COPYRIGHT BY AVISTACK W celu przeprowadzenia wycieczki posłużyłem się wszelkimi informacjami dostępnymi na sarmackich stronach internetowych, własnymi zasobami oraz rozmowami z różnymi mieszkańcami Księstwa Sarmacji
Witam, witam. Czy wszyscy już dotarli? Mam nadzieję, że tak. W najbliższych kilku dniach zwiedzimy Księstwo Sarmacji, wspaniałe - pełne plaż, zieleni, ale i gór czy jezior - państwo... Zapraszam.
W tej chwili znajdujemy się w pięknym Porcie Lotniczym Grodzisk. Port lotniczy, w którym właśnie jesteśmy, położony jest 3 km na wschód od stolicy Księstwa Sarmacji w miejscowości Poddębice, jest jednym z nielicznych lotnisk w Księstwie Sarmacji obsługujących międzynarodowe loty pasażerskie.
A Sarmackie Linie Lotnicze nie latają byle czym! Zainteresowanych tematem zapraszam do serwisu Portu Lotniczego Grodzisk ( http://www.sarmacja.org/plg/ ), a powiem tylko, że są to m.in. piękne Boeingi, Airbusy czy Dorniery! Będąc w porcie lotniczym zobaczyliście nowoczesność Księstwa Sarmacji, teraz jednak przeniesiemy się do Grodziska, gdzie czeka na nas masa wspaniałych zabytków... Jednak i tutaj, w Poddębicach kilka pięknych miejsc odwiedzimy. Może na początek na piwko, do zabytkowego i pięknego browaru poddębickiego. W ofercie browaru znajdują się cenione na rynku piwa "Wójtowskie", "Poddębickie" oraz piwo dolnej fermentacji "Świętojakubskie", dostępne wyłącznie w restauracji hotelu "Pod Dębowym Liściem". A skoro jedynie tam, to gdzie niby mielibyśmy się udać? Hotel "Pod Dębowym Liściem" powstały pod koniec XX wieku, urządzony jest w stylu retro. Hotel oferuje pokoje średniej jakości. W restauracji hotelowej serwuje się tradycyjne dania chłopskiej kuchni sarmackiej, jak już wyżej wspominałem znajdziecie tutaj również piwo "Świętojakubskie", jego smak polecają mieszkańcy nie tylko Poddębice, ale i całej Sarmacji.
Będąc w Poddębicach warto zobaczyć również XV-wieczny klasztor z kościołem p.w. św. Jakuba, ufundowany przez hrabiego Unisława w czasach, gdy Poddębice były jeszcze osadą rolniczą. Za murami klasztoru rozpościerały się pola uprawne, obecnie zalesione; Muzeum będące własnością wsi Poddębice, prezentujące historię rzemiosła na ziemiach sarmackich. Eksponaty muzealne stanowią w większości narzędzia pochodzące z terenu Poddębic; czy wreszcie dom Wójta. XIX-wieczny budynek, stanowiący własność wójta Poddębic. Tradycyjne miejsce spotkań mieszkańców wsi, siedziba władz. Przed budynkiem znajduje się również XIX-wieczna tablica ogłoszeniowa, używana do dzisiaj przez wójta. No to Poddębice za nami!( nic nie stoi jednak na przeszkodzie, byście jeszcze raz je sobie obejrzeli - dokładniej - pod adresem http://www.poddebice.prv.pl/ ) Teraz szosą Grodziską i aby do stolicy! Historia Grodziska sięga aż 1000 lat p.n.e. Wszelkie jednak zabytki sprzed XI wieku n.e. nie zostały zachowane, gdyż Sarmację nawiedziła potężna fala tsunami, a osady nie odbudowano...
