W trosce o czas zwolenników silnej roli prefektury przedstawiamy skromną pomoc. Teraz w łatwy sposób zbijesz argumenty oponentów - zwolenników chamstwa i masakry językowej.
Nawet jednak gdyby uznać wypowiedzi w Internecie za formę języka mówionego - stanowczo stwierdzam, że bany powinny być ostateczną ostatecznością, chyba że jest jasne, że ktoś chce potrollować (no pain, no gain) albo po prostu pewnych rzeczy nie rozumie — wtedy faktycznie tylko pozostają środki wrednej represji. Dlaczego — na Wandę — steki bluzgów w Sarmacji mają być akceptowalne? Z mojej perspektywy, merytoryczność komentarza kończy się w momencie, w którym jego autor zamiast argumentu używa bluzga.