Rozmiar: 87746 bajtów

 

MENU
 
Home
Historia
Kultura
Lokalizacja
Noclegi
hotele
Rozrywka
Restauracje
Puby
Pizzerie
Kina
Inne miasta
Kontakt




O toruńskich partaczach

"Partaczami" nazywano rzemieślników, którzy nie uzyskali od cechów miejskich prawa wykonywania zawodu w murach miasta. Cechowi rzemieślnicy ograniczając ilość działających warsztatów w mieście, nie dopuszczali tym samym do zbyt wielkiej konkurencji.
Siłą rzeczy ci biedniejsi rzemieślnicy szukając ratunku dla siebie zaczęli na przedmieściach Torunia zakładać małe prywatne pracownie, w których rozpoczęli swoją produkcję. Ich wyroby nie ustępowały wyrobom rzemieślników cechowych, a często były wykonywane solidniej i o wiele taniej. Mając swoje rodzinne powiązania z mieszczanami, kupcami a niekiedy z władzami miejskimi, z czasem stali się poważną konkurencją dla cechów.
Partacze skupiali się praktycznie na wszystkich przedmieściach dawnego Torunia. Tam dokonywali korzystnego zakupu surowca i wśród biedoty przedmiejskiej znajdowali nabywców na swoje produkty. Dla bezpieczeństwa przeciwpożarowego zostały większe zakłady przemysłowe jak kuźnie, farbiarnie, suszarnie chmielu, warzelnie soli, olejarnie i piekarnie rozlokowane na przedmieściach. Pracowała w nich pokaźna ilość ludzi przeważnie pochodzących z okolicznych folwarków i wsi szukających pracy i chleba w mieście. Ci ludzie byli głównymi odbiorcami wyrobów partackich. Praktycznie wszystkie rzemiosła były reprezentowane przez toruńskich partaczy, a wśród nich najczęściej można było spotkać szewców, krawców, piekarzy, rzeźników i powroźników.
Bardzo liczną grupę mieszkańców na Kępie Bazarowej stanowili właśnie partacze. Było ich w XVIII w. ponad 30 trudniących się między innymi: krawiectwem, szewstwem, kuśnierstwem, ślusarstwem, garncarstwem, produkcją naczyń drewnianych (łagiewnictwo) handlem zbożem i nielegalnym ubojem bydła.
Chętnie widziani byli partacze na terenach klasztornych, gdzie szczególnie rozwijało się rzemiosło niecechowe i z tego powodu dochodziło do poważnych nieporozumień pomiędzy cechami i klasztorami. Skargi tych pierwszych skierowane były do samego biskupa, który swym autorytetem spowodował pewne zahamowanie partactwa w klasztorach, jednak nigdy nie dochodziło do absolutnej likwidacji tego procederu.
Partacze nie byli skrępowani żadnymi przepisami prawnymi praktycznie mogli bez ograniczeń sprzedawać swoje wyroby na przedmieściach i często w murach miejskich. Partacze mieli różne sposoby przemycania swoich towarów do miasta. Często do tego celu wykorzystywali żebraków, których straż bramna nie kontrolowała. Najczęściej jednak korzystali z usług żon strażników, które przenosiły wyroby partaczy przez miejskie bramy, w czasie gdy ich mężowi pełnili służbę przy bramach. Za tego rodzaju usługi należało zapłacić, co oczywiście czyniono i co z całą pewnością się jeszcze opłacało. W mieście działali specjalni pośrednicy, którzy za pewną opłatą zajmowali się sprzedażą i dostarczaniem do domów wyrobów produkowanych przez partaczy.
Wyżej opisane życie może wydawać się zupełnie zachęcające, jednak kończyło się ono z chwilą wybuchu wojny, w czasie której nieprzyjaciel oblegał miasto okradając i paląc przedmieścia. Ludność znajdowała ratunek za murami miasta, a po zakończeniu działań wojennych wracała na zgliszcza odbudowując swoje warsztaty pracy tworząc w krótkim czasie silne i ludne przedmieścia. Do partaczy można zaliczyć również właścicieli nie legalnych gospód, odwiedzanych przez biedotę przedmiejską, pragnącą napić się piwa. Pochodziło ono z małych browarów partaczy. Nielegalne rzemiosło rozwinęło się szczególnie w XVII i XVIII wieku i na dobrą sprawę istnieje po dzień dzisiejszy.

Benon Frąckowski
"Legendy i opowieści historyczne o Toruniu"


Agencja Reklamowo-Wydawnicza 2005