Różne > "Byłem pod Troy’ą... czyli obyś żył wiecznie!"
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.
22 września 2004 r., 12:19 — Wieńczysław Wiensko
- O, dzwonił Troy(oby żył wiecznie!) – stwierdziłem roztropnie zerkając na wyświetlacz telefonu – lepiej oddzwonię, taki zaszczyt...- Obyś żył wiecznie!
- Obym, gdzie jesteś?
- Na dworcu...
- O! K....
- Nie, w Krakowie...
- Uffff... masz co trzeba?
- Naturalnie...
- ... możesz przyjeżdzać...
[...] krótki fragment noweli pt. "Nie zadzieraj z Troy’em"
Moje rozmyślania tego co nastąpi w niedalekiej przyszłości i rozważania na temat humoru hrabiego Kowalczykowskiego(czyli mojego być, albo nie być) ... przerwało miarowe bicie bębnów, co spowodowało moją rozterkę, czy aby to nie objaw niedługiego posiłku ze mną w roli głównego dania. Postanowiłem wyglądnąć z przedziału, ostatecznie raz się żyje. Moje obawy były jednak płonne (jeszcze nie teraz), otóż w korytarzu grupa tubylców złapawszy "zasięg" porozumiewała się najnowszymi (i trendi) środkami łączności bezpośredniej ze zbliżającymi się najbliższymi. Dzięki ich słynnej już gościnności miałem zaszczyt wypróbować ten telefon. Usłyszawszy mnie, delegacja nadeszła swoim dostojnym krokiem, ja zaś (aby nie być czasem fałszywie zrozumiany) swoim słynnym już gestem "bramkarza" okazałem swoją wyrazistą radość . Najwyraźniej zostałem pozytywnie odczytany, co zaskutkowało schowaniem najróżniejszej maści ostrych narzędzi. Część z nich zaczęła nawet przyjacielsko poklepywać mnie po plecach, niektórzy wręcz zrobili się zbyt poufali. Aby odwrócić ich uwagę zaproponowałem, aby zrobili mnie i ekipie powitalnej pamiątkowe zdjęcie. Robiący nam zdjęcie tubylec na moją propozycję handlu wymiennego – mój aparat za bęben zrobił wyniosłą minę i szybko udał się wraz z innymi w przeciwnym do naszego kierunku... my zaś mogliśmy się spokojnie przywitać. Uściskom nie byłoby końca, gdyby nie męczące nas pragnienie, więc udaliśmy się w stronę najbliższego skwerku, mijając po drodze pomnik papy Piłsudskiego (Józefa), na który namiestnik Troy(ooby żył wiecznie!) nie pozwolił mi się wspiąć, co przyjąłem do mojej świadomości z wielkim żalem, jednak z należytym szacunkiem. Dotarłszy na placyk z nieczynną fontanną hrabia Troy(oby żył wiecznie!) jako solenizant honorowo o(d)bił prezent, następnie honorowo polewał, w międzyczasie Honorowy więzień RCA szykował sprzęt. W przerwach następowało zapoczątkowane przeze mnie gnębienie ppułkownika Winnickiego przez telefon. Co powodowało nasze mieszane odczucia, uczucia wszyscy mieliśmy jednakie – kochamy Cię, choć tylko platonicznie, z konieczności(oczywiście). W przypływie energii, długo skrywanym skłonnościom i poddając się chwilowej euforii kawaler Zieliński (tym razem bez miecza) obwieścił śpiącemu światu swoją moc nadprzyrodzoną. Swoim głosem porażając btw co mniej odporne insekty, ku naszej wielkiej radości i uldze. Przy wspaniałej atmosferze, oparach... i wzajemnym zrozumieniu, trwała wzmożona dyskusja(by nie powiedzieć plotki) na tematy KS i nie tylko. Można śmiało powiedzieć, że mało komu udało się nie "oberwać". Cóż, mieli szanse przyjechać... Hmmm... najczęstszym wątkiem było tajemnicze "twarde jądro", nie wiadomo czemu z pojawiającym się często motywem. Co widać często np. tutaj, albo w formie ulotnej tutaj. Nawet kawaler Seba poddał się