Swój obchód po Grodzisku rozpoczniemy od zwiedzenia Biblioteki Unisławowskiej. Wspaniały klasycystyczny gmach biblioteczny wznieśli następcy hrabiego Unisława, prawdopodobnie według projektu architektów Ch. Gargulca i P.F. Bastardeux. Na ciężkim cokole parteru, pokrytym boniowaniem, stanęła koryncka kolumnada, z portykiem w środku, kryjąca za sobą dwie górne kondygnacje. Budowlę zwieńczyła tralkowa balustrada. Po epidemii cholery 1831 przed Biblioteką stanęła fontanna z posągiem greckiej bogini zdrowia Higei. W roku 1947 tajemnicza eksplozja w podziemiach gmachu zburzyła częściowo budynek, który też spłonął. Sprawców nie ujęto, jednak podejrzenia spadły na znanego bimbrownika-amatora, pracującego w bibliotece na stanowisku kustosza, Jana Maria Tremens. Szczęśliwie ocalałe w znacznej mierze zbiory, ewakuowano na czas. Odbudowę, przywracającą klasycystyczny wygląd tak bryle, jak i wnętrzom, zakończono w 1956 roku. W latach 2002-2003 schody przed głównym wejściem były miejscem, w którym można było spotkać jedynego żebraka Księstwa Sarmacji, Incisive. Dopiero pod koniec swojego życia, żebrak przeniósł się do własnej chatki. Jednak spędzona pod bramą Biblioteki sroga, grodziska zima spowodowała jego rychłe odejście. Do dziś, przechodząc obok wejścia do Biblioteki, mieszkańcy Grodziska popadają w zadumę i wspominają starca, siedzącego na schodach z pogiętą puszką i zbiorem cennych ksiąg.
Dziś możemy przyjrzeć się pracy katów, przeczytać historie
katowskie, a wszystko bez strachu o własną głowę... W innych okolicznościach nie
było by tutaj tak miło. Budynek cechu katowskiego zawsze wzbudzał skrajne odczucia.
Zważywszy na jego oryginalne skądinąd przeznaczenie jest to częściowo zrozumiałe.
Dzisiaj tylko posępne mury porosłe w dolnych partiach mchem i bluszczem pozostały z
tych mrocznych dni. Od XIV wieku była to siedziba słynnych złą sławą katów
Grodziskich. Pierwszym zanotowanym w źródłach historycznych "wybitnym"
praktykantem tego rzemiosła był Ferdynand Nudny. Gdyby w owym czasie funkcjonował
urząd statystyczny rzeczony "artysta" wygrałby w każdej dziedzinie związanej
z jego branżą. Spośród umęczonych przez niego w wymyślny sposób warto wymienić
Dawida Hasselknota - mincerza miejskiego, znanego z afery "miedzianych dukatów"
Cech zakończył oficjalnie działalność po reformie i kodyfikacji prawa w 1789 roku,
dokonanej na zlecenie Rajców Miejskich.
A gdzie się trafia po wizycie u kata? Eee.. Może to nie był najlepszy dowcip z mojej strony, tymbardziej, że i miejsce nieodpowiednie. Złóżmy hołd pamięci pomarłych duszom! Czas na wspaniałych kamienic grodziskich przegląd... Mamy tutaj Kamienicę Herstów, Kamienicę Morską czy wreszcie Złotą, sami popatrzcie na architekturę sarmacką wieków ubiegłych:
Są i inne budowle w Grodzisku, jak te powyższe katedry (l. św Jana, p. św Mikołaja). Katedra świętego Jana zawdzięcza synodowi w kościele świętego Jerzego. W kościele św. Jerzego w roku 1277 odbył się bowiem synod, na którym podzielono na biskupstwa terytorium książąt trzyczaszkowskich, obejmujące terytorium całej wyspy, za wyjątkiem wyspy Troi. Grodzisk stał się wówczas stolicą biskupstwa północnego, a Trzyczaszkowo - południowego. Postanowiono wówczas zbudować katedrę świętego Jana, która została ukończona w roku 1268. Potężny gotycki gmach budzi respekt i szacunek, urzekając przy tym swym pięknem i drobiazgowością wykończeń. Wnętrze świątynie zostało udekorowane przepięknymi malowidłami, których wykonanie zajęło całemu sztabowi malarzy aż 5 lat. Witraże, które wykonał miejscowy grodzki artysta nie mają sobie równych, a ich odpowiednie rozmieszczenie oświetla w niezwykły sposób wnętrza. Na uwagę zasługuje też przepiękna rzeźba przedstawiająca św. Jerzego zabijającego smoka, wykonana z polichromowanego drewna lipowego. świątynia została rozbudowana dwukrotnie w XVI i XVII wieku. Rozbudowano nawy boczne i podniesiono o kilka metrów wszystkie trzy wieże. Został też wtedy wykonany nowy dzwon, którego serce odlano ze spiżu i złota pochodzącego z darowizn mieszczan. Z Katedrą świętego Mikołaja łączy się natomiast pewna ciekawostka... Prezbiterium i ołtarz główny są mocno wyniesione nad poziom kościoła. Wielkość tego wyniesienia, niespotykana w innych budowlach sakralnych tego typu, była przez lata zagadką dla historyków architektury i znawców. Dopiero niedawne badania, przeprowadzone z użyciem najnowocześniejszych technologii, doprowadziły do odkrycia bezpośrednio pod ołtarzem ukrytej, dwunastobocznej kaplicy. Prawdopodobnie jest ona pozostałością po stojących w tym miejscu wcześniejszych budowlach, a po postawieniu bazyliki służyła za skarbiec i miejsce tajnych spotkań. Jak, że wejście do niej możliwe jest tylko po odsunięciu masywnego ołtarza (dawny mechanizm uległ zniszczeniu) jest ona niedostępna dla zwiedzających - w przedsionku znajduje się dokładna makieta.
