Dziś jest 6 października 2026 r.
8901. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
5828. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
5528. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)
Park Stołeczny

Opowiadanko

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

20 września 2008 r., 11:58 — Elżbieta Sofía Kaczyńska

Chcę zaprezentować Państwu, moje opowiadanko, pierwszą moją literacką publikację na stronach KS. A więc zapraszam do lektury!

Sułtańskie skarby

W rozmowie z Yaraehem musiałam zwykle zachowywać czujność, bo kpiarz był z niego wielki i nic go tak nie radowało, jak zrobienie z człowieka wariata. Nabierał mnie już wielokrotnie, ale - przyznaję - robił to z wdziękiem i pomysłowością, więc nie można się było na niego długo wściekać. To on przecież kiedyś opowiadał z ożywieniem o rozbitku, który w Samundzie wpadł w ręce ludożerców i został przez nich naszpikowany słoniną tuż przed męczeńską śmiercią.
- Wyobraź sobie - mówił z przejęciem - że w ostatniej chwili udało mu się zwiać w dżunglę i zmylić pogoń tubylców. Dotarł do cywilizowanej osady po tygodniu błąkania się w gąszczu i do dnia dzisiejszego najbardziej gnębi go myśl, że właściwie uratowanie życia zawdzięcza kanibalom.
- Jak to, przecież go chcieli pożreć?! - nie posiadałam się ze zdumienia.
- Oczywiście, ale nie zapominaj, że go naszpikowali za życia boczkiem z dzikiej świni. Miał się więc czym żywić wydłubując po plasterku w czasie samotnej wędrówki po dżungli!
Teraz też więc z rezerwą przysłuchiwałam się jego nowej przygodzie, którą mi właśnie relacjonował.
- Oczy by ci wylazły na wierzch - unosił się - gdybyś zwiedzał z nami muzeum w Katabongo! Te złote trony, drogie kamienie wielkości kartofla mogłyby się przyśnić Ali Babie! Chodziliśmy z otwartymi ustami po salach i co chwila któryś kapcie gubił z wrażenia, patrząc na te wspaniałości... - wydziwiał bez potrzeby, bo - jako wychowana w naszej rzeczywistości - miałam wyobraźnię nieczułą na doczesne bogactwo.
- No to co? - parsknęłam lekceważąco. - Ani tego ugryźć, ani nosić na szyi kobiecie nie przystoi.
- Ale sprzedać można - wpadł mi w pół słowa - i kupić Syrenkę, pralkę automatyczną, bo ja wiem, może nawet tydzień pomieszkać w tropicańskim hotelu? Ale słuchaj dalej! Po wyjściu z muzeum zatrzymałem się w pobliskiej kafejce, by czymś zimnym spłukać oszołomienie. I wtedy przysiadł się do mnie oberwaniec i zaczął wypytywać, skąd się tu znalazłem.
- Jakiś towarzyski typ - zauważyłam.
- Miał w tym interes! Gdy dowiedział się, że pływam na statku, który jeszcze kilka dni zatrzyma się w Katabongo, zaproponował mi kokosowy biznes! Ni mniej, ni więcej, tylko oświadczył, że zdobyłem jego sympatię, mogę więc następnego dnia wziąć udział w wyprawie po ogromny skarb, który gdzieś pod miastem miał być zakopany. Tak mu się spodobałem, że nie tylko dopuszcza mnie do spółki, ale pozwoli wielkodusznie zapłacić za siebie skromny rachunek w tej kafejce. Zrobiłem, jak sobie życzył i rozstałem się z mym przyszłym dobroczyńcą, żegnamy napomnieniem, bym się tylko nie spóźnił na spotkanie.
- No i co, poszedłeś? - nastrój wyraźnie mi się udzielał.
- Cały wieczór przeżyłem w tej gorączce! - unosił się Yaraeh. - W nocy śniły mi się diamenty wielkości twojego nosa. Ale rano, sam nie wiem dlaczego, zniechęciłem się do wyprawy. Poczułem w tym wszystkim coś tak niesamowitego, że nie potrafiłem sobie tego wytłumaczyć.
- No pewnie! - odetchnęłam. - Ja od razu wiedziałam, że to jakiś szwindel. Przypadkowy nieznajomy nie mógłby ci tak ni z tego, ni z owego...
- Nie w tym rzecz! - przerwał Yaraeh. - Ale on przeszło godzinę pytlował mi o tym skarbie po micropolitańsku!
- No to co?
- Po prostu, przypomniałem sobie, że ja nie w ząb tego języka nie znam!
Zostałam sama przy stoliku z goryczą w sercu i zgrzytającymi zębami. W jednym momencie tak wściekłam się na Yaraeha, że chętnie bym go naszpikowała osobiście słoniną. I to na plecach, żeby sobie wydłubać, psia krew, nie mógł!
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 1 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 434 razy.

Komentarze

2008-09-20 12:14 - autor: Elżbieta Sofía Kaczyńska
Przepraszam, za 3 te same opowiadania. Po raz pierwszy publikowałam tutaj tekst (: Naprawdę przepraszam.

2008-09-20 12:50 - autor: Karolina bnt. Sobieszek
Fantastyczne! :D Czekam na ciąg dalszy :D

2008-09-20 19:20 - autor: Jakub v-hr. Kaczyński
Heh. Gdyby o Kebabie nie było, to bym stwierdził, że dobre [:

2008-09-20 22:15 - autor: Calisto v-hr. Kami-Chojnacka
:) Całkiem zabawne ;P

2008-09-21 12:48 - autor: Dariusz hr. Makowski
Całkiem sprawna opowiastka :)

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.033 sekundy