trendowi co można stwierdzić naocznie. Sytuację opanował Kanclerz biorąc sprawę w swoje sprawne ręce oraz odpowiedni do okazji argument . Reakcja podwładnych była natychmiastowa i przyjęli oni odpowiednią dla nich pozycję, oraz symbolikę. Gdy już zabrakło energii, postanowiliśmy udać się w poszukiwaniu innych źródeł tejże. Podziwiając po drodze otaczającą architekturę oraz tubylców(część z nas żeńską część), oraz zarobkując na dalszą zabawę. Nie zapominając jednak, o wielkich tego realnego świata, wyrażając im swój podziw i oddając należytą cześć chwilą ciszy i skupienia. Przechodząc później szybko dla odmiany w miejsce dzikiej zabawy, kontemplacji muzyki i hałaśliwych obyczajów, gdzie czekały na nas różne pokusy w postaci piwa, kobiet, śpiewu, uśmiechniętych tubylek oraz rdzennych tubylców. Więzień RCA przeżył prawdziwy horror, kiedy to przebywając w toalecie, został zaatakowany przez hordę tubylek łaknących jego autografu. Przednia zabawa (mimo dziwnie drożejącego piwa), zakończyła się przedwczesnym wytryskiem z lokalu "najtwardszego jądra"... które i tak miało problemy z trafieniem do dziurki... od klucza w harcówce. Z zaistniałego problemu uwolnił ich sprawnie hrabia Krzysiu(oby żył wiecznie!), wtedy już solenizant pełną gębą. Fetowaniu i rzeczowym, kuluarowym rozmowom nie byłoby końca, gdyby nie zwykłe ludzkie zmęczenie, więc udaliśmy się małymi grupkami na chwilowy odpoczynek. Mnie przypadł zaszczyt spać wpięknej komnacie z kominkiem razem z Kanclerzem. Rano obudziły mnie głośne komendy wydawane przez Namiestnika Mirii(oby żył wiecznie!) swoim podwładnym, a przynajmniej tak mi się wydawało, ponieważ stanowczo temu zaprzeczył, a przecież nie mogłem wątpić temu co mówi - zgodnie z regułą "Troy ma zawsze rację". To, że tak nagle zostałem odprowadzony do pociągu, też nie miało być wcale dziwne – po prostu znaleźli mi najszybsze połączenie, po drodze zaś miałem spotkać Namiestnika Tropikany. Tak się właśnie stało, dojeżdżając do Radomska, pojaśniało, zapachniało delikatną bryzą tropikańskiego lata, oraz kwiatami, którymi ustrojony był cały dworzec, róże, goździki, chryzantemy, frezje – wszystko w pomarańczowo – różowej aranżacji. Wjeżdżając na peron usłyszałem orkiestry dęte prezydente, przebijające się przez szum tropikańskich lasów... szkoda, że mogłem tylko na minutkę doznać zaszczytu uściśnięcia przyjaznej dłoni samego markiza Staniszczaka. Cóż pora była wracać do domu... w szarość dnia powszedniego.
Wasz Wieniek
Fotogalerie, gdzie możecie zobaczyć wszystkie zdjęcia:
Moja, oraz RCA
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 486 razy.
Komentarze
2004-09-22 13:22 - autor: Michas Winnicki
No w konkusrie na reportaż to byłoby pierwsze miejsce!
2004-09-22 18:20 - autor: Sebastian "Samael" Zielinski
Całkowicie zgadzam sie przedmówcą. Oby tego typu relacje i artykuły pojawiały się częściej w Bramie, podnosząc przy okazji jej jakość.
2004-09-23 00:09 - autor: Bartlomiej "Stanik_jr" Staniszczak
"Wjeżdżając na peron usłyszałem orkiestry dęte prezydente, przebijające się przez szum tropikańskich lasów... szkoda, że mogłem tylko na minutkę doznać zaszczytu uściśnięcia przyjaznej dłoni samego markiza Staniszczaka. "
hehehe miszczostwo :P:P:P cala przyjemnisc po mojej stronie :D
2005-04-10 14:24 - autor: patryk "snoobik" bones
uff... wiecej! wiecej!
