<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.3" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Gazeta Prawna</title>
	<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp</link>
	<description>prawo (bez)prawie sarmackie</description>
	<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 00:41:51 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Majątek nieletniego</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=19</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=19#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2009 00:35:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Do napisania tej wypowiedzi skłoniły mnie pewne bardzo luźno związane z nim skojarzenie.
Mianowicie rozróżnienie wirtualnego a realnego. Rzecz = przedmiot posiadający wartość majątkową = dzieło = ewentualne skrywające się w nim prawa majątkowe. W świecie realnym tak rozumiane dzieło podlega ochronie przed jej przywłaszczeniem. Prawo cywilne kultywuje zasadę wyrażaną już przez Rzymian - Nemo plus [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do napisania tej wypowiedzi skłoniły mnie pewne bardzo luźno związane z nim skojarzenie.</p>
<p>Mianowicie rozróżnienie wirtualnego a realnego. Rzecz = przedmiot posiadający wartość majątkową = dzieło = ewentualne skrywające się w nim prawa majątkowe. W świecie realnym tak rozumiane dzieło podlega ochronie przed jej przywłaszczeniem. Prawo cywilne kultywuje zasadę wyrażaną już przez Rzymian - <em>Nemo plus iuris ad alium transferre potest quam ipse habet - </em><strong>nikt nie może przenieść na drugą osobę więcej praw, aniżeli sam posiada</strong>. Ochronę zapewnia także prawo karne, krótko mówiąc - tzw. kradzież nie jest dopuszczalna i zasadniczo na każdym polu odrzucana. Tzw. piractwo komputerowe, plagiat książki, dzieła muzycznego - są kradzieżą. Trwa co prawda od jakiegoś czasu spór - który wyraziłbym prostym przykładem - dlaczego zabrania się kserowania książki, skoro nikt nie może nawet zabronić nauczenia się książki na pamięć, a następnie jej przepisanie z pamięci. Sprawa jest poważna bowiem o ile kradzież namacalnego przedmiotu - rzeczy od źródeł naszej cywilizacji zasługiwał na ochronę - jako &#8220;święte&#8221; (czasami) prawo własności o tyle dzieła intelektualne, dzieła sztuki, związane z tym prawa nie cieszyły się większą ochroną. Sztuka teatralna, opera, symfonia, msza, obraz, powieść, kronika, romans - nie były chronione. Każdy mógł wystawiać nową operę  Handla, i jeśli robił to teatr zatrudniający Farinellego, Handel bankrutował bowiem nikt nie chodził na jego wersję, wszyscy wybierali lepszą wersję. Czyli liczyło się wykonanie, przedstawienie, zaprezentowanie, jakość wykonania niż autorstwo projektu, słów, nut itd&#8230;</p>
<p>Tak było, ale już nie jest - w porządku.</p>
<p>Właściciel dysponuje niemal pełnią władzy wobec jego rzeczy.  Właściciel rzeczy tworzy ją a następnie przenosi i prezentuje w wirtualnym świecie pod swoją wirtualną tożsamością. Następnie zaczyna wirtualnie wykorzystywać swoją rzecz - sprzedaje, udostępnia, publikuje, przerabia. Przedmiot np. sprzedaje. Czy realna rzecz nabyta w świecie wirtualnym została rzeczywiście sprzedana? Czy doszło do przeniesienia własności? Czy sprzedający uzyskał realną zapłatę? Czy może z racji na wirtualny wymiar &#8220;ekwiwalentu wyrażonego w pieniądzu&#8221; za rzecz była to darowizna? Czy wreszcie jeśli czynność taką wykonał niewłaściciel, plagiator, złodziej - doszło do kradzieży, plagiatu? Czy w ogóle w takim przypadku można mówić o kradzieży? Jak bowiem przywłaszczyć w świecie wirtualnym rzecz ze skutkiem w świecie realnym?</p>
<p>Właściciel rzeczy tworzy ją w świecie wirtualnym od początku do końca, rzecz powstaje na potrzeby świata wirtualnego i tworzy ją nie realny człowiek, ale jego wirtualne alter ego. Czy jeśli rzecz okaże się wartościowym, przełomowym wynalazkiem obrót niż dokonywany w świecie wirtualnym odnosi się do świata realnego? Czy nabywca takiej rzeczy w świecie wirtualnym nabył ją? Jest jej właścicielem a tan kto ją sprzedał, naprawdę utracił do niej prawo? Moja wątpliwość odnosząca się do abstrakcyjnej na pierwszy rzut oka sytuacji stworzenia bardzo wartościowej (przekontrastowuję na potrzeby jasności wywodu) rzeczy realnie, ale od początku do końca w świecie wirtualnym sprowadza się do pewnej drobnej kwestii.</p>
<p>Kodeks rodzinny i opiekuńczy i także kodeks cywilny wprowadza szczególną ochronę praw majątkowych nieletniego. Nieletni ma minimalne możliwości zawierania ważnych umów, nabywania i sprzedawania. Tzw. drobne czynności dnia codziennego leżą w jego zasięgu, jak i w ograniczonym zakresie prawo dysponowania swoim potencjalnym zarobkiem. W szerszym zakresie duża część takich czynności - kupno, sprzedaż, obdarowanie kogoś itd. są dopuszczalne ale za potwierdzeniem ich przez przedstawiciela ustawowego nieletniego (zwykle ojciec, matka). Wreszcie cały katalog czynności - przekraczających zakres zwykłego zarządu - zbywania, nabywania, składników majątkowych powiedzmy dużej wartości, o znaczących konsekwencjach dla majątku dziecka - wymaga wcześniejszej zgody Sądu Rodzinego, dla swej ważności i sama wola dziecka oraz jego przedstawiciela ustawowego niczego nie przesądzają.</p>
<p>Powiedzmy sobie teraz że naszym wirtualnym wynalazcą, geniuszem, twórcą jest nieletni, albo dla większej komplikacji grupa nieletnich i pełnoletnich pracujących razem, w zespole, wspólnie - tworzących rzecz wielkiej wartości. Wszystko było wirtualne - było zabawą. Powstało zostało sprzedane wirtualnie, nabywca posługuje się wynalazkiem, przyzwyczaja się do niego, zbywa wirtualnie, ciąg nabywców wydłuża się. Twórcy zapominają o wszystkim i nie interesują się nijak rzeczą, która jest przecież czysto wirtualna. Nagle jeden z długiego ciągu nabywców, orientuje się że ma w ręku skarb - posiada wszystkie potrzebne narzędzia, zaczyna z niego czerpać zyski, sprzedaje już w świecie realnym. Wykorzystuje, osiąga zyski - moje pytanie jest takie - z punktu widzenia przepisów o ochronie praw majątkowych nieletnich - dochodzi do plagiatu? Kradzieży? Kto kogo okradł? Ukradziono rzecz wirtualną która okazała się wartościowa?</p>
<p>Czy życie wirtualne nie idzie zbyt daleko? Mamy już urealnienie ochrony praw osobowych, kiedy uczetnik życia wirtualnego występujący pod swoją prawdziwą tożsamością orientuje się że zupełnie nie ma zamiaru w świecie realnym być kojarzonym ze swoimi wirtualnymi osiągnięciami. Powstaje realne żądanie zatarcia śladów realnej tożsamości, pod rygorem realnego pozwu&#8230;</p>
<p>Mamy już bliskie realnemu znieważanie i zniesławianie. Odnoszę wrażenie że obrażający i obrażenie, znieważeni, znieważający itd. nie znieważają tylko wirtualnego bytu, ale realnego człowieka, podobnie całkiem realnie ujmę na honorze odczuwają ludzie realni nie wirtualni. O intrygach, świństwach, kłamstwach, manipulacjach, które czerpiąc z wirtualnych inspiracji odnoszą się wprost do realnych ludzi nie będę wspominał. Nie będę tutaj analizował aspektu czarnej strony internetu jako niszy dla niespotykanych nadużyć, bowiem strona psychologiczna jest tutaj, nieistotna. Nie są ważne intencje, inspiracje, odczucia - ważne są fakty. A fakty są takie - co to właściwie plagiat w świecie wirtualnym? Co tak naprawdę znaczy kradzież w świecie wirtualnym? Czym i kiedy jest plagiat? Dla mnie ze względu na powyższe (dość luźno oczywiście) nie jest to wcale oczywiste, także z punktu widzenia ostatnich wypadków, podkreślam w kontekście całej powyższej wypowiedzi, jako że istota kradzieży i plagiatu wydaje mi się jasna choć&#8230;</p>
<p>[ <a href="http://www.polskieradio.pl/trojka/ftop5/?d=20090215">http://www.polskieradio.pl/trojka/ftop5/?d=20090215</a> ]</p>
<p>Zainteresowanych odsyłam do odpowiednich przepisów:</p>
<p>Kodeksu Rodzinnego</p>
<p class="t4"><strong>Art. 101. </strong>§ 1. Rodzice obowiązani są sprawować z należytą starannością zarząd majątkiem dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską.</p>
<p class="t4">§ 2. Zarząd sprawowany przez rodziców nie obejmuje zarobku dziecka ani przedmiotów oddanych mu do swobodnego użytku.</p>
