalonym kultem rzeczywistości wiecznej"
(wg Kołakowskiego) - zawsze odwołuje się do transcendencji,
a więc rzeczywistości empirycznie niedostępnej, której
istnienia bądź nieistnienia nie da się racjonalnie
udowodnić. Czy w buddyzmie "racjonalnie dochodzi się do
wniosków"? Pewnie tak, ale to też nie stanowi istoty
buddyzmu. Niekiedy jest wręcz niepożądane - praktyka koanu
ma właśnie uwolnić od racjonalnego rozumowania. Pozwolę
sobie zacytować mistrza Kaisena: "Medytować znaczy
nie-medytować. Inaczej mówiąc, nie ma niczego, nad czym
można byłoby medytować. Zapomnieć się w oddechu oznacza stać
się jednym z ciałem i Umysłem. Jednym z uniwersalną
świadomością, która jest w każdym z nas. Więc nie-medytować
znaczy: pozwolić być temu, co jest". (Oj, dryfujemy...
:-))
2006-11-17 15:09 - autor: Bruthus Perun
Dla mnie brzmi całkiem racjonalnie :) Proszę podrzuć mi
kilka tytułów buddystycznych, mam ochotę postudiować, a nie
chcę zacząć od byle czego.
2006-11-17 15:09 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
PS. Co do tego, że ateizm nie oznacza moralnego nihilizmu,
nie ma między nami sporu.
2006-11-17 15:10 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Książki buddystyczne polecę ci na liście dyskusyjnej Gminy
Żydowskiej, jak się wreszcie zapiszesz ;-)
2006-11-17 15:20 - autor: Bruthus Perun
Dla mnie brzmi całkiem racjonalnie :) Proszę podrzuć mi
kilka tytułów buddystycznych, mam ochotę postudiować, a nie
chcę zacząć od byle czego.
2006-11-17 15:24 - autor: Bruthus Perun
Zapiszę się niebawem. Chwilowo brak czasu- zarobiony jestem.
Tak to jest, że albo pracuję jeden dzień tygodniu i resztę
mogę przespać, albo mam kupę zajęć w weekendy i jeszcze
sobie coś na łeb wezmę...
2006-11-17 15:27 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Вот жизнь...
2006-11-17 15:51 - autor: Michał bar. Radetzky
Limit komentarzy nie dziala od niepamietnych czasow :P
Natmiast nie sadze zebysmy rekord komentow osiagniety przez
KoKo pobili ;) Lubie sobie czasem poczytac tamten artykol o
odejsciu pana Inkaskiego... niestety to byl poczatek konca
Morvanu (nie chce przez to umniejszac zaslug kolejnych
namiestnikow Prowincji).
2006-11-17 16:01 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
W każdym razie jest to rekord kilku ostatnich miesięcy.
Ostatni artykuł, pod którym wpisano więcej komentarzy, to
Afera! Afera! z 6 maja 2006 :-)
2006-11-17 17:17 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
Panowie.. pieknie dyskutujecie, aczkolwiek dalecescie
odeszli od tematu... jednak wypowiedzi wasze rzeczowe i
wielce ciekawe, dlatego zwracam sie z uprzejmą proźbą o
założenie stosownego tematu na forum. Łatwiej bedzie ogarnąc
to wszystko i ciekawszych wniosków sie uda doszukać, jak
bedzie można cytować cudze wypowiedzi... Odnosnie zaś tego
co jeden z was napisał... "w matematyce czesto coś było
nie udowodnione i uważano to za bzdurę" (czy jakoś tak)
otórz nie. w matematyce jest mnóstwo hipotez uważanych za
prawdziwe jednak nie istnieje sposób, aby je narazie
udownodnić. To że komputer nie może znaleźć rozwiązania w
skończenie krótkim czasie to nie znaczy że rozwiązania nie
ma... to ze człowiek nie moze czegoś udowodnić to nie znaczy
ze tego sie dowiesć nie da... nie będę wymieniać znanych mi
hipotez... bo nie o to chodzi... ale chciałabym zauważyć, ze
niemozliwość udowodnienia czegoś nie jest rowna tego
niepoprawności. Zresztą sam ewenement dzielenia przez 0...
bo niby nie można, a jednak sie da, jak sie chce... chyba ze
ktoś mi udownodni ze jest inaczej ;)
2006-11-17 17:31 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
1. Wciaz ciekaw jestem odpowiedzi na pytanie "skad wzial
sie sad brytyjski"
2. Zgadzam sie z Rabbim, co do
agnostycyzmu jako najdalszej stacji na drodze rozumu :)
2006-11-17 17:44 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
1. Kto ich tam wie, pierwsze sądy w Brytanii mogli ustanowić
Rzymianie, ale nie mam gdzie tego sprawdzić :) 2. może by
tak założyć dział dyskusji egzystencjalno-metafizycznych na
forum Sarmacji? :-)
2006-11-17 18:03 - autor: pplk Michas diuk Winnicki
:D:D:D
2006-11-17 18:06 - autor: Michał bar. Radetzky
ja tam nie jestem agnostykiem. Ja wierzę w tow.Wandę, v-JHWH
i Eponę z Morrigan. Wszystkich zachęcam do głosowania na
swoją v--wiarę w sondach SOBOSu
2006-11-17 18:25 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Jak już się reklamujemy, Panie Prezesie, to ja zapraszam do
lektury "Kawałów z pejsami" przy szabasowych
świecach:
http://gmina.only.pl
2006-11-17 18:58 - autor: Dariusz "Kedar" Makowski
Rabbi jesteś wielki w swej przenikliwosci. Teraz wiadomo
albo jeden jest winny albo drugi. Albo Pan C*****ski jest
raptusem i nadużył zaufania rzucając oszczerstwo na
Skarbniqa albo ten drugi w swej prywatnej wojnie przegioł i
to bardzo. Jeden z nich straci honor. Mam nadzieję, że dla
nas wszystkich to będzie nauczka, że są granice
przyzwoitosci nawet w V-państwie.
2006-11-17 19:04 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Ach, nie trzeba :-) Nie jestem cadykiem, tylko zwykłym
v-rabinem :-)))
2006-11-17 19:50 - autor: Leszek kaw. "Rudobrody" Karakachanow
Na Boga! Ja tylko wyzwałem Radetzkiego od ateistów, bo nie
wiedział, który apostoł był niewierny! Czyżby wszyscy...
2006-11-17 22:52 - autor: Patryk kaw. "Snoob" Bones
A mówiłem, że Kaizer nadaje się tylko do tarcia chrzanu i
pchania karuzeli?
2006-11-18 18:43 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
jak powiedziała tak zrobiła... zapraszam wszystkich do
dyskusji... P.S. mam nadzieje ze sie nie gniewacie ze
skopiowałam wasze wypowiedzi na forum...
2006-11-18 18:51 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
http://62.111.206.197:5000/sarmacja/viewtopic.php?p=2238#223
8
kobieta być... o oczywistościach sie zapomina...
2006-11-18 20:43 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Ale nie wiem, czy mamy jeszcze siłę kontynuować ten wątek
:)
2006-11-19 00:48 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
nie macie wyboru... skoro już się tak namęczyłam to choć
przez szacunek dla kobiet winniście tam kilka postów napisać
;)
2006-11-19 20:52 - autor: bar. Accursius
Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie
dla ...
