COPYRIGHT BY AVISTACK
2005

W celu przeprowadzenia wycieczki posłużyłem się wszelkimi informacjami dostępnymi na sarmackich stronach internetowych, własnymi zasobami oraz rozmowami z różnymi mieszkańcami Księstwa Sarmacji

hory.jpg (8349 bytes)

hory.jpg (8349 bytes)
Inicjatywa oficjalnie uwieczniona na stronach Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego!

Witam, witam. Czy wszyscy już dotarli? Mam nadzieję, że tak. W najbliższych kilku dniach zwiedzimy Księstwo Sarmacji, wspaniałe - pełne plaż, zieleni, ale i gór czy jezior - państwo... Zapraszam.

W tej chwili znajdujemy się w pięknym Porcie Lotniczym Grodzisk. Port lotniczy, w którym właśnie jesteśmy, położony jest 3 km na wschód od stolicy Księstwa Sarmacji w miejscowości Poddębice, jest jednym z nielicznych lotnisk w Księstwie Sarmacji obsługujących międzynarodowe loty pasażerskie.

A Sarmackie Linie Lotnicze nie latają byle czym! Zainteresowanych tematem zapraszam do serwisu Portu Lotniczego Grodzisk ( http://www.sarmacja.org/plg/ ), a powiem tylko, że są to m.in. piękne Boeingi, Airbusy czy Dorniery!

Będąc w porcie lotniczym zobaczyliście nowoczesność Księstwa Sarmacji, teraz jednak przeniesiemy się do Grodziska, gdzie czeka na nas masa wspaniałych zabytków... Jednak i tutaj, w Poddębicach kilka pięknych miejsc odwiedzimy.

Może na początek na piwko, do zabytkowego i pięknego browaru poddębickiego. W ofercie browaru znajdują się cenione na rynku piwa "Wójtowskie", "Poddębickie" oraz piwo dolnej fermentacji "Świętojakubskie", dostępne wyłącznie w restauracji hotelu "Pod Dębowym Liściem". A skoro jedynie tam, to gdzie niby mielibyśmy się udać?

Hotel "Pod Dębowym Liściem" powstały pod koniec XX wieku, urządzony jest w stylu retro. Hotel oferuje pokoje średniej jakości. W restauracji hotelowej serwuje się tradycyjne dania chłopskiej kuchni sarmackiej, jak już wyżej wspominałem znajdziecie tutaj również piwo "Świętojakubskie", jego smak polecają mieszkańcy nie tylko Poddębice, ale i całej Sarmacji.

3.jpg (197549 bytes)

Będąc w Poddębicach warto zobaczyć również XV-wieczny klasztor z kościołem p.w. św. Jakuba, ufundowany przez hrabiego Unisława w czasach, gdy Poddębice były jeszcze osadą rolniczą. Za murami klasztoru rozpościerały się pola uprawne, obecnie zalesione; Muzeum będące własnością wsi Poddębice, prezentujące historię rzemiosła na ziemiach sarmackich. Eksponaty muzealne stanowią w większości narzędzia pochodzące z terenu Poddębic; czy wreszcie dom Wójta. XIX-wieczny budynek, stanowiący własność wójta Poddębic. Tradycyjne miejsce spotkań mieszkańców wsi, siedziba władz. Przed budynkiem znajduje się również XIX-wieczna tablica ogłoszeniowa, używana do dzisiaj przez wójta.

No to Poddębice za nami!( nic nie stoi jednak na przeszkodzie, byście jeszcze raz je sobie obejrzeli - dokładniej - pod adresem http://www.poddebice.prv.pl/ ) Teraz szosą Grodziską i aby do stolicy!

Historia Grodziska sięga aż 1000 lat p.n.e. Wszelkie jednak zabytki sprzed XI wieku n.e. nie zostały zachowane, gdyż Sarmację nawiedziła potężna fala tsunami, a osady nie odbudowano...

Swój obchód po Grodzisku rozpoczniemy od zwiedzenia Biblioteki Unisławowskiej. Wspaniały klasycystyczny gmach biblioteczny wznieśli następcy hrabiego Unisława, prawdopodobnie według projektu architektów Ch. Gargulca i P.F. Bastardeux. Na ciężkim cokole parteru, pokrytym boniowaniem, stanęła koryncka kolumnada, z portykiem w środku, kryjąca za sobą dwie górne kondygnacje. Budowlę zwieńczyła tralkowa balustrada. Po epidemii cholery 1831 przed Biblioteką stanęła fontanna z posągiem greckiej bogini zdrowia Higei. W roku 1947 tajemnicza eksplozja w podziemiach gmachu zburzyła częściowo budynek, który też spłonął. Sprawców nie ujęto, jednak podejrzenia spadły na znanego bimbrownika-amatora, pracującego w bibliotece na stanowisku kustosza, Jana Maria Tremens. Szczęśliwie ocalałe w znacznej mierze zbiory, ewakuowano na czas. Odbudowę, przywracającą klasycystyczny wygląd tak bryle, jak i wnętrzom, zakończono w 1956 roku.

W latach 2002-2003 schody przed głównym wejściem były miejscem, w którym można było spotkać jedynego żebraka Księstwa Sarmacji, Incisive. Dopiero pod koniec swojego życia, żebrak przeniósł się do własnej chatki. Jednak spędzona pod bramą Biblioteki sroga, grodziska zima spowodowała jego rychłe odejście. Do dziś, przechodząc obok wejścia do Biblioteki, mieszkańcy Grodziska popadają w zadumę i wspominają starca, siedzącego na schodach z pogiętą puszką i zbiorem cennych ksiąg.

Dziś możemy przyjrzeć się pracy katów, przeczytać historie katowskie, a wszystko bez strachu o własną głowę... W innych okolicznościach nie było by tutaj tak miło. Budynek cechu katowskiego zawsze wzbudzał skrajne odczucia. Zważywszy na jego oryginalne skądinąd przeznaczenie jest to częściowo zrozumiałe. Dzisiaj tylko posępne mury porosłe w dolnych partiach mchem i bluszczem pozostały z tych mrocznych dni. Od XIV wieku była to siedziba słynnych złą sławą katów Grodziskich. Pierwszym zanotowanym w źródłach historycznych "wybitnym" praktykantem tego rzemiosła był Ferdynand Nudny. Gdyby w owym czasie funkcjonował urząd statystyczny rzeczony "artysta" wygrałby w każdej dziedzinie związanej z jego branżą. Spośród umęczonych przez niego w wymyślny sposób warto wymienić Dawida Hasselknota - mincerza miejskiego, znanego z afery "miedzianych dukatów" Cech zakończył oficjalnie działalność po reformie i kodyfikacji prawa w 1789 roku, dokonanej na zlecenie Rajców Miejskich.

Wygląd budynku jest niemal tak surowy i posępny jak jego przeznaczenie. Masywna, gotycka konstrukcja obronna wraz z drewnianym dachem zachowała się w dość dobry stanie. Od dwóch lat we wnętrzu gmachu ma miejsce stała wystawa narzędzi tortur. Większość eksponatów wchodziła dawniej w skład wyposażenia budynku cechowego.

A gdzie się trafia po wizycie u kata? Eee.. Może to nie był najlepszy dowcip z mojej strony, tymbardziej, że i miejsce nieodpowiednie. Złóżmy hołd pamięci pomarłych duszom!