<p class="t4">§ 3. <strong>Rodzice nie mogą bez zezwolenia sądu opiekuńczego dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani wyrażać zgody na dokonywanie takich czynności przez dziecko.</strong></p>
<p><strong>Art. 103. </strong>Czysty dochód z majątku dziecka powinien być przede wszystkim obracany na utrzymanie i wychowanie dziecka oraz jego rodzeństwa, które wychowuje się razem z nim, nadwyżka zaś na inne uzasadnione potrzeby rodziny.</p>
<p><strong>Art. 105. </strong>Po ustaniu zarządu rodzice obowiązani są oddać dziecku lub jego przedstawicielowi ustawowemu zarządzany przez nich majątek dziecka. Na żądanie dziecka lub jego przedstawiciela ustawowego, zgłoszone przed upływem roku od ustania zarządu, rodzice obowiązani są złożyć rachunek z zarządu. Żądanie to nie może jednak dotyczyć dochodów z majątku pobranych w czasie wykonywania władzy rodzicielskiej.</p>
<p>Kodeksu cywilnego:</p>
<p class="t4"><strong>Art. 10. </strong>§ 1. Pełnoletnim jest, kto ukończył lat osiemnaście.</p>
<p class="t4">§ 2. Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje pełnoletność. Nie traci jej w razie unieważnienia małżeństwa.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 11. </strong>Pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 12. </strong>Nie mają zdolności do czynności prawnych osoby, które nie ukończyły lat trzynastu, oraz osoby ubezwłasnowolnione całkowicie.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 13. </strong>§ 1. Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem.</p>
<p class="t4">§ 2. Dla ubezwłasnowolnionego całkowicie ustanawia się opiekę, chyba że pozostaje on jeszcze pod władzą rodzicielską.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 14. </strong>§ 1. Czynność prawna dokonana przez osobę, która nie ma zdolności do czynności prawnych, jest nieważna.</p>
<p class="t4">§ 2. Jednakże gdy osoba niezdolna do czynności prawnych zawarła umowę należącą do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, umowa taka staje się ważna z chwilą jej wykonania, chyba że pociąga za sobą rażące pokrzywdzenie osoby niezdolnej do czynności prawnych.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 15. </strong>Ograniczoną zdolność do czynności prawnych mają małoletni, którzy ukończyli lat trzynaście, oraz osoby ubezwłasnowolnione częściowo.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 16. </strong>§ 1. Osoba pełnoletnia może być ubezwłasnowolniona częściowo z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, jeżeli stan tej osoby nie uzasadnia ubezwłasnowolnienia całkowitego, lecz potrzebna jest pomoc do prowadzenia jej spraw.</p>
<p class="t4">§ 2. Dla osoby ubezwłasnowolnionej częściowo ustanawia się kuratelę.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 17. </strong>Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, do ważności czynności prawnej, przez którą osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 18. </strong>§ 1. Ważność umowy, która została zawarta przez osobę ograniczoną w zdolności do czynności prawnych bez wymaganej zgody przedstawiciela ustawowego, zależy od potwierdzenia umowy przez tego przedstawiciela.</p>
<p class="t4">§ 2. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może sama potwierdzić umowę po uzyskaniu pełnej zdolności do czynności prawnych.</p>
<p class="t4">§ 3. Strona, która zawarła umowę z osobą ograniczoną w zdolności do czynności prawnych, nie może powoływać się na brak zgody jej przedstawiciela ustawowego. Może jednak wyznaczyć temu przedstawicielowi odpowiedni termin do potwierdzenia umowy; staje się wolna po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 19. </strong>Jeżeli osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych dokonała sama jednostronnej czynności prawnej, do której ustawa wymaga zgody przedstawiciela ustawowego, czynność jest nieważna.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 20. </strong>Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego zawierać umowy należące do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 21. </strong>Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego rozporządzać swoim zarobkiem, chyba że sąd opiekuńczy z ważnych powodów inaczej postanowi.</p>
<p class="t4"><strong>Art. 22. </strong>Jeżeli przedstawiciel ustawowy osoby ograniczonej w zdolności do czynności prawnych oddał jej określone przedmioty majątkowe do swobodnego użytku, osoba ta uzyskuje pełną zdolność w zakresie czynności prawnych, które tych przedmiotów dotyczą. Wyjątek stanowią czynności prawne, do których dokonania nie wystarcza według ustawy zgoda przedstawiciela ustawowego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=19</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Egzekucja cywilna c.d.</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=18</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=18#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 May 2008 18:57:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=18</guid>
		<description><![CDATA[Prawo cywilne winno stać się w Sarmacji mechanizmem regulowania stosunków sarmackich w jak najszerszym zakresie. Zamknięcie drogi dla rozstrzygania w drodze prawa karnego zwykłych pyskówek, i wprowadzenie rozstrzygania: racji, winy, odpowiedzialności oraz przede wszystkim istnienia lub nie szkody powstałej w wyniku naruszenia dóbr osobistych ucywilizowałoby sądownictwo sarmackie, niwecząc pokusy upolityczniania wymiaru sprawiedliwości. W sytuacji gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawo cywilne winno stać się w Sarmacji mechanizmem regulowania stosunków sarmackich w jak najszerszym zakresie. Zamknięcie drogi dla rozstrzygania w drodze prawa karnego zwykłych pyskówek, i wprowadzenie rozstrzygania: racji, winy, odpowiedzialności oraz przede wszystkim istnienia lub nie szkody powstałej w wyniku naruszenia dóbr osobistych ucywilizowałoby sądownictwo sarmackie, niwecząc pokusy upolityczniania wymiaru sprawiedliwości. W sytuacji gdy dotychczasowe iluzoryczne kary zastąpiłoby odszkodowanie orzekane na rzecz powoda koniecznie wyrażane w pieniądzu, bądź takim świadczeniu które stanowiłoby równoważne odszkodowanie. Pozbawienie niewypłacalnych dłużników możliwości udziału w wyborach, sprawowania urzędów publicznych, przymuszanie ich do brania udziału w obowiązkowych pracach społecznych, bądź wszczynania z urzędu postępowań zmierzających do odbierania tytułów szlacheckich czy arystokratycznych stanowiłoby element faktycznego odstraszania przed naruszaniem dóbr osobistych dla tych Sarmatów którzy nie posiadają majątku. Sarmaci prowadzący aktywną działalność zarobkową zaś dotykani uderzającymi w ich interesy odszkodowaniami szybko przekonaliby się jak bardzo nieopłacalne jest ranienie innych. Przeniesienie wreszcie kwestii zniesławienia i znieważanie na grunt procedury cywilnej - ochrony dóbr osobistych wymagałoby od sądu precyzyjnej i starannej analizy przedstawionych przez pozwanego i powoda argumentów, rozważenia zaistnienia szkody, faktycznych przyczyn złożenia pozwu oraz zakresu ewentualnego odszkodowania. Otwierałoby to wreszcie drogę postępowaniu dwuinstancyjnemu w ramach którego sąd apelacyjny dokonywałby kontroli prawidłowości orzeczeń pierwszej instancji - wykształcania się jakiejś przejrzystej linii orzeczniczej. Elastyczność interpretacyjna i szerokie pole dla indywidualnej aktywność stron postępowania zdejmowałaby ostatecznie z Sądu i organów Państwa ustalania czegokolwiek poza tym co przedłożą zainteresowani. Czas by prawo przestało być narzędziem nękania i zastraszania przeciwników a stało się źródłem sprawiedliwości czyli oddawania każdemu co mu się należy.</p>
<p>Gazeta prawna - rozpoczyna upartą kampanię na rzecz zmiany sarmackiej sytuacji na tym polu i urzeczywistnienia prawa cywilnego jako narzędzia regulującego stosunki społeczne w Sarmacji. Sama egzekucja będąca następstwem rozstrzygnięcia sporu jako kwestia techniczna będzie omówiona na samym końcu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=18</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Egzekucja cywilna</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=17</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=17#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2008 19:56:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego czasu ponawianym i rozwijanym na łamach gazety tematem są kwestie fundamentalno - ustrojowe, bez których nie może istnieć sprawnie zorganizowana struktura - instytucja. Zwłaszcza jeśli ma ona zapewniać w jakimkolwiek stopniu podlegającym jej uczestnikom satysfakcjonujące poczucie sprawiedliwości, bezstronności, niedyskryminacji, przejrzystość i przewidywalność źródeł podejmowania decyzji władczych skutkujących wobec nich, jak i dających się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dłuższego czasu ponawianym i rozwijanym na łamach gazety tematem są kwestie fundamentalno - ustrojowe, bez których nie może istnieć sprawnie zorganizowana struktura - instytucja. Zwłaszcza jeśli ma ona zapewniać w jakimkolwiek stopniu podlegającym jej uczestnikom satysfakcjonujące poczucie sprawiedliwości, bezstronności, niedyskryminacji, przejrzystość i przewidywalność źródeł podejmowania decyzji władczych skutkujących wobec nich, jak i dających się uchwycić skutków tych decyzji. Większość omawianych tutaj zagadnień odnosiło się jednak do szeroko rozumianego prawa publicznego - administracyjnego, czy karnego - w każdym razie tych gałęzi w których jednostka stoi zawsze naprzeciw władczego, dysponującego jej uprawnieniami i jej sytuacją organu krótko mówiąc - umownie - Państwa.</p>
<p>Czas przejść do prawa prywatnego, zaczynając od tej części procedury go urzeczywistniającej, która wedle mojej opinii na potrzeby wszelkich stosunków sarmackich wyczerpywałaby w zasadzie potrzeby kontaktowania się Sarmaty z sarmackim wymiarem sprawiedliwości. Można poczynić spostrzeżenie że najbardziej wciągającymi i toczącymi się przed sądami w Sarmacji sprawami jest wszelka postać zniesławienia czy znieważenia. Ponieważ będąc realistą zakładam że właściciel Sarmacji nigdy nie dopuści do powstania takiego Sądu który będzie mógł w wiążący sposób kontrolować i podważać nielegalne kroki podejmowane przez władzę, i konsekwentnie Będzie bronił swej prerogatywy sędziego, prawodawcy i najwyższego organu wykonawczego w jednym, wydaje mi się że należy skupić się na prawie cywilnym&#8230;</p>
<p>Egzekucja cywilna to ta część procedury w ramach której następuje ogólnie rzecz mówiąc przywrócenie stanu zakłóconego. W procesie cywilnym równe strony, stojące przed obiektywnym arbitrem - sądem - wykazują czy łącząca je relacja doprowadziła do powstania długu. Spór winien doprowadzić do ustalenia istnienia lub nie długu, i określenia jego zakresu, wartości co do której Sąd winien lub nie przyznać prawo jego wyegzekwowania w zakresie przyznanym. Egzekucja jest finałem procesu cywilnego - wcześniej strony mogą się porozumieć na różne sposoby i zakończyć kontrowersje polubownie. Niemożność polubownego rozwiązania sporu, otwiera drogę do egzekucji. Czy w rzeczywistości sarmackiej nie byłoby bardziej właściwym zaklasyfikowanie tzw. zniesławienia i znieważenia wyłącznie do kategorii prawa cywilnego - naruszenia dóbr osobistych. Zamiast wątpliwego postępowania karnego, natłoku doniesień o popełnieniu przestępstwa odgrzewanych na potrzeby aktualnej sytuacji politycznej Sarmacji, składany byłby pozew cywilny o odszkodowanie pieniężne. Dolegliwość takiej sytuacji i dostosowanie charakteru odszkodowania do możliwości dłużnika byłoby urealnieniem występujących w Sarmacji relacji. Wprawienie Sądów w problematyce odszkodowań, przebudowanie systemu prawnego pod kątem odszkodowań pieniężnych, zamiast wątpliwych sankcji karnych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=17</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Abolicja</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=16</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=16#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 10:33:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[I. Konstytucja Sarmacji stanowi:
Art. 8. [Kompetencje Księcia]
Książę:
13. stosuje prawo łaski oraz ogłasza abolicję i amnestię&#8230;
II. abolicja1. «akt prawny nakazujący umorzenie lub niewszczynanie postępowania karnego» /słownik j.p. PWN/
III. Postanowienia kompromisu są następujące:

Ogłoszona została abolicja generalna, na mocy której wcześniejsze działania, mogące być uważane za sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa, zostały przebaczone i puszczone w niepamięć;
Nikt nie zostaje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="left">I. Konstytucja Sarmacji stanowi:</p>
<p align="center"><strong>Art. 8. [Kompetencje Księcia]</strong></p>
<p>Książę:</p>
<p>13. stosuje prawo łaski oraz ogłasza abolicję i amnestię&#8230;</p>
<p><font color="#000000"><strong class="glowka"><a href="http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2548600">II. abolicja</a></strong></font><strong>1. </strong>«akt prawny nakazujący umorzenie lub niewszczynanie postępowania karnego» /słownik j.p. PWN/</p>
<p>III. Postanowienia kompromisu są następujące:</p>
<ul>
<li>Ogłoszona została abolicja generalna, na mocy której wcześniejsze działania, mogące być uważane za sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa, zostały przebaczone i puszczone w niepamięć;</li>
<li>Nikt nie zostaje aresztowany lub poddany cenzurze prewencyjnej&#8230;</li>
</ul>
<p><em>K O M I T E T   U G O D Y   N A R O D O W E J</p>
<p>(–) Piotr Mikołaj, Książę Sarmacji<br />
(–) gen. Łukasz mar. Nowicki, Regent Księstwa Sarmacji, senator i szef Służby Racji Stanu<br />
(–) gen. Michał mar. Łaski, Marszałek Izby Senatorskiej i Minister Spraw Zagranicznych<br />
(–) ppor. Dariusz v-hr. Makowski, senator i Strażnik Kluczy<br />
(–) Krzysztof St. M. hr. Konias, IV książę </em>Teutończyków, poseł na Sejm i Prezes PASI</p>
<p>IV.</p>
<p align="center"><strong>Art. 8. [Kompetencje Księcia]</strong></p>
<p>Książę:</p>
<p>18. powołuje Regenta lub Radę Regencyjną, sprawujących w jego imieniu władzę książęcą, oraz normuje sprawowanie władzy książęcej przez Regenta i Radę Regencyjną.</p>
<p>V.</p>
<h1>Dekret Księcia Sarmacji nr 416</h1>
<h2>o Radzie Regencyjnej</h2>
<p align="center"><strong>Art. 1. [Rada Regencyjna]</strong></p>
<ol>
<li>Rada Regencyjna sprawuje władzę książęcą w imieniu Księcia w trakcie  	jego nieobecności lub ograniczonej obecności w Księstwie Sarmacji.</li>
<li>W skład Rady Regencyjnej wchodzi dwóch Regentów powoływanych i  	odwoływanych przez Księcia.</li>
<li>Rada Regencyjna podejmuje uchwały jednomyślnie, z zastrzeżeniem ust. 4.</li>
<li>Uchwała Rady Regencyjnej, podjęta za uprzednią zgodą Księcia, może  	upoważnić jednego z Regentów do jednoosobowego wykonywania określonych w  	niej kompetencji władzy książęcej.</li>
</ol>
<p align="center"><strong>Art. 2. [Ograniczenie kompetencji]</strong></p>
<ol>
<li>Rada Regencyjna nie ma prawa do:
<ol>
<li>ustanawiania i znoszenia oraz nadawania i pozbawiania tytułów  		szlacheckich i arystokratycznych oraz orderów i odznaczeń państwowych,</li>
<li>wyznaczania następcy Księcia,</li>
<li>zarządzania referendum w sprawie zmiany Konstytucji,</li>
<li>wyrażania zgody na zmianę Konstytucji,</li>
<li>zmiany niniejszego dekretu, <em>Dekretu o Regencie</em> oraz <em> 		Dekretu o sukcesji</em>.</li>
</ol>
</li>
<li>Przepisu ust. 1 nie stosuje się, jeżeli Książę wyraził uprzednią zgodę  	na dokonanie przez Radę Regencyjną czynności prawnej, o której mowa w ust.  	1.</li>
</ol>
<p align="center"><strong>Art. 3. [Przepisy przejściowe]</strong></p>
<p>Utrzymuje się w mocy dotychczasowe upoważnienia wydane przez Księcia do  załatwiania spraw w jego imieniu, w szczególności do wydawania decyzji  administracyjnych, postanowień i zaświadczeń.</p>
<p align="center"><strong>Art. 4. [Przepisy końcowe]</strong></p>
<ol>
<li>Traci moc <em>Dekret Księcia Sarmacji nr 376 o Radzie Regencyjnej z dnia  	20 marca 2007 r.</em></li>
<li>Dekret wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia.</li>
</ol>
<p>VI.</p>
<h1>Dekret Księcia Sarmacji nr 129</h1>
<h2>o Regencie</h2>
<p align="center"><strong>Artykuł 1.</strong></p>
<p>Książę na okres swojej tymczasowej nieobecności lub nieaktywności w Księstwie Sarmacji powołuje Regenta, sprawującego w jego imieniu władzę książęcą.</p>
<p align="center"><strong>Artykuł 2.</strong></p>
<p>Regent nie ma prawa do:</p>
<ol>
<li>ustanawiania i znoszenia oraz nadawania i pozbawiania tytułów     szlacheckich i arystokratycznych,</li>
<li>wyznaczania następcy Księcia,</li>
<li>wyrażania zgody na zmianę Konstytucji,</li>
<li>zmiany niniejszego dekretu,</li>
<li>zmiany <em>Dekretu o Radzie Regencyjnej</em> i <em>Dekretu o sukcesji</em>.</li>
</ol>
<p align="center"><strong>Artykuł 3.</strong></p>
<p>Niniejszy dekret wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.</p>
<p>Po tym przynudnym przedstawieniu pewnego porządku rzeczy chciałem zwrócić uwagę na dwie kwestie:</p>
<p>- Sarmacja uchyliła przestępny charakter wszelkich nieosądzonych na jej terytorium kiedykolwiek jakichkolwiek czynów - czyli z urzędu powinny zostać umorzone wszelkie toczące się postępowania karne, a wszelkie wnioski o ściganie, karanie muszą pozostać bez dalszego rozpatrywania</p>
<p>- abolicję ogłosił Książę czy Regent? Czy jednoczesne działanie Księcia i Regenta zawiesza uprawnienia Regenta, czy też bez uprzedniego odwołania Regenta Książę nie może wykonywać swoich uprawnień? Napewno wykluczone jest by Oba organy mogły działać jednocześnie w zakresie kompetencji przyznawanych na mocy powołania Regenta w związku z art. 18 konstytucji. Podczas sprawowania funkcji Regenta Książę może działać wyłącznie w w zakresie tych swoich uprawnień co do których Regent działać nie może czy to na mocy dekretu (dwa ostatnie akty prawne) czy też samej decyzji o powołaniu Regenta.</p>
<p>Moja wątpliwość ma dość zasadniczy charakter ponieważ jednoczesne działanie księcia i regenta poprzez wydawanie przez nich aktów prawnych jest bezproblemowe do tego czasu o ile pozostają ze sobą zgodni, choć gdyby będąc zgodni działali nie jednocześnie ale równolegle, pozostaje pytanie czy możliwa jest sytuacja by ich działanie było uprawnione? A co w sytuacji gdyby ich działania pozostawały w sprzeczności? Równoległe akty prawne obu organów w tym samym zakresie, regulujące odmiennie zazębiające się kwestie musiałyby być regulowane w drodze reguł kolizyjnych? Kto miałby te reguły stosować? Czy nie jest możliwe by w porządku prawnym Sarmacji takie przepisy się utrzymywały, zachowywały swoją moc i umożliwiały całkowicie odmienne ujęcie tej samej kwestii?</p>
<p>Aktu abolicji nie można uchylić, jest wiele kwestii co do których jednorazowy krok zamyka drogę powrotną. Abolicja stała się faktem - ale ja mimo tego jestem ciekawy kto formalnie wydał o niej decyzję&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=16</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Opinia rzekomo prawna.</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=15</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=15#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 13:41:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Sarmacka praktyka polityczna weszła w całkiem nową fazę. Fazę do której można odnieść pewną analogię historyczną. Otóż w Królestwie Polskim między 1815 a 1830 rokiem istniały systemowo - instytucjonalne gwarancje praworządności - w tamtych czasach była to liberalna demokracja oktrojowana (nadana) Polakom przez Cesarza Wszechrusi Aleksandra I Romanowa, jednocześnie Króla Polskiego (któremu zadedykował wdzięczny &#8220;naród&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sarmacka praktyka polityczna weszła w całkiem nową fazę. Fazę do której można odnieść pewną analogię historyczną. Otóż w Królestwie Polskim między 1815 a 1830 rokiem istniały systemowo - instytucjonalne gwarancje praworządności - w tamtych czasach była to liberalna demokracja oktrojowana (nadana) Polakom przez Cesarza Wszechrusi Aleksandra I Romanowa, jednocześnie Króla Polskiego (któremu zadedykował wdzięczny &#8220;naród&#8221; pierwszą wersję pieśni <em>Boże coś Polskę</em>). Było to w czasach gdy Aleksander wiele sobie po Polakach obiecywał i był pod pewnym wpływem przyjaciela z dzieciństwa Xięcia Adama Czartoryskiego. Z czasem ciepłe uczucia prysły, wzajemne nadzieje się rozwiały i pozostała konstytucja&#8230; Aleksander a potem jego brat Mikołaj I znaleźli się pod wpływem takich person jak hrabia Nowosilcow. Niezależnie od specyficznych metod postępowania tak jego jak i trzeciego z braci Romanowów Konstantego na terytorium Królestwa - które mogłyby znaleźć analogie do działań aktualnego pełnomocnika właściciela Sarmacji ze względu na ich subtelność zwłaszcza w specyficznym języku. Na potrzeby nomenklatury prawniczej chciałoby się wprowadzić odpowiednią nomenklaturę oddającą w sposób właściwy do języka prawa prywatnego - cywilnego, sytuację sarmacką.</p>
<p>Właściciel Sarmacji wskazał zgodnie ze swoją wolą, kanclerza - prokurent, umocowanego do takiego działania jakie sobie tylko wymyśli, a czego jak czego ale wyobraźni prokurentowi właściciela Sarmacji odmówić nie sposób. Choćby wtedy gdy wymyśla korzystną dla siebie opinię prawną, której nigdy nie było, powołuje się na nią nijak nie zmylony innym zdaniem autora rzekomej opinii. Na marginesie należy dodać że właściciel Sarmacji mógł postąpić całkiem legalnie, uchylając własny akt regulujący kwestie kontrasygnaty, wydając takie dekrety z mocą ustawy w których powołanie prokurenta - kanclerza wraz z tzw. ministrami - minister znaczy sługa, nie wymagałoby żadnej kontrasygnaty ale i również głosowania w izbie poselskiej. Mógł ale wolał oprzeć się na rzekomej opinii prawnej relacjonowanej przez prokurenta, który mając ogromną wyobraźnię wymyślił rozwiązanie na tyle kreatywne, że potrafi go bronić nawet wtedy gdy okazuje się że nikt a choćby cieniu wiedzy prawniczej się do niego nie przyznaje&#8230; Innych przykładów nie będę przywoływał bo szczęśliwie nie mają one charakteru prawniczego, a przedmiotem zainteresowania Gazety pozostaje bezprawie sarmackie na gruncie norm i procedur, a nie na poziomie kultury osobistej (oczywiście o ile te nie znajdą swojego finału w ulubionej formule arbitrażowej Sarmacji - jedynej zresztą - procesu karnego o zniesławienie tudzież znieważenie).</p>
<p>Tutaj chciałem powrócić do Królestwa Polskiego - otóż z czasem praktyka prokurentów carskich w Warszawie, stworzyła takie realia iż zwykło się mówić iż &#8220;konstytucja jest na stole a bat pod stołem&#8221;. W tym sensie sytuacja Sarmacji od wandejskiego czerwca do dzisiaj pasuje idealnie (zresztą po wandejskim czerwcu powrócił niezastąpiony co dziś już widać niezbicie, na stanowisku prokurent właściciela Sarmacji).</p>
<p>Po jakimś czasie w Królestwie Polskim prokurenci Cesarza byli coraz mniej nieśmiali, dla tej sytuacji okuto nowe powiedzenie - mówiono że &#8220;bat jest na stole, a konstytucja pod stołem&#8221;. Dodam że w przypadku Królestwa konstytucja była martwa ale przynajmniej niezmieniona, w Sarmacji właściciel przeforsował zmiany konstytucji tuż przed zmianą praktyki, tak by dostosować ten tzw. akt prawny do własnej praktyki, z nią sprzeczny. Ale przecież trudno wymagać od właściciela by jego własność mogła go do czegokolwiek zmuszać.</p>
<p>Dla może zdezorientowanych - zaczynam z coraz większą pewnością przyjmować do wiadomości że wszystkie wady współistnienia Sarmacji i Wandystanu przed czerwcem 2007 roku, niezależnie od intencji Wandejczyków co do których mamy pewność, i co do których tylko się domyślamy, podejrzewamy, były jedynym gwarantem by bat pozostawał pod stołem, a niezastąpiony prokurent nie miał pola do działania i kreatywnego myślenia rzekomo prawnego. Nie jestem naiwny - zdaję sobie sprawę że dziwna wzajemna eskalacja pretensji, roszczeń i spisków zaczęła doskwierać mieszkańcom Sarmacji tak że przyjęli z ulgą wydzielenie Wandystanu. Wydaje mi się tylko że zgodnie z piękną zasadą Rzymian &#8220;ten popełnił zbrodnię komu przynosi korzyść&#8221; - a na wandejskim czerwcu skorzystał niezmiernie właściciel Sarmacji, czemu więc na zastanawiać się nad genezą zdarzeń, właściwym źródłem prowokacji&#8230;</p>
<p>Często sam czyn jest jedynie finałem bardzo długiego procesu, który ktoś mógł celowo zapoczątkować. Jakakolwiek forma ukarania czynu przynosi ulgę ogółowi. Sam byłem zwolennikiem konsekwentnego karania Wandejskich spiskowców, lecz dziwny brak woli ostatecznego wyegzekwowania prawa wobec nich przez właściciela Sarmacji pozwala wysnuć tezę, że wcale nie chodziło o ich spiskowanie, działania - czyn - chodziło tylko i wyłącznie by pod jakimkolwiek pretekstem się ich pozbyć, realizując ukryte cele własne. Wielu powie - usunięto zagrożenie despotyzmem mniejszości wandejskiej - trudno się nie zgodzić, tyle że zagrożenie despotyzmem zastąpiono realną tyranią&#8230; Despotyzm mniejszości wandejskiej musiał się poruszać w realiach walki, równoważenia się wpływów - był silnie uwarunkowany i umocowany, ale był tylko potencjalną możliwością despotyzmu, narzucenia woli mniejszości większości. Tyrania zaś to naturalna oczywistość, dziś już gotowa nawet przestać skrywać akty bezprawia.</p>
<p>Chciałem się tutaj podzielić jeszcze jedną analogią - otóż 13 grudnia 1981 roku Rada Państwa PRL wydała dekret o stanie wojennym z wiązką innych aktów prawnych (organ ten posiał funkcje władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej, mógł więc sam sobie tworzyć podstawy działania, a dekrety z mocą ustawy wydawał w czasie między sesjami Sejmu, które ten potem musiał zatwierdzać - i o !!dziwo?! zatwierdzał). Weszły one natychmiast w życie i stały się prawem obowiązującym. Tyle że bez ich opublikowania - złamano prawo, potem wstecznie złamanie tego prawa zalegalizowano. Właściciele PRL nie potrafili wypełniać procedur nawet dla samych siebie napisanych, bowiem nie MUSIELI i nie CHCIELI. A mieli niezwykle bujną wyobraźnię w kreowaniu na temat swoich działań opinii rzekomo prawnych (brak opublikowania wyżej wymienionych aktów prawnych tłumaczono tym iż przecież ogłoszono je w Dzienniku Telewizyjnym, zamiast w Dzienniku Ustaw).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=15</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Czy wykonywanie prawa własności może być nadużyciem prawa?</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=14</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=14#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 19:48:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Teoretycznie ten artykuł miał być poświęcony bezprawnym działaniom naczelnych organów władzy publicznej – Księcia oraz nowo desygnowanego Kanclerza. Artykuł ten miał być poświęcony temu jak poprzez manipulowanie prawem – wykorzystywaniem przez Księcia skupienia w swoim ręku uprawnień władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, Mógł on uczynić to co uczynił a co nie będzie jednak tematem tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Teoretycznie ten artykuł miał być poświęcony bezprawnym działaniom naczelnych organów władzy publicznej – Księcia oraz nowo desygnowanego Kanclerza. Artykuł ten miał być poświęcony temu jak poprzez manipulowanie prawem – wykorzystywaniem przez Księcia skupienia w swoim ręku uprawnień władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, Mógł on uczynić to co uczynił a co nie będzie jednak tematem tego artykułu. Nie wypada jednak nie zaznaczyć, iż Książę mógł wszystko to uczynić legalnie – analogicznie do skandalicznych praktyk władz prl, którym brakowało cierpliwości i subtelności w swych działaniach, mimo że mogły zalegalizować wszystko, lecz nie zawsze im się chciało, a co do zasady ponieważ nie szanowały opinii publicznej po prostu nie musiały. Zmiana reguł gry w jej trakcie, tworzenie sobie podstawy prawnej własnego działania płynnie i zwykle po fakcie, wydawanie aktów prawnych ad hoc niezależnie od ich oczywistej sprzeczności z konstytucją wprost czy w sposób dorozumiany, podobnie jak ze wszystkimi innymi ustawami. W takim kontekście między bajki możemy włożyć opowieści o tym iż instytucja SN jest niepożądana gdyż zagraża Sarmacji. SN można przecież zlikwidować, ograniczyć lub zmienić w podobnym trybie jak wszystko co zderzyło się w Sarmacji z innym punktem widzenia Księcia na tzw. polu publicznym. SN stanowiłby oficjalnego recenzenta wobec którego działań trzeba byłoby zajmować oficjalne stanowisko, a nie jedynie przechodzić do porządku dziennego. Nie warto zresztą o tym mówić, bowiem nie jest to przedmiotem mojego zainteresowania.</p>
<p class="MsoNormal">A teraz coś z zupełnie innej beczki:</p>
<p class="MsoNormal">Własność – skądinąd gdzie indziej wspominałem już stanowi rodzaj prawa najpełniejszego. Prawo dysponowania przedmiotem własności przez jego właściciela wraz z możliwością jej zniszczenia. Właściciel ma prawo używać przedmiot własności co do zasady w dowolny sposób niezależnie od tego jaki to przyniesie skutek. A ponieważ w przypadku Sarmacji właściciel postępuje jak mu się podoba, i nikogo to nie obchodzi należy Mu tylko przyklasnąć. Jak bowiem widać sposób używania Sarmacji na polu umownie nazywanym „polityczno – państwowe” nikogo co do zasady nie obchodzi, jest przedmiotem zainteresowania znikomej grupy osób i jako taki nie ma najmniejszego znaczenia.</p>
<p class="MsoNormal">Artykuł ten nosi wszelkie znamiona fatalnej publicystyki, jest niezmiernie mało profesjonalny i merytoryczny. Lecz ustrój sarmacki w zasadzie wyklucza możliwość merytorycznego pisania o nim. Został skrojony tak by pod pozorami wspólnej zabawy – według wszelkich zasad fair, był w rzeczywistości pełen luk i skrótów umożliwiających właścicielowi bez konieczności wyłączania serwera sterować zdarzeniami wedle własnej woli. Po zebraniu powyższych spostrzeżeń zaczynam żałować że w grze nie ma już ostatniego Sędziego Sądu Najwyższego wraz z wierną mu ekipą, która grała według Książęcych reguł i za to została wyeliminowana, bowiem co „wolno wojewodzie&#8230;..”. Książę nie ma już godnych przeciwników, których mógłby się obawiać – bowiem jedynym co zagraża Jego własności jest ewentualność w której wszyscy uczestnicy odeszliby zostawiając Go z setkami aktów prawnych, tysiącami paragrafów, artykułów, w podwójnej fikcji – wirtualne państwo to fikcja, a rzekomy system prawny tego rzekomego państwa to fikcja w fikcji. I pozostawałoby jedynie zgasić światło&#8230; Gdyby ktoś nie wiedział – zgasić światło to mój przydomek&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=14</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Hierarchia źródeł prawa. Podsumowanie.</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=12</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=12#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 18:40:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Jak zostało to już zarysowane w poprzednich artykułach, u podstaw sprawnie działającego Państwa musi stać dobre prawo. Prawo spójne, wewnętrznie niesprzeczne, jednolite w stopniu dostatecznym dla dokonywania jego jednolitej wykładni. Nie ma wielkiego znaczenia forma ustrojowa Państwa - bowiem czy będzie to liberalna demokracja przedstawicielska, demokratyczna republika, monarchia absolutna, republika arystokratyczna, autorytarna - tak długo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak zostało to już zarysowane w poprzednich artykułach, u podstaw sprawnie działającego Państwa musi stać dobre prawo. Prawo spójne, wewnętrznie niesprzeczne, jednolite w stopniu dostatecznym dla dokonywania jego jednolitej wykładni. Nie ma wielkiego znaczenia forma ustrojowa Państwa - bowiem czy będzie to liberalna demokracja przedstawicielska, demokratyczna republika, monarchia absolutna, republika arystokratyczna, autorytarna - tak długo jak w ramach przyjętego dla niego mechanizmu prawodawczego przyjmie się wyższość prawa stanowionego muszą być spełnione powyższe postulaty.</p>
<p>Nie zamierzam tutaj wychwalać wyższości prawa zwyczajowego, precedensowego powstającego w drodze jego stosowania, orzecznictwa. Moim zamiarem jest wyraźne podkreślenie iż określony akt prawny obowiązujący w zakresie jego zainteresowania winien móc wydać jedynie jeden konkretny organ, z możliwym zastrzeżeniem przejęcia takiego uprawnienia przez organ wyższego rzędu - zależnie od przyjętej koncepcji, kontroli, nadzoru czy kierownictwa. Nie powinno być i nie prowadzi ku niczemu dobremu sytuacja gdy uprawnienia wydawania identycznych aktów prawnych dublowały się. W sytuacji braku nadzoru w postaci sądownictwa, którego rolą byłoby ograniczać dowolność wydawania wszelkiego rodzaju aktów prawnych - okazjonalnych, na potrzeby chwili, Sarmacja jest niestety bardzo złym przykładem sytuacji patologicznej.</p>
<p>Wedle przyjmowanego modelu Naczelny Organ Władzy Publicznej tak wykonawczej, jak i sądowniczej (zredukowanej do roli sądu rozjemczego) i paradoksalnie prawotwórczej - Książę sam sobie może tworzyć podstawy prawne wydawanych decyzji i wszelkich rozstrzygnięć choćby były one sprzeczne z konstytucją (natychmiastowe wejście w życie), ale i wydawać wszelkiego rodzaju akty prawne na każdej płaszczyźnie systemu prawnego zależnie od woli. Jednocześnie konkuruje z tymi uprawnieniami parlament na gruncie prawodawczym oraz rząd na gruncie wykonawczym - które podobnie do Księcia mogą niemal dowolnie kształtować podstawy prawne jak same rozstrzygnięcia wydawane z ich mocy. Powstające niespójności naprawiane są zaś czasami nie poprzez ich usuwanie, lecz poprzez nowelizowanie konstytucji - którą dostosowuje się do powstałego stanu prawno - ustrojowego z tym aktem nadrzędnym aktem prawnym sprzecznego.</p>
<p>I tutaj nasuwa mi się pewna refleksja - mianowicie rozróżnienia prawa prywatnego a publicznego. Pomijając kwestie teoretyczne kwalifikujące prawo wedle tych dwóch kategorii, zauważam iż system sarmacki nosi w sobie wyraźne znamiona zorganizowania na gruncie prawa prywatnego. Sarmacja wedle takiego punktu widzenia jest prywatnym przedsięwzięciem opartym na zasadach ustalonych przez właściciela. Upodmiotowienie prawne uczestników życia sarmackiego wynika z woli właściciela, który na gruncie swego uprawnienia kreuje rzeczywistość. Stan taki sam w sobie nie jest zły, wręcz przeciwnie oddaje on realne stosunki, skrywane pod stertami regulaminów, procedur - w większości zresztą martwych i pozornych.</p>
<p>Po takim postawieniu sprawy pozostaje pytanie - czemu służy ten artykuł jak i poprzednie, przedstawiane postulat? Skoro to wszystko pozór? Otóż organizacja przedsiębiorstwa, uczelni - oparta jest również w większości na normach prawa prywatnego, wedle których właściciel ustala reguły i procedury postępowania osób które dobrowolnie poddają się jego władzy w zakresie korzystania z jego własności. Właściciel generuje taki system który realizuje jego oczekiwania. W tym sensie pierwotny wymiar monarchii w której wszystko na jej terenie należało do władcy zbliża się do prezentowanego modelu - realności sarmackiej.</p>
<p>Na gruncie tego spostrzeżenia pozostaje mi jedynie radzić, sugerować, spostrzegać, oceniać - w istocie jednak wszelkie analizy ustrojowe, instytucjonalne, źródeł prawa, systemu nie mają sensu o ile nie przedstawiają konkretnych, precyzyjnych wniosków. Temu służył poprzedni artykuł oraz pierwsza część powyższego - jasnych mam nadzieję wniosków, z mojej strony.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=12</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Hierarchia źródeł prawa część 2.  Postulaty praktyczne</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=11</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=11#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 18:51:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Ze względów faktycznych – trwałego pozostawania laikiem co do niektórych aspektów prawa sarmackiego, zdecydowałem przesunąć w czasie wypowiedzenie się co do dalszych kwestii problemów źródeł prawa, sposobu tworzenia i klasyfikowania przepisów sarmackich tak od strony zakresu regulacji, podmiotu wydającego, podstawy prawnej, kwestii regulowanej.
Postanowiłem przejść dalej i zachowując zasadę politycznej neutralności przedstawić postulaty rozwiązań jednoznacznie porządkujące [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">Ze względów faktycznych – trwałego pozostawania laikiem co do niektórych aspektów prawa sarmackiego, zdecydowałem przesunąć w czasie wypowiedzenie się co do dalszych kwestii problemów źródeł prawa, sposobu tworzenia i klasyfikowania przepisów sarmackich tak od strony zakresu regulacji, podmiotu wydającego, podstawy prawnej, kwestii regulowanej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">Postanowiłem przejść dalej i zachowując zasadę politycznej neutralności przedstawić postulaty rozwiązań jednoznacznie porządkujące i zapewniające trwałą spójność wyżej wymienionych kwestii jak i zagadnienia poruszonego w poprzednim artykule.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">Zarysowując jedynie ramy postulowanej regulacji proponuję:</p>
<ol style="margin-top: 0cm" start="1" type="1">
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">pozbawić Księcia możliwości wydawania aktów prawa      ustawowego</li>
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">ograniczyć możliwość wydawania aktów prawa      wynikającego z ustawowej delegacji do rządu</li>
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">pozostawić prawo inicjatywy ustawodawczej wyłącznie      w rękach Księcia i rządu</li>
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">pozbawić izbę poselską prawa:</li>
</ol>
<p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify">a/ inicjatywy ustawodawczej</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify">b/ składania jakichkolwiek poprawek do przyjmowanych regulacji, z możliwością wyłącznie albo przyjęcia albo odrzucenia złożonego projektu prawnego</p>
<ol style="margin-top: 0cm" start="5" type="1">
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">nadać izbie senatorskiej prawo:</li>
</ol>
<p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify">a/ weta zawieszającego na 1 miesiąc wobec przedkładanego projektu prawnego przegłosowanego już pozytywnie w izbie poselskiej, po miesiącu projekt trafiałby automatycznie do</p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify">b/ możliwości zatwierdzania dekretów Księcia co do projektów odrzuconych wcześniej przez izbę poselską, z prawem weta bezwzględnego</p>
<ol style="margin-top: 0cm" start="6" type="1">
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">nadać Księciu prawo wydawania tymczasowych dekretów      z mocą ustawy, które dla swego obowiązywania wymagałyby zatwierdzenia      przez izbę senatorską które zawierałyby termin swego obowiązywania na      takiej podstawie przez jeden miesiąc od wejścia w życie, po miesiącu zaś z      mocy prawa podlegałyby przegłosowaniu przez izbę poselską, w przypadku      przegłosowania stawałaby się prawem obowiązującym bez konieczności      głosowania w izbie senatorskiej i podpisywania przez Księcia</li>
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">tym samym nadać izbie poselskiej możliwość      przyjęcia tymczasowego dekretu księcia z mocą ustawy po miesiącu jego      obowiązywania (nie później jednak niż w ostatnim dniu obowiązywania      tymczasowego dekretu)</li>
<li class="MsoNormal" style="text-align: justify">nadać izbie poselskiej prawo ponownego      przegłosowania projektu zawetowanego na 1 miesiąc przez izbę senatorską, z      możliwością odrzucenia tego projektu, przy czym izba poselska musiałaby      odrzucić projekt w ostatnim dniu miesięcznego okresu weta zawieszającego      senatu, inaczej projekt trafiałby automatycznie do podpisania przez      księcia.</li>
</ol>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--><o:p></o:p></p>
<p><span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana">Zestaw tych pomysłów przedkładam w ramach swoich przemyśleń, a z racji faktów postuluję w imieniu zasad dobrej legislacji.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=11</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Hierarchia źródeł prawa część 1.</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=10</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=10#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 21:20:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=10</guid>
		<description><![CDATA[Przedmiotem zainteresowania był już ład konstytucyjny, ciągiem dalszym tamtych rozważań mu być ustrój aktów prawnych w systemie prawa - a zwłaszcza hierarchia źródeł prawa. Dziś postaram się rozpocząć wyjaśnianie czemu niezależnie od wcześniej wymienionych argumentów, praktyki i faktów istnienie organu o uprawnieniu sądu konstytucyjnego jest niezbędne.
