Masakra. Wciąż nie wiadomo, co stało się z grodziskim autobusem miejskim z 47 pasażerami. Pojazd linii 101 jadący do Poddębic zaginął dziś nad ranem. &mdash Najprawdopodobniej autobus szlag trafił — podają Grodziskie Zakłady Komunikacyjne. Szanse na uratowanie pasażerów są minimalne.
Na pokładzie Ikarusa 260 znajdowało się 47 pasażerów (19 mężczyzn, 20 kobiet, trzech Trizondalczyków, troje dzieci oraz dwoje niemowląt). Tragedia została ujawniona dzięki monitoringowi, jakiemu poddawane są wszystkie autobusy miejskie w stolicy. — Ten monarcho faszystowski przybytek po raz kolejny udowodnił zasadność swego istnienia — podkreśla Protuberazy Kłajpedanko (53l.) z GZK. Autobus linii 101 zniknął z ekranów radarów o godz. 4.23, w okolicy Placu Lotników. Maszyny poszukują trzy zastępy grodziskich skautów, GNKS i psy tropiące.
Eksperci twierdzą, że autobus mógł trafić szlag. — To bardzo częste na tego typu kursach, zwłaszcza że ciśnienie spadło, skończyła się przecena na maślankę, a Małpki cudem wygrały mecz — uzasadnia Pankracy Gwidonowski (47l.) z Instytutu Edukacji Sarmackiej. Zgadza się z nim Eustachy Rzeżączka (62l.) z Gellońskiego Instytutu Naukowego: — Ewidentny szlag. Ranek, zimna kawa, ciepłe jeszcze bilety. To był szlag — podkreśla.
Rodziny zaginionych od rana koczują na Wzgórzach Nowickich. Jeśli spekulacje specjalistów się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z największą masakrą w Grodziskich Zakładach Komunikacyjnych od czasu, gdy pijany Teutończyk zamordował w tramwaju dwudziestu pasażerów tępą wykałaczką.