Czas na wspaniałych kamienic grodziskich przegląd... Mamy tutaj Kamienicę Herstów, Kamienicę Morską czy wreszcie Złotą, sami popatrzcie na architekturę sarmacką wieków ubiegłych:


Kamienica Herstów: XVII wieczna renesansowa kamienica - położona w południowo-wschodnim narożu rynku swoją solidną bryłą z trzema arkadami od frontu stanowi dominujący element architektoniczny w tej części rynku. Swój dzisiejszy wygląd kamienica otrzymała w latach 1643-56. Zmiany dotyczyły przede wszystkim elewacji i wewnętrznego układu pomieszczeń. Szczególnie charakterystyczna jest górna attyka grzebieniowa, podkreślający późnorenesansowy charakter kamienicy. Budowla niewątpliwie warta jest zwiedzenia, nie tylko ze względu na swoją architekturę, ale także bogate zbiory malarskie (w tym portrety wszystkich męskich potomków rodziny Herstów), dobrze zachowane malowidła ścienne i bogate zdobienia.


Kamienica Morska: Kamienica Morska powstała na przełomie XVI i XVII wieku. Jej właścicielem i po części architektem był kapitan żeglugi sarmackiej, Piotr Krzysztof Warecki. Na terenie wykupionym przez siebie wzniósł budynek, którego fasada odbiega od wszelkich znanych stylów architektonicznych. Pomysły na wygląd swojego przyszłego domu czerpał z licznych podróży a powstała w ten sposób kontaminacja wątków prezentuje się bardzo korzystnie. W piwnicach gmachu urządził klasyczną tawernę, która serwowała ponoć najlepszy rum i grog po tej części oceanu. Jej wnętrze do dzisiaj stanowi istny gabinet osobliwości, w którego skład wchodzą pamiątki z licznych podróży kapitana. Po śmierci wilka morskiego, zgodnie z ostatnia wolą, cały budynek wraz z wyposażeniem przeszedł na własność miasta. Ostatnimi laty poczyniono liczne prace renowacyjne i konserwatorskie. Pojawił się też pomysł ponownego otwarcia tawerny. Magistrat liczy w związku z tym na znalezienie energicznej i przedsiębiorczej osoby.


Kamienica Złota: Ta XVII-wieczna budowla nawiązuje architektonicznie do starych kamienic gotyckich. Zarówno jej fasada, jak i zadaszenie przypominają wyglądem najsędziwsze miejskie budowle tego typu. Sama kamienica jest prostokątnym, prawie kwadratowym budynkiem o pięciu poziomach, murowanym i tynkowanym. Swoją nazwę zawdzięcza właśnie malowanym na żółto ścianom, które w dolnej partii porozdzielane są czarnymi pasami. Szczególnie imponująco kamienica wygląda rankiem i tuż pod wieczór, gdy nisko padające promienie słońca "przemieniają" ją w niezwykle urokliwą budowlę. Wejście stanowi umieszczona centralnie półkolista dębowa brama, która prowadzi do obszernej oficyny. Na uwagę zasługuje też potężny, ceglany komin, który przeszywa całą budowlę i łączy w jeden system cztery zabytkowe piece znajdujące się w jej wnętrzu. Każdy z nich został wykonany przez innego rzemieślnika i stanowi przykład połączenia funkcjonalności z estetyką. Warto też nadmienić, że kolekcja gobelinów znajdująca się w tzw. "sali balowej" należy do najbogatszych i najpiękniejszych w całej Sarmacji.

Są i inne budowle w Grodzisku, jak te powyższe katedry (l. św Jana, p. św Mikołaja).

Katedra świętego Jana zawdzięcza synodowi w kościele świętego Jerzego. W kościele św. Jerzego w roku 1277  odbył się bowiem synod, na którym podzielono na biskupstwa terytorium książąt trzyczaszkowskich, obejmujące terytorium całej wyspy, za wyjątkiem wyspy Troi. Grodzisk stał się wówczas stolicą biskupstwa północnego, a Trzyczaszkowo - południowego. Postanowiono wówczas zbudować katedrę świętego Jana, która została ukończona w roku 1268. Potężny gotycki gmach budzi respekt i szacunek, urzekając przy tym swym pięknem i drobiazgowością wykończeń. Wnętrze świątynie zostało udekorowane przepięknymi malowidłami, których wykonanie zajęło całemu sztabowi malarzy aż 5 lat. Witraże, które wykonał miejscowy grodzki artysta nie mają sobie równych, a ich odpowiednie rozmieszczenie oświetla w niezwykły sposób wnętrza. Na uwagę zasługuje też przepiękna rzeźba przedstawiająca św. Jerzego zabijającego smoka, wykonana z polichromowanego drewna lipowego. świątynia została rozbudowana dwukrotnie w XVI i XVII wieku. Rozbudowano nawy boczne i podniesiono o kilka metrów wszystkie trzy wieże. Został też wtedy wykonany nowy dzwon, którego serce odlano ze spiżu i złota pochodzącego z darowizn mieszczan.

Z Katedrą świętego Mikołaja łączy się natomiast pewna ciekawostka... Prezbiterium i ołtarz główny są mocno wyniesione nad poziom kościoła. Wielkość tego wyniesienia, niespotykana w innych budowlach sakralnych tego typu, była przez lata zagadką dla historyków architektury i znawców. Dopiero niedawne badania, przeprowadzone z użyciem najnowocześniejszych technologii, doprowadziły do odkrycia bezpośrednio pod ołtarzem ukrytej, dwunastobocznej kaplicy. Prawdopodobnie jest ona pozostałością po stojących w tym miejscu wcześniejszych budowlach, a po postawieniu bazyliki służyła za skarbiec i miejsce tajnych spotkań. Jak, że wejście do niej możliwe jest tylko po odsunięciu masywnego ołtarza (dawny mechanizm uległ zniszczeniu) jest ona niedostępna dla zwiedzających - w przedsionku znajduje się dokładna makieta.

I wreszcie, jeden z ładniejszych pałacy w Sarmacji, a z pewnością najważniejszy dla jej istnienia - Pałac Książęcy! Mało który budynek w Sarmacji ma takie znaczenie, jak ten późnobarokowy pałac pochodzący z połowy XVIII w. Budowla powstała w latach 1745-49 i już w założeniu miała skupiać grodzką i państwową administrację. Położona w idealnej lokalizacji przy trakcie książęcym i kwartale uniwersyteckim bardzo szybko zaczęła spełniać swą funkcję. W tym właśnie gmachu ma swą siedzibę większość sarmackich instytucji rządowych. Jest to prawdziwe centrum administracyjne naszego Księstwa. Budowlę tę wyróżniają nie tylko rozmiary. W swych czterech potężnych skrzydłach zamyka sporych rozmiarów dziedziniec, z mnóstwem zieleni i klasycyzującą fontanną położoną w centrum. Białe fasady gmachu kryją mnóstwo pomieszczeń urządzonych w różnorakim stylu. Pomimo, że część barokowych wnętrz utrzymano w stanie nie naruszonym (np. sale bankietową i hale marmurową) ogólnie dominuje jednak nowoczesność i funkcjonalność. Nowoczesne systemy zabezpieczeń i komunikacji kontrastują z gustownym, stylowym wystrojem. Każda instytucja w Sarmacji zabiega o przyznanie przestrzeni użytkowej w pałacu, prestiż w tym wypadku nie ma ceny.

