SUKCES!
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
20 września 2007 r., 17:04 — Przemysław mar. Figiel h. Siódme Niebo
Wiecie? Czasem zdarza się w życiu tak, że człowiek osiągnie się rzecz niemożliwą - wejdzie zimą tyłem na Mount Everest, a później skoczy z niego do morza, bijąc przy okazji rekord w ilościa zjedzonych hot-dogów. Wtedy, gdy już opadnie euforia, dotychczasowy szczęśliwiec zaczyna się zastanawiać - co dalej? Czy pora żegnać się z tym światem? A może kupić sobie domek w ciemnej puszczy i kontemplować przyrodę, raz do roku pokazując się ludziom przy okazji robienia koniecznych zakupów?Dlaczego o tym piszę? Jak się okazało, wczoraj ja rzecz niemożliwą osiągnąłem. Oto bowiem w komentarzach przy jednym z artykułów można przeczytać: "Mnie najbardziej zadziwia postawa Pana Abraxasa. Jestem zażenowany jej niskim poziomem.". Autor: RCA.
Pomijając stylistyczną stronę tego zdania (niski poziom postawy?) i docierając do sedna muszę przyznać, że jestem wzruszony tym, że tak wielki autorytet i ekspert w dziedzinie żenujących zachowań publicznie mnie docenił. Z tego miejsca chciałbym podziękować swoim rodzicom, znajomym, fankom, a przede wszystkim - Timkowi, bez którego mój sukces nie byłby możliwy. Dziękuję!
Poza tym prosiłbym Autorytet o dalsze wskazówki, ponieważ chciałbym rozwijać się w tym kierunku. W szczególności interesują mnie kwestie kłamstwa i manipulacji: czy istnieje coś takiego jak kłamstwo? jeżeli słowa nie zgadzają się z faktami, to w jaki sposób spreparować fakty? czy manipulując, liczyć na słabą pamięć słuchaczy czy też raczej wmówić im, że są zbyt tępi, by dotrzeć do prawdziwej intencji mówcy?
Następnie prosiłbym o rozwinięcie tematu zniewagi i obrazy. Na marginesie, tutaj nadal pozostaje Pan niedoścignionym ideałem. Otóż, chciałem zapytać, czy napaść personalną rozpoczynać przy braku argumentów merytorycznych, czy też raczej - dla niepoznaki - sprowadzić dyskurs na tę drogę już w pierwszych odpowiedziach? czy skuteczniejsze jest powołanie się na młodość adwersarza, jego brak doświadczenia, rozsądku, rozumu czy może wszystkiego na raz?
W końcu - wiem, że Autorytetowi się to nie zdarza, ale mnie jeszcze owszem: co zrobić, gdy ktoś przyłapie nas na którymś z wyżej wymienionych działań? Zauważyłem, że dość skuteczna jest metoda "odwracania kota ogonem", czyli zrzucanie odpowiedzialności na adwersarza. A czy metodą "kozła ofiarnego" osiągnę podobne wyniki? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wolno tłumaczyć swojego postępowania - Autorytet nie musi się z niczego tłumaczyć, a jeśli ktoś nie rozumie - to jego strata.
Podstawowe zasady erystyki już znam - unikaj zagadnień niewygodnych, stosując przemilczenia i zmiany tematu. Argumenty na poparcie tezy to całkowicie zbędny dodatek, zabierający miejsce i czas. Atakuj każdego, kto ma inne poglądy. Najniebezpieczniejsi są ci, którzy mówią prawdę. Maksimum agresji - maksimum efektów! Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem?
-------------------------------------------------------------------------------------
A skoro już jestem przy głosie to zapytam publicznie: kto był tak miły i usunął (czyt. zastosował cenzurę) mój komentarz spod artykułu w gazecie NZM-u, łamiąc tym samym prawo? Czy była to ta sama osoba, która wcześniej tak głośno protestowała przeciwko usunięciu linku ze strony głównej do jednego artykułu? I czy zostanę za to przeproszony, czy coś?
(Uwaga do czytelników: klauzula: "Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania lub usuwania komentarzy." pojawiła się właśnie po tym wydarzeniu, na skutek mojej interwencji u JKM.).
Na zawsze Wasz,
przeszczęśliwy,
Abraxas
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 289 razy.
Komentarze
2007-09-20 18:47 - autor: Daniel bnt "Push-Upek" Chojnacki
Brawo! Vivat Abraxas!
2007-09-20 20:00 - autor: ariston "zgasić światło" z chios
Pozostaje zauważyć, że ten świetny skądinąd tekst celnie opisujący na konkretnym przykładzie pewną regułę zachowań, stanowi zarazem ponurą bowiem prawdziwą ilustrację relacji "społecznych - wirtualno/realnych" w tzw. państwie wirtualnym - miejscu które miało rzekomo służyć zabawie i rozrywce...
2007-09-20 20:24 - autor: Paweł bar. "Szmrek" Szermiński
RCA, ach ten RCA, bez niego zle, a z nim jeszcze gorzej ;)
2007-09-20 21:03 - autor: ariston "zgasić światło" z chios
Ktoś z kimś bawi się prywatnie, przy alkoholu na wakacjach. Realnie spotkali się przyjaciele, koledzy, znajomi –rozmawiają na wszelkie tematy. Wirtualnie pozostają w sporze –na potrzeby swoich ról wirtualnych potrafią zażarcie walczyć.
Mija jakiś czas, uczestnicy spotkania pozostają jednocześnie w obu relacjach – koleżeńskich w realu, czasami spornych –wrogich w wirtualu. Pytanie – czy w normalnych stosunkach towarzyskich, zdrowych realnych stosunkach człowiek, który ujawniałby, powoływałby się na treść powyższych rozmów przy winku, odbywających się w realnym świecie na potrzeby wirtualnej polityki, walki, rywalizacji nie miałby wielkich szans dostać od pozostałych uczestników spotkania po mordzie – co byłoby zresztą ostatnim stadium jakichkolwiek kontaktów pomiędzy nimi? Tak byłoby w większości relacji ze świata realnego – tak jest w świecie realnym. Nawet gdyby obyłoby się bez mordobicia, „dyskretny” uczestnik spotkania, zostałby wyrzucony poza nawias ludzi, którym można ufać, powierzać opinie, dzielić się uwagami – z którym ktokolwiek poza osobami z jego gatunku chciałby utrzymywać jakiekolwiek stosunki.
W Przygodach dobrego wojaka Szwejka Haska szpicel policyjny oraz żandarm próbują wykorzystując głupotę naszego bohatera podczas spożywania alkoholu wyłuskać z jego wypowiedzi cenne dla siebie informacje – potwierdzające pprzypuszczenie, iż Szwejk jest wywrotowcem i zdrajcą. Kiedyś się mówiło że gdy wszyscy piją a jeden nie to na pewno szpicel, bo szpicel nie pije tylko zapamiętuje co inni mówią. Dziś szpicel pije – a w kieszeni ma dyktafon, który wszystko nagrywa... Byle tylko nie okazało się jak w przypadku wyżej wymienionym, że nadmierna gorliwość prowokującego Szwejka podczas prowadzonej przy alkoholu dyskusji do wywrotowych wypowiedzi żandarma, spowodowała, że to on powiedział dużo za dużo. Dziś każdy zapamiętuje i nagrywa. Miarą człowieka jest jego zdolność zachowania dyskrecji...
Ale może warto być Ziobrą, Michnikiem, Guzowatym? To w końcu wzorce postępowania w relacjach ze znajomymi?
RCA: „No a do czego porownac, prosze podpowiedz, fakt, ze zaslaniasz sie tym, ze Ci cos kazali? Mi sie to jednoznacznie niestety....”
Proces norymberski – miejsce, w którym elita urzędnicza III Rzeszy została pociągnięta do odpowiedzialności za uczestnictwo w zbrodni i morach na niespotykaną dotychczas skalę. Większość z uczestników ignorując oczywiste fakty powoływała się na swoją podległość służbową, zależność od władzy – wykonywałem rozkazy... Wysoki trybunał wprowadzając wtedy do porządku prawnego tzw. zasadę nadrzędności w prawie międzynarodowym praw człowieka, uznał, że łamiąc prawa człowieka – dopuszczając się zbrodni przeciwko ludzkości nie można skutecznie powoływać się na podległość służbową.... Czy porównanie postępowania tzw. urzędnika w administrowaniu wirtualnym państwem z działaniami zbrodniarzy przeciwko ludzkości jest dopuszczalne? Skoro za ujawnianie treści prywatnych, realnych rozmów przy alkoholu na potrzeby walki politycznej, jakiś dziwacznych ambicji nie dostaje się nawet wirtualnie w mordę – to znaczy można wszystko.... Można być tupeciarzem, niekryjącym swoich intencji wyjątkowo nieporadnym kabotynem. To w Sarmacji jest w cenie, cieszy się opieką i podlega ochronie.... Zwłaszcza, że zaraz potem są intrygi, totalna powszechna niedyskrecja, łamanie słowa, kłamstwo...
2007-09-21 00:34 - autor: Leszek bnt "Rudobrody" Karakachanow-Liberi
love-hate relationship... z Abraxasiem oczywiście :)
nie będę bronił Roberta-samo-zło. Nie ma sensu. Apage satanas!!!
2007-09-21 08:41 - autor: Robert Janusz mar. von Thorn-C*****ski
Autorytet dziękuję :D Podoba mi się ten "komentarz" :D
