Różne > "Małe sprawozdanko ze Zjazdu w październiku 2010 r."
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.
19 października 2010 r., 00:11 — Kedar mar. via Margończyk
Kedar mar. via Margończyk
Piszę to z punktu widzenia tego kto jechał i wracał samochodem i któremu droga się znów dłużyła i pamięta tylko korki. W każdym razie z dalekiego dla Torunia Śląska jechało nas trzech Kwazi (który jeszcze musiał dojechać z Krakowa), Yoghurt i ja Kedar. Kedarowóz dzielnie sobie radził z drogą i po raz pierwszy utknęliśmy pod Łodzią na jakieś pół godziny. W końcu koło drugiej wylądowaliśmy w Toruniu. Hotel zarezerwowany i dobrze bo pierwszej nocy był naszą bazą w pokoju Kwaziego a drugiej w pokoju śniadań.

Około 15 dotarliśmy na Copernicon i tu na parę godzin nasze drogi z Yoghurtem się rozeszły. Kuba dołączył do gżdaczy czyli pomocników orgów, którymi zarządzał nieoceniony Robert czyli nasz RCA. Gżdaczami byli jeszcze JKW Daniel Łukasz i Ojek gdy wieczorem dołączył do imprezy.
Podziwialiśmy organizację Coperniconu, tumult młodych ludzi ich zaangażowanie i poświęcenie. Pełno było przebierańców od „Gwiezdnych Wojen” po czasy rzymskie jak i wróżek i dziwnych ludzi, których nie umiałem zidentyfikować. Kto chce więcej wiedzieć o Coperniconie niech go szuka w sieci lub zgłosi się do RCA.

Po południu dołączył do nas Kefas i nasza trójka (Kefas, Kwazi i ja) dzielnie pomaszerowała do pięknej starówki raczyć się pierogami. Zamówiłem jak zawsze ruskie ale panowie chcieli michę pierogów no i w konsekwencji ruskie przeszły mi bokiem (złośliwie powiem, że mi zjedli :-P).
Knuliśmy jak zawsze i omawialiśmy jak podejść to tego, to owego i dlaczego diuk Skarbniq musi mieć zadane pytania jak von Lichtenstein.

Wieczorem w piątek było pierwsze nocne spotkanie Sarmatów a zaczęło się jak zawsze niewinnie od „śliwki” Kwaziego. Języki się lekko rozwiązały a że spotkaliśmy się w zacnym gronie i był z nami również Petrisigos vel Zepp to opowieści z różnych stron v-świata nie było końca. Wszyscy podziwiali naszego roll-upa i flagi Starosarmacji i Teutonii są naprawdę świetne a projekt Kefasa powala.

Wasz sprawozdawca wytrzymał do około pierwszej w nocy i co się działo dalej mam błogą nieświadomość.
Drugi dzień — sobota był dla nas o wiele ciekawszy. Po uzgodnieniu z RCA dostaliśmy salkę na prezentację naszego Księstwa. Przed 10 rano z Kwazim ustawiliśmy roll-upa i nie mając nadziei na publikę (nie było nas w oficjalnym kalendarzu imprez) czekaliśmy na chętnych i na Kefasa. Przyszły jednak dwie osoby — ładna panna Sclavia i inteligentny chłopak Nemo (panna nota bene też). Lekko zdarłem sobie gardło opowiadając o Sarmacji a Kwazi wspomagał jak umiał zresztą lepiej mu to szło niż mnie. Dobrze, że doczekaliśmy się Kefasa i przejął od nas pałeczkę przekazu informacji. Po godzinie musieliśmy ustąpić salki kolejnym prelegentom a nasi słuchacze udali się na inne pokazy. Z Nemo spotkaliśmy sie jeszcze następnego dnia na wykładzie diuka Kościńskiego.

Wypełniwszy nasze obowiązki i zdając sobie sprawę z naszych niedociągnięć udaliśmy się na spotkanie Księcia Delfina. Czekając na niego przed hotelem wymachiwaliśmy flagą Sarmacji i robiliśmy zdjęcia. Podjechała taksówka i przywitał nas z daleka bardzo sympatyczny uśmiech. Wysiadający młody mężczyzna okazał sie przyszłym Księciem Sarmacji czyli był to sam Mandragor Khand we własnej osobie. Użyczyliśmy mu przejściowej gościny w hotelu i czwórką udaliśmy się na obiad. Pierwsze rozmowy w realu pełne kurtuazji szybko przekształciły sie w merytoryczne rozmowy ale jedno było stałe „Khand podpiszesz Konstytucję?” — szeroki uśmiech na ustach Mandragora.

Po sutym objedzie i kolejnej wizycie na Coperniconie gdzie spotkaliśmy Ojka co dopiero przybyłego uczestniczyliśmy w pokazie sztuki walki rycerskiej gdzie Vhris br Macak dzielnie machał swym długim mieczem (półtorak) i kładł trupem potokiem swych wrogów. Mogliśmy również i ujrzeć i jego „śmierć”. Mieliśmy okazję podziwiać stoisko Vhrisa i jego żony Kingi baronowej Macak i spróbować utrzymać jego miecz w wyprostowanej ręce. Po cichu wam zdradzę, że Khandowi rączka drżała pod ciężarem tego żelastwa.
Będąc na Coperniconie nie było szansy nie skorzystać z bogatej oferty gier RPG i innych i z Kefasem zasiadłem do gry karcianej Veto. Świetnie się grało bo to wciąga ale na koniec mimo, że byłem bogaty jak nabab to Książę zdobył tyle kresek szlachty, że mnie pokonał.
Kończąc tego dnia nasz pobyt na Coperniconie, wszyscy umówiliśmy się w naszym hotelu gdzie zorganizowałem salkę dla naszego grupowego spotkania.
To spotkanie to było epogeum naszego Zjazdu. Wieczorem zjechał diuk Kościński i abdykant JKW Feliks Michał. Tym razem była nas już spora grupa bo chyba ze 12 osób. Oprócz Sarmatów był i RCA ze swoją władczynią i oczywiście Petrisigos brakło tylko Ojka.
Diuk Kościński przedstawił nam założenia Stowarzyszenia Polskich Mikronacji i gremialnie wypełniliśmy deklaracje członkowskie. Potem nastąpiło to co prawdziwy Sarmata lubi — Kwazi wyciągnął „śliwkę”. Opowieściom znów nie było końca a diuk Kościński sypał anegdotami ze swego życia jak z rękawa. Niestety opuścił nas dość wcześnie (był z rodziną) ale jego miejsce dzielnie wypełnił Michaś były już książę i znów anegdoty się sypały same a audytorium podziwiało erudycję Michała Zygmunta.
I tym razem wasz sprawozdawca dość szybko opuścił zacną kompanię wiedząc, że nazajutrz trzeba udać się w daleką powrotną drogę a było to już około drugiej w nocy.
Wiadome jest mi tylko, że trójka Kefas, Khand, Kwazi udała się do siedziby realnej Kefasa celem przenocowania w piwnicy ale czy tak było to już nie wiem :-P
Niedziela tak jak i sobota przywitała nas niebieskim niebem i żółtym słońcem oraz chłodem. O dziesiątej rano tym razem już sam przybyłem na Copernicon na wykład diuka Kościńskiego o „Imperium zła”. Zebrało się około dwudziestu osób które z dużym zaciekawieniem słuchali tematu. Wtem do sali wtargnęło Ministerstwo Prawdy w osobach Feliksa Michała i Ojka i zaczęło się bardzo ciekawe spotkanie. Dołączyła później jeszcze trójka panów na K i było już bardzo miło.

Diuk Kościński mówił jak zawsze ciekawie i sporo wiedzy przekazał nam o zasadach działania imperium sowieckiego.

Po wykładzie pożegnaliśmy się z tymi co zostali jeszcze na Coperniconie i dziękowaliśmy RCA za stworzenie tak fantastycznej imprezy dla młodych ludzi.
Obowiązkowym punktem programu niedzielnego dnia był zakup pierników toruńskich dla naszych realnych milusińskich i ostatni posiłek przed wyjazdem. Tu wypada mi opowiedzieć ciekawą historyjkę jak to w pewnej milej knajpce podającej świetne espresso Khand chciał udać się do toalety. Wraca jednak szybciej niż poszedł i woła Kefasa „chodź ze mną ale szybko chodź!”. Nasze spojrzenia były dwuznaczne. Panowie jednak wrócili dość szybko pełni rozbawienia i opowiedzieli nam, ze ubikacje są za przeźroczystymi drzwiami. Nie mogliśmy uwierzyć i czym prędzej tam pobiegliśmy. Śmiechom nie było końca gdy ujrzeliśmy tę przedziwną konstrukcję szklanych drzwi a za nimi sedesów. Każdy się przymierzał. Najbardziej się śmiały z nas kelnerki :-D
Po pożegnaniu się z JKW Piotrem vel Kefasem pojechaliśmy do miasta Łodzi gdzie pożegnaliśmy i Kwaziego i Khanda. Droga do Katowic przebiegła bez większych zgrzytów i o dwudziestej Yoghurt już był w centrum miasta.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0 Artykuł czytano 940 razy.
Komentarze
2010-10-19 00:21 - autor: płk Piotr Mikołaj ♞
Uważne oko zauważy, że flagi wykonano „odwrotnie”. Będziemy reklamować w środę. ;-)
A co do pierogów, jest to absolutna nieprawda. Wszystkie ruskie mar. Kedar otrzymał (akurat ja miałem do nich rękę), za wyjątkiem jednego pieroga złośliwie zjedzonego przez diuka Kwaziego.
Natomiast w sobotę już, w innej pierogarni, ruskie rządziły i wszyscy byli zadowoleni. ;-)
2010-10-19 00:21 - autor: Timios mar. Kiechajas
W przyszłym roku mnie raczej nie zabraknie ;)
2010-10-19 00:35 - autor: płk Piotr Mikołaj ♞
A Katowice? :)
2010-10-19 01:00 - autor: Timios mar. Kiechajas
A w Kato na 100% się zjawię. No chyba, że jakaś siła wyższa, ale nie sądzę
2010-10-19 13:38 - autor: Mateusz bar. Suszek-Chojnacki
Ech, a byłem blisko przyjazdu, szkoda, szkoda... Do Katowic to niby teraz mam jakieś 3 godziny pociągiem ;)
2010-10-19 13:43 - autor: Piotr diuk Kościński
Było super. Tyle powiem. Wystarczy.
2010-10-19 14:18 - autor: Jack diuk O’Neill
Do Katowic również postaram się dotrzeć.
2010-10-20 20:20 - autor: Paweł Szermiński
Miło, że ktoś napisał parę słów nt zjazdu, w Katowicach jeśli skład nie jest zamknięty z chęcią się pojawię (i ktoś mi przypomni :))
2010-10-20 22:01 - autor: Piotr Mikołaj ♞
http://picasaweb.google.pl/pmk.design.eu/ZjazdSarmatow2010
2010-10-21 11:45 - autor: Krzysztof St. M. diuk Konias
Zjazd w Katowicach jest otwarty dla wszystkich. Proponowany termin: 19-21 listopada albo tydzień później.