Żegnamy wspaniałą stolicę, teraz czas udać się dalej! Pod adresem http://www.sarmacja.org/avistak/geografia/ znajdziecie sarmackie mapy i atlasy, a ja tylko w skrócie opowiem, gdzie teraz się pojawimy... Za chwilkę, może dwie wyjazd do Kotwicza, potem wynajęcie jachtu i wyprawa wodna: Wyspa Troya oraz zwiedzenie Teutonii! Po opłynięciu Teutonii wyruszamy na wyspę Awarę, a przynajmniej do sarmackiej jej części. Później dla ludzi z chorobą morską wielka radość, wycieczki po wyspie głównej ciąg dalszy. Miasta nadmorskie Korab i Acjo, a potem kraina jezior sarmackich - Morvan, gdzie odwiedziemy Matęczyn, Sadybę i Radoszyce. Dalej Gniew i znowu na plażach: Czekany, Trzyczaszkowe i Złote Wybrzeże, a z niego rejs wspaniałym statkiem do Tropicany, potem Fer, Krez, Murowana, pobyt w Górach Kocich i wizyta w Wagarii-Armerii.

Swoja wizytę w Mirii zaczynamy od 90 minut pełnych emocji, dzisiaj bowiem gra ŁKS Wszechsarmata Kotwicz z Zawiszą Grodzisk, co ciekawe zwłaszcza dla polskich kibiców wynik meczu nie został JESZCZE ustalony! A sam stadion? Najwspanialszy w całej Sarmacji! Pomieści 52 000 kibiców, a wybudowany został w czasie fety po wyjściu z wojska Namiestnika Kowalczykowskiego...

W trakcie meczu sam oprowadzający (tak jak ;-] ...) krzyknął kilka niegodnych do zaprezentowania słów, ale chyba przyniosło efekt, bo mecz zakończył się wynikiem 2:2, a po pierwszej połowie Wszechsarmata prowadzi 2:0!

Po oglądnięciu pięknej stolicy Mirii (największe wrażenie zrobił na nas piękny zabytkowy rynek) wyruszyliśmy dalej na pokładzie pięknego jachtu, nawiązującego do Victorii Maggelana.

Płynęliśmy niedługo, bo i jest to dopiero przystanek w drodze do Teutonii.

A co u Troya? Pięknie się markiz pobudował nie ma co! Zresztą sami popatrzcie...

Więc już w Teutonii! Przywitało nas piękne słoneczko i miejscowi rybacy, my zwiedzimy jednak głównie miasta, Srebrny Róg i Runhoff! Zaczynamy zwiedzanie, a dużo jest tutaj miejsc godnych zobaczenia...

Biblioteka Enderasjańska jest jedną z najstarszych instytucji w Teutonii. Została ufundowana przez Księcia Enderaskiego Hegemona II w 113 roku. Wielokrotnie zmieniała swoją siedzibę. Dopiero w 1634, a więc blisko piętnaście wieków po powstaniu Książe enderaski Arenda II przekazał jej budynek na ówczesnych obrzeżach Ruhnhoffu gdzie mieści się do dnia dzisiejszego. W bogatej bibliotece i skryptoriach ocalono wiele dorobku antyku, tu powstawały uczone księgi, kwitła myśl teologiczna i filozoficzna. Wielkim skarbem biblioteki jest jej przepiękna sala, arcydzieło rokokowej snycerki, sztukatorstwa i malarstwa iluzjonistycznego. Bez wątpienia w bibliotece Enderaskiej znajdują się największe skarby kulturowe w Teutonii - ponad 300 000 woluminów w językach starożytnych, piśmie runicznym oraz dialektach regionalnych. Oprócz tego w Bibliotece znajdują się mapy, wiele rękopisów teutońskich mężów stanu i inne bardzo ważne, wręcz bezcenne skarby teutońskiej kultury, bez których nie zachowała by się do dzisiaj teutońska świadomość narodowa.

Będąc w Srebrnym Rogu trzeba się natomiast do Bazyliki św. Jakóba udać!

Dzisiejsza katedra w Srebrnym Rogu (a przede wszystkim jej poprzedniczki z XII i XV w.) przez prawie osiemset lat była centrum chrześcijaństwa w Slavii, a później w całej Teutonii. Kościół w stolicy kraju Slavian, ufundowany został zaraz po przyjęciu przez nich katolicyzmu w XII w. W połowie XVIII w. zburzono średniowieczne jeszcze mury i wystawiono ogromny barokowy kompleks, na który składa się m.in. świątynia i rozległy klasztor (1755-66). W olśniewającym bogactwem wnętrzu uwagę zwracają stalle, polichromie ścienne i freski. W Bazylice znajduję się blisko trzydzieści pięknych figur świętych i błogosławionych wykonanych w stylu rokoko na początku XVII wieku. Wnętrze kościoła zostało bogato wykończone złotem i drogimi kamieniami ufundowanymi przez III Cesarza Teutonii Nemezjusza. W kryptach kościoła spoczywają zwłoki kilkudziesięciu wyższych duchownych teutońskich - biskupów, kardynałów i prymasów. Mimo stosunkowo niewielkich kształtów bazylika do dziś stanowi jedno z najważniejszych miejsc religijnych w Marchii.

Trzeba jednak i do Argon Cux się udać, gdzie Pałac Namiestnikowski się znajduje. Zabytek klasy drugiej, ale według wielu niedoceniony, zresztą sami zobaczcie jak wspaniała to budowla!

Pałac Namiestnikowski w Argon Cux wybudowany został na polu bitwy wygranej przez wojska teutońskie przez Cesarza Hergoliena w dwudziestolecie zwycięstwa (tak naprawdę budowa trwała pięć lat i pałac oddany do użytku został dopiero na dwudziestopięciolecie). Pałac pierwotnie zwany hergolieńskim jest jedną z najokazalszych rezydencji władców Teutonii. Uważa się, że spiralną, główną dwutraktową klatkę schodową (osobny trakt dla wchodzących i osobny dla schodzących) zaprojektował, dożywający swoich dni w nieodległym przecież Ruhnhoffie, Bernardo Hadriani najwybitniejszy rzeźbiarz i architekt teutońskiego renesansu. W narożach donżonu stanęły cztery wieże, a na jego szczycie usytuowano taras widokowy. Poprzedzający pałac rozległy dziedziniec został otoczony kurtynowymi skrzydłami, mieszczącymi m.in. stajnie i wozownia. Wysokie dachy, setki wieżyczek oraz ozdobnych lukarn i kominów, nadały budowli niepowtarzalną, fantazyjną sylwetę. Całości dopełniają wielkie partery parkowe i założenie wodne. Ta perła renesansu służyła i służy do dziś władcą Teutonii jako rezydencja myśliwska.

Po opłynięciu Teutonii nasz jacht udał się w stronę Awary! Na tej, w połowie sarmackiej wyspie mogliśmy odpocząć po pokonanej w szalonym tempie trasie. Zwiedziliśmy chyba wszystkie miejsca w okolicy, a wieczorami uczestniczyliśmy w gorącym disco.

Gdy dotarliśmy do miasta Korab od razu poczuliśmy klimat znany nam z Kotwicza, pełnej luzu sarmackiej miejscowości. Tutaj przyjrzeliśmy się dokładniej sarmackiej faunie i florze, poznaliśmy bardzo ciekawe rośliny! O zabytkach tego nadmorskiego miasta wiele powiedzieć nie mogę, gdyż nie zostały one opisane, a po omacku szukać jest bardzo trudno. Ciekawych architektury miejskiem zapraszam do spisu mieszkańców miasta na stronie Księstwa Sarmacji.



Korab dawniej był jednym z najwspanialszych i najbardziej rozbudowanych miast. od XIV do XVIII Wieku był stolicą jednego z największych ośrodków przemysłowych na świecie. W 1765 roku miasto to liczyło ponad 100 tys. Mieszkańców. W XIX w. Korab nękały powodzie i epidemie, stan ludności w roku 1878 wyniósł tylko tysiąc mieszkańców. W roku 1950 na terenie Sangii wybuchł wulkan grzebiąc całe miasto pod grubą warstwą popiołu i lawy. Korab do roku 1988 praktycznie nie istniał, choć wciąż przez mieszkańców kraju nazywany był kwiatem lotosu. W roku 1990 rozpoczęto prace wykopaliskowe. Odkryto z pod warstw magmy i popiołu wiele nie zniszczonych budynków użyteczności publicznej. Obecnie zreaktywowany w sarmackiej prowincji Miria.

Gdy oddaliliśmy się od Korabu byliśmy w dobrych nastrojach, wszyscy bardzo bowiem chcieliśmy zobaczyć drugie co do wielkości miasto w Księstwie - Acjo. Zapewne wielu z Was przynajmniej przejazdem już tutaj było... Tuż za granicami miasta II Aleja Nowego Ładu przechodzi w szeroki trakt międzymiastowy!

acjo-dworzec.jpg (11896 bytes)

Tutaj jednak podobieństwa z Grodziskiem się nie kończą, Acjo również zachwyca pod względem nowoczesności. Spójrzcie na Dworzec Centralny w Acjo. Budynek położony jest w centrum miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie dzielnicy przemysłowej. Zapewnia on możliwość wygodnego przeładunku towarów wiezionych do Grodziska, a także stamtąd przybywających. Dworzec został zaprojektowany tak, by sprostać wszelkim wymogom przepustowości zarówno pasażerów, jak i towarów. Trzeba również dodać, że swoim wyglądem raczej poprawia niż pogarsza wygląd miasta (jak niestety w wielu polskich miejscowościach jest ;-) ...).

acjo-dance.gif (4322 bytes)

13stka Club, zwana też Acjo Dance Club to jeden z najlepszych klubów w całym polskim v-świecie. Dawniej klub nazywał się Acjo Dance Club. O jego dawnej nazwie przypomina cykl sobotnich imprez - Acjonizacja. Był to niewielki klubik mieszczący się w Acjo. Bardzo szybko stał się głównym miejscem wieczornych spotkań Sarmatów. Klub był postrzegany jako miejsce dobrej zabawy w znakomitym towarzystwie przy świetnej muzyce. Wychodząc na przeciw klubowiczom, Rafał Szcześniewski - właściciel klubu - postanowił swoje kluby otworzyć w innych częściach Sarmacji, tworząc tym samym sieć klubów o nazwie 13stka Club. Budowa owej clubbingowej sieci to jednak nie wszystko. Rafał Szcześniewski już myśli o wejściu na rynek scholandzki i dreamlandzki. Rozwój v-clubbingu nie ma jednak na celu wyłącznie dostarczanie rozrywki, lecz ma on także wyszukiwać talenty muzyczne i pomóc im zaistnieć na v-scenie muzycznej.

My do klubu wybraliśmy się wieczorem, zostaliśmy na dłużej niż do dwudziestej drugiej...

acjo1.jpg (17274 bytes)

acjo2.jpg (34577 bytes)

acjo3.jpg (12788 bytes)

Powyżej kilka pocztówek z Acjo - świetny pomysł Pana Burmistrza!

Morvan, Morvan! Świeże powietrze, jeziora i wspaniali Celtowie. Mimo, że spore zamieszanie na morvańskim tronie ostatnio, najpierw Wojtek Stempniewicz odszedł, teraz Sebek Inkaski, to jednak niczego z dawnego uroku Morvan nie stracił. W Matęczynie - mieście o niepowtarzalnej architekturze, mające duszę, wspaniałą atmosferę, którą można odczuć na każdym kroku. Ludzie tu nie śpieszą się, wierzą że Bogowie podarowali im to miejsce w podzięce za dobro i żarliwą modlitwę, było wspaniale.

mateczyn1.gif (44573 bytes)

Matęczyn z lotu ptaka...

mateczyn2.jpg (23429 bytes)

Ratusz

W Matęczynie odwiedzić warto Ratusz, Zamek Maire, stadion piłkarski, czy przystań, jest to miasto pełne ciepła i zamyślenia, to do niego często udają się Sarmaccy poeci i filozofowie szukający natchnienia....

Po Matęczynie czas jednak na przejście dalej, do Sadyby! Dwa cuda architektoniczne są w tym mieście:

sadyba1.jpg (10320 bytes)

Zamek pierwszy Sadyby
Wielkie ruiny starego zamczyska stoją na zalesionym wzgórzu o wysokości 362 m. Mimo kilku przebudów zamek zachował pierwotny kształt i gotycki charakter. Zbudowany jest na planie przypominającym pięciobok z miejscowego kamienia z nielicznymi fragmentami ceglanymi. Charakterystyczną częścią zamku jest wysoka na 28 metrów wieża, stanowiąca kiedyś główny trzon zamku, obecnie do połowy ukryta w murach skrzydła południowo-wschodniego. Ma ona 4 kondygnacje na których zachowały się unikalne działobitnie (stanowiska ogniowe) z otworami strzelniczymi. Pod wieżą znajdowały się cele więzienne. Główny korpus zamku ma 3 kondygnacje i posiada wewnętrzny dziedziniec.

sadyba2.jpg (7339 bytes)

Drugi zamek Sadyby
Perła architektury renesansowej. Obronę zamkowi zapewniały otaczające go potężne umocnienia bastionowe, prawdopodobnie jednak nigdy nie dokończone. Do dziś praktycznie nic po nich nie zostało. Sama rezydencja broniona była tylko przez dolne strzelnice w przyziemiu poniżej dziedzińca. Zamek ma regularną budowę. Założony jest na planie prostokąta o stosunku boków 1:2, w narożach znajdują się cylindryczne baszty, a w środku wieża z wejściem na piękny dziedziniec. Zaskakujące że dziedziniec położony jest na wysokości piętra - wchodzi się na niego po schodach! Tłumaczone to jest częstymi wylewami jeziora Loch Gorm, woda docierała pod zamek, jednak nie zalewała dziedzińca. Z trzech stron otaczają go dwukondygnacyjne skrzydła mieszkalne.

W Radoszycach po wzgórzach sobie nieco pochodzić można, a w jeziorze myć się czy kąpać, ale my niestety dużo czasu nie mieliśmy, a i zbyt rozwinięte miasteczko to nie jest, więc dalej do Trzyczaszkowa wyruszyliśmy!

Wizytę w Trzyczaszkowie od stolicy - Gniewu - rozpoczęliśmy. Gniew może tak jak inne miasta stołeczne okazały nie jest, ale wszystko wyjaśnia historia Marchii. Lata wyniszczającej polityki okupanta w czasie Wielkiej Wojny odcisnęły swe piętno na tych ziemiach. Wielu mieszkańców wyjechało stąd na zawsze. Dzisiejsze władze starają się odbudować pozycję należną tym ziemiom. Powołane do życia: Sąd, Rada i Rząd Marchii wprowadzają niezbędny dziś element demokracji. Zapraszamy wszystkich Was do odwiedzenia naszej prowincji, a także do zamieszkania z nami i wspólnej, ciężkiej pracy nad tym by stała się ona jeszcze lepsza. Doskonale widać z tego, że Gniew jednak odbudowany będzie na pewno! Póki co o Gniewie najwięcej dowiecie się przeglądaj stronę www.sarmacja.org/trzyczaszkowo.

W Gniewie siedziby swoje mają

trzy1.jpg (65681 bytes)
Trzyczaszkowski Związek Sportów

trzy2billard.jpg (63388 bytes)
Sarmacki Związek Gier Bilardowych

Znowu nad morze chciałoby się powiedzieć :) Tym razem Czekany, czyli nadmorska wieś rodu Czekańskich. Tu również wiele wspaniałych miejsc można obejrzeć...

sadyba2.jpg (7339 bytes)
Pałac rodziny Czekańskich wybodowany około XVIII wieku. Wcześniej rodzina ta mieszkała w dużo mniejszym budynku na terenie wsi. Dziś już nie istniejącym. Pałac wybudował Janusz Czekański, który był zaufanym człowiekiem Księcia Trzyczaszkowskiego - Lazarusa.. Po udanej kampanii Lazarus nagrodził swego wiernego sługę nadając mu ziemie wraz z wsią. Nazwa wsi została zmieniona na Czekany. Pałac został wybudowany w niesamowicie szybkim tempie. Ta wielka budowla stanęła w niecałe 10 lat. Przy jej budowie zatrudniono niemalże wszystkich mieszkańców wioski... legenda mówi, że ci, którzy budowali podziemny tunel łączący pałac z wieżą... nigdy z niego nie wyszli...nigdy ich też nie odnaleziono.

Kościółek pw. Św. Roberta w Czekanach
Niedawne badania archeologiczne prowadzone w kryptach kościoła, wskazały, że pierwszy budynek powstał w miejscu dzisiejszego kościoła w XIV wieku. Jest to więc jeden z najstarszych zabytków na ziemiach trzyczaszkowskich. Początkowo istniała tu jedynie jednonawowa kaplica. Z czasem uległa ona rozbudowie. W XV wieku powstała nawa lewa, a w XVI nawa prawa. Przez dość długi czas kościółek ten nie posiadał wieży. Obok niego, oprócz klasztoru, znajdowała się bowiem wolno stojąca dzwonnica, która służyła także do ogłaszania alarmów. Dopiero w XVII wieku wybudowano wieżę. Niestety kilkadziesiąt lat później kościółek został strawiony przez pożar. Jego odbudowa trwała blisko 50 lat i zakończona została w połowie XVIII wieku. Dzięki kontaktom Rodziny Czekańskich i ich hojności, do wsi sprowadzeniu zostali najlepsi w swych fachu architekci, dzięki którym kościółek zyskał dzisiejszy kształt.

sadyba2.jpg (7339 bytes)
W Czekanach istnieje też piękna remiza OSP. Budynek, w którym dziś mieści się remiza OSP Czekany, powstał w połowie XIX wieku jako zbór protestancki. Został on zbudowany na planie kwadratu. Jednakże protestanci, w nie wyjaśnionych okoliczno?ciach opuścili Czekany dość szybko, pozostawiając po sobie ładny, niezniszczony budynek. Około 1890 roku została do niego dobudowana wieża, która dziś służy za wieże alarmową. Jeśli coś złego zbliża się do Czekan, bądź dzieje się w samej wsi, z wieży remizy słychać alarm. Budynek w niezmienionym niemalże stanie dotrwał do dziś. Pierwszy wóz strażacki, ciągnięty przez konie, znalazł w nim schronienie około 1901 roku. Od tego czasu, w Czekanach nie wydarzył się żaden wielki pożar.


We wsi Trzyczaszkowo walory przyrodnicze poznaliśmy, niedaleko Sarmacki Rezerwat Zagrożonych Gatunków Zwierząt (na zdjęciu pantera śnieżna - irbis)...

dorozka.jpg (39350 bytes)

Do Złotego Wybrzeża z Trzyczaszkowa przywieziono nas pięknymi dorożkami.

A przyjrzenie się samemu miastu rozpoczęliśmy od zobaczenia wielkiego zabytku: Agory Trzyczaszkowskiej.



W zamierzchłym czasach, kiedy ludzie potrafili tworzyć jedynie niewielkie budynki, a i te szybko się rozpadały, na pięknym Złotym Wybrzeżu pojawili się pierwsi Acjanie, po kilku dniach ujrzeli wielką konstrukcję, na ścianach widać było piękne malowidła, które pierwszym ludzią na wyspie wydały się jakimiś przejściami w inny wymiar. Wszystkich ludzi urzekła ta budowla, jako zesłana od Bogów nagroda za oddawanie im czci, następnego dnia wieczorem zdarzyło się jednak coś, co całkowicie zmieniło zdanie Acjan o budowli. Nadeszła burza, tak rzadka w tamtych latach, a tak wielka, że wiele lasów spłoneło przez kuliste pioruny, dla Kapłanów wszystko było jasne, Bogowie nie chcą tego budynku, toteż postanowiono je zburzyć. Na szczęścię poszczególne części budowli były tak ciężkie, że Acjanie na zdołali ich przenieść - jedynie je zakopali - a po wielu operacjach archeologiczno-architektonicznych ze szczatków dawnej budowli niewiadomego pochodzenia powstała obecna Agora Trzyczaszkowska na Złotym Wybrzeżu. Centralne miejsce rozmów, nasiadówek, ale i przemyśleń Sarmatów!

Później była już tylko plaża i rozrywka! W hotelu Sarmata pograliśmy w gry na automacie i w ping-ponga, a w nocy bawiliśmy się w night clubie, następnego dnia zwiedziliśmy kręgielnie i kasyno, oczywiście pozostały czas spędziliśmy na plaży!

Ze Złotego Wybrzeża promem Seadog ruszyliśmy w stronę Republiki Tropicany. Kiedy pojawiliśmy się na wyspie, przywitały nas wielkie upały, był już jednak wieczór i w kilka chwil sytuacja całkiem się odmieniła, nadal było gorąco, ale z nieba spadł na nas gorący tropikalny deszcz!

Tropicana to jednak nie same tropiki. Przejedziemy się teraz do stolicy Tropicany, miasta Soli, której zabytkowa architektura znana jest w całym v-świecie...

Pałac El Presidente

Budowa Pałacu w którym obecnie mieszka El Presidente ciągnęła się prawie wiek. Rozpoczęta w 1725 r. Budowa, przez Sancha Junioreza zakończyła sie dopiero 1820r. W tym okresie projekty pałacu wielokrotnie się zmieniały, w Jego architekturze wyraźnie widać naleciałości kolejnych epok kultury Tropicanskiej. Rozłożystość pałacu wskazuje na liczne rozbudowy i dobudowy. Praktycznie każdy władca dobudował cos od siebie. W okresie od 1848 roku do 1983, zagospodarowane było tylko prawe skrzydło pałacu. Służyło ono jako hotel i restauracja. Cala lewa cześć podupadała, będąc nie remontowana. Prace remontowe, mające na celu przywrócenie dawnego wyglądu pałacowi rozpoczęły się dopiero w 1944 r, zainspirowane przez Kasios. Zakończone w ciągu 2 lat okazały się marnym wysiłkiem i daremnym zrywem całego narodu Tropicanskiego. Barbarzyńskie najazdy spowodowały wywiezienie większości kosztowności z pałacu. W tajemniczych okolicznościach zniknęła także mosiężną dachówka kryjąca cały dach pałacu. Taki to okradziony doszczętnie pałac, bez dachu stal się placem zabaw młodego Staniko Junioreza, który czujac sentyment do tego miejsca w 2003 roku rozpoczął odbudowe pałacu.