I wreszcie, jeden z ładniejszych pałacy w Sarmacji, a z pewnością najważniejszy dla jej istnienia - Pałac Książęcy! Mało który budynek w Sarmacji ma takie znaczenie, jak ten późnobarokowy pałac pochodzący z połowy XVIII w. Budowla powstała w latach 1745-49 i już w założeniu miała skupiać grodzką i państwową administrację. Położona w idealnej lokalizacji przy trakcie książęcym i kwartale uniwersyteckim bardzo szybko zaczęła spełniać swą funkcję. W tym właśnie gmachu ma swą siedzibę większość sarmackich instytucji rządowych. Jest to prawdziwe centrum administracyjne naszego Księstwa. Budowlę tę wyróżniają nie tylko rozmiary. W swych czterech potężnych skrzydłach zamyka sporych rozmiarów dziedziniec, z mnóstwem zieleni i klasycyzującą fontanną położoną w centrum. Białe fasady gmachu kryją mnóstwo pomieszczeń urządzonych w różnorakim stylu. Pomimo, że część barokowych wnętrz utrzymano w stanie nie naruszonym (np. sale bankietową i hale marmurową) ogólnie dominuje jednak nowoczesność i funkcjonalność. Nowoczesne systemy zabezpieczeń i komunikacji kontrastują z gustownym, stylowym wystrojem. Każda instytucja w Sarmacji zabiega o przyznanie przestrzeni użytkowej w pałacu, prestiż w tym wypadku nie ma ceny. Żegnamy wspaniałą stolicę, teraz czas udać się dalej! Pod adresem http://www.sarmacja.org/avistak/geografia/ znajdziecie sarmackie mapy i atlasy, a ja tylko w skrócie opowiem, gdzie teraz się pojawimy... Za chwilkę, może dwie wyjazd do Kotwicza, potem wynajęcie jachtu i wyprawa wodna: Wyspa Troya oraz zwiedzenie Teutonii! Po opłynięciu Teutonii wyruszamy na wyspę Awarę, a przynajmniej do sarmackiej jej części. Później dla ludzi z chorobą morską wielka radość, wycieczki po wyspie głównej ciąg dalszy. Miasta nadmorskie Korab i Acjo, a potem kraina jezior sarmackich - Morvan, gdzie odwiedziemy Matęczyn, Sadybę i Radoszyce. Dalej Gniew i znowu na plażach: Czekany, Trzyczaszkowe i Złote Wybrzeże, a z niego rejs wspaniałym statkiem do Tropicany, potem Fer, Krez, Murowana, pobyt w Górach Kocich i wizyta w Wagarii-Armerii.
Swoja wizytę w Mirii zaczynamy od 90 minut pełnych emocji, dzisiaj bowiem gra ŁKS Wszechsarmata Kotwicz z Zawiszą Grodzisk, co ciekawe zwłaszcza dla polskich kibiców wynik meczu nie został JESZCZE ustalony! A sam stadion? Najwspanialszy w całej Sarmacji! Pomieści 52 000 kibiców, a wybudowany został w czasie fety po wyjściu z wojska Namiestnika Kowalczykowskiego... W trakcie meczu sam oprowadzający (tak jak ;-] ...) krzyknął kilka niegodnych do zaprezentowania słów, ale chyba przyniosło efekt, bo mecz zakończył się wynikiem 2:2, a po pierwszej połowie Wszechsarmata prowadzi 2:0!
Po oglądnięciu pięknej stolicy Mirii (największe wrażenie zrobił na nas piękny zabytkowy rynek) wyruszyliśmy dalej na pokładzie pięknego jachtu, nawiązującego do Victorii Maggelana. Płynęliśmy niedługo, bo i jest to dopiero przystanek w drodze do Teutonii.
A co u Troya? Pięknie się markiz pobudował nie ma co! Zresztą sami popatrzcie...
Więc już w Teutonii! Przywitało nas piękne słoneczko i miejscowi rybacy, my zwiedzimy jednak głównie miasta, Srebrny Róg i Runhoff! Zaczynamy zwiedzanie, a dużo jest tutaj miejsc godnych zobaczenia...
Biblioteka Enderasjańska jest jedną z najstarszych instytucji w Teutonii. Została ufundowana przez Księcia Enderaskiego Hegemona II w 113 roku. Wielokrotnie zmieniała swoją siedzibę. Dopiero w 1634, a więc blisko piętnaście wieków po powstaniu Książe enderaski Arenda II przekazał jej budynek na ówczesnych obrzeżach Ruhnhoffu gdzie mieści się do dnia dzisiejszego. W bogatej bibliotece i skryptoriach ocalono wiele dorobku antyku, tu powstawały uczone księgi, kwitła myśl teologiczna i filozoficzna. Wielkim skarbem biblioteki jest jej przepiękna sala, arcydzieło rokokowej snycerki, sztukatorstwa i malarstwa iluzjonistycznego. Bez wątpienia w bibliotece Enderaskiej znajdują się największe skarby kulturowe w Teutonii - ponad 300 000 woluminów w językach starożytnych, piśmie runicznym oraz dialektach regionalnych. Oprócz tego w Bibliotece znajdują się mapy, wiele rękopisów teutońskich mężów stanu i inne bardzo ważne, wręcz bezcenne skarby teutońskiej kultury, bez których nie zachowała by się do dzisiaj teutońska świadomość narodowa. Będąc w Srebrnym Rogu trzeba się natomiast do Bazyliki św. Jakóba udać!
Dzisiejsza katedra w Srebrnym Rogu (a przede wszystkim jej poprzedniczki z XII i XV w.) przez prawie osiemset lat była centrum chrześcijaństwa w Slavii, a później w całej Teutonii. Kościół w stolicy kraju Slavian, ufundowany został zaraz po przyjęciu przez nich katolicyzmu w XII w. W połowie XVIII w. zburzono średniowieczne jeszcze mury i wystawiono ogromny barokowy kompleks, na który składa się m.in. świątynia i rozległy klasztor (1755-66). W olśniewającym bogactwem wnętrzu uwagę zwracają stalle, polichromie ścienne i freski. W Bazylice znajduję się blisko trzydzieści pięknych figur świętych i błogosławionych wykonanych w stylu rokoko na początku XVII wieku. Wnętrze kościoła zostało bogato wykończone złotem i drogimi kamieniami ufundowanymi przez III Cesarza Teutonii Nemezjusza. W kryptach kościoła spoczywają zwłoki kilkudziesięciu wyższych duchownych teutońskich - biskupów, kardynałów i prymasów. Mimo stosunkowo niewielkich kształtów bazylika do dziś stanowi jedno z najważniejszych miejsc religijnych w Marchii. Trzeba jednak i do Argon Cux się udać, gdzie Pałac Namiestnikowski się znajduje. Zabytek klasy drugiej, ale według wielu niedoceniony, zresztą sami zobaczcie jak wspaniała to budowla!
