Dziś jest 5 maja 2026 r.
8747. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
5674. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
5374. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)
Park Stołeczny

Tyrańsko-despotyczna replika

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

08 marca 2007 r., 13:50 — książę Piotr Mikołaj h. Wąż

Pan Bruthus Perun opublikował był w Wandei Ludu Manifest Wolnych Sarmatów. Jako, że znaczna część jego postulatów właściwie postulatami nie jest (jeżeli za postulat przyjmiemy żądanie czegoś, co jeszcze nie zostało zrealizowane), a część z nich wymaga przynajmniej kilku słów komentarza, niniejszym replikuję.

1. Prawo do informacji. Słusznie w Manifeście postawiona została teza, iż "każdy obywatel powinien mieć prawo do wszelkiej informacji o stanie Państwa, podejmowanych przez Rząd i Księcia, a także władze prowincji decyzjach". Jednakże, prawo to każdy obywatel już posiada zgodnie z art. 34 Konstytucji. Jeżeli regulację konstytucyjną autor Manifestu uznaje za niewystarczającą, we własnym, tyrańsko-despotycznym imieniu stwierdzam, iż nie mam absolutnie nic przeciwko przyjęciu regulacji ustawowych, np. na wzór polskiej Ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pisze Pan Perun dalej, iż "obywatele powinni mieć prawo do publicznej debaty i powszechnego referendum w sprawach najwyższej wagi, dotyczących ogółu obywateli". Jest to kolejny postulat budzący moje głębokie zdumienie. Nie dość bowiem, że Sarmaci narodem gadatliwym są i trudno znaleźć równie aktywne listy i fora dyskusyjne w polskich mikronacjach (a przecież głównie o polityce dyskutują Sarmaci namiętnie...), to jeszcze ponownie Konstytucja gwarantuje obywatelom prawo skutecznego żądania przeprowadzenia referendum. Kolejny zrealizowany postulat?

Pisze Autor dalej, iż "prawo do informacji powinno się również wiązać z możliwością kopiowania informacji prawnych i swobodnego tworzenia na ich podstawie np. nowych rozwiązań". Ma rację. Co prawda, nie sądziłem, że ktokolwiek w Księstwie Sarmacji miał wątpliwości co do tego, że mógł swobodnie wykorzystać dowolny, opublikowany w Dzienniku Praw, akt prawny, niemniej jednak może i lepiej to wyraźnie zaznaczyć. Toteż od dzisiaj Dziennik Praw oficjalnie przechodzi na licencję Creative Commons.

Ostatni postulat, tym razem zupełnie chybiony, podwójnie. Brzmi on: "żądamy rezygnacji z tajnych narad i konsultacji". Po pierwsze, chcąc nie chcąc pan Perun domaga się najwyraźniej zakazu rozmów członków władz przy użyciu komunikatorów Internetowych i poczty elektronicznej, chcąc, by każda jedna sprawa była omawiana publicznie. W wersji niskokalorycznej - aby każda rozmowa na Gadu-Gadu czy wymiana listów została opublikowana w publicznym rejestrze. Obydwa rozwiązania nie są możliwe do realizacji - i nie piszę tu bynajmniej o sobie, ale o całej armii kilkudziesięciu funkcjonariuszy różnego szczebla w Sarmacji.

Postulat jest chybiony także z innej przyczyny. Nie wiem, jak Autor wyobraża sobie prowadzenie np. polityki zagranicznej przy braku zachowania elementarnej niejawności działania władz publicznych, zarówno we własnym gronie, jak i w sferze kontaktów z państwami trzecimi. Nie wiem, jak Autor wyobraża sobie tworzenie koalicji rządowych w świetle kamer. Nie wiem, jak autor wyobraża sobie uzgadnianie treści adresowanych do opinii publicznej wystąpień przy udziale tejże samej opinii publicznej. Autor postuluje w swym Manifeście narady plemienne, a nie poważną i realną politykę.

2. Prawa wyborcze. Pan Perun postuluje dwie rzeczy. Po pierwsze, aby "wszyscy obywatele, bez względu na status społeczny, materialny, a także tytuł szlachecki lub jego brak, powinni mieć prawo do czynnego i biernego udziału w wyborach do Izby Poselskiej Księstwa Sarmacji". Spełniony! Po drugie, aby Senat składał się "z najwyższych arystokratów, otrzymujących dożywotni tytuł senatora". Spełniony! Niestety, nie ma Autor racji pisząc, iż ucina to dyskusje na temat głosów ważonych. Jak doskonale wiemy, postulat głosów ważonych wraca od czasu do czasu. Skądinąd, jestem temu pomysłowi przeciwny - ze zgoła jednak innych, niż doktrynalne (równość, mierność, demokracja) powodów.