Budynek Banku

Budynek banku zbudowany został przez Gomeza Juniorez w 1760 roku. Budynek powstał jako siedziba dla sprowadzonych przez niego Misjonarzy. Jeden z niewielu zabytków, które się zachowały w prawie nienaruszonym stanie. Prawdopodobnie dzięki swojemu przeznaczeniu ocalał w czasie szeregu najazdów na wyspę w latach 1848-1983. W 1853r. uszkodzony został tylko dość poważnie dach nad centralna częścią budynku co spowodowało ze ta cześć budynku przestała być używana a misjonarze korzystali z wyjścia tylnego. Lata 53 niestety nie były szczęśliwe dla tej budowli bo w 1953r. Ogień zaprószony na parterze, w pomieszczeniu które stanowiło kuchnie jadłodajni, strawił cale lewe skrzydło budynku. Po tym wypadku misjonarze opuścili ten budynek a on nie remontowany popadał w ruinę. Generalny remont i wpisanie na listę zabytków odbył się w 2003 roku przez El Presidente Staniko Junioreza. Budynek przeznaczył pod siedzibę Banku Tropicanskiego i ma ukryta nadzieje, ze rok 2053 nie będzie rokiem pechowym dla budynku.

Budynek Sądu

Teraźniejszy budynek sadu, był niegdyś rezydencja bogatego mieszkańca Tropicany, zbudowany został w 1940r . Dorobił się On na handlu kradzionych dziel sztuki z barbarzyńcami. Tylko ten fakt uratował Jego dom przed zniszczeniem w czasie najazdów na Tropicane wrogich przybyszów. O bogactwie jegomościa może świadczyć fakt, ze kopuła wznosząca się nad wejściem do rezydencji zrobiona kiedyś z mosiądzu, w roku 1999 zastąpiona została kopułą złotą. Po skazaniu właściciela budynku za zdradę narodu, budynek przeszedł w ręce Państwa. Niestety okazało się, ze budynek postawiony był na dość grząskim terenie i zaczyna się zapadać. Prace remontowe rozpoczęły się w roku 2002, został całkowicie rozebrany w celu wykonania odpowiednich prac przy fundamentach. W 2003 roku rozpoczęła się odbudowa rezydencji, z jednoczesnym przystosowaniem jej do pełnienia funkcji sadu.

Kosciółek Marii Magdaleny

Paradoksem jest, ze budowla, która w roku 1760 stała się kościołem, wzniesiona została przez Pedra Juniorez, który niszczył świątynie, jako zbrojownia. Wykorzystywana w tej roli aż do roku 1945 kiedy to Kasios Juniorez nakazała dobudować wieżę i przebudować wnętrze na Kościół, ufundowała dzwon. W latach 1950-1970 kapliczka była wielokrotnie równana z ziemia, jednak gorliwie wierzący naród Tropicanski każdorazowo ja odbudowywał. W roku 1951 został zdjęty z wieży dzwon i zakopany w lasach poza miastem aby uchronić dar Kasios przed kradzieżą ze strony barbarzyńców. Odbudowywany z gruzów w 2003 roku przez Staniko Junioreza. Niestety niedokładne informacje gdzie został zakopany dzwon uniemożliwiają jego ponowne zawieszenie na wyremontowanej wieży.

Statua Crystusa Zbawiciela

Jest to właściwie monument nie pomnik. Zafundowany przez Gomeza Juniorez w 1830r. Był i jest symbolem głębokiej wiary zakorzenionej w mieszkańcach Tropicany. W roku 1950 z monumentu odpadła prawa ręka, jednak już w 1851 roku w wyniku wysiłku narodu i ze składek publicznych statua z powrotem była kompletna. Obecnie znajduje się na górze wyrastającej z dna jeziora Głębokiego niedaleko miasta Sola. Z jej szczytu widać brzegi Tropicany a przy idealnej pogodzie brzegi Sarmacji.

Opis:
Statua ma 30 m wysokości i stoi na 7-metrowym cokole, spoglądając ze szczytu 740-metrowej granitowej góry. 3,5 metrowa głowa wazy ponad 35 ton, każda dłoń wazy 9 ton, a odległość od końca palców jednej ręki do drugiej wynosi 23 m.
- Ramiona stojącej na górze Corcovado statuy są szeroko rozłożone w geście obejmującym tętniące życiem miasto Sola
- To dzieło sztuki zaprojektował Tropicanski rzeźbiarz Fernando Sanchez, który zaczął modelować głowę i dłonie, resztę powierzono inżynierom...

Na wyspie są jeszcze miasto Playa de Sarmatia i wieś Punta.

Wycieczka powolutku zbliża się do końca, ale kto wie, może najlepsze jeszcze przed nami? Wszak teraz Gellonię odwiedzimy! (A dokładniej Fer, Krez i Murowaną... później również górskie Athos).

Pierwszym na naszej liście jest Fer, z którym ciekawa się opowiastka wiąże. Legenda powiada bowiem, że Gelona na miejsce dzisiejszego miasta zaprowadził płomienny Feniks, który usiadł na wzgórzu i spłonąwszy zniknął. Zdarzenie to widziało pięciu rycerzy towarzyszących Gelowi. Złożyli oni świadectwo prawdy swoją krwią. Przez cały rok trzymano wartę w tym miejscu czekając, aż Feniks powróci z popiołów, lecz nic takiego nie nastąpiło. Zebrano wszystkie popioły, co do ziarenka. Na wzgórzu wybudowano wielki zamek warowny, popioły zaś Gelon sam osobiście przeniósł do świeżo wybudowanego na tą okazję w pobliżu klasztoru zakonnego. Ludzie często mówią jakoby cała potęga zakonu "Semnoteam" brała się właśnie z mocy płynącej z tych prochów. Są i tacy, którzy twierdzą, że każdy Wielki Mistrz Zakonny jest wcieleniem tamtego Feniksa. Jaka jest prawda ciężko powiedzieć, gdyż tajemnica przechodzi z potomka na potomka i jedynie Pan Zakonu ma dostęp do tajemnej komnaty, gdzie rzeczone popioły do dzisiaj spoczywają.

A zabytki w Ferze? Wspaniałe!

Zamek rodowy hrabiego, co do powstania, którego ciągle toczy się spór. powstawał on bowiem od ok.VI w.n.e. na bazie opuszczonych jaskiń wykutych w skale, dzięki czemu częściowo znajduje się w skale góry, na której powstawał - jak głęboko sięgają korytarze i jaskinie - wiedzą tylko nieliczni wybrańcy. Tutaj właśnie Gell ze swoimi kompanami miał widzieć Feniksa, który zamienił się w popiół.
Obiekt otoczony zewsząd gęstym lasem i naturalnie płynącą rzeką. Przez stulecia nigdy nie draśnięty wojnami, ani zębem czasu.

Obok tajemniczy rozbudowany pięć wieków temu kompleks klasztorny, w którym znajduje się też Akademia "Semnoteam", gdzie podejmują naukę wszyscy adepci i neofici, miejsce ciszy i kontemplacji. Największa Świątynia Boga Światła w Sarmacji. Tutaj ciągle spoczywają prochy mitycznego Feniksa, pilnowane jedynie przez mnichów.
Tutaj podobno skupia się cała moc Światłości. Krążą pogłoski, że same budynki jest tylko niewielką cząstką całości, która znajduje się w podziemiach.

 

Starożytna kapliczka na cyplu, nad samym morzem, rozbudowana i restaurowana w X w.n.e. To tutaj trzymano wartę przez cały rok, czekając na odrodzenie się Feniksa. Po rozbudowie kapliczki otworzono najstarsze muzeum w Sarmacji, dokumentujące całą historię wiążącą się z przybyciem Gella, wraz z drużyną. Zgromadzono wiele dokumentów uwierzytelniających cuda jakich doświadczono w kapliczce oraz Klasztorach "Semnoteam". Raz w roku na całą dobę trwa czuwanie przy prochach Feniksa, które mają dodawać wiary i energii wyznawcom Światłości.

