Bo unia jedynym wyjściem jest...
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
18 stycznia 2009 r., 20:59 — Stanisław bnt Gertald
Od autora: Jest to artykuł odnośnie propozycji połączenia Rzeczypospolitej Sclavińskiej i Księstwa Trizondalu- dwóch Krajów Koronnych Księstwa Sarmacji- w jeden organizm państwowy. Propozycja ta, autorstwa JKW Piotra Mikołaja I wywołała głęboką dyskusję na forum Sclavińskim. Skłoniła mnie do napisania pierwszego od dwóch miesięcy artykułu do "Naszej Rzeczypospolitej", który tu przedrukowuję... Dawno nie pisałem już na tych łamach, ba, dawno nie było mnie już na tym forum. Prawdę mówiąc miałem już dość śmiałe myśli, by skończyć z tym wszystkim, ręce chwytały już pióro do szkicu Wirtualnego Testamentu... Potem wyjechałem, nie myślałem o tym, wróciłem, wciąż nie myślałem. W końcu postanowiłem ulec pokusie i zajrzeć na to forum i stwierdziłem "no, nie!" Niestety, jakbym bardzo nie chciał, jak mało nie miałbym czasu to będę tu trwać i wspierać Sclavinię swym (nie małym) doświadczeniem i, jeśli poprosi to radą. Przede wszystkim jednak swoim piórem. Dlatego wraca na te stare łamy, które przetrwały już niejeden kryzys aktywności i burzę polityczną, by zabrać głos w najbardziej naglącej obecnie prawie- Unii Sclavińsko-Trizondalskiej...
Przejrzałem gruntownie materiał tematyczny, jakim jest dyskusja pod propozycją Wszechpotężnego Audytora, by wrócić do rozmów o połączeniu, prześledziłem z uwagą dyskusję pełną ciekawych zdań i argumentów, choć też nie wolną od uszczypliwych i niepotrzebnych uwag (Tu muszę z przykrością wymienić nazwiska dwóch byłych prezydentów de Limy i Centarowicza...). Ostatecznie wyrobiłem sobie zdanie...
Najpierw chciałbym dokonać jednak lekkiej retrospekcji. Jest kwiecień roku pańskiego 2008. Premierem Rzeczypospolitej jest skądinąd znany Stanisław Gertald, zaś Regentem Księstwa Trizondalu też nie anonimowy Marcel Hans. Rozpoczynają oni projekt mający na celu zbliżenie ich państw- dwóch Krajów Koronnych Księstwa Sarmacji. Zwołują Konferencję prasową z udziałem prominentów z całej Sarmacji, powołują wspólne forum pod adresem www.scltri.fora.pl , na którym rozpoczyna się debata nad powołaniem Organizacji Współpracy Sclavińsko- Trizondalskiej. Pojawiają się pierwsze pomysły na temat wspólnego obywatelstwa, projektów edukacyjnych, gospodarczych itd. itp. Wszystko idzie w dobrym kierunku, pojawiają się już nawet projekty Statutu OWST, ba, nawet projekty loga Organizacji. Niestety, zupełnie nagle, z dnia na dzień dyskusje cichną, a forum zostaje nagle opuszczone. Choć pięknie się zaczynało, skończyło się niczym, zapomnieniem, nieporozumieniem, fiaskiem. I choć kolejny rząd sclaviński pod przywództwem Piotra Centarowicza ogłasza z hukiem, że oto ma "własną koncepcję współpracy z Księstwem Trizondalu", to obywatele kraju przez ten rząd zarządzanego nigdy założeń tej koncepcji nie poznali. Szkoda. Pierwsza próba zaciśnionej współporacy między Sclavinią a Trizondalem spaliła na panewce.
Mijają miesiące. Gdzieś pod koniec lipca niejaki Gertald przypomina na łamach "eNeRki" klęskę sprzed trzech miesięcy i głośno sugeruje, by próbę ponowić. Nie spotyka się jednak z poparciem opinii publicznej i władz sclavińskich, które przyjmują filozofię braku potrzeby odgrzewania "starych kotletów", zwłaszcza, jeśli kotlety te nie przypadły konsumującym je do gustu...
Rok 2008 toczy się dalej. Jesień tego roku niesie się za sobą katastrofę aktywności w mikronacjach, która uderza ze zdwojoną siłą w oba zainteresowane państwa. W końcu przy okazji którejś z coraz mniej licznych forumowych dyskusji na początku listopada znów ten bezczelny Gertald zgłasza propozycję. Tym razem jeszcze bardziej śmiało. Mówi wprost: "połączmy się". Ku jego zdziwieniu słowa te nie spotkały się z druzgocącą krytyką ze strony współobywateli lecz ich przesłanie zostało natychmiast podchwycone i już w dwa tygodnie po ich wygłoszeniu i ożywionej debaty publicznej dochodzi do... szczytu dyplomatycznego z udziałem RS, KT i V Rzeczypospolitej, podczas którego omawiana jest możliwość utworzenia nowego, wspólnego państwa. Dyskusja toczy się później na kolejnym szczycie. Niestety nieporozumienia między negocjatorami, których roztrząsać nie mam zamiaru, a także niestabilna sytuacja wewnątrz VRP doprowadza do kolejnego niepowodzenia, fiaska, klapy.
