Dziś jest 26 lipca 2026 r.
8829. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
5756. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
5456. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Felietony > "O mentalności słów kilka"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

21 października 2010 r., 10:06 — Leszek Żółtowski

17 października, w dniu mojej pierwszej sarmatnicy, w Bramie Sarmackiej ukazał się mój pierwszy w v-życiu artykuł, więc dzień ten był dla mnie podwójnie świąteczny. Felieton „Niepielęgnowany Kwiat” był podsumowaniem skromnej części moich przemyśleń na tematy ogólnosarmackie i niestety spotkało mnie rozczarowanie. Przede wszystkim muszę przyznać się do błędu – zbyt pochopnie rzuciłem pomysł o znoszeniu nobilitacji, mogłem lepiej się zastanowić. Nie zmienia to faktu, że szlachta i arystokracja powinny jakkolwiek zareagować, a zainteresowanie pomysłem odebrania im ich tytułów było prawie żadne. Jako iż mój v-charakter różni się od realnego i w wirtualu mam nieco więcej samozaparcia, nie poddałem się wraz z pierwszym niepowodzeniem i postanowiłem wyciągnąć wnioski. Jakie?

Konkluzja pierwsza, bardzo prosta i bliska każdemu z nas – marazm w Sarmacji jest wielki, wszechobecny, nieogarniony i niemal niemożliwy do usunięcia metodami zewnętrznymi. Konkluzja druga, a raczej kolejne pytanie na drodze do ostatecznych wniosków – dlaczego tak się dzieje i dlaczego najbardziej wśród nobilitowanych?

Pewien do końca nie jestem, aczkolwiek widzę dwie zasadnicze przyczyny oraz wiele pomniejszych, nie wartych wspominania (np. osobiste niesnaski). Pierwszą jest zapewne zmęczenie starszych Sarmatów – argument poniekąd słuszny, ciężki, acz nie niemożliwy do podważenia. Drugą przyczyną jest natomiast kwestia mentalności Sarmatów jako ogółu oraz samej szlachty. Zauważyłem że większość z nas czeka na czyjeś działania, odpycha od siebie odpowiedzialność, chce żeby inni pracowali (nie dotyczy polityki, ale o niej za później). Niestety przy obecnym stanie osobowym nie jest to odpowiednie działanie – jest nas zwyczajnie za mało, ale też odpowiednio dużo. Odpowiednio dużo by rozwinąć kilka inicjatyw, nie patrząc na innych, nie czekając na czyjeś ruchy. Dlaczego piszę o potrzebie nie zwracania uwagi na pozostałych? Bo świat należy naprawiać zaczynając od siebie – tak też staram się robić osobiście. Nie bez powodu piszę to w Bramie Sarmackiej, a nie na Forum – chcę aby ktoś nowy widział choćby niewielką aktywność prasy. Zadeklarowałem też w poprzednim artykule, że będę pracował z nowymi ludźmi i podtrzymuję to – pomagam/pomagałem panu Quadinie, panu Raczyńskiemu, panu Mazańskiemu, i będę to robił nadal, jeżeli będą mnie potrzebowali. Czy są efekty? Tak, ale nie skończyły się jeszcze. O ile pan Quadina jest w dużym stopniu samowystarczalny (wystarczyło mu podać tylko kilka informacji i kontaktów, oraz pomóc w kilku drobnostkach) i jego praca już zaowocowała, o tyle pozostali jeszcze muszą popracować, co nie znaczy że są gorsi – po prostu ich zajęcia wymagają większego nakładu czasu, sam bym szybciej od nich nie pracował. Tak samo będę robił z każdym nowym który pojawi się na Forum, bo tacy którzy tam nie zajrzą, nie są warci uwagi. Uważam też, że każdy z nas powinien w miarę możliwości robić coś podobnego – wiecie że warto. Poza aktywizacją, a w sumie też w jej ramach, przygotowuję kilka innych akcji – głównie z nowymi mieszkańcami.