Jedyne w Sarmacji Stonehenge, budowla megalityczna wzniesiona w okresie późnego neolitu lub wczesnej epoki brązu (ok. 1800-1400 p.n.e.)Można przypuszczać, że Stonehenge został wzniesiony jako miejsce kultu Słońca, uważanego za podwaliny zakonu "Semnoteam". Tutaj od tysiącleci zbierała się rada Druidów.

Fer do miana najpiękniejszego miasta również może kandydować, bo razem z Grodziskiem najwspanialsze chyba zabytki posiada... Zdjęc naszych powstało wiele ze Stonehengem czy zamkiem w tyle, więc proszę wszystkich uczestników, jeśli mają takowe o wysłanie!

No to już kończąc z prywatą, dalej wracam do oprowadzania, tym razem Krez zobaczyć trzeba, miasto to od wieków z Ferem rywalizuje, zobaczmy jak stoi w porównaniu kulturowym.

Większość budynków w Krezie powstała na gruzach starożytnej osady drewnianej, która spłonęła ok. 50 lat po jej założeniu, część ludności przeniosła się wtedy do Fer i rozwój Krezu stanął pod znakiem zapytania.

Restauracja "Minos" - XVI w. usytuowana obok zamku hrabiego. Budowana jako zamek obronny. Zniszczony po Czekanskiej pożodze w XIXw. Odbudowany w XX w. Jedna z najbardziej ekstrawaganckich jadłodajni w Sarmacji. Jadały w niej najbardziej znane osobistości w świecie.

Stary średniowieczny zamek, pierwsza siedziba hrabiowska dopóki nie wybudowano zamku w Fer. Jako jedyny nigdy niezdobyty. Podobno kamień węgielny zakopał osobiście sam Gell.Na obecną chwilę rzadko odwiedzany, w większej części udostępniany na hotel i dla rodziny.

Jeden z pierwszych klasztorów "Semnoteam" jego powstanie szacuje się na XII w.- jako jedyny ocalał z pierwszego pożaru, który zniszczył doszczętnie cały Krez. W dzisiejszych czasach miejsce pielgrzymek - uważany za cudowne miejsce uzdrowień. Większa część klasztoru jest udostępniona do zwiedzania, obecnie zamieszkiwany jedynie przez kilku mnichów. Podobno w klasztorze urządzane są comiesięczne medytacje pod przewodnictwem same hrabiego. Nikomu jednak spoza braci mnichów nie udało się go tutaj zobaczyć.

Zabytki, zabytki :) Ale to przecież nie wszystko... W Krezie mamy bardzo ciekawą Fabrykę zabawek "Karuzel": Produkcja "wszystko dla dzieci": meble, wózki, rowery, foteliki, zabawki, pojazdy, wyposażenie salonów gier, lunaparków! Mimo, że dziećmi już może nie jesteśmy to jednak miło tak sobie powspominać i pobawić się tymi nowoczesnymi zabawkami :)

Do Murowanej Wsi przejść się postanowiliśmy pieszo, oglądając samą miejscowość ucieszyło mnie, że nazwa póki co nie jest zmieniona, bo pasuje idealnie, tymbardziej jeśli przejrzy się historię tego miasta (tej wsi? ;-)). http://gellonia.freeprohost.com/murowana/ - poczytajcie. A póki co zapraszamy do przeglądnięcia Murowanej Wsi.

Bezimienna Kapliczka
Centralny punkt Murowanej Wsi. To tutaj wszystko się zaczęło. Kaplica została wybudowana pod koniec XVIII wieku przez grupkę Wolnomularzy. Przybysze z obcego kraju próbowali założyć nowe osiedle mające odciągnąć lokalną społeczność od Zakonu Semnoteam - bez powodzenia. Kapliczka zbudowana z białej cegły i kamienia miała ukryć prawdziwy cel spotkań Wolnomularzy. Podczas gdy przemierzający Gellonie wędrowcy myśleli że mają doczynienie z religijnymi mnichami , to w rzeczywistości w budynku odbywały się sekretne obrzędy Wolnomularskiego bractwa a zamiast działalności duszpasterskiej Masoni szukali kandydatów na uczniów. Odnalezione dokumenty nie dają również żadnych wskazówek co do kolejnego celu Wolnomularzy, po opuszczeniu Gellonii. Wiemy tylko że jeden z nich pozostał na straży kaplicy i miał oczekiwać wieści od Braci. Nagłe urwanie się zapisków prowadzonych , właśnie przez Strażnika dowodzi wskazuje że opuścił on Kaplicę w sposób nagły bądź też nie było mu dane opuścić tej okolicy będąc żywym. W trakcie badań nie natknięto się na ślady szczątków ludzkich. Tajemniczości tej historii dodaje fakt przeprowadzenia profesjonalne ekspertyz wykazujących że drzwi do kaplicy zostały wyłamane najwcześniej pod koniec XIX w. a wcześniej ponad wszelką wątpliwość były zaryglowane od wewnątrz... W jaki sposób więc Strażnik opóścił swój "posterunek" ? Po za niewielką kryptą w której odnaleziono rękopisy nie natknięto się na żadne tajne pomieszczenia ani wyjścia. Czy jest możliwe że w wyniku mistycznych praktyk religijnych przeszedł do innego wymiaru ? Może posiadł magiczne zdolności podróży w czasie lub przestrzeni ? A może wyjaśnienie jest o wiele prostrze lecz zostało zapomniane i bezpowrotnie utracone...



Mur - Trójkąt
Tajemnice kapliczki nie zostały by prawdopodobnie nigdy zgłębione gdyby nie niski mur ciągnący się przez długie kilometry i tworzący kontur trójkąta równobocznego. To właśnie ten objekt przyciągnął uwagę Macieja Poleszczyka do Bezimiennej Kaplicy. Po co Wolni Murarze go postawili ? Wysokość muru wyklucza cele obronne. Gdyby chodziło jedynie o ograniczenie własnego terenu , na pewno użyli by drewna i nadaliby ogrodzeniu kształt bardziej dowolny. Budowa muru została przerwana wraz ze zniknięciem Strażnika kaplicy, może więc planowano budowe jeszcze innych objektów ? Czy trójkątny mur miał być znakiem dla pozaziemskiej cywilizacji ? A może celem budowniczych było spełnienie jakiegoś nie(?)spisanego proroctwa i przypomnienie o sobie w czasach gdy lot jest dla człowieka codziennością ? Ciągle pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Czy jest nam pisane poznać prawdziwe przeznaczenie tej konstrukcji ?

Czas na góry chciałoby się powiedzieć! Tyle tych plaż już zwiedziliśmy, w tylu jeziorach przyszło się nam kąpać, czy wreszcie tyle zabytków obejrzeliśmy - dość! Teraz na narty, do Athos oczywiście!

W Athos mieszkańcy trudnią się od pokoleń pasaniem bydła...

Jeśli chodzi o zabytki, w Athos obejrzeć można:

Kościół pod wezwaniem św. Filipa - właściwie kościółek - nieduży, lecz posiadający swoją historię. Miejsce odprawiania rzymsko-katolickich mszy świętych. Znajduje się przy rynku, a dojście z każdego miejsca w Athos jest bardzo proste. Wnętrze kościółka jest niewiarygodnie piękne, jednak posadzka nieco zniszczona przez wody rzeki, która wylała w 1999 roku. Podziemia z tego samego powodu zostały zamknięte i czekają na renowację.

