Fregata pnacerna OFG "Wódz Elmer" odbiła od nabrzeża w dniu 18-10-2004r. o godzinie 0702. Po                          wykonaniu wszystkich niezbednych czynnosci portowych obrany został kurs NEN z predkoscia 5 W, a po                          ominieciu półwyspu kurs NE i predkosc 9W. W drodze do rejonu strzelania zostały przecwiczone manewry:                          "człowiek za burta", "pożar w maszynowni" oraz przecwiczono manewry maszynowe. W odległosci                          10 mil morskich od Krezu marynarz pokładowy zameldował o zbliżaniu sie do celu. Załoga została                          postawiona w stan gotowosci bojowej, działa obu burt umocowane w leach i naładowane. W odległosci 4                          mm od celu został oddany pierwszy strzał kontrolny z działka dziobowego aby sprawdzic warunki do                          strzelania oraz kat nachylenia dział głównych. Pierwszy oddany strzał minał cel w odległosci ok. 0,1 Mm                          lecz na niemalże idealnej odległosci od celu. Drugi strzał - i zarazem ostatni z działka dziobowego -                          wzburzył wode tuż przed celem. Uznałem, że kat nachylenia bedzie odpowiedni dla cież- szych dział                          burtowych i rozkazałem otworzyc ogien z dział osmiocalowych prawej burty. Zajety obserwowaniem celu                          nie zaniedbywałem podpatrywania marynarzy uwijajacych sie przy działach. I musze stwierdzic z                          przyjemnoscia, że po długim postoju w porcie marynarze wykonywali wszystkie czynnosci z podwójnym                          zapałem. Wracajac do raportu ze strzelania. Jednym działem uzyskałem trafienie w przednia czesc celu,                          drugim minimalnie chybiłem. Rozkazałem wykonanie bojowego zwrotu przez sztag. Po niespełna dwóch                          minutach OFG "Wódz Elmer" ustawiony był lewa burta do celu. Jak tylko sternik wyrównał kurs                          rozkazałem otworzyc ogien z dział szesciocalowych lewej burty, w tym czasie obsługa dział z prawej burty                          konczył powtórne ładowanie. Tym razem wynik przerósł moje oczekiwania. Wszystkie szesc pocisków                          "usiadło" w celu! Co prawda nie na wysokosci lini wodnej, ale zawsze jest to wspaniały rezultat - zwłaszcza                          w pierwszym strzelaniu. Jak tylko działa zamilkły natychmiast rozkazałem ponowny zwrot bojowy tym                          razem przez rufe, aby powtórzyc strzelanie działami prawej burty. Wydałem rozkaz podniesienia głównych                          żagli oraz otworzenia ognia z prawej burty działami osmiocalowymi. Niestety kanonierzy wzieli zbyt duża                          poprawke tym razem i oba działa przestrzeliły cel... Aby ułatwic stawianie żagli zmieniłem kurs na SW i                          nakazałem przyjac predkosc manewrowa 3W. W momencie gdy zaczeły łopotac żagle na fokmaszcie                          rozkazałem zmienic kurs na SWS i zastopowac maszyne. Marynarze sprawnie wykonywali wszystkie                          manerwy choc widac jeszcze że potrzebuja zgrania ze soba aby wszystko było jak należy. Po postawieniu                          żagli na grotmaszcie wykonałem zwrot przez sztag i postawiłem żagle na bezanmaszcie. Spokojnie                          wracalismy do domu. Jeszcze przed wejsciem w zatoczke obok Krezu, na wysokosci Feru rozkazałem                          bosmanowi przeprowadzic zmiane żagli na grotmaszcie. Nazwa cwiczenia: "Grotmaszt w ogniu". czterej                          marynarze natychmiast złozyli i uruchomili pompe do gaszenia pożarów i zaczeli polewac Grotmaszt.                          pozostali marynarze w strugach wody lanej przez kolegów zrzucali agle i zakładali nowy komplet. Czas                          wykonania całego cwiczenia: 14 minut. Po minieciu półwyspu rozpoczałem przygotowania do wejscia do                          portu. Przed samym portem uruchomiłem ponownie naped parowy i Zrzuciłem wszystkie żagle. operacja                          cumowania przebiegła bez zakłócen.

                         Ppor Krzysztof bnt Macak
                         ---

                         Po wyjsciu na pozycje do strzelania, ogłoszono alarm bojowy. Wszyscy zajeli stanowiska bojowe. Oficer                          artyleryjski namierzył cel i okreslił jego współrzedne. Przez rure głosowa przekazał je do stanowiska                          artyleryjskiego nr 1. Nastapiło ładowanie działa. Z magazynu wyjechał pocisk 203 mm. Grupa marynarzy                          umiesciła pocisk w zamku. Nastepnie wyjechały ładunki prochowe. Siedem jedwabnych worków z prochem,                          marynarze umiescili tuż za pociskiem. Nastapiło ryglowanie zamka. Załoga zajeła stanowiska i zgłosiła do                          centrali artyleryjskiej gotowosc do strzału. Przyszedł rozkaz - PAL! Pocisk poszybował i padł za krótko.                          Oficer artyleryjski ponownie namierzył cel i rozkaz ładowania przekazał do działa nr 2. Po całej procedurze                          ładowania i celowania nastapił wystrzał. Strzał był za długi. Postanowiono rozpoczac strzelanie salwa                          dwóch dział. Kolejna korekta namiarów i rozkaz ładowania obu dział jednoczeonie. Działa załadowano                          bardzo szybko - w ciagu trzech minut. PAL! - pociski szybowały już w strone celu. Już po pierwszej salwie                          osiagnieto obramowanie celu. Kolejna salwa poskutkowała trafieniem. Arytlerzysci wstrzelili sie w cel i                          teraz kolejne trafienia były tylko kwestia czasu. Do zakonczenia strzelan dział 8-calowych, oddano jeszcze                          10 salw, z czego 8 było celnych, a dwie osiagneły obramowanie. Cwiczenia dział 203 mm okreolono jako                          udane. Załogi dział udały sie na odpoczynek, a strzelanie rozpoczeły działa 6-calowe.

                         Por. Czarnecki (z drobnymi poprawkami dowódcy FG)