Pałac Namiestnikowski w Argon Cux wybudowany został na polu bitwy wygranej przez wojska teutońskie przez Cesarza Hergoliena w dwudziestolecie zwycięstwa (tak naprawdę budowa trwała pięć lat i pałac oddany do użytku został dopiero na dwudziestopięciolecie). Pałac pierwotnie zwany hergolieńskim jest jedną z najokazalszych rezydencji władców Teutonii. Uważa się, że spiralną, główną dwutraktową klatkę schodową (osobny trakt dla wchodzących i osobny dla schodzących) zaprojektował, dożywający swoich dni w nieodległym przecież Ruhnhoffie, Bernardo Hadriani najwybitniejszy rzeźbiarz i architekt teutońskiego renesansu. W narożach donżonu stanęły cztery wieże, a na jego szczycie usytuowano taras widokowy. Poprzedzający pałac rozległy dziedziniec został otoczony kurtynowymi skrzydłami, mieszczącymi m.in. stajnie i wozownia. Wysokie dachy, setki wieżyczek oraz ozdobnych lukarn i kominów, nadały budowli niepowtarzalną, fantazyjną sylwetę. Całości dopełniają wielkie partery parkowe i założenie wodne. Ta perła renesansu służyła i służy do dziś władcą Teutonii jako rezydencja myśliwska. Po opłynięciu Teutonii nasz jacht udał się w stronę Awary! Na tej, w połowie sarmackiej wyspie mogliśmy odpocząć po pokonanej w szalonym tempie trasie. Zwiedziliśmy chyba wszystkie miejsca w okolicy, a wieczorami uczestniczyliśmy w gorącym disco.
Gdy dotarliśmy do miasta Korab od razu poczuliśmy klimat znany nam z Kotwicza, pełnej luzu sarmackiej miejscowości. Tutaj przyjrzeliśmy się dokładniej sarmackiej faunie i florze, poznaliśmy bardzo ciekawe rośliny! O zabytkach tego nadmorskiego miasta wiele powiedzieć nie mogę, gdyż nie zostały one opisane, a po omacku szukać jest bardzo trudno. Ciekawych architektury miejskiem zapraszam do spisu mieszkańców miasta na stronie Księstwa Sarmacji.
Gdy oddaliliśmy się od Korabu byliśmy w dobrych nastrojach, wszyscy bardzo bowiem chcieliśmy zobaczyć drugie co do wielkości miasto w Księstwie - Acjo. Zapewne wielu z Was przynajmniej przejazdem już tutaj było... Tuż za granicami miasta II Aleja Nowego Ładu przechodzi w szeroki trakt międzymiastowy!
Morvan, Morvan! Świeże powietrze, jeziora i wspaniali Celtowie. Mimo, że spore zamieszanie na morvańskim tronie ostatnio, najpierw Wojtek Stempniewicz odszedł, teraz Sebek Inkaski, to jednak niczego z dawnego uroku Morvan nie stracił. W Matęczynie - mieście o niepowtarzalnej architekturze, mające duszę, wspaniałą atmosferę, którą można odczuć na każdym kroku. Ludzie tu nie śpieszą się, wierzą że Bogowie podarowali im to miejsce w podzięce za dobro i żarliwą modlitwę, było wspaniale.
Wizytę w Trzyczaszkowie od stolicy - Gniewu - rozpoczęliśmy. Gniew
może tak jak inne miasta stołeczne okazały nie jest, ale wszystko wyjaśnia historia
Marchii. Lata wyniszczającej polityki okupanta w czasie Wielkiej Wojny odcisnęły swe
piętno na tych ziemiach. Wielu mieszkańców wyjechało stąd na zawsze. Dzisiejsze
władze starają się odbudować pozycję należną tym ziemiom. Powołane do życia:
Sąd, Rada i Rząd Marchii wprowadzają niezbędny dziś element demokracji. Zapraszamy
wszystkich Was do odwiedzenia naszej prowincji, a także do zamieszkania z nami i
wspólnej, ciężkiej pracy nad tym by stała się ona jeszcze lepsza. Doskonale widać z
tego, że Gniew jednak odbudowany będzie na pewno! Póki co o Gniewie najwięcej dowiecie
się przeglądaj stronę www.sarmacja.org/trzyczaszkowo.
Do Złotego Wybrzeża z Trzyczaszkowa przywieziono nas pięknymi
dorożkami.
Ze Złotego Wybrzeża promem Seadog ruszyliśmy w stronę Republiki Tropicany. Kiedy pojawiliśmy się na wyspie, przywitały nas wielkie upały, był już jednak wieczór i w kilka chwil sytuacja całkiem się odmieniła, nadal było gorąco, ale z nieba spadł na nas gorący tropikalny deszcz! Tropicana to jednak nie same tropiki. Przejedziemy się teraz do stolicy Tropicany, miasta Soli, której zabytkowa architektura znana jest w całym v-świecie...
