Wywiad z prof. Grzybem
Dodane przez kaxiu dnia 03 July 2010 22:00:03
W dniu dzisiejszym gościmy w naszej skromnej redakcji, mieszczącej się zresztą w znacjonalizowanym gmachu (563l.) Gazety Teutońskiej (4l.) prof. Janusza Grzyba (l. 88), wybitnego antropologa, kierownika odbywających się na terenie Starosarmacji badań.

Red.: Panie profesorze, dlaczego odbywające się niedawno na terenie Starosarmacji wykopki są tak istotne dla sarmackiej nauki?
Prof. Grzyb: W czasie trwających wykopalisk znaleźliśmy na terenie Starosarmacji szczątki tzw. Gellończyków, czyli naukowo mówiąc - homo palususa. W wyniku wykopalisk zdobyliśmy 12 czaszek oraz 3 kompletne szkielety. Należy zauważyć, że podgatunek ten do tej pory znany był jedynie ze starożytnych rycin i tekstów, a sami badacze często uważali go jedynie za wymysł ludzkiej wyobraźni. Oprócz ludzkich szczątek znaleźliśmy również pozostałości po wiosce oraz piktograficzne zapisy odsłaniające smutną historię tegoż gatunku.
Red.: Co więc zaważyło o wyginięciu tego gatunku?
Prof. Grzyb: Po pierwsze, mówiąc przystępnym językiem – Gellończycy byli po prostu głupawi, w wyniku czego nie potrafili dostosowywać się do zachodzących zmian – po drugie o ich wyginięciu zadecydował trwający w 209r. n.e. najazd ludów sarmackich, zainteresowanych jedynie przejęciem panