Rozmiar: 87746 bajtów

 

MENU
 
Home
Historia
Historia miasta
Legendy
Opowieści
Kultura
Lokalizacja
Noclegi
hotele
Rozrywka
Restauracje
Puby
Pizzerie
Kina
Inne miasta
inne miasta
dodaj miasto
Kontakt




O pyskatym piekarzu

Dawno temu przybył do Torunia młody, rosły czeladnik piekarski. Przybył rankiem śpiewając i zachowując się wyjątkowo głośno. Przechodził uliczkami miasta, budząc śpiących jeszcze mieszkańców Torunia. Nie czynił tego z młodzieńczego zapału, lecz aby podkreślić, że do miasta zawitał mądry i śmiały człowiek. Zatrudnił się u wdowy po mistrzu piekarskim, gdzie w spokoju pracował i prowadził beztroskie życie, mając pod dostatkiem pieniędzy i mało kłopotów. Kiedy poślubił wdowę po zmarłym mistrzu, uświadomił sobie, że kolejny raz szczęście się do niego uśmiechnęło. Często zaglądał do gospody, gdzie zbierała się czeladź miejska na pogawędkę i na kufel piwa.
Towarzysze szybko się jednak przekonali, że mają do czynienia z przemądrzałym i zarozumiałym piekarzem i nikt nie miał ochoty siedzieć z nim przy jednym stole. Nie było miasta, którego by nie widział, nie było nieszczęścia, którego już dawno by nie przewidział i nie było tematu, o którym już dawno by nie wiedział. Jednym słowem, o wszystkim wiedział, wszystkich dobrze znał i nikt nie był w stanie go przekonać, że kłamie i że się przechwala. Pewnego razu przysiadł się do towarzystwa pewien młynarz, któremu pyskaty piekarz się nie spodobał, gdyż nie kupował od niego mąki i do tego zachowywał się, jakby cały świat do niego należał.
Wiadomo, że młynarze są zaprzyjaźnieni z wodnikami, którzy przy pełni księżyca wychodzą z Wisły na brzeg i czynią cuda, pomagając dobrym ludziom, natomiast złym dają porządną nauczkę. Młynarz opowiedział wodnikowi historię o zarozumiałym piekarzu, który jest mądrzejszy od samego wodnika. Tego było już za wiele i wodnik przemienił się w młynarza. Udał się do gospody na spotkanie z piekarzem. Szybko zawiązała się rozmowa, która zamieniła się w kłótnię pomiędzy piekarzem i wodnikiem, gdyż wodnik-młynarz stwierdził, że piekarz nie jest w stanie przynieść worka mąki ze spichrza młynarza do gospody. Piekarz założył się z młynarzem, że przyniesie największy worek z mąką pod warunkiem, że mąka będzie jego, natomiast młynarz powiedział, że jeżeli worka mąki nie przyniesie do gospody, to za karę na wieki w niej pozostanie w postaci małpki. Zakład został uzgodniony i piekarz wybrał się do spichrza młynarza w towarzystwie biesiadników. Zdziwienie było wielkie, kiedy okazało się, że worek z mąką był tak ciężki, że piekarz nie był w stanie nawet go ruszyć. Piekarz kilkakrotnie próbował swoich sił, ale na nic się zdały jego wysiłki, gdyż nie wiedział, że ma do czynienia z wodnikiem, który ciężar wszystkich worków znajdujących się w spichrzu zaczarował w ciężar tego jedynego worka, który piekarz próbował wynieść do gospody. I stało się! Nagle pyskaty piekarz zamienił się w małą małpkę, która skacząc po stolikach gospody, prosiła o wybaczenie. Wodnik wygrał zakład. Wyrozumiale wyraził zgodę, że małpka będzie siedziała we wnęce na fasadzie gospody, dopóki jakiś przechodzień nie stwierdzi, że jest ona mądrzejsza od niego.
Jak dotąd, nikt się taki nie znalazł, a małpka już od ponad 300 lat siedzi na fasadzie dawnej gospody rycerskiej przy ulicy Szczytnej nr 2 i czeka na wybawienie. Z pewnością długo będziemy mogli ją oglądać zmartwioną i bardzo smutną, żałującą swego niewyparzonego języka i wyglądającą bezskutecznie wybawienia.

Benon Frąckowski
"Legendy i opowieści historyczne o Toruniu"


Agencja Reklamowo-Wydawnicza 2005