Wielka Biblioteka
   Dokonano przenosin Wielkiej Biblioteki im Zakonu Semnoteam na teren nowej siedziby Zakonu. Dokumenty wstawione - brak szczegółowej obróbki, ale popatrzeć można
http://gellonia.sarmacja.org/zakon/index-2.php


   


   


powered by COMBOY's NEWS

PostHeaderIcon Początek

Zakon Feniksa powstał wtedy, gdy wydawałoby się, że Gellonię czeka upadek.

Poprzednik Zakonu Feniksa, Zakon Semnoteam, upadł, walcząc z wrogami Gellonii. Czy jednak upadł? Podczas dramatycznej bitwy pod Ferem (połowa XVIII w.), kiedy to napastnicy zniszczyli Kurhan Wodza Nirrha, zabity został Vieno, jeden z przywódców Zakonu.

A może nie zginął, bo nie znaleziono jego zwłok po bitwie. Napastnicy zajęli na krótko Fer, ale powstanie mieszkańców miasta zmusiło ich do odejścia. Powstanie zorganizował nieznany dotąd szerzej Kostho, szlachcic i mieszkaniec podferskiej jurydyki Gotzlav. I właśnie Kostho zaproponował powołanie nowego Zakonu. Jako że stworzony samorzutnie regiment ferski nosił nazwę "Ferskiego Feniksa", zakon przyjął nazwę Zakonu Feniksa.

Na walnym wiecu, na ruinach Kurhanu Wodza Nirrha, postanowiono, że Zakon Feniksa będzie zakonem świeckim. Wybrano Wielkiego Mistrza, którym został siwobrody Alburyk, wójt ziemski Krezu i dowódca innego regimentu dzielnie walczącego z wrogiem. Co ważniejsze, Alburyk był siostrzeńcem Viena i kandydatem na zakonnika Semnoteam. Oprócz niego w Gellonii pozostało jeszcze dwóch takich kandydatów i jeden mistrz, Vator, tyle, że jako że miał już 103 lata i był ślepy i głuchy jak pień, Wielkim Mistrzem zostać nie mógł. A Kostho został pierwszym Kanclerzem Zakonu.

Byli tacy, którzy opowiadali, że Kostho potajemnie się z Vienem naradzał, co to nie zginął, a to tajemnych zakonnych podziemi się schował. Vieno miał też spotkać się z Alburykiem i Vatorem, co to podobno jedynie głuchotę i ślepotę udawał. I podobno też Vieno żyje nadal, tak samo jak i Vator, rzekomo zmarły kilka lat później.

PostHeaderIcon Spisek przeciw Zakonowi

Gdy Alburyk osiwiał ostatecznie, a na dodatek włosy z głowy wszystkie stracił, zamieszkał był w winnicy, gdzie do ostatnich swych dni znakomite "Vino Fenix" wytwarzał,zyskiem uczciwie dzieląc się z Zakonem.

Jego następcą został Yuran (przez niektórych Yurandem zwany). Są tacy, ktorzy mówią, że Yuran to tak naprawdę Vieno, a inni dowodzili, że znów to Vienowy brat jest. Ciekawe, że Kostho wcale się nie starzał; rzekomo picie "Vina Fenix" w tym pomagało, zwłaszcza w wersji szampańskiej – a tego już od lat w Gellonii się, niestety, nie uświadczy. Yuran wprowadził kilka praw ważnych. Po pierwsze, dwunaścinę (inni zwali ją tuziną). Dwunaścina to jedna dwunasta zarobków, które od każdego Gellończyka na Zakon szły. Za to Zakon sumptem swoim wystawił Straż Gellońską, która niejednego wroga od Krezu i Feru odpędziła.

Inne prawo Yurana, to przywilej wiejski. Każdy chłop, co pracował dobrze, ziemię od Zakonu dostawał. A jak jeszcze wyższa dwunaścina od niego było, to dostawał tej ziemi jeszcze więcej. I tak się ludzie dzięki Zakonowi wzbogacali.

A ziemi Zakon miał niemało, bo raz, że ją w spadku po Zakonie Semnoteam dostał, a dwa, że najbogatsi a bezdzietni, w tym Kłuba "Złotym" zwany, Zakonowi ją w spadku zapisywali – mówiono, że za butelek "Vina Fenix" kilka. Pewne jest, że żyli długo i co więcej – szczęśliwie.

PostHeaderIcon Bój

Za Wielkiego Mistrza Chliboryka w Zakonie omal do rozłamu nie doszło.
Oto Kostho jako plenipotent zakonny do Grodziska wysłany został i Kanclerzem niejakiego Rabyra mianowano. I oto Rabyr ogłosił, że jest prapraprawnukiem sławetnego przywódcy Zakonu Semnoteam Astrachana, który się potomkiem Wodza Gella w swoim czasie głosił. Rabyr zmienił imię na Rabyr Astrachan i od Chliboryka zażądał, by ten mu władzę oddał. Ale Chliboryk odmówił i do walki na miecze między nimi doszło. Rabyr silny był, a Chliboryk starszy i słabszy. Już, już wydawało się, że Rabyr zwycięży. I że wprowadzi swoje prawa: Zakon nie miał być świecki, a Słońce Gellonii czcić powinien; Słońca namiestnikiem na Ziemi są potomkowie Wodza Gella... a więc Rabyr sam!

Ale gdy miecz Rabyra sięgał chliborykowego gardła, jasność niezwykła się stała i na zamkowym placu pojawił się człowiek wysoki, czy też może cień jego. Niektórzy mówili, że to sam Gell był, inni, że wódz Nirrh, a jeszcze inni – że Vieno. Wiatr silny dmuchnął, Rabyra obalił, Chliboryk mieczem machnął i Kanclerz ducha wyzionął. A postać tajemnicza zniknęła.

Chliboryk jednak zaniemógł wielce i pośpiesznie po Kostha wezwano, który z Grodziska wrócił i Wielkim Mistrzem został. A Kanclerzem młodego Partyula mianował. I że Kostho więcej na wielkomistrzowskim tronie podsypiał, właśnie Partyul Zakonem i Gellonią rządził. A choć młody – mądry był. Dwie klasy szkoły obowiązkowej dla chłopów, a trzy dla mieszczan wprowadził, tak, że wkrótce każdy Gellończyk liczyć umiał, chłopi nawet czytać trochę, a mieszczanie pisać potrafili.

więcej