Jednak wkrótce okazuje się, że wciąż samotne państwa popadają w cioraz to większy marazm i stan odrętwienia. Następuje zmęczenie materiału objawiające się tak tragicznie, że zamiast strony RS, po kliknięciu odpowiedniej ikonki na witrynie Księstwa wyskakiwał wielki znak ostrzegawczy z napisem "Kryzys". Sytuacja ta doprowadziła w końcu do wprowadzenia przez władze centralne Audytora w osobie JKW Piotra Mikołaja I, który po kilku dniach kontroli zaproponował... połączenie Sclavinii i Trizondalu.
I tu dochodzimy wreszcie do czasów nam współczesnych. Jak widać po przytoczonej historyjce nasze kraje od dobrego roku staczają się na równi pochyłej i- o ile w kwietniu 2008 mogły z powodzeniem uznać, że współpraca między nami nie jest konieczna- o tyle im dalej szliśmy w ciężki rok 2008, radziliśmy sobie coraz gorzej i gorzej. Doprowadziło to do tego, do czego doprowadziło, nie mam zamiaru się powtarzać. Chwalić też się nie chcę, ale jak tak sobie o tym myślałem, to byłem jednym z niewielu polityków sclavińskich, którzy już dawno dostrzegali konieczność współpracy i, co by tu nie mówić, w swych poglądach byłem stały niezależnie od reakcji. Dlatego teraz apeluję do rządzących, weźcie pod uwagę historię niepowodzeń negocjacyjnych i późniejszych zapaści i wyciągnijcie z niej wnioski! Kocham Sclavinię, czego dowodem niech będzie pierwszy akapit tego tekstu, jednak widzę gołym okiem, że formuła tego v-państwa się wyczerpała. Tylko połączenie z Trizondalem może pomóc nam się utrzymać, i zaklinam na historię i duchy przodków, niech nikt nie będzie miał co do tego najmniejszych wątpliwości!
Teraz możemy się zastanawiać nad formą państwa, które będziemy współtworzyć. Wszyscy, bez wyjątku będziemy musieli się czegoś wyrzec, gdyż połączenie musi być kompromisem, a jak wiadomo kompromisów bez wyrzeczeń nie ma. Sprawa polega na tym, byśmy musieli wyrzec się jak najmniejszej ilości rzeczy na których nam zależy, przy osiągnięciu zamierzonego celu: nowego państwa atrakcyjnego dla przybyszy i sprawnego administracyjnie. Nazw wymyślać nie chcę, lecz propozycja Rzeczypospolitej Sclavińsko-Trizondalskiej mnie nie przekonuję. Ma ona niewątpliwie swoje zalety, polegające na utrzymaniu tożsamości narodowej (jeżeli w naszym wypadku można o niej mówić), lecz ma też wadę, na którą zwróciła słusznie uwagę Karolina Sobieszek. Czy to zgrabnie proponować "nowym" tytuł Sclavińsko-Trizondalczyka? Przecież ci przybysze przede wszystkim zwrócą uwagę na to, co jest teraz, a nie na to, co było kiedyś. Bo pomysł z obywatelstwami na trzech poziomach : sclavińskim, bądź trizondalskim; sclavińsko-trizondalskim; sarmackim, byłby już zupełnie nie do pomyślenia. Tej kwestii rozwiązywać nie będę, nie czuję się kompetentnym.
Na koniec powiem tyle, że choć oczywiście nowe państwo (bo mam nadzieję, że tym razem takie powstanie...) będzie państwem jednym, mam nadzieję że po przejściowej formie federalistycznej skończy jako organizm unitarny, to tradycje Sclavińskie i Trizondalskie będą na pewno kultywowane i tacy obywatele jak ja na pewno o to zadbają...
Słowem, łączmy się prędko, bo czas ucieka, lecz z pomyślunkiem, by małżeństwo, które musimy zawiązać z czystego rozsądku stało się z czasem wspólnotą harmonijną i bezproblemową i- co najważniejsze- rozwojową. Abyśmy się, jak małżonkowie, z dwóch ciał w jedno zlali.
Stanisław bnt Gertald
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 424 razy.
Wynagrodź twórcę
Wpłaciło różnych osób: 0.
Wpłacono łącznie: lt.
Komentarze
Brak komentarzy.