Dolina Biała - znajduje się mmiędzy górą Agas a górą Ogar. Dojść można tam na dwa sposoby: przechodząc przez górę Agas od strony Athos, lub idąc na około - mijając górę, na której znajduje się Kapliczka św. Medarda. Schodząc czerwonym szlakiem z góry Agas można zobaczyć kilka ładnych krajobrazów, jednak drugi sposób jest o niebo ciekawszy. Wychodząc z Athos szlakiem niebieskim zanim wejdziemy w górskie lasy, obracjając się za siebie, możemy podziwiać panoramę całego miasteczka. Idąc dalej szlak niebieski odchodzi na południe, a póżniej ku górze Ogar. W pewnym miejscu zaczyna się szlak żółty, który wiedzie nas wśród licznych malutkich strumyczków, ku Dolinie Białej. Po drodze mijamy jak zwykle kilka punktów widokowych. Czasem w dole widać także większy strumień oraz kilka małych wodospadów. Szlak jest całkiem przyjemny - większość drogi idzie się w lesie wśród śpiewu ptaków i szumu strumyków. Sama dolina jest pięknym punktem widokowym, skąd oglądać można szczyty Gór Kocich (w tym oczywiście Agas i Ogar).

Jaskinia światła - swą nazwę wzięła od dobiegających do jej wnętrz promieni słonecznych. Położona jest zaledwie 5 metrów pod powierzchnią ziemi, co sprawia iż prześwitów jest całkiem sporo. Niestety jaskinia, która niegdyś była miejscem kultu pogańskiej ludności z Athos, jest dosyć dalego od samego miasteczka a z Athos wiedzie tam tylko szlak niebieski. Jednak najszybsza droga wiedzie trudnym szlakiem czarnym na górę Agas, gdzie przy okazji można zwiedzić Kapliczkę św. Medarda, a dalej szlakiem czerwonym poprzez górę Sarthe aż do jaskinii. Jest to jednak trudna trasa, dlatego też proponujemy rozwiązanie optymalne: szlakiem zielonym a następnie niebieskim. Szlak zielony zawiedzie cię tak jak i czarny na górę Agas, jednak droga ta jest mniej uciążliwa. Dalej idąc tym samym szlakiem aż do góry Quilpie, gdzie na szczycie zmienić należy kierunek marszu i szlakiem niebieskim zajść prosto do jaskinii. Jaskinia światła jakst jedyną dotąd odkrytą jaskinią w Sarmacji, którą będąc w okolicach Athos, trzeba "zaliczyć".

Myślę jednak, że najbardziej interesują Was same Góry Kocie. Najwyższy szczyt to Pradziad, 3444 stopy (1033,2 m n.p.m.). Poza tym w Athos prężnie działa STT-K.

Od początku swojej działalności Sarmackie Towarzystwo Turystyczno - Krajoznawcze utworzyło wiele szlaków. Do tej pory udało się to jednak jedynie w Masywie Gór Kocich w okolicach miasteczka Athos położonego w Centrum Księstwa Sarmacji. Wyznaczone tam zostały szlaki piesze każdego rodzaju - każdego koloru. Każdemu kolorowi odpowiada inny stopień trudności, co prezentuje poniższa tabelka:

Szlak żółty - najłatwiejszy Szlak zielony - łatwy Szlak niebieski - średni Szlak czerwony - trudny Szlak czarny - bardzo trudny

Mimo to nie należy się przejmować. Warto czasem wybrać się na wycieczkę z przyjacółmi, czasem z rodziną i podziwiać urodę krajobrazów wirualnych państw, a szczególnie Księstwa Sarmacji.

Warto powędrować po Masywie Gór Kocich w pobliżu miasteczka Athos, by zobaczyć nie tylko piękne widoki z dziewięciu gór jakie w obrębie tego masywu się znajdują, ale także takie miejsca jak Jaskinia Światła, Dolina Biała czy Przełęcz Wielka. Zapraszamy więc na strony miasteczka Athos - naprawdę warto!

Wszystko o Górach Kocich znajdziecie na stronie miasta Athos - www.sarmacja.org/athos

Teraz, gdy przejrzeliśmy już wszystkie prowincje prócz jednej, najmniej, ale nie najgorszej, czas do niej powrócić! Wagaria-Armeria, to religijna, starojapońska prowincja, kultywująca tradycje dawnej Japonii. Za stolicę obrano Armerię, to w niej są też najważniejsze zabytki prowincji.

acjo1.jpg (17274 bytes)

Ta ogromna świątynia była wykorzystywana prawdopodobnie setki lat temu przez rdzennych mieszkańców do czczenia swych bóstw. Teraz stoi w centrum stolicy jako ciekawa atrakcja turystyczna, którą można zwiedzać. Jej styl bardzo przypomina starojapoński, co może potwierdzać przypuszczenia o jej pochodzeniu i przeznaczeniu. Niestety, bliższe informacje nie są znane i narazie tylko tyle jesteśmy w stanie powiedzieć o tym miejscu. Historycy wciąż pracują nad dalszymi odkryciami...

3.jpg (197549 bytes)

Z kolei ta ogromna wieża stojąca blisko świątyni z pewnością służyła do obrony. Jest już bardzo zniszczona i nie może pełnić swojej funkcji, dlatego została otwarta dla zwiedzających. Poszukiwano w okolicach ruin jakiegoś zamku, gdyż było bardzo prawdopodobne, że takowy powinien gdzieś tu być. Niestety, poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Zastanawiające w tej budowli jest właśnie to, że po co ktoś budował wieżę obronną w miejscu, gdzie nie ma czego bronić... Ta zagadka spowija mury budowli i czeka na wyjaśnienie...

Do tej prowincji warto zajrzeć chociażby dla zorientowania się w zupełnie innej od pozostałych prowincji kulturze!

Cóż, to koniec już tej wspólnej drogi,
Nie miejcie w sobie jednak krztyny trwogi,
Gdy wrócimy wspomnienie to zostanie,
W Sarmacji już na zawsze me KOCHANIE!

Vivat Sarmatia!
WIKTOR  hrabia  SZPUNAR

BIBLIOGRAFIA

Tworząc wycieczkę SARMACJA:
Najpiękniejsza v-kraina posłużyłem się tekstami,
obrazkami i innymi materiałami ze stron:

http://www.sarmacja.org/plg/
http://www.sarmacja.org/poddebice/
http://www.sarmacja.org/grodzisk/
http://www.mdn.sarmacja.prv.pl
http://www.sarmacja.org/avistak/geografia
http://www.sarmacja.org/miria
http://teutonia.prv.pl/
http://www.sarmacja.org
http://www.sarmacja.org/avistak/promocja
http://www.czekany.sarmacja.prv.pl/
http://www.sarmacja.org/zw
http://piotr.micinski.com/acjo/
http://www.baileathamathair.prv.pl/
http://www.sraidbhaile.prv.pl/
http://www.sola.tropicana.prv.pl/
http://tropicana.prowincja.prv.pl/
http://gellonia.freeprohost.com/krez/
http://gellonia.freeprohost.com/fer/
http://gellonia.freeprohost.com/murowana/
http://www.dyby.sarmacja.prv.pl/
http://www.sarmacja.org/wagaria-armeria/
http://www.13club.prv.pl/
http://www.sarmacja.org/athos/

Przeniosłem do mojej prezentacji wiele niezmienionych fragmentów tekstów, znanych Sarmatów:

Wojtek Zieliński
Wieńczysław Wiensko
Krzysztof Szymański
Jan Stadnicki
Żebrak Incisive
Robert Czekański
Książę Piotr Mikołaj
Mateusz Gawenda

Oraz wielu innych, autorów wymienionych wyżej stron, w mniej licznym udziale!