
|
|
Ogr贸d R贸偶any
Na
p贸艂noc od miasta, nie tak daleko by piechot膮 doj艣膰 by艂o
trudno, lecz na tyle jednak, 偶e mieszczanie rzadko tam chodz膮 park
urody niezwyk艂ej si臋 znajduje. Jest tam od zawsze, a przynajmniej
偶adne 藕r贸d艂a nie m贸wi膮 o jego powstaniu. Gdy wszed艂em do艅,
cho膰 ch艂odno ju偶 by艂o bo zima za pasem zapach kwiat贸w a偶 dech
mi zapar艂. A c贸偶 to by艂y za kwiaty... R贸偶a... - kwiat kr贸lewski
pono膰. Kobietom cz臋sto ofiarowany, bo tak jak one do krwi rani膰
potrafi膮, lecz rzecz to b艂aha... Bo czym jest rana na ciele czy
duszy, gdy pi臋kno tak wielkie w r臋ku mie膰 mo偶na. 呕e kwiat
przekwita? I kobieta r贸wnie偶. Cho膰 m艂odo艣膰 sw膮 traci z
czasem, chyba 偶aden m臋偶czyzna gdy takowa dojrzeje, i 艣wie偶o艣膰
traci膰 zacznie, od razu jej nie wyrzuca, a tylko ona sama za z艂e
ma innym... Cz臋sto m艂odszym... Swej j臋drno艣ci, m艂odo艣ci, pi臋kna...
A nie powinna. Chyba 偶e z艂膮 kobiet膮 by艂a, i teraz o pozycj臋
swa si臋 boi, bo przecie pierwsza mi艂o艣膰 trwa膰 najd艂u偶ej b臋dzie,
i pierwsze wra偶enie prawdziwy wizerunek b臋dzie zaciera膰. Po
wieki, tak jak m贸j zaciera膰 b臋dzie to, co dzisiaj ujrza艂em, i
bez wzgl臋du na to, co z ogrodem onym si臋 stanie. A zobaczy艂em
wiele. Za ogrodzeniem, kt贸re pod przykryciem ogromu kwiat贸w ku
ziemi si臋 gi膮膰 zacz臋艂o, 艣cie偶ki kamieniem 艂upanym wy艂o偶one
by艂y. A ka偶da z nich do miejsca przedziwnego prowadzi艂a. To do
altany przed s艂o艅cem zapewne os艂aniaj膮cej, to do rze藕by
jakowej, kt贸ra uwag臋 przechodnia na wiele czasu po艣wi臋ci膰 mo偶e
tak pi臋knem swoim, jak i otoczeniem w kt贸re starannie dopasowan膮
by艂a. Lecz niczym to jest z pi臋knem kwiat贸w, kt贸re po ca艂ym
parku wo艅 sw膮 roznosz膮. Z pi臋knem r贸偶y... Jest wiele jej
odmian. Od dzikiej (cz臋sto g艂ogiem zwanej), przez tysi膮ce na w p贸艂szlachetnych
bo prawie dzikich, do tych przez wszystkich wielbionych, kt贸re to
hodowcy przez wieki ca艂e pod kloszem trzymali, by w ko艅cu pi臋knem
swym mog艂y wszystkich zadziwi膰. Na pocz膮tku zrozumie膰 nie mog艂em,
dlaczego to tak przecie delikatne ro艣liny w ch艂odz臋 takim zechcia艂y
kwitn膮膰, lecz szybko zrozumia艂em. Woda, kt贸ra pomi臋dzy 艣cie偶kami
p艂yn臋艂a, ciep艂膮 by艂a, bo gejzery liczne, cho膰 przez kogo艣
dobrze ukryte, energi膮 swoj膮 strumyczki zasila艂y, i ciep艂o z wn臋trza
ziemi dla pi臋kna kwiat贸w odda膰 zechcia艂y, przez co te z wdzi臋czno艣ci
przez ca艂y rok kwitn膮膰 mog艂y.
Incisive
|