Zakrzyknąć zwyczajowe „szok!” to za mało. Piotrusiovo wraca. Bociany odleciały. W nerkach znów telepie się kamień. Zakręcili nam kurek z Internetem, a misie przestaną miziać swymi puchatościami małe dziewczynki. Innymi słowy jesteśmy Drodzy Czytelnicy świadkami początku końca.
Od czasu powstania naszego pisma na bieżąco informowaliśmy o losach Piotrusiova, fenomenu wymykającemu się wszelkim klasyfikacjom, rachunkom prawdopodobieństwa, różniczkowym, całkom i macierzom. Już nigdy nie wrócimy, możecie być pewni — czytaliśmy swego czasu w „Newsiku — Twoim przeznaczeniu”, czołowym piśmie awangardy neokidyzującej Piotrusiova. I stało się. Oni wrócili.
Peter Soprano tak po prostu stwierdził: „Aby istnieć musimy nosić inną nazwę kraju niż wcześniej”. Dalej czytamy: „Nasz prezydent Peter Soprano jak wiemy walczył do końca, i wywalczył tyle że od teraz nie jesteśmy już Piotrusiovem tylko Parlandią. Nowe terytorium kraju, nowe forum, tylko z tego wszystkiego pozostała tylko flaga”. Mylicie się, pimpusie. Został jeszcze żal i wstyd, że coś takiego nadal istnieje.
Od dziś żaden szanujący się mieszkaniec mikroświata nie może już normalnie, swobodnie żyć.