Ocena ważności danego aktu prawnego powinna odbywać się wedle określonych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="left">Przedmiotem zainteresowania był już ład konstytucyjny, ciągiem dalszym tamtych rozważań mu być ustrój aktów prawnych w systemie prawa - a zwłaszcza hierarchia źródeł prawa. Dziś postaram się rozpocząć wyjaśnianie czemu niezależnie od wcześniej wymienionych argumentów, praktyki i faktów istnienie organu o uprawnieniu sądu konstytucyjnego jest niezbędne.</p>
<p align="left">Ocena ważności danego aktu prawnego powinna odbywać się wedle określonych kryteriów -  określanych w konstytucji (o ile taki nadrzędny akt prawny stanowi system prawny) zwykle poprzez sposób ich uchwalenia.</p>
<p align="left">Wedle wywodzonej z podstaw rozumienia prawa jako takiego - w istocie zasady <em>pacta sunt servanda </em>&#8221; umów należy dotrzymywać&#8221; - przyjmuje się że umowy międzynarodowe jeśli są źródłem praw i obowiązków wobec obywateli Państw stron tych umów stanowią w hierarchii aktów prawnych nadrzędny akt prawa wyprzedzający ustawy.</p>
<p align="left">Podstawowym aktem prawa jest jednak oczywiście ten który określa się mianem ustawy. Ze względu na położenie ustawy w porządku prawnym jako głównego źródła wszelkich regulacji - prawa kreującego obowiązek i uprawnienie oraz procedurę ich stosowania oraz egzekwowania, przyjmuje się domniemanie że kreator prawa - prawodawca jest racjonalny - czyli z zasady nie może popełniać błędów. Uelastycznieniu prawa służą delegowane w ustawach uprawnienia dla władzy wykonawczej do wydawania takich rozporządzeń prawnych nie będących ustawami które tworzą podobnie jak ustawa obowiązki, uprawniania oraz procedury ich stosowania i egzekwowani, lecz stanowią one PRZEDŁUŻENIE ustawy, i całą moc swego obowiązywania czerpią z niej. Uchylenie, brak, uznanie ustawy za nieobowiązującej w całości czy w zakresie w którym daje ona moc obowiązującą rozporządzeniu stanowi automatycznie uchylenie takiego rozporządzenia.</p>
<p align="left">Wszystko wydawało by się proste i jasne gdyby nie pewien problem. Otóż jeśli brak jest organu sądowego któremu przysługuje prawo wydawania wiążącej wykładni prawa (w tym przede wszystkim konstytucji) oraz rozstrzygania o sprzeczności  aktów prawnych ze sobą oraz z konstytucją z możliwością ich uchylania ze względu na możliwość takiej sprzeczności, powstaje  możliwość nawarstwiania się w systemie prawnym norm sprzecznych ze sobą, uniemożliwiającą spójną ich interpretacją a potem stosowanie. Istnieje jeszcze jeden powód dla którego taka sytuacja może prowadzić do dalszego chaosu. Otóż jeśli akt prawny o randze ustawy może być wydawany jednocześnie w dwóch trybach - jako uchwalaną ustawę oraz akt władzy wykonawczej z mocą ustawy - racjonalność ustawodawcy staje się wyjątkowo trudną do przyjęcia zasadą. Jeśli bowiem dwa organy władzy wydają jednocześnie akty prawne o tej samej randze, w natłoku takich regulacji trudno jest założyć spójność - jednomyślność działania tychże. Komu przyznać prawo interpretowania takich równych sobie aktów ustawowych? Powstaje nieuchronna możliwość sprzeczności ustaw ze sobą, dublowania się delegacji do wydawania rozporządzeń w tym samym zakresie, prawo wydawania aktów z mocą ustawy rodzi pokusę regulowania nimi kwestii które powinny być stanowione rozporządzeniami wykonawczymi do ustaw. Akty z mocą ustawy stają się furtką do szybkiego tworzenia jakichkolwiek regulacji prawnych. Sytuacja tak zaś stanowi dalszą pokusę do powstania praktyki wydawania przez organ uprawniony do tworzenia aktów z mocą ustawy takich rozporządzeń, dekretów, decyzji, aktów władczych których rolą staje się kreowanie prawa w pełnym zakresie bez rozróżniania czy mają one charakter wykonawczy czy są wykorzystaniem nadzwyczajnych uprawnień kreowania prawa na poziomie ustawowym.</p>
<p align="left">System prawny może zostać wtedy wypełniony niezliczoną ilością aktów prawnych które będą łączyły z sobą rangę ustawy, rozporządzenia wykonawczego oraz decyzji ściśle administracyjnej w jednym akcie prawa. Organ posiadający takie uprawnienie, uwolniony od jakiejkolwiek kontroli z czasem przestanie zwracać uwagę na powyższe rozróżnienia i w drodze wygodnej praktyki stworzy w systemie źródeł prawa specyficzny, samoistny akt prawny. Mogąc uregulować wszystko naraz będzie z tego uprawnienia korzystał, swobodnie kreując prawo na wszystkich płaszczyznach w każdym możliwym zakresie.</p>
<p align="left">W systemie prawa Sarmackiego spór tego rodzaju istniał już w czasach gdy istniał jeszcze SN i ostatecznie zakończył się z chwilą pogrzebania SN.  Pretensja naczelnego organu wykonawczego do wydania samoistnych aktów prawnych wyłączonych z wyżej omówionego rozróżnienia jest w tej chwili dla mnie nie do końca zrozumiała, nie bardzo potrafię więc się do niej ustosunkować merytorycznie, postaram się jednak zbadać o co chodzi. Z tego co wiem i pamiętam Książę jako roszczący sobie takie uprawnienie na tym tle pozostawał w bardzo emocjonalnym sporze z Prezesem Sądu Najwyższego i wzajemne odmawianie sobie prawa wypowiadania się w powyższej kwestii niczego wiążąco nie wyjaśniło. Ja zaś na dzień dzisiejszy jestem zbyt dużym laikiem by móc powiedzieć coś więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=10</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, godność, honor II</title>
		<link>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=9</link>
		<comments>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?p=9#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Mar 2008 02:21:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ariston z Chios</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-prawna.sarmacja.org/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Omówienie WYROKU Sarmackiego Sądu Książęcego z dnia 29 lutego 2008 roku za sygn. akt SKS/K/03/2008
Ostatni wyrok Sądu Książęcego ponownie dotyczył kwestii zniesławienia i znieważenia na gruncie  prawa sarmackiego. Można odnieść wrażenie że sarmacki wymiar sprawiedliwości zajmuje się wyłącznie tymi przestępstwami. Zasadniczo jednak niewiele innych przestępstw na gruncie wirtualnych relacji można popełnić. Z tego względu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt">Omówienie <strong><a href="http://gov.sarmacja.org/viewtopic.php?pid=599#p599" target="_blank"><span style="font-weight: bold">WYROKU Sarmackiego Sądu Książęcego z dnia 29 lutego 2008 roku za sygn. akt</span> SKS/K/03/2008</a></strong></p>
<p align="left">Ostatni wyrok Sądu Książęcego ponownie dotyczył kwestii zniesławienia i znieważenia na gruncie  prawa sarmackiego. Można odnieść wrażenie że sarmacki wymiar sprawiedliwości zajmuje się wyłącznie tymi przestępstwami. Zasadniczo jednak niewiele innych przestępstw na gruncie wirtualnych relacji można popełnić. Z tego względu albo ilość spraw kwalifikowanych tak będzie rosła, albo może zaniknie. Wirtualna cześć, godność, honor podlega ochronie niemal analogicznie do czci, godności i honoru osób w realnym świecie. Z tego względu możliwe jest więc teoretycznie by osoba zniesławiająca lub znieważająca w ramach sarmackiego życia popełniła &#8220;przestępstwo wirtualne&#8221; podlegające karze w Sarmacji jak i przestępstwo podlegające karze w Rzeczypospolitej Polskiej. Przeniesienie na grunt sarmacki w/w przestępstw z kk RP nie jest jednak wbrew pozorom ich odzwierciedleniem. O ile bowiem sarmacki kk stwierdza:</p>
<p align="center">&nbsp;</p>
<p align="center"><strong>Art. 84.</strong></p>