Na uwagę zasługuje natomiast postulat, iż "Izba Poselska powinna składać się z przedstawicieli prowincji, wybieranych w prowincjonalnych wyborach". Szczerze mówiąc, nie mam w tej sprawie sprecyzowanego poglądu. Zarówno za wyborem wszystkich posłów w jednym okręgu, jak i za wyborem ich na szczeblu lokalnym, przemawiają silne argumenty. Chętnie zatem poznałbym argumentację pana Peruna za wyborem posłów w samorządach - z całą pewnością jest to zagadnienie na zupełnie odrębną debatę.

3. Prawo do samostanowienia. Jak sądzę, Autor nie przewiduje możliwych konsekwencji przyznania takiego prawa. Nie chodzi tu wcale o to, że Księstwo Sarmacji byłoby osłabione w następstwie secesji. W minionym roku z Sarmacji pośrednio wypączkowały Zongya, Tirecja, Walhalla, Nowa Teutonia - piszę pośrednio, gdyż podstawą każdej mikronacji są ludzie, a ci istotnie opuścili nasz kraj. Widzimy wyraźnie, iż niebo nie spadło nam na głowy. Nie w tym zatem rzecz. Rzecz nawet nie w tym, że opuszczenie Sarmacji nie leży w interesie emigrantów, co widać także, całkiem wyraźnie, na wyżej wymienionych przykładach.

Następstwem przyznania takiego prawa byłoby coś, co byłoby skrajnie szkodliwe dla Księstwa Sarmacji jako całości, i co uderzyłoby także w ludzi zamieszkałych w innych regionach. Następstwem tym byłyby tarcia o trudnej do wyobrażenia skali. Każdy poważniejszy konflikt (a te wszak są czymś normalnym) mógłby powodować groźby referendów secesyjnych, a to z kolei w prostej linii prowadziłoby do nakręcenia spirali niechęci - nie tylko pod adresem niezadowolonej prowincji, ale także w łonie jej samej - bez wątpienia część jej obywateli byłaby bowiem takim ruchom zdecydowanie przeciwna.

Jeżeli zgodzimy się co do tego, że podstawę każdej mikronacji - a przeto i każdej prowincji, każdej miejscowości - stanowią ludzie, widzimy wyraźnie, iż ludzie zawsze mają prawo do samostanowienia. Mogą założyć własne państwo, i tam się realizować. Mogą także do Księstwa Sarmacji wrócić, acz wtedy muszą liczyć się z tym, iż część społeczeństwa będzie do nich nastawiona niechętnie - co jest zrozumiałe. Na zachętę jednak do takich działań i na przyzwolenie dla stanu permanentnego napięcia zgody nie będzie. Spory rozstrzyga się przy użyciu całego wachlarza środków - negocjacji, listów otwartych, prawodawstwa, wreszcie - wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa konstytucyjnego.

Należy również wyraźnie zaznaczyć, iż prowincje dają równie wiele Księstwu, co od Księstwa - w postaci choćby nowych mieszkańców czy całej infrastruktury informatycznej - otrzymują. Przyzwolenie na secesję razem z całością stron internetowych i ogółem instytucji stworzonych przy mniej lub bardziej wydatnej pomocy Księstwa, byłoby czymś skrajnie nieetycznym. Byłoby nie w porządku nie tylko wobec obecnych Sarmatów, ale także wobec tych, którzy w przeszłości swoją ciężką pracą budowali prowincję - nie wyobrażając sobie nawet tego, iż w mogłaby ona później odwrócić się plecami do rzeczypospolitej sarmackiej.

Odnosząc się do dalszej części postulatów - Autor nie zauważa, iż Księstwo Sarmacji jest czymś więcej, niż jedynie zlepkiem samorządów. Prowincje nie są państwami w państwie. Część kompetencji musi należeć do władz państwowych dla zachowania spójności całego kraju. Przy czym, akurat, jeżeli chodzi o organizację władz lokalnych, pan Perun nie ma racji. Władze lokalne mogą swobodnie kształtować swój ustrój wewnętrzny. Prawo państwowe ustanawia jedynie nieliczne ograniczenia (zakaz prowadzenia polityki zagranicznej, zakaz emisji własnej waluty etc.), służące integralności Sarmacji.

