Natania-Sarmacja 2:1
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
16 września 2009 r., 20:28 — Ivo mar. de Folvil
Puchar Interkontynentalny nie dla Sarmatów! Natania wykorzystuje atut własnego boiska i wygrywając 2:1 zdobywa Puchar po raz drugi. Mecz zaczął się świetnie dla Sarmatów - w 4 minucie Sven-Inge Elling dał "Książętom" prowadzenie. Niestety, od tej pory na boisku panowała już niepodzielnie reprezentacja Natanii. W 24 minucie wyrównał Duncan, rezultat remisowy utrzymał się do przerwy. A ta nie odmieniła gry Sarmatów - dalej na boisku rządzili Natańczycy. W 56 minucie rzut karny dla Natanii zmarnował Polanski, ale 6 minut pozniej Lato strzelił na 2:1. Ku wielkiej radości zgromadzonych licznie kibiców taki rezultat utrzymał się do końca spotkania.
Na konferencji prasowej o meczu opowiedział manager Sarmatów Timios Kiechajas:
- Gratuluję Natańczykom, byli lepsi w każdym elemencie gry i zasłużenie sięgneli po puchar. Na pewno mogliśmy zagrać bardziej defensywnie i liczyć na dowiezienie remisu do końca, ale jednak zdecydowaliśmy się pójść na wymianę ognia z Natanią. To był błąd, bo mimo, że zagraliśmy na swoim dobrym poziomie, to jednak różnica umiejętności sprawiła, że nie byliśmy w stanie stworzyć sobie sytuacji. Obrona Natanii zagrała na niesamowicie wysokim poziomie, zresztą, cały zespół natański był diametralnie różny od tego, który cisnęliśmy w Grodzisku. Być może, gdybyśmy własnie w pierwszym meczu zdołali strzelić bramkę, to dzisiaj cieszylibyśmy się z trofeum. Niestety, nie udało się. Pozostaje nam powetować sobie tę porażkę poprzez zwycięstwo w v-mundialu. Żaden inny wynik nie zaspokoi naszego głodu sukcesów - zakończył szkoleniowiec Sarmatów.
W sobotę Sarmacja zmierzy się w ostatnim meczu fazy grupowej ze Scholandią. Na ten mecz obaj trenerzy zapowiedzieli wystawienie rezerw, gdyż obie drużyny są już pewnie awansu do ćwierćfinału.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 324 razy.
Komentarze
Brak komentarzy.
