Natania-Sarmacja 1:0
Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.
27 września 2009 r., 23:28 — Timios mar. Kiechajas
Nie udało się naszym piłkarzom wywalczyć awansu do finału mistrzostw świata. Ponownie Sarmatów zatrzymała reprezentacja Natanii. Mecz nie obfitował w finezję i inne przejawy joga bonito - dominowała twarda walka w środku pola. Okazji strzeleckich również było niewiele. Mimo to Natańczycy mieli więcej z gry. Nikt jednak nie mógł przełamać bezbramkowego rezultatu [obie drużyny strzeliły co prawda po bramce - ale ze spalonego] o wszystkim miała zdecydować więc dogrywka. Ale i tu wszystko zmierzało ku rzutom karnym. Wreszcie, w 115 minucie rzut karny dla Natanii na bramkę zamienił Beekink. "Książęta" nie byli już w stanie doprowadzić do wyrównania i musieli po raz drugi uznać wyższość Natańczyków. Na konferencji prasowej rozczarowania nie krył szkoleniowiec Sarmacji Timios Kiechajas:
- Chcieliśmy sprawić niespodziankę i wyeliminować faworyta. Zagraliśmy świetny mecz, ale niestety, zabrakło trochę szczęścia. Gdy zobaczyłem, że Natanczycy wyszli piątką obrońców, byłem pewien, że o bramkę będzie niesamowicie ciężko. Po pierwszej połowie zaczęliśmy się liczyć z rzutami karnymi, do których byliśmy przygotowani. Niestety, jeden jedyny błąd i znaleźliśmy się za burtą. Odpaść po rzucie karnym w 115 minucie dogrywki to naprawdę paskudne uczucie... Ale nie mamy się czego wstydzić, Natania ma lepszy zespół, my, choć przebojem wdarliśmy się do światowej czołówki wyrzucając z niej dwukrotnych mistrzów v-świata Elderlandczyków, tym razem okazaliśmy się słabsi. Trudno, pozostaje nam teraz zaprezentować się jak najlepiej w potyczce o 3 miejsce z zespołem Austro-Węgier. W finale Natania zagra z Wandystanem, który miał bardzo łatwą drogę do finału. Dopiero teraz czeka ich prawdziwe wyzwanie. Zobaczymy czy podołają - zakończył Kiechajas.
Z powodów technicznych mecz o trzecie miejsce najprawdopodobniej zostanie rozegrany w formie dwumeczu, przez co brązowych medalistów poznamy później niż mistrzów i wicemistrzów świata.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 365 razy.
Komentarze
2009-09-27 23:32 - autor: Timios mar. Kiechajas
Trawestując klasyka - przepraszam za opóźnienie, ale miałem doła.
