|
|
|
|
  
|
|
W
roku 1201 na kolejną wyprawę morską, pomimo ostrzeżeń pełnej złych
przeczuć małżonki, wybrał się ówczesny Książę Jarowit II
Biały. Przed podróżą księżna Blandyna podarowała mu na szczęście
pierścień z wyrytym nań delfinem, który miał chronić go przed
nieszczęściami w podróży. Przeczucia ziściły się po kilku
dniach podróży, gdy niespodziewanie na korab księcia uderzyła z
niezwykłą siłą burza. Porwała ona wpierw żagle, później złamała
maszty aż w końcu zatopiła okręt. Tuż przed zatonięciem książę
umykając założył na dłoń jak sądził swój pierścień książęcy.
Książę w takim odzieniu wyskoczył za burtę. Wczepiony w belkę
która pozostała po jego okręcie przeżył burzę. O poranku wycieńczony
władca ocknął się sam na pełnym morzu. Wokół nie było żywej
duszy.
|
|
Pełen czarnych myśli pomyślał o swojej ukochanej
małżonce. Spojrzał wtedy na dłoń i ze zdumieniem stwierdził,
że zamiast własnego na dłoni ma pierścień od małżonki.
Jednocześnie jak za sprawą zaklęcia wokół morze wybuchło
zabawami i pląsami stada delfinów które to dostrzeżeniu rozbitka
zbliżyły się doń i w niby to zabawie zaczęły go popychać. Stały
też na straży przed morskimi zabójcami, rekinami, które tez zaczęły
krążyć wokół jak się wydaje łatwego łupu. Po kilku godzinach
tego ni to pląsu ni holowania książę zauważył ląd, a po
kolejnej godzinie delfiny doprowadziły go do przybrzeżnej płycizny,
wtedy to choć wycieńczony szlachetnie urodzony rozbitek już o własnych
siłach dopłynął do brzegu. Tam też znalazł go patrol straży z
Grodziska która po burzy patrolowała plażę w poszukiwaniu
rozbitków. Książę zaś w swej łaskawości i ku pamięci tego
wydarzenia nadał miastu w herbie delfina, by te chroniły
wszystkich marynarzy i rozbitków. |
|
Blazon: na tarczy dwudzielnej w pas pole górne
pole srebrne, dolne - niebieskie; delfin czerwony w słup. |
|
Marek baron Olszewski h. Topór
Autor herbu Grodziska |
|