Pałac El Presidente Budowa Pałacu w którym obecnie mieszka El Presidente ciągnęła się prawie wiek. Rozpoczęta w 1725 r. Budowa, przez Sancha Junioreza zakończyła sie dopiero 1820r. W tym okresie projekty pałacu wielokrotnie się zmieniały, w Jego architekturze wyraźnie widać naleciałości kolejnych epok kultury Tropicanskiej. Rozłożystość pałacu wskazuje na liczne rozbudowy i dobudowy. Praktycznie każdy władca dobudował cos od siebie. W okresie od 1848 roku do 1983, zagospodarowane było tylko prawe skrzydło pałacu. Służyło ono jako hotel i restauracja. Cala lewa cześć podupadała, będąc nie remontowana. Prace remontowe, mające na celu przywrócenie dawnego wyglądu pałacowi rozpoczęły się dopiero w 1944 r, zainspirowane przez Kasios. Zakończone w ciągu 2 lat okazały się marnym wysiłkiem i daremnym zrywem całego narodu Tropicanskiego. Barbarzyńskie najazdy spowodowały wywiezienie większości kosztowności z pałacu. W tajemniczych okolicznościach zniknęła także mosiężną dachówka kryjąca cały dach pałacu. Taki to okradziony doszczętnie pałac, bez dachu stal się placem zabaw młodego Staniko Junioreza, który czujac sentyment do tego miejsca w 2003 roku rozpoczął odbudowe pałacu.
Budynek Banku Budynek banku zbudowany został przez Gomeza Juniorez w 1760 roku. Budynek powstał jako siedziba dla sprowadzonych przez niego Misjonarzy. Jeden z niewielu zabytków, które się zachowały w prawie nienaruszonym stanie. Prawdopodobnie dzięki swojemu przeznaczeniu ocalał w czasie szeregu najazdów na wyspę w latach 1848-1983. W 1853r. uszkodzony został tylko dość poważnie dach nad centralna częścią budynku co spowodowało ze ta cześć budynku przestała być używana a misjonarze korzystali z wyjścia tylnego. Lata 53 niestety nie były szczęśliwe dla tej budowli bo w 1953r. Ogień zaprószony na parterze, w pomieszczeniu które stanowiło kuchnie jadłodajni, strawił cale lewe skrzydło budynku. Po tym wypadku misjonarze opuścili ten budynek a on nie remontowany popadał w ruinę. Generalny remont i wpisanie na listę zabytków odbył się w 2003 roku przez El Presidente Staniko Junioreza. Budynek przeznaczył pod siedzibę Banku Tropicanskiego i ma ukryta nadzieje, ze rok 2053 nie będzie rokiem pechowym dla budynku.
Budynek Sądu
Kosciółek Marii Magdaleny
Statua Crystusa Zbawiciela Na wyspie są jeszcze miasto Playa de Sarmatia i wieś Punta. Wycieczka powolutku zbliża się do końca, ale kto wie, może najlepsze jeszcze przed nami? Wszak teraz Gellonię odwiedzimy! (A dokładniej Fer, Krez i Murowaną... później również górskie Athos). Pierwszym na naszej liście jest Fer, z którym ciekawa się opowiastka wiąże. Legenda powiada bowiem, że Gelona na miejsce dzisiejszego miasta zaprowadził płomienny Feniks, który usiadł na wzgórzu i spłonąwszy zniknął. Zdarzenie to widziało pięciu rycerzy towarzyszących Gelowi. Złożyli oni świadectwo prawdy swoją krwią. Przez cały rok trzymano wartę w tym miejscu czekając, aż Feniks powróci z popiołów, lecz nic takiego nie nastąpiło. Zebrano wszystkie popioły, co do ziarenka. Na wzgórzu wybudowano wielki zamek warowny, popioły zaś Gelon sam osobiście przeniósł do świeżo wybudowanego na tą okazję w pobliżu klasztoru zakonnego. Ludzie często mówią jakoby cała potęga zakonu "Semnoteam" brała się właśnie z mocy płynącej z tych prochów. Są i tacy, którzy twierdzą, że każdy Wielki Mistrz Zakonny jest wcieleniem tamtego Feniksa. Jaka jest prawda ciężko powiedzieć, gdyż tajemnica przechodzi z potomka na potomka i jedynie Pan Zakonu ma dostęp do tajemnej komnaty, gdzie rzeczone popioły do dzisiaj spoczywają. A zabytki w Ferze? Wspaniałe!