4. Prawo do swobodnej edukacji. Odnoszę wrażenie, iż pan Perun i ja żyjemy w dwóch różnych krajach. Każdy obywatel ma prawo zarówno do pobierania nauki, jak i do zakładania wszelkiego rodzaju przedsięwzięć oświatowych. Państwo nigdy nie ingerowało, i nigdy ingerować nie będzie w treści programów nauczania dopóty, dopóki nie będą one nawoływały do popełniania przestępstw. Ufam jednak, iż Autor w swojej wspaniałomyślności nie będzie miał nic przeciwko temu, iż nadal będę posiadał swój prywatny ośrodek edukacyjny, jakim jest Instytut Edukacji Sarmackiej. Zaznaczam tu, iż instytucji edukacyjnych i naukowych w Sarmacji stanowiących własność państwa nie ma. Są natomiast na szczeblu lokalnym.

5. Prawo do poszanowania i rozwoju kultur lokalnych. Ponownie, mam dojmujące wrażenie, iż żyjemy w dwóch różnych krajach. Abstrahując od mojej osobistej oceny np. „teutonizmu”, pragnę zauważyć, iż „teutonistyczne” treści były publikowane na stronach internetowych Księstwa Sarmacji w ramach np. Sztuki Ulicznej. Jeżeli pan Perun zna jakieś przykłady świadczące o tym, iż w jakikolwiek sposób władze państwowe ingerowały w życie kulturalne na szczeblu lokalnym lub ogólnokrajowym, będę zobowiązany za ich wskazanie. Podobnie będę zobowiązany za wskazanie jakichkolwiek prób ograniczania swobody promowania kultury lokalnej przez władze państwowe.

6. Prawo do posiadania broni i zakładania formalnych lub nieformalnych stowarzyszeń militarnych. Po raz kolejny już - obywatele to prawo posiadają. Szybkie spojrzenie do profilów niektórych Sarmatów pozwala zweryfikować pozytywnie tezę, iż posiadają oni na własność niemałe arsenały broni różnego rodzaju. Jeżeli nie powstają prywatne stowarzyszenia o charakterze paramilitarnym, to znaczy, że najwyraźniej obywatele nie widzą takiej potrzeby. Natomiast - prawo zabrania posiadania sił zbrojnych przez prowincje. Siły zbrojne stanowią atrybut państwowości i jako takie są zastrzeżone dla władz państwowych. Oczywiście natomiast, KSZ wspierają kultywowanie lokalnych tradycji wojskowych w ramach swoich jednostek stacjonujących na terenie samorządów.

7. Prawo do uznania i wyróżnienia za zasługi dla Księstwa Sarmacji. Nadepnięto mi na odcisk. Jak dotąd, spotykałem się z krytyką, iż zbyt wielu osobom nadawałem tytuły - zaś zdaniem autora Manifestu zbyt mała liczba Sarmatek i Sarmatów jest w należny sposób honorowana w uznaniu ich zasług dla Księstwa. Oczywiście, honory są nadawane w sposób regularny - dwa razy do roku, w dni 25 maja i 5 listopada, aczkolwiek rozważam częstsze nadawanie orderów i odznaczeń (vide rozpoczęty przeze mnie wątek na LDKS odnośnie medalu dla twórców kultury).

Będę stał natomiast na stanowisku, iż nie jest możliwe sformułowanie obiektywnej tabeli zasług, gdzie każdemu podjętemu przedsięwzięciu można przypisać wagę punktową i przeliczyć ją na odpowiedni order i odznaczenie. Zapewne jednak, gdy powstanie Dwór Książęcy, sporządzona zostanie lista przesłanek przemawiających za przyznawaniem określonych odznaczeń państwowych, wykaz działań, za które są one przyznawane. Za jego brakiem przemawiają obecnie wyłącznie przesłanki natury logistycznej.

Nie zgodzę się natomiast na skrępowanie mi rąk poprzez wiążące wnioski innych organów i instytucji. Jeżeli chcą - mogą ustanawiać własne odznaki i tytuły honorowe. Za każdy akt prawny, pod którym znajduje się mój podpis, ponoszę osobistą odpowiedzialność moralną - jakkolwiek zaznaczam, iż w niektórych sprawach personalnych sugerowałem wnioskodawcom, że nie jestem do końca przekonany co do zasadności takich, a nie innych nominacji. Zawsze jednak w mogłem powiedzieć "nie", i tej zasady będę się trzymał. Jeżeli pan Perun chciałby, aby monarcha był marionetką, to tylko w Erze...

