Rozmiar: 87746 bajtów

 

MENU
 
Home
Historia
Historia miasta
Legendy
Opowieści
Kultura
Lokalizacja
Noclegi
Rozrywka
Inne miasta
inne miasta
dodaj miasto
Kontakt




O tym, jak "Szwedko" mieszkańców Torunia przed nieprzyjacielem ostrzegł

O tym, jak "Szwedko" mieszkańców Torunia przed nieprzyjacielem ostrzegł Dawno temu schwytano w Toruniu pewnego włóczęgę oskarżonego o dokonanie licznych kradzieży. Nie był to z pewnością jedyny złodziej w mieście, ten jednak schwytany został na "gorącym uczynku" i postawiony przed sędzią i ławnikami toruńskimi. Ponieważ zaś ostatnimi czasy liczba kradzieży znacznie wzrosła postanowiono schwytanego włóczęgę surowo ukarać, co miało stanowić przestrogę dla innych tego rodzaju rabusiów. Sąd toruński wydał więc wyrok śmierci przez powieszenie.
Miejsce straceń znajdowało się o milę od murów miejskich i nosiło nazwę "Wiesiołki". Było to niewielkie, porośnięte krzewami wzniesienie, na którym ustawiona została szubienica. Wykonywano tam głównie wyroki śmierci przez powieszenie. Większość mieszkańców Torunia starała się omijać to miejsce z daleka, co nie przeszkadzało temu, że w chwilach wykonywania wyroków na "Wiesiołkach" zbierał się tłum ciekawskich.
Tak było i tego dnia 16 lutego 1629 r., kiedy nastąpić miała egzekucja włóczęgi-złodziejaszka. Wokół szubienicy zebrała się spora grupa "gapiów", których nigdy przy takich okazjach nie brakowało. Kiedy kat przygotował linę i pętlę dla skazańca, włóczęgę wprowadzono na drabinę. Wówczas spojrzał on jeszcze raz na świat, który miał za chwilę na zawsze opuścić. Rozglądając się wokół zauważył w dali dużą ilość żołnierskich mundurów i kolorowych sztandarów przesuwających się w kierunku miasta. Krzyknął więc z przerażeniem "Idą Szwedzi" i wskazał ręką w dal. Władze miejskie i ludzie zebrani na "Wiesiołkach" szybko pobiegli do miasta, aby przygotować się do obrony. Oczywiście w całym tym bałaganie zapomniano o wykonaniu wyroku śmierci, a skazaniec wraz ze wszystkimi torunianami zbiegł do miasta. Około południa Szwedzi pod dowództwem pułkownika Teuffla i generała Wrangla w sile ośmiu tysięcy ludzi stanęli pod murami Torunia. Obrona miasta prowadzona przez pułkownika królewskiego Gerharda Derhoffa i burmistrza Preussa była doskonała. Już następnego dnia Szwedzi, którzy ponieśli znaczne straty w ludziach opuścili przedpole Torunia. Zwycięstwo obchodzono w Toruniu bardzo hucznie. Wówczas przypomniano sobie, że właściwie miasto mogło przygotować się do obrony dzięki złodziejaszkowi, który pierwszy z wysokości szubienicy zauważył zbIiżających się Szwedów. Za ten wyczyn złodziej ten został ułaskawiony i otrzymał przydomek "Szwedko" na znak, że uratował miasto przed Szwedami. Niedoszły wisielec żył jeszcze długo potem w Toruniu ciesząc się powszechnym szacunkiem.

Benon Frąckowski
"Legendy i opowieści historyczne o Toruniu"


Agencja Reklamowo-Wydawnicza 2005