Bezimienna czarownica.
Dodane przez Vladimir dnia 01 April 2008 16:48:31
Był rok 1510. Na niebie panował księżyc w pełni. Do domu pewnej wieśniaczki zapukali żołnierze biskupa Srebrnego Rogu. Starsza kobieta otworzyła niczego nie podejrzewając. Żołnierze porwali ją i zabrali do pałacu biskupa. Na drugi dzień spalono ją na stosie za zadawanie się z siłami mroku i czary. Właśnie dnia 20 sierpnia 1510 roku miało miejsce pierwsze spalenie na stosie w naszym mieście. Od tamtego dnia aż do roku 1771 płonęły stosy z czarownicami w Srebrnym Rogu.

Największym myśliwym na czarownice był ówczesny biskup Srebrnego Rogu, Zygfryd Edelski. Z jego rąk spłonęło żywcem lub zmarło na torturach blisko 1 tys. niewinnych kobiet, i w tym również mężczyzn. Biskup był zapalonym tępicielem wyznawców szatana, jak również przykładem katolika. Często pościł, dużo się modlił, a nawet biczował. Był fanatykiem religijnym i obrońcą wiary. Pisał wiele poradników np.: Jak złapać czarownicę, Jak być przykładnym katolikiem i wiele innych tego typu. Ale nie jego historię chcę tutaj przytoczyć. Pragnę Wam opowiedzieć historię pewnej czarownicy. A był to tak:

Stało się to w roku 1530. Chłop z pobliskiej wsi przyprowadził złapaną na czarach kobietę, biskup zapłacił mu za ten chwalebny czyn i rozkazał by ją zaprowadzono do sali tortur. Sam rozsiadł się wygodnie na fotelu i wydawał rozkazy. Biedną kobietę przykuto do krzesał, a biskup kazał ją przypalać rozgrzanym żelazem. Pytał się jej czy przyznaje się do uprawiania magii, po trzeciej serii pytania i przypalania kobieta przyznała się. Kat kazał wtrącić ją do loch. Następnego dnia kobieta znikła. Biskup wpadł we wściekłość. Z jego pamiętnika czytamy:< Przybywszy tam (do loch) na drugi dzień, tej mrocznej siły już nie było (kobiety). To czarownica o wielkiej sile, ale z mocą Boga nie wygra>. Biskup wyznaczył nagrodę (1000 slawek co daje ok. 420 libertów), a sam obłożył kobietę ekskomuniką.

Zygfryd nie musiał długo czekać, czarownica przyszła do niego sama. Dlaczego? Tego nie wiemy. Oczywiście nie wypłacił jej należnej nagrody.

Na torturach przyznała się, że jest czarownicą i zna samego diabła. Biskup rozkazał jeszcze tego samego dnia usypać stos.

Dnia 11 września 1530 roku w Srebrnym Rogu odbyła się egzekucja czarownicy (nikt nie wie jak się nazywała). Na plac przed pałacem biskupa wyprowadzono wiedźmę. Sam Zygfryd siedział z dumą patrząc na swoje krwawe dzieło. Kobieta szła pokaleczona i posiniaczona z głową w górze, prowadzona przez kata. Wprowadzono ją na stos i przywiązano do pala. Kat podszedł z pochodnią i zapalił drewno. Ogień począł pożerać najpierw drzewo zbliżając się do kobiety. Ludzie zgromadzeni na placu patrzeli z podnieceniem. Płomienie zaczęły trawić suknię kobiety, potem szły coraz wyżej i wyżej, aż dosięgły twarzy. Nagle kobieta zza płomieni krzyknęła: Przeklinam cię biskupie ze Srebrnego Rogu, przeklinam! Umrzesz tego dnia i odpokutujesz za śmierć niewinnych! Przeklinam cię!. Wszystkim zamarły serca, nawet biskup przeląkł się słów kobiety. Słów które brzmiały tak strasznie i donośnie, jak by z samego wnętrz zaświatów. Na drugi dzień, rzeczywiście, znaleziono zimne zwłoki biskupa Zygfryda Edelskiego w łóżku.

Tak było na prawdę. Ta niewyjaśniona śmierć biskupa nasuwa wiele pytań. Czy kobieta rzeczywiście była wiedźmą? Czy magia istnieje? Jak się nazywała? Tak czy owak, po śmierci biskupa znacznie zaprzestano polowania na czarownice. Ostatni stos zapłonął w 1771 roku.