Zamek rodowy hrabiego, co do powstania, którego ciągle toczy się spór.
powstawał on bowiem od ok.VI w.n.e. na bazie opuszczonych jaskiń wykutych w skale,
dzięki czemu częściowo znajduje się w skale góry, na której powstawał - jak
głęboko sięgają korytarze i jaskinie - wiedzą tylko nieliczni wybrańcy. Tutaj
właśnie Gell ze swoimi kompanami miał widzieć Feniksa, który zamienił się w
popiół.
Obok tajemniczy rozbudowany pięć wieków temu kompleks klasztorny, w
którym znajduje się też Akademia "Semnoteam", gdzie podejmują naukę wszyscy
adepci i neofici, miejsce ciszy i kontemplacji. Największa Świątynia Boga Światła w
Sarmacji. Tutaj ciągle spoczywają prochy mitycznego Feniksa, pilnowane jedynie przez
mnichów. Starożytna kapliczka na cyplu, nad samym morzem, rozbudowana i restaurowana w X w.n.e. To tutaj trzymano wartę przez cały rok, czekając na odrodzenie się Feniksa. Po rozbudowie kapliczki otworzono najstarsze muzeum w Sarmacji, dokumentujące całą historię wiążącą się z przybyciem Gella, wraz z drużyną. Zgromadzono wiele dokumentów uwierzytelniających cuda jakich doświadczono w kapliczce oraz Klasztorach "Semnoteam". Raz w roku na całą dobę trwa czuwanie przy prochach Feniksa, które mają dodawać wiary i energii wyznawcom Światłości.
Jedyne w Sarmacji Stonehenge, budowla megalityczna wzniesiona w okresie późnego neolitu lub wczesnej epoki brązu (ok. 1800-1400 p.n.e.)Można przypuszczać, że Stonehenge został wzniesiony jako miejsce kultu Słońca, uważanego za podwaliny zakonu "Semnoteam". Tutaj od tysiącleci zbierała się rada Druidów. Fer do miana najpiękniejszego miasta również może kandydować, bo razem z Grodziskiem najwspanialsze chyba zabytki posiada... Zdjęc naszych powstało wiele ze Stonehengem czy zamkiem w tyle, więc proszę wszystkich uczestników, jeśli mają takowe o wysłanie! No to już kończąc z prywatą, dalej wracam do oprowadzania, tym razem Krez zobaczyć trzeba, miasto to od wieków z Ferem rywalizuje, zobaczmy jak stoi w porównaniu kulturowym. Większość budynków w Krezie powstała na gruzach starożytnej osady drewnianej, która spłonęła ok. 50 lat po jej założeniu, część ludności przeniosła się wtedy do Fer i rozwój Krezu stanął pod znakiem zapytania.
Restauracja "Minos" - XVI w. usytuowana obok zamku hrabiego. Budowana jako zamek obronny. Zniszczony po Czekanskiej pożodze w XIXw. Odbudowany w XX w. Jedna z najbardziej ekstrawaganckich jadłodajni w Sarmacji. Jadały w niej najbardziej znane osobistości w świecie.
Stary średniowieczny zamek, pierwsza siedziba hrabiowska dopóki nie wybudowano zamku w Fer. Jako jedyny nigdy niezdobyty. Podobno kamień węgielny zakopał osobiście sam Gell.Na obecną chwilę rzadko odwiedzany, w większej części udostępniany na hotel i dla rodziny.
Jeden z pierwszych klasztorów "Semnoteam" jego powstanie szacuje się na XII w.- jako jedyny ocalał z pierwszego pożaru, który zniszczył doszczętnie cały Krez. W dzisiejszych czasach miejsce pielgrzymek - uważany za cudowne miejsce uzdrowień. Większa część klasztoru jest udostępniona do zwiedzania, obecnie zamieszkiwany jedynie przez kilku mnichów. Podobno w klasztorze urządzane są comiesięczne medytacje pod przewodnictwem same hrabiego. Nikomu jednak spoza braci mnichów nie udało się go tutaj zobaczyć. Zabytki, zabytki :) Ale to przecież nie wszystko... W Krezie mamy bardzo ciekawą Fabrykę zabawek "Karuzel": Produkcja "wszystko dla dzieci": meble, wózki, rowery, foteliki, zabawki, pojazdy, wyposażenie salonów gier, lunaparków! Mimo, że dziećmi już może nie jesteśmy to jednak miło tak sobie powspominać i pobawić się tymi nowoczesnymi zabawkami :) Do Murowanej Wsi przejść się postanowiliśmy pieszo, oglądając samą miejscowość ucieszyło mnie, że nazwa póki co nie jest zmieniona, bo pasuje idealnie, tymbardziej jeśli przejrzy się historię tego miasta (tej wsi? ;-)). http://gellonia.freeprohost.com/murowana/ - poczytajcie. A póki co zapraszamy do przeglądnięcia Murowanej Wsi.
