Rozmiar: 87746 bajtów

 

MENU
 
Home
Historia
Kultura
Lokalizacja
dojazd
PKP
PKS
Noclegi
Rozrywka
Inne miasta
Kontakt




Diabelskie kamienie

Pod koniec XV wieku, kiedy ostatecznie zakończono rozbudowę kościoła farnego Starego Miasta Torunia pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła zastanawiali się mieszczanie nad ukoronowaniem całej budowli i postanowiono odlać wielki dzwon i zawiesić go na wieży kościelnej. Zaczęto zbierać różne metale od naczyń cynowych i srebrnych, a nawet złotych do ozdób osobistych. Wszystko to zanoszono do sławnego odlewnika mistrza Marcina Schmidta, który zdecydował się odlać wielki dzwon o wielkości 3 metrów i średnicy ponad 2 metry i wadze ponad 7 ton. Mieszczanie długo znosili swoje cenne naczynia, ale ciągle było tego mało.
O tych kłopotach rozmawiano w całym mieście, aż wreszcie dowiedział się o tym diabeł i postanowił wykorzystać tę okazję do swoich celów. Nie znosił on bowiem dźwięku kościelnych dzwonów tak bardzo, że kiedy dzwoniono na "Anioł Pański" o godzinie 12.00 w południe we wszystkich kościołach toruńskich, zapadał się głęboko pod ziemię. Pewnego dnia czart w przebraniu bogatego kupca udał się do mistrza Marcina z wozem pełnym złotych kamieni, które ofiarował na wielki dzwon. Były to zwykłe kamienie polne polane złotą farbą. Diabeł pomyślał, że kiedy odlewnik Marcin wrzuci te oszukane kamienie do roztopionej cyny i srebra dzwon nigdy nie zadźwięczy i będzie głuchy. Uradowany tym podstępem opuścił odlewnię i czekał na moment, kiedy mieszczanie zawieszą dzwon i zadzwonią.
Mistrz Marcin widząc tak ogromną ilość złotych kamieni nie dowierzał nieznajomemu kupcowi, który wydawał mu się jakiś dziwny. Postanowił rozbić jeden z dużych kamieni. Zdziwienie mistrza było wielkie, kiedy okazało się, że są to jedynie zwykłe kamienie polane złotą farbą. Mistrz Marcin kazał te kamienie wrzucić do Wisły, a brakujące srebro i cynę dołożył sam i odlał wspaniały wielki dzwon, który został poświęcony i otrzymał nazwę TUBA DEI czyli "Trąba Boża".
Było to dawno temu około roku 1500. Wybudowano wtedy długą pochylnię, która biegła ponad dachami domów. Po tej pochylni 12 wołów wciągało dzwon na wieżę i tam go zawieszono. Diabeł ani na moment nie opuszczał miasta czekając na godzinę 12 w południe, kiedy wszystkie dzwony zadźwięczały na "Anioł Pański". I stało się. Gdy wybiła godzina 12 na wieży ratuszowej Tuba Dei zabrzmiał po raz pierwszy. Odezwał się tak wspaniałym głosem, że radość wśród mieszczan była wielka, jedynie diabeł nie był zadowolony. Wiedział, że mistrz Marcin Schmidt poznał się na jego podstępie i nie przetopił pozłacanych kamieni.
Diabeł nie dał za wygraną. W nocy zbudował za miastem olbrzymią machinę oblężniczą, zebrał wielkie kamienie i wyrzucał je w stronę wieży św. Jana, aby zburzyć ją wraz z dzwonem. Pierwszy wielki kamień nie doleciał do wieży lecz spadł przy Bramie Klasztornej i tam leży do dzisiaj. Z drugim, jeszcze większym było podobnie. Również nie doleciał do wieży i spadł przy nadbrzeżu Wisły i tam pozostał. Natomiast kilka następnych trafiło w wieżę tak potężnie, że aż zadrżała, a Tuba Dei zadzwonił wołając na trwogę. Diabelskie kamienie uszkodziły wieżę pozostawiając liczne ślady na murze wieży kościelnej w górnej jej części, widoczne również do chwili obecnej. Diabeł widząc, ze kamienie jedynie pozostawiły małe ślady na wieży opuścił Toruń i nigdy już do niego nie wrócił.
Tuba Dei przetrwał wszystkie burze wojenne, pożary i nieszczęścia ale nic nie było w stanie go zniszczyć i ciągle swym dźwiękiem chwali Pana.

Benon Frąckowski
"Legendy i opowieści historyczne o Toruniu"


Agencja Reklamowo-Wydawnicza 2005