<p>Kto pomawia <strong>inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną, jednostkę  organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub  właściwości</strong>, które mogą ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na  utratę zaufania potrzebnego do określonej działalności, stanowiska lub zawodu,  podlega karze aresztu albo karze więzienia.</p>
<p align="center"><strong>Art. 85.</strong></p>
<ol>
<li>Kto <strong>podmiot wymieniony w artykule poprzednim</strong>, publicznie znieważa w  zamiarze, aby zniewaga dotarła do niego, podlega karze nadzoru albo karze  aresztu.</li>
<li>Sprawca nie podlega karze, jeśli zniewagę wywołało naganne zachowanie się  pokrzywdzonego, albo odpowiedział on zniewagą wzajemną.</li>
</ol>
<p><br/></p>
<p class="t4">to w kk RP wygląda to tak:</p>
<p align="center"><strong>Art. 212.</strong></p>
<p class="t4">§ 1. Kto pomawia <strong>inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej</strong> o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,</p>
<p class="tj" style="margin-left: 12ex">podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.</p>
<p class="t4">§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,</p>
<p class="tj" style="margin-left: 12ex">podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.</p>
<p class="t4">§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.</p>
<p class="t4">§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.</p>
<p align="center"><strong>Art. 216.</strong></p>
<p class="t4">§ 1. Kto znieważa <strong>inną osobę</strong> w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,</p>
<p class="tj" style="margin-left: 12ex">podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.</p>
<p class="t4">§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,</p>
<p class="tj" style="margin-left: 12ex">podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.</p>
<p class="t4">§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.</p>
<p class="t4">§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.</p>
<p class="t4">§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.</p>
<p> Pomijając inne kwestie dziś w Polsce nie jest możliwe znieważenie podmiotu zbiorowego, podmiot zbiorowy może zostać zniesławiony. Używając określenia podmiot zbiorowy staram się tutaj w prosty sposób wyróżnić rozumienie pojęcia jednostka - człowiek. Polski ustawodawca wyszedł z założenia że o ile zniesławienie jest zarzutem - takim określeniem cech lub właściwości - konkretnym, sprawdzalnym, mającym jasne odniesienie w rzeczywistości, które (zależnie lub nie od ich prawdziwości) pomawiając osiąga cel w postaci utraty zaufania, zmiany postrzegani, widzenia zniesławionego, to znieważenie jest obrazą, abstrakcyjnym atakiem na sferę uczuć, emocji, odczuwania psychiki.</p>
<p>Dlatego w prawie RP nie ma możliwości znieważenia podmiotu zbiorowego. Znieważenie podmiotu zbiorowego musiałoby zostać sformułowane w taki sposób by w oczywisty i jednoznaczny sposób uderzało w konkretne osoby:</p>
<p>a/ lekarz A to złodziej</p>
<p>b/ lekarze to złodzieje</p>
<p>c/ lekarz A to kanalia</p>
<p>d/ lekarze to kanalie</p>
<p>e/ lekarze pediatrzy zwłaszcza ze szpitala B oddziału C to kanalie</p>
<p>W wyżej wymienionych przypadkach a i b/ to zniesławienie, c i e/ to znieważenie a d/ nie jest przestępstwem, bowiem jest zbyt ogólne, nie ma możliwości ustalenia konkretnej osoby której mogłaby dotyczyć zniewaga, a fakt że wszyscy lekarze w ten sposób - spersonalizowany, zindywidualizowany poczuliby się obrażeni jest wykluczony. Po prostu grupa osobowa jako całość nie może być podmiotem posiadającym sferę pcychiczną którą można by naruszyć, ze szkodą pod postacią - obrazy - odczucia zniewagi dla tej grupy. Nie ma uczuć, emocji poza sferą psychiki, której to cechy nie posiadają abstrakcyjne podmioty&#8230;</p>
<p>W analogicznych przytoczonych powyżej przepisach sarmackiego kk rozróżnienie tego rodzaju nie jest poczynione. Z tego względu podmiotom zbirowym nadaje się cechy ze sfery psychicznej, emocjonalnej - wyraźnie zaciemniając i komplikując możliwość interpretacji poszczególnych konkretnych zdarzeń. Jako powołany w skład orzekający w/w sprawie przed sądem książęcym asesor brałem udział w procesie doradczym - poprzedzającym orzekanie. Ponieważ wyrok został wydany, sformułowana została teza oraz uzasadnienie do niej ze względu na wyrażone powyżej poglądy - sposób widzenia zniesławienia i znieważenia zmuszony jestem zająć stanowisko co do tego wyroku. Od razu muszę zaznaczyć że nie wypowiadam w ten sposób zdania odrębnego wobec tego wyroku:</p>
<p>po pierwsze prawo sarmackie nie przewiduje takiej możliwości dla asesora, a nawet gdyby było inaczej, ze względu na formalnie wyłącznie doradczy charakter pozycji asesora i jego uczestnictwa w procesie byłoby to absurdalne</p>
<p>po drugie zaś sarmacki kk brzmi tak jak brzmi i sąd przyjął jak najbardziej literalną wykładnię przepisu, dokonując oceny prawnej czynu popełnionego przez oskarżonego, od czego trudno byłoby się dystansować poprzez tzw. votum separatum, co jest wyrażeniem przez uczestnika procesu protestu, oburzenia wobec interpretacji przyjętej przez sędziów których głos przeważył, od której się on dystansuje, jednocześnie przedstawiając swój punkt widzenia w formie tzw. zdania odrębnego i omówienia całej sytuacji.</p>
<p>Jeśli już zabrałem głos w powyższej sprawie, to dlatego że postuluję albo przyjęcie bardzo ostrej, precyzyjnej formuły interpretacyjnej znieważenia podmiotów zbiorowych przez sąd książęcy. ograniczającej możliwość przyjęcia że cześć takiego podmiotu - grupy ludzi jako całości stanowi sumę czci i emocji, uczuć wszystkich składających się, wchodzących w jej skład osób. Jak w takiej sytuacji ocenić naruszenie czci podmiotu? Poprzez uznanie że choćby jeden z nich poczuł się znieważony? Wszyscy? Większość? Czy ustalenie znieważenia takiego niezindywidualizowanego podmiotu ma następować poprzez głosowanie składających się na niego osób? Według mnie jest to niebezpiecznie absurdalna sytuacja i przyjmując że znieważenie jako przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, wymaga odczuwania bycia obrażonym, może prowadzić do wniosku że choćby jeden przedstawiciel grupy zaprzeczający takiemu odczuciu wykluczałby możliwość przyjęcia że grupa została znieważona, jako całość?</p>
<p>Znieważenie grupy dokonane tak by nie pozostawiało wątpliwości kogo konkretnie dotyczy to zupełnie inna sprawa.</p>
<p>Pamiętajmy również że istnieją podmioty zbiorowe o charakterze korporacyjnym (w których trudno jest wyodrębnić składające się na nie osoby - konkretnych ludzi), ze statutowymi władzami, organami, instytucjonalne - gdzie ulokować uczucia i emocję takiego podmiotu, w jaki sposób określić znieważenie takiego podmiotu (odróżnić od konkretnego funkcjonariusza publicznego!) nie mam najmniejszego pojęcia&#8230;</p>
<p>Postulat interpretacyjny który stawiam przed sądem wymaga jednak od sądy by zaczął orzekać wbrew literze prawa, na rzecz spójności i racjonalności orzeczeń, dokonując takiej interpretacji która mogłaby i na pewno zostałaby uznana za sprzeczną z brzemieniem normy prawnej. Taka droga poprzez linię orzeczniczą sądu pozwoliłaby zracjonalizować absurdalny według mnie przepis prawa karnego, który jednak jest jaki jest, a powszechne przyjmowanie wyższości wykładni literalnej, gramatycznej - interpretacji tego co i jak jest - przepisów czyni mój postulat niekoniecznie wystarczająco uzsadnionym.</p>
<p>Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak zasugerowanie nowelizacji sarmackiego kk w taki sposób by wykluczyć sytuację o której mówię rozwlekle, niezbornie powyżej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/sarmacja.org/gp/?feed=rss2&amp;p=9</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