Bezimienna Kapliczka
Czas na góry chciałoby się powiedzieć! Tyle tych plaż już zwiedziliśmy, w tylu jeziorach przyszło się nam kąpać, czy wreszcie tyle zabytków obejrzeliśmy - dość! Teraz na narty, do Athos oczywiście!
W Athos mieszkańcy trudnią się od pokoleń pasaniem bydła... Jeśli chodzi o zabytki, w Athos obejrzeć można: Kościół pod wezwaniem św. Filipa - właściwie kościółek -
nieduży, lecz posiadający swoją historię. Miejsce odprawiania rzymsko-katolickich mszy
świętych. Znajduje się przy rynku, a dojście z każdego miejsca w Athos jest bardzo
proste. Wnętrze kościółka jest niewiarygodnie piękne, jednak posadzka nieco
zniszczona przez wody rzeki, która wylała w 1999 roku. Podziemia z tego samego powodu
zostały zamknięte i czekają na renowację. Myślę jednak, że najbardziej interesują Was same Góry Kocie. Najwyższy szczyt to Pradziad, 3444 stopy (1033,2 m n.p.m.). Poza tym w Athos prężnie działa STT-K.
Od początku swojej działalności Sarmackie Towarzystwo Turystyczno - Krajoznawcze utworzyło wiele szlaków. Do tej pory udało się to jednak jedynie w Masywie Gór Kocich w okolicach miasteczka Athos położonego w Centrum Księstwa Sarmacji. Wyznaczone tam zostały szlaki piesze każdego rodzaju - każdego koloru. Każdemu kolorowi odpowiada inny stopień trudności, co prezentuje poniższa tabelka:
Szlak żółty - najłatwiejszy Szlak zielony - łatwy Szlak niebieski - średni Szlak
czerwony - trudny Szlak czarny - bardzo trudny Wszystko o Górach Kocich znajdziecie na stronie miasta Athos - www.sarmacja.org/athos Teraz, gdy przejrzeliśmy już wszystkie prowincje prócz jednej, najmniej, ale nie najgorszej, czas do niej powrócić! Wagaria-Armeria, to religijna, starojapońska prowincja, kultywująca tradycje dawnej Japonii. Za stolicę obrano Armerię, to w niej są też najważniejsze zabytki prowincji.
Ta ogromna świątynia była wykorzystywana prawdopodobnie setki lat temu przez rdzennych mieszkańców do czczenia swych bóstw. Teraz stoi w centrum stolicy jako ciekawa atrakcja turystyczna, którą można zwiedzać. Jej styl bardzo przypomina starojapoński, co może potwierdzać przypuszczenia o jej pochodzeniu i przeznaczeniu. Niestety, bliższe informacje nie są znane i narazie tylko tyle jesteśmy w stanie powiedzieć o tym miejscu. Historycy wciąż pracują nad dalszymi odkryciami...
Z kolei ta ogromna wieża stojąca blisko świątyni z pewnością służyła do obrony. Jest już bardzo zniszczona i nie może pełnić swojej funkcji, dlatego została otwarta dla zwiedzających. Poszukiwano w okolicach ruin jakiegoś zamku, gdyż było bardzo prawdopodobne, że takowy powinien gdzieś tu być. Niestety, poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Zastanawiające w tej budowli jest właśnie to, że po co ktoś budował wieżę obronną w miejscu, gdzie nie ma czego bronić... Ta zagadka spowija mury budowli i czeka na wyjaśnienie... Do tej prowincji warto zajrzeć chociażby dla zorientowania się w zupełnie innej od pozostałych prowincji kulturze! Cóż, to koniec już tej wspólnej drogi, Vivat Sarmatia! BIBLIOGRAFIA Tworząc wycieczkę SARMACJA: |