Krótka propozycja ustrojowa
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
13 października 2007 r., 05:05 — książę Piotr Mikołaj h. Wąż
Trwające w parlamentach krajowych i prowincjonalnych głosowania nad wotum zaufania dla nowo powołanego Rządu znajdują się obecnie w centrum uwagi. Sprawę dyskutuje się głównie w kontekście podziałów partyjnych. Zagadnienie omawia się także z ustrojowego punktu widzenia, zasadności udzielania rządowi zaufania przez organy lokalne. Zastanawiam się jednak nad spojrzeniem z ukosa.Chcę bowiem poddać pod dyskusję publiczną (świadomie nie przedkładając rozbudowanych argumentów za lub przeciw) pomysł bezpośredniego wybierania ministrów, których funkcje nie mają charakteru politycznego (decyzyjnego) ani czysto administracyjnego — ministrów odpowiedzialnych za kulturę, sport, samorząd terytorialny i promocję Księstwa Sarmacji poza jego granicami.
Nie ukrywam, że odnoszę wrażenie, że sprawy, które wymieniłem, są traktowane przez główne siły polityczne nieco po macoszemu, na uboczu głównej polityki. Brakuje mi konkretnych planów działania na rzecz rozwoju instytucji kulturalnych czy sportowych, wspomagania samorządów czy promocji Księstwa. Kandydaci na ministrów nie cieszą się — moim zdaniem, niesłusznie — sporym zainteresowaniem.
Wyobrażam sobie z kolei sytuację, w której kandydaci z różnych środowisk politycznych, ubiegający się o wybór na urzędy Ministra Kultury i Sportu, Promocji czy Samorządu Terytorialnego, musieliby siłą rzeczy konkurować swoimi osobami i konkretnymi programami — i przeciwnie do wyborów parlamentarnych, wybory takie w mniejszym stopniu byłyby uwarunkowane afiliacjami partyjnymi.
Owa zmiana ustrojowa pociągałaby za sobą konieczność zmiany Konstytucji tak, aby pochodzących z wyboru ministrów z jednej strony, uniezależnić zarówno ode mnie i Kanclerza, jak i od Izby Poselskiej, z drugiej zaś — wyposażyć w kompetencję wskazaną do sprawowania funkcji, czyli prawo inicjatywy ustawodawczej. Nie jest to więc zmiana, którą można przeprowadzić bez gruntownej debaty.
Niniejszym zatem temat pod debatę publiczną poddaję.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 340 razy.
Komentarze
2007-10-13 09:09 - autor: Robert Janusz von Thorn-C*****ski
Wasza Książęca Mość, Szanowni Państwo, do w/w wizji niejako przeciwstawiam wizję dotyczącą zmiany systemu wyborczego, tak, by poprzez jego modyfikację doprowadzić do większego zaangażowania się podmiotów rzeczypospolitej w życie Księstwa jako całości - okręgi wyborcze, które pokrywając się z granicami podmiotów powodowałyby, iż każdy kraj/prowincja miałyby swoją reprezentację w Sejmie.
Propozycja JKM jest o tyle zła, że wyprowadza z Rządu kolejne funkcje, a polityczni zostają MSZ i M-K (przy czym ten pierwszy i tak w ograniczonym zakresie).
Obecny model jest jaki jest, i niech funkcjonuje. Dobra partia przewiduje wszystkie możliwości i nie można zmieniać zasad dlatego, że model obnażył słabość, uwaga, PARTII budujących rząd, a nie samego modelu. Większe zaangażowanie prowincji, większe ich wciągnięcie w nurt wydarzeń - ale nie ministrami, a konkretnymi przywilejami i uczestnictwem w rządach - to IMO recepta na poprawę relacji a także zmianę zasad współpracy centrum z krajami/prowincjami.
2007-10-13 11:38 - autor: Paweł bnt Ciupak
Częściowe zerżnięcie jednego z ostatnich projektów nowelizacji konstytucji w Wandystanie. Tyle powiem.
2007-10-13 12:03 - autor: Wiktor hr. "Avistak" Szpunar
Ale czy to zle? : -)
2007-10-13 16:00 - autor: Piotr Mikołaj
Ale - co? Wandystanem nie interesuję się od dobrych paru miesięcy.
2007-10-13 17:24 - autor: Paweł bnt Ciupak
P. Kozanecki, nie udawaj pan. Może Sekretarz Dziennika Praw to też przypadek?
2007-10-13 17:43 - autor: Krzysztof St. M. v-hr. "Kwazi" Konias
Nazwę "sekretarz" zaproponowałem ja - tylko taka nazwa przyszła mi do głowy. I wali mnie z góry na dół czy gdzieś istnieje podobna funkcja i jak się ona nazywa.
2007-10-13 18:44 - autor: Szymon kaw. "Silent Man" Nowicki-Liberi
Hie, hie, hie, hie, hie.
2007-10-14 15:54 - autor: Piotr diuk Kościński
Jestem zdecydowanie przeciwny wyborom ministrów. Bo gdy o wyborze posłów nie decydują kompetencje i program, a prywatne (ew. partyjne) sympatie, to i w przypadku ministrów byłoby podobnie. Przypominam "doktrynę Kościńskiego" - ten pomysł zdecydowanie się tej doktrynie sprzeciwia. A więc jest niedobry, niestety,
