Szok! Książę (17l.) nawalił się jak piżmowół i trzepnął kimono. Tymczasem przed pałacem niczem Henryk przed Canossą na rejestrację swego komitetu wyborczego czekał diuk Łaski (23l.). W rezultacie wybory zostaną przełożone.
Był piękny letni wieczór. Książę Daniel Łukasz, przysypiał już nad pisanym dekretem. Pamiętając o tym, że musi jeszcze być w stanie używalności do północy, ponieważ winien zaakceptować kandydatów w wyborach do Izby Poselskiej. Wziąwszy prysznic zdecydował się na szklaneczkę przedniej whisky. I to był początek końca.
Gdy monarcha dogadzał swemu zmęczonemu ciału w strugach lodowatej wody, diuk Łaski nanosił ostatnie poprawki na swój ostatni fresk. Wziąwszy z biurka teczkę z dokumentami pobiegł na przystanek autobusowy. Spodziewany jednak pojazd nie przyjechał. — Nie ma to związku z wczorajszym zaginięciem naszego autobusu — podkreśla Protuberazy Kłajpedanko (53l.) z Grodziskich Zakładów Komunikacyjnych.
Promile kolejnej szklaneczki przedniej whisky robiły fikołki w książęcej głowie, niczym piesek scholandzki podczas rozpłodu. Po chwili o marmurowe posadzki pałacu odbijać się począł świst i rzęrzent monarszego pochrapywania. Najnowszy numer Fucka wysunął się z wypielęgnowanych palców monarchy. Rozległ się dzwonek.
Marne były nadzieje diuka Łaskiego. Przybywszy na swej niezawodnej hulajnodze, nie mogąc ufać stołecznym taryfiarzom, spocony stał u wrót pałacu książęcego. Dochodzące przez szparę w drzwiach zagłuszało jego pukanie i telefony i mówiło mu: „Nie ze mną te numery, diuku! ”
