TEATR WIEJSKI W SLIPYJOWIE MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ SZEROKIEJ PUBLICE KRÓTKĄ KOMEDYĘ NA MOTYWACH AUTENTYCZNYCH PT.

„EDUKACYA MŁODEGO WANDEYCZYKA”

Występują

{ K U R T Y N A }

Chór Robotników

Chu chu ha! Chu chu ha! Zła Sarmacja, zła!
Wszędzie pełno neokidów
I nie lubią wcale Żydów
Koń po polu gna-a! Zła Sarmacja, zła!

Liceum państwowe w Genosse-Wanda-Stadt, kurs wieczorowy. Lekcja wychowania obywatelskiego. Sala w stanie zwyczajowym. Na ścianie herb Wandystanu i zdjęcie Mandragora W., poniżej czerwona tablica. Przy tablicy stoją nauczyciele, Towarzysz P. i Towarzysz S. Przed nimi, po ich prawej ręce, biurko z dykty. Obok krzesło z identycznego materiału. Uczeń, towarzysz N., siedzi w pierwszej ławce i uważnie słucha.

Towarzysz P., mentorskim głosem

...jak już zatem żeśmy wam powiedzieli, towarzyszu N., tylko Wandystan jest dobry. Wszystkie inne mikronacje są złe, a najźlejsza z nich jest Sarmacja. Myśmy, co prawda, są Sarmatami...

Towarzysz S., zdziwiony

Ależ, towarzyszu P.? Ja się Sarmatą nie czuję, ja nigdy w Sarmacji nie mieszkałem, nie miałem ich obywatelstwa, no nic, null, zero...

Towarzysz P., nadal mentorsko

To bez różnicy, towarzyszu S. Wszyscyśmy Sarmatami, tyle, że oni są fałszywi, a myśmy są prawdziwi. Poza tem, żyć bez siebie wzajem nie możemy. Co więcej, oni upadną, a nasza racja, gdyż jest najnaszejsza, zwycięży. [Ze ściany odpada kawałek tynku]

Towarzysz S., błagalnym tonem

Ależ, na Wandę, P...? W podplecach mam Sarmację. Czyż nie możemy przestać się na nich oglądać i być po prostu Wandejczykami?

Towarzysz P., wpada w zdenerwowanie

Nie! [Uderza pięścią w biurko, portret Mandragora się przekrzywia od wstrząsu]

Towarzysz S.

[Milknie]

Towarzysz N., z bojaźnią w głosie

Czy... mogę zadać pytanie?

Towarzysz P.

[Uspokaja się]

Towarzysz P., dobrotliwie

Pytajcie, towarzyszu. Jak wiecie, u nas jest wolność słowa, w przeciwieństwie do tej przebrzydłej Sarmacji, tego — pożal się Wando — drugiego Księstwa. Śmiało, śmiało.

Towarzysz N., nieśmiało

Bo tak mię mówicie, towarzyszu, że w Sarmacji brak wolności słowa i w ogóle, a jednocześnie cieszycie się, że na naszej, wolnej, ludowej liście dyskusyjnej publikujemy niemal tyle samo, co oni. I tak mię to nurtuje, że skoro u nas jest wolność słowa, a u nich nie, to jak oni w ogóle mogą tyle mówić i pisać?

Towarzysz P., nadal dobrotliwie

Nie rozumiecie, towarzyszu, istoty monarchofaszyzmu. Oczywiście, że mogą mówić i pisać, ale po linji reżimu. Gdy ktoś pisze przeciw tejże linji, spotykają go najokropniejsze represje. A u nas można pisać, co się chce. Wyobrażacie sobie, na ten przykład, żeby na rynku w Grodzisku krzyknąć „Precz z Księciem”? Oczywiście, że sobie nie wyobrażacie. A u nas przeciwnie — można. My wszak nic innego nie robimy, tylko krzyczymy „Precz z Księciem”.

Towarzysz N., już pewniej

Kamień mię z serca spadł. Wiem już prawie wszystko. Powiedzcie mię tylko, towarzyszu, o tych represjach, bym mógł ugruntować się w miłości do ludowej ojczyzny i nienawiści do monarchofaszyzmu. Na pewno byliście torturowani, więzieni latami, potraciliście majątki i tylko z Wandy pomocą uciekliście z tego piekła?

Towarzysz P., zmieszany

Eee... Właściwie, to oni nas wyrzucili, eee...

Towarzysz N., dociekliwie

Ale ja w podręczniku od historji czytałem, że to myśmy ogłosili niepodległość — sam towarzysz M., osobiście, z trybuny...?

Towarzysz P., nadal zmieszany

No, eee... Myśmy ogłosili, ale tak naprawdę to oni nas wyrzucili... Poza tem, gdybyśmy zostali, spotkałyby nas najokropniejsze represje. To była nasza uświadomiona konieczność, o.

Towarzysz P., zaczyna się irytować

I przestańcież się głupio pytać. Zapisaliście sobie już, że pierwsze primo — Wandystan jest dobry i wolny, drugie primo — Sarmacja jest zła i zniewolona, trzecie primo — myśmy są temi dobremi Sarmatami, a oni temi złemi? Tak? To wiecie wszystko, co Wam potrzebne.

Towarzysz P., uspokaja się

No... to tyle tytułem wyjaśnienia, i żeby mię to było ostatni raz. Ejże, takeśmy się rozgadali, żeśmy się zupełnie zapomnieli, he he... Odrobiliście wasze zadanie domowe?

Towarzysz N., potulnie

[Kiwa głową potwierdzająco]

Towarzysz P., rozkazująco

Czytajcie.

Towarzysz N., czyta sylabizując

Sarmacja jest pełna chamstwa. Kultury u nich brak zupełnie, nie to, co w ludowej ojczyźnie. Na ten przykład, turysta wandejski w Grodzisku powiedział na ulicy „kurwa jebana w dupę chuj” i od razu ludzie się zaczęli od niego odsuwać. Dowodzi to niezbicie istnienia głęboko zakorzenionych, rasistowsko-klasowych stereotypów i ogólnej ciemnoty tych gorszych Sarmatów. Zamiast przyłączyć się — kulturalnie, jak ludzie, do rozmowy — i podjąć wątek pogody, woleli prostacko pokazać turyście, że jest niemile widziany. Dlatego właśnie uważam, że Sarmacja jest pełna chamstwa i kultury brak u nich zupełnie.

Towarzysz P., uradowany

Zuch chłopak, pięknieście to, towarzyszu, napisali — piątka. [Spogląda na zegarek] Ale, ale, lekcja zmierza do końca, program na dzisiaj zasadniczo wyczerpany. Czy macie może jakieś pytania? Pytajcie, bez obaw.

Towarzysz N., z taką pewną dozą niepokoju

No... to jak było w końcu z temi represjami?

Towarzysz P., momentalnie wpada we wściekłość

Wypierdalać!

Towarzysz N.

[Opuszcza salę w panicznym popłochu]

Towarzysz S., pytająco

Może trzeba było mu powiedzieć, że Ci w ramach represji przez pięć dni odcięli kablówkę i neta?

Towarzysz P.

[Sięga po krzesło i rzuca się na towarzysza S.]

Chór Robotników

Chu chu ha! Chu chu ha! Zła Sarmacja, zła!
Reżim ciągle wolność tłumi
Sprzeciwić się nikt nie umi
Koń po polu gna-a! Zła Sarmacja, zła!

{ F I N }

Wszelkie podobieństwo aktorów występujących w sztuce do osób rzeczywistych jest w pełni przypadkowe.

Styczeń, 2008 r.