8. Prawo do swobodnego rozwoju elit. Pan Perun bredzi i popada w logiczną sprzeczność. Elity tworzą się cały czas. Zawsze, gdy w Sarmacji pojawia się nowy, wartościowy człowiek, prędzej czy później zostaje on zauważony przez tę czy inną organizację, instytucję lub samorząd, zostając członkiem elit. Jeżeli prawdziwa jest teza, iż "dotychczasowe elity są jedynie dworską grupą błaznów obskakujących Księcia", to nieprawdziwe jest sformułowanie, iż potępieniem jest "nieprzyznawanie tytułów za zasługi". Cóż to za sankcja - nie zostać błaznem? Raczej każda osoba nieposiadająca tytułu powinna być dumna z tego, iż nie należy do "kasty cwaniaków, przebiegłych zdrajców wolności, którzy w imię interesu prywatnego sprzedają się za ordery i przywileje".

Jeżeli zaś teza o "dworskiej grupie błaznów" jest nieprawdziwa, wówczas - pomijając sprawę zasadniczą, iż wszystkim osobom noszącym tytuły należą się ze strony pana Peruna publiczne przeprosiny - proszę o wskazanie (może być: pocztą elektroniczną, jeżeli pan Perun nie brzydzi się w tym kontekście tajnymi konsultacjami) osób, które - pomimo swoich zasług - nie zostały przeze mnie uhonorowane. Zdarza mi się bowiem pewnych działań - których w Sarmacji jest ogrom - nie dostrzegać, i zawsze z radością przyjmuję wszelkie sugestie (niepochodzące od samych zainteresowanych osób - o czym te osoby miały okazję się przekonać) odnośnie tego, kto zasługuje na uznanie.

Tyran i Despota
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 1 czytelników. Średnia nota: 0
Artykuł czytano 365 razy.

Komentarze

2007-03-08 14:50 - autor: Bruthus Perun
Kilka postulatów rzeczywiście przestarzałych. Nie o to
jednak chodziło, każdy manifest jest prowokacją i na
zapytania Księcia odpowiem niebawem. Wierzę jednak, że
Książe lepiej niż kilku nowych mieszkańców pojął wandejską,
napuszoną stylistykę wojenną manifestu.

Poza tym,
jestem umiłowanym poddanym Księcia i można mnie od tej pory
okreslać MONARCHO-ANARCHISTĄ.

Pozdrawiam

2007-03-08 16:02 - autor: Leszek kaw. "Rudobrody" Karakachanow-Liberi
Fundacja Adam, Bojówki Teutońskie, Sarmamossad, Morvan
Miliste, TOPR (a pośrednio GAR, szkolona przez TOPR i MAR),
wywiady: natański (ziutek :P), valhallijski i scholandzki -
już wiecie o czym będzie nastepny sondaż SOBOS :)

2007-03-08 16:26 - autor: Piotr diuk "Mandragor" Khand
Książe mógłby odpowiedzieć spokojnie tym artykulem w Wandei
Ludu a nie tym żałosnym plagiacie naszej twórczości jakim
jest park. Proszę tutaj nie odpisywać tylko pod manifestem
Brutusa Peruna - ponieważ do Parku zaglądać nie będę

2007-03-08 16:32 - autor: Piotr diuk "Mandragor" Khand
Chodzi mi ogólnie o to - że Książe uparcie twierdzi iż nie
jest to konkurencja wandei. Ja twierdzę, że jest. Sam dał
tego dowód publikując replikę na artykuł w WL właśnie tutaj.
Konkurencja polega na tym, że na tym samym polu są dwa
podmioty. W dziale 'wolne felietony' - są włąnie WL i
PARK. Nie mam nic przeciwko konkurencje - ale mam przeciwko
udawaniu, iż nie jest to konkurencja. Jest. Po drugie, mam
przeciwko dodaniu wolnej opcji włąsnie po tym jak powstała
prywatna gazeta dające te same możliwości. Wczęśniej się nie
dało? Wczęniej obawiano się spamu i tak dalej. Po trzecie,
mam przeciwko TAKIEJ konkurencji bo jest to medium
PUBLICZNE. Skoro prywatna gazeta proponuje usługi to zgodnie
z zasadą pomocniczości - nie powinno się wprowadzać
publicznej działalności - bo jest ona niepotrzebna.

2007-03-08 16:40 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Sprostowanie: SarmaMossad NIE ISTNIEJE! ;-)

2007-03-08 16:52 - autor: Leszek kaw. "Rudobrody" Karakachanow-Liberi
Poza MAR i TOPR żadna z wymienionych organizacji nie
istnieje :) A jak mi pod oknem BT hałasują, to tylko
polowanie na pieski scholandzkie, tak?

2007-03-08 16:57 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
O, właśnie! :D

2007-03-08 17:00 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Proszę się nie sugerować nazwą producenta mojego czołgu - to
jakieś nieporozumienie, które postaram się czym prędzej
wyjaśnić. Ten czołg to typowy model myśliwski, przeznaczony
właśnie do polowań na pieski (różne).

2007-03-08 19:13 - autor: Piotr Mikołaj
Mógłbym zatem twierdzić wszem i wobec, iż Wandea Ludu
splagiatowała Sztukę Uliczną - w której, jako pierwszej,
można było samodzielnie publikować własne treści. W Sztuce
Ulicznej, od 28 listopada 2005 r. W Wandei Ludu, od 18
sierpnia 2006 r.

2007-03-08 19:18 - autor: Piotr Mikołaj
PS. Wandea Ludu jest własnością prywatną, a nie oficjalną i
publiczną agencją Mandragoratu Wandystanu?

2007-03-08 19:34 - autor: Daniel Wojtowicz
Eee tam marudzicie.

2007-03-08 20:45 - autor: Piotr diuk "Mandragor" Khand
Oczywiście! Wandea Ludu miała być sztuką uliczną dla tekstu.
Jeśli chodzi o możliwość dodawania grafiki - to jest to
plagiat SzU! i to oczywisty!! Nawet ten sam formularz jest
używany - który dostałem od Księcia. Proszę zauważyć, że
twierdzenie Park jest konkurencja WL jest rownoznaczne z
twierdzeniem WL jest konkurencja Parku. Ja powtarzam
konkurencja jest DOBRA! Chodzi mi tylko o to, zeby zeby nie
pisac iz nie jest to konkurencja!

2007-03-08 22:58 - autor: Piotr Mikołaj
Otóż, niezmiennie twierdzę, iż Park nie jest konkurencją dla
Wandei Ludu. Wandea Ludu jest agencją informacyjną - z
głównym naciskiem położonym na doniesienia prasowe, a nie
twórczość autorską (która pojawia się wszędzie, także w
innych agencjach). Park jest natomiast miejscem o określonym
profilu - służy on do prezentacji własnej twórczości,
własnych przemyśleń etc., jest medium o określonym
charakterze. Dlatego konkurencją dla Wandei Ludu są Brama
Sarmacka, Goniec Czarnoleski, Wieści Teutońskie, Dziennik
Królewski... Park natomiast, podobnie jak Sztuka Uliczna czy
SQQF News - są serwisami profilowanymi. To nie znaczy, że
niekiedy zakresy tematyczne się nie pokrywają - vide np.
opowiadania w Gońcu Czarnoleskim - to znaczy tyle tylko, że
inaczej są rozłożone istotne dla charakteru danego medium
akcenty. Park byłby konkurencją Wandei Ludu, gdyby można
było w nim także publikować doniesienia agencyjne. A nie
można - takowe będą usuwane, gdyby się nieopatrznie
pojawiły.

2007-03-09 10:08 - autor: Piotr diuk "Mandragor" Khand
Dobra. Mniejsza z tym. Konkurencja to coś dobrego. Ja bedę
publikował swoje przemyślania w WL. Ale jest wybór. To
dobrze.

2007-03-09 13:04 - autor: Bruthus Perun
Książę obiecał odpowiedzieć na moją replikę. Będę wdzięczny.

2007-03-09 13:29 - autor: Mirosław Iwan Slipyj
Oj, Hospody!
Poganiają mojego Księcia!

2007-03-09 13:38 - autor: Bruthus Perun
Zaraz poganiają. Zapytują jedynie, bo Książę obiecał dodać
po północy, a tu już po południu się zrobiło.

Pozdro

2007-03-09 13:57 - autor: Mirosław Iwan Slipyj
Cały czas jest po północy. Punktualność jest grzecznością
królów :)

2007-03-09 14:30 - autor: Konrad hr. "Stauf" von Staufen
Jakby to ujac... mielismy wczorajszej nocy z Milosciwie Nam
Panujacym spotkanie na szczycie przy szachach i ze
wspominakami... O Magdzie Hasse, przyjazni scholandzko -
sarmackiej, Baronii Zarakackiej...

2007-03-09 21:43 - autor: Bruthus Perun
Cóż, rozrywka zabiła poważną dyskusję...
;)

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.022 sekundy