Wspomniałem o polityce w kontekście uciekania od odpowiedzialności – tu jest zupełnie inaczej. Przez ten czas jaki spędziłem w Księstwie zdążyłem zaobserwować dziwną prawidłowość – niemal każdą sprawę problematyczną próbuje się rozwiązać prawodawstwem. Nie jest to do końca słuszne, a przy tym powstaje niepotrzebny bałagan, który obecnie jest porządkowany – chwała Wandzie! Zaskakuje mnie tak wielki nacisk na politykę a brak zainteresowania innymi sprawami. Jak to możliwe że wszystko chcemy naprawiać w sejmie? Jak to możliwe że szlachta i arystokracja, niby najbardziej doświadczeni ludzie, nie widzą innych ścieżek niż polityczne? Przywiązanie do spraw rządu i parlamentu tak bardzo zaabsorbowało nobilitowanych, bo to oni głównie się tym zajmują, że zapominają o innych sprawach, nie zauważają nawet wypowiedzi gościa który chce pozbawić ich tytułów! Jak mówił towarzysz Pupka: „sen, letarg i c**j bez erekcji...”. Radzę zmienić nastawienie, bo to się może źle skończyć, szybciej niż myślimy.

Co więc robić? Zmienić mentalność – przestańmy myśleć że ciągłe reformy prawne nam pomogą, a zajmijmy się pracą w obszarach innych niż polityka. Podejmijmy kroki w kierunku ciekawych inicjatyw zapewniających szerokie spektrum rozrywki, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Pamiętajmy też aby nie zwlekać, nie patrzeć na innych, nie być pasywnym. Jeżeli ty nic nie zrobisz, inni nie zrobią za ciebie – bądź przykładem, dobrym drogowskazem aktywności. Każdy z nas musi coś przedsięwziąć, ale nie oznacza to że mamy produkować nowe rzeczy – mamy tyle wspaniałości, wystarczy je odkopać, odświeżyć, ewentualnie uzupełnić i przywrócić do ponownego życia (mogę kilka wskazać na czyjąś prośbę). Zajmujmy się także młodymi Sarmatami, wskażmy im odpowiednią drogę, dowiedzmy się co potrafią i zaproponujmy zajęcia, lub zapytajmy o ich własne pomysły –doradźmy, pomóżmy w realizacji lub, w razie potrzeby, skrytykujmy bądź skorygujmy. Dotyczy to wszystkich Sarmatów – tak nobilitowanych, jak i tych nie wyróżnionych tytułami, aczkolwiek ci pierwsi powinni czuć większą odpowiedzialność za losy Księstwa. Do pracy rodacy, jakkolwiek sztampowo by to nie brzmiało. I pamiętajmy – noblesse oblige. Powiem więcej – sarmatesse oblige!

Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0
Artykuł czytano 674 razy.

Komentarze

2010-10-21 11:30 - autor: Krzysztof St. M. diuk Konias
Biję przed Tobą pokłony za samą motywację!

Ja sam nie wyrzekłem się odpowiedzialności za KS. Moja aktywność przed końcem roku wyjdzie na światło dzienne - z dużym hukiem - mam nadzieję :D

2010-10-21 11:40 - autor: Bratumił v-hr. Nowak-Azoramath
Biały żółtek na kanclerza! :D

Dobrze zauważył, ciągłe reformy mało pomogą, ba nawet pogorszyć. Przybyłem do KS nie po co by politykować, ale bawić się w system gospodarczy syriusz. Ah! Gdzie ten pierwszy syriusz!

2010-10-21 11:50 - autor: Krzysztof St. M. diuk Konias
Jak Ty przybyłeś do KS to "pierwszy Syriusz" był już tylko legendą.

2010-10-21 12:14 - autor: Bratumił v-hr. Nowak-Azoramath
Szczerze mówią byłem w KS już w 2004 roku, tyle że na 5 miesięcy. Potem w 2006 w listopadzie aż do końca końca grudnia. I Prawie bez przerwy od marca 2008 roku.
I wtedy widziałem zmiany. Teraz to już nie pamiętam. :)

2010-10-21 16:46 - autor: Семён bar. Рэдзиков
W społeczeństwie Sarmackim, a więc Polskim (ale w gruncie rzeczy każdym) zmiana mentalności na zawołanie jest absolutnie niemożliwa i działa tylko na krótką skalę (przykład? 10 kwietnia), nastąpi ono dopiero w trakcie daleko idącego rozwijania się liberalnej myśli społecznej, a więc przejścia ze państwa nowoczesnego w postnowoczesne. Wtedy i tylko wtedy Sarmacja będzie gotowa pójść za mentalnością Polską.

2010-10-21 16:51 - autor: szer. Leszek kaw. Żółtowski
Jak będziemy gadać że nie zmieni się mentalność, zamiast coś robić to nadal będziemy stać w miejscu. Odrzucam postrzeganie mentalnosci jako jakiejść reguly bycia, czegoś ważniejszego od każdej jednostki. Społeczność to w pewnym stopniu suma jednostek, tak więc zmiana w obrębie jednostki jednej, drugiej, trzeciej itd. powoduje zmianę nastawienie ogółu.

2010-10-21 17:07 - autor: Семён bar. Рэдзиков
Nie napisałem, że mentalność się nie zmieni, napisałem że nie zmieni się "od tak". Sama mentalność właśnie w tym momencie przechodzi poważne rewolucje, moje pokolenie jest pierwszym tak bardzo desakralizującym swoje życie prywatne, od czasów II wojny światowej, a to jest także wyznacznikiem społeczeństwa postnowoczesnego. Społeczność to owszem suma jednostek, ale wzajemnie na siebie oddziałujących, jesteśmy po prostu aktorami w teatrze życia, odgrywamy narzucone nam przez ład społeczny role, jeśli jednak się wyłamiemy to najprawdopodobniej zostaniemy naznaczeni przez resztę. Jeśli przykładowo zaczniemy trzepać dywan nago w niedzielę, to reszta społeczeństwa nie zacznie robić tego samego, a spotka się to z agresją i plotkami. Nawet jeśli pewna grupa zacznie się zachowywać w określony sposób, nie oznacza to automatycznie przyjęcia tych samych zasad postępowania przez resztę, a raczej zarzewie do konfliktu, bądź (co bardziej prawdopodobne) myślenie w stylu: "Skoro oni są tacy aktywni, to ja nie muszę". Wiem, że to wydaje się błędnym kołem i droga bez wyjścia, ale jedyne co możemy teraz robić to czekać.

2010-10-21 17:26 - autor: szer. Leszek kaw. Żółtowski
1. Napisalem że "społeczność to w pewnym stopniu suma jednostek" i podkreślam jeszcze raz - w pewnym stopniu. Doskonale zdaję sobię sprawę z tego że isnieje bardzo gęsta sieć zależności i interakcji w grupie i że jedna osoba zaburzająca funkcjonowanie zbiorowości prędzej zostanie usunięta niż zaakceptowana.
2. Nie uważam że podniesienie aktywności niektórych osób spowoduje to samo u innych, na zasadzie "jak oni to i my", a nawet spodziewam się właśnie odwortnego biegu wydarzeń. Skoro oni są tacy aktywni, to ja nie muszę" - to jest bardzo prawdopodobny scenariusz, który osobiście odczuwam od dłuższego czasu już teraz, nie jest on dla mnie jedynie przyszłością. Moim zdaniem zmiana mentalności musi odbywać się świadomie, a nie przez papugowanie lub poczucice wstydu czy cokolwiek podobnego. Każdy powinien uświadomić sobie potrzebę aktywności i realizować ją bez względu na opinię reszty, a sądzę że taki działąnia spotkają się z aprobatą a nie z szykanami.
3. "Wiem, że to wydaje się błędnym kołem i droga bez wyjścia, ale jedyne co możemy teraz robić to czekać." - na co mamy czekać? Od dłuższego czasu życie Sarmacji to czekanie na zbawiciela - on nie przyjdzie, zbawić możemy się sami, tu i teraz, nikt inny nam nie pomoże.

2010-10-21 17:34 - autor: Семён bar. Рэдзиков
Czekać mamy na transformację społeczne w Polsce, teraz mamy bardzo burzliwy okres.
Świadoma zmiana mentalności jest możliwa, ale raczej mało prawdopodobna na skalę całego społeczeństwa, możemy zaś posunąć się o krok dalej i by działać "dla dobra ogółu" kształtować opinię publiczną na zasadzie propagandy (co jednak stanowczo odradzam z uwagi na historię naszego narodu). Apele jednak nic właściwie nie zmienią, albo zmienią na krótką skalę, właśnie dlatego że będzie odbywać się świadomie. Sęk w tym aby taką zmianę wywołać nieświadomie, na drodze powolnej ewolucji poglądów.

2010-10-21 20:13 - autor: szer. Leszek kaw. Żółtowski
No ale o czym my teraz mówimy? O Polsce czy Sarmacji?

2010-10-21 22:53 - autor: szer. Gustav Heinemann
Złą wiadomością jest to, że Księstwo powoli traci charakter państwa z wieloma możliwościami z domieszkiem RPG i upodabnia się niestety do wielu innych mikronacji, gdzie główną rolę gra polityka.
Nie dziwota, że jest przez to coraz mniej nowych, którzy interesują się innymi dziedzinami niż polityka.
Ze swojej strony postaram się o to, że omówimy w Rządzie kwestię przywrócenia dawnego charakteru Sarmacji.

2010-10-21 23:11 - autor: Семён bar. Рэдзиков
Leszek - czy chcemy czy nie, Sarmacja pod aspektem społecznym zawsze będzie Polską.

2010-10-21 23:30 - autor: szer. Leszek kaw. Żółtowski
Szymon - w pewnym sensie tak, aczkolwiek kiedyś słyszałm o idei stworzenia państwa lepszego niż Polska. Nie zaszkodzi się postarać.

2010-10-21 23:55 - autor: Семён bar. Рэдзиков
Żeby było jasne, ja ani troszkę nie oceniam, czy to że społeczeństwo sarmackie to de facto społeczeństwo polskie to dobrze lub źle. Ja tylko stwierdzam pewien oczywisty FAKT.
Tamta idea raczej była spowodowana chęcią tworzenia innej gry POLITYCZNEJ, co raczej nam nie do końca wyszło.

2010-10-22 00:07 - autor: szer. Leszek kaw. Żółtowski
Więc dlatego głoszę postulat zakończenia procesów legislacyjnych na pewnym etapie i zajęci się innymi rzeczami :) Kulturę trzeba podrasować :)

2010-10-22 22:42 - autor: Calisto diuczessa Kami-Chojnacka
Do skrawy podejść mogę na dwa sposoby: bo albo stawiasz mnie i moje działania gdzieś na stoliczku "wyjątków", albo uważasz, że jestem jedną z kostniałych nobilitowanych, zapatrzoną w siebie i bezużyteczną. W pierwszym przypadku, nie widzę powodu by się wypowiadać, w drugim, czułabym się dostatecznie urażona by nie podejmować dyskusji.

Tak czy inaczej, pierwszy art. puściłam mimo uszu ograniczając się do prywatnej wypowiedzi na jego temat, tym jednak razem czuję się wywołana do odpowiedzi.

Zaznaczę jeszcze może na wstępie, że generalizowanie nie jest szczególnie miłe, a stawianie siebie jako "jedynego sprawiedliwego" (tak odczytałam przesłanie tego artykułu) to już jest po prostu... niesmaczne.

Odnośnie marazmu-najbardziej-wśród-nobilitowanych: dziwne by było, gdyby w społeczeństwie, w którym mamy ponad 50% nobilitowanych, większy marazm był wśród pozostałych? Ponadto - całkiem niedawno było czyszczenie - obywatele, nie wypełniający swoich obowiązków pożegnali się z obywatelstwem. Ci, którzy zostali interesują się KS choćby w takimi stopniu, by raz na 30 dni sprawdzić co się tu dzieje. I jest wśród nich większość nobilitowanych.

Jeśli chodzi o zmęczenie - nie mogę mówić za wszystkich, mnie natomiast męczy obniżający się w zastraszającym tempie poziom kultury osobistej użytkowników Internetu - dający się zauważyć również w Sarmacji.

Mój punkt widzenia na sprawę jest nieco inny... Może i Sarmaci są zdemotywowani i znudzeni - ale to dlatego, że wszyscy zaczęliśmy się koncentrować na tym, by przyciągnąć nowych, zamiast na tym, by się fajnie bawić. Gdybyśmy sami potrafili się jeszcze dobrze bawić w Sarmacji nowi mieszkańcy uderzali by do nas drzwiami i oknami.

Nie zrozum mnie źle - nowymi trzeba się opiekować - zgadzam się z tym w 100% - rzecz w tym, że nie można do tego przekierować 100% obecnie aktywnych obywateli. Ktoś musi się opiekować nowymi, ktoś musi ogranizować jakieś atrakcje dla nich i dla całej raszty, jeszcze ktoś inny musi zadbać o edukacje, sztukę, sport, etc.etc. Fajnie, że możemy rozmawiać z nowymi i pomagać im się wczuć w atmosferę Sarmacji, szkoda, że nie możemy pokazać im wiele poza tym, co było, ale obecnie nie działa.

A i jeszcze jedna ważna sprawa - TRZEBA (!) doceniać to, co robią inni - pomysł na odebranie tytułów jest genialny - by pozbyć się ostanich działaczy.

2010-10-22 23:58 - autor: Семён bar. Рэдзиков
Win - jeśli mówi się o sprawach społecznych, to zwykle się uogólnia. Wyjątkami zajmują się psychologowie.

2010-10-24 20:28 - autor: Piotr Mikołaj ♞
„Gdybyśmy sami potrafili się jeszcze dobrze bawić w Sarmacji nowi mieszkańcy uderzali by do nas drzwiami i oknami” — w ramkę!

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.026 sekundy