Archiwum

• nowości

• plotki

• gwiazdy

• ekshumacje

• perturbacje

Cud! Bo zupa była za słona!

— Miałem jechać tym autobusem! — mówi pan Marian (43l.) z Poddębic, który cudem uniknął dramatu, jaki rozegrał się w autobusie wypełnionym 47 pasażerami w Grodzisku. O zaginionym pojeździe pisaliśmy przedwczoraj.

— Miałem już lecieć do pracy, wie pani, nockę miałem, wiadomo —opowiada p. Marian, który pracuje w podgrodziskiej fabryce uszek do nocników. — Robota, wie pani, stresująca, wiadomo. Tożem, wie pani, powiedział starej, wie pani, żeby bystro, bystro z tym obiadem, wiadomo. A wie pani, w sumie to kolacja była już, wiadomo — ciągnie pan Marian. Rzuciwszy się na podsunięty talerz pomidorowej z trizondalskimi pierożkami nasz bohater śpieszył się na autobus, który miał zawieść go do pracy. Ten sam, który później w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął w okolicach Placu Lotników. ? No i, wie pani, żem jadł tak wartko, ażem się, wie pani, spostrzegł, wiadomo. Myślę sobie, ku*wa, wie pani! Jakie to cholerstwo słone, wiadomo! Tożem stwierdził, wie pani, praca, nie praca, porządek musi być — rzecze naszej reporterce pan Marian. — Wstałem i wpie*doliłem starej szmacie, wiadomo! — kończy pan Marian, któremu ten szczęśliwy zbieg okoliczności niewątpliwie uratował życie.

— Cieszę się, że uratowałam życie Mariankowi — mówi p. Aurelia (41l.), jego żona, u której skończyło się na kilku siniakach. — Marianek kupił mi wczoraj w prezencie flaszkę i obalił po południu. Jestem taka szczęśliwa! — konkluduje. Porządek musi być!

© Redaktor Martenka.