|
| MENU |
| | | | |
 |  | Home |
 |  | Historia |
 |  | Kultura |
 |  | Lokalizacja |
 |  |  | dojazd |
 |  |  |  | PKP |
 |  |  |  | PKS |
 |  | Noclegi |
 |  | Rozrywka |
 |  | Inne miasta |
 |  | Kontakt |
|
|
O kucharzu Jordanie
Był to luty 1454 roku. Na zamku krzyżackim w Toruniu odbywała się uczta na cześć przybyłych gości, w mieście zaś, niedaleko zamku, pod osłoną mroku zbierali się uzbrojeni mieszczanie czekający na znak z zamkowej wieży.
Już od dawna torunianie mieli dość krzyżackiego panowania. Rycerze zakonni od kilkudziesięciu lat starali się zahamować toruński handel wiślany i przejąć nad nim kontrolę, ograniczając przy tym dotychczasowe przywileje miasta. Wszelkie rozmowy i pertraktacje nie dały żadnego rezultatu, postanowiono więc zbrojnie zrzucić krzyżackie jarzmo i poddać się pod władzę króla polskiego Kazimierza i Jagiellończyka.
Tego właśnie dnia, 8 lutego, miał nadejść kres krzyżackiego panowania. Zaprzyjaźniony z mieszczanami zamkowy kucharz Jordan czekał, aż ucztujący rycerze dobrze sobie popiją miodu i wina z zamkowych piwnic. Gdy właściwa chwila nadeszła Jordan udał się do stojącej na dziedzińcu wieży skąd miał dać torunianom znak do natarcia. Uczynił więc swą chochlą umówiony gest, a zebrani pod zamkiem mieszczanie ruszyli do ataku. Jordan zaś, ciekaw jaki będzie efekt tych walk postał jeszcze chwilę na wieży obserwując wszystko z góry. Nie spodziewał się jednak, iż mieszczanom uda się tak szybko sforsować fosy i mury zamkowe. Gdy zaś torunianie dostali się na zamkowy dziedziniec w pierwszej kolejności postanowili wysadzić w powietrze wieżę, by Krzyżacy nie mogli z niej wysłać sygnału alarmowego do sąsiednich zamków. Podłożyli więc proch podpalili lont...
Biedny Jordan nie zdążył zbiec z zamkowej wieży. Wybuch zastał go zaledwie w połowie drogi, siła jego była zaś tak wielka, że kucharz poleciał wysoko w niebo. Leciał tak i leciał, aż w końcu zatrzymał się na jednej z toruńskich bram - Bramie Chełmińskiej. Blady z przerażenia przesiedział tam tak długo, aż walki na zamku stały i znaleźli go powracający z zamku mieszczanie. Wśród wybuchów radości został on zdjęty z bramy, a torunianie doceniając jego wkład w odniesione zwycięstwo, kazali wykonać wywieszkę przedstawiającą kucharza z chochlą i zawiesić ją na bramie chełmińskiej. Tak wisiała ona tam wiele lat przypominając wszystkim o wielkim wydarzeniu, jakim było zdobycie i zburzenie przez mieszczan krzyżackiego zamku.
Wywieszka z kuchcikiem Jordanem zachowała się po dzień dzisiejszy i znajduje się w zbiorach Muzeum Okręgowego w "Starym Ratuszu".
Benon Frąckowski
"Legendy i opowieści historyczne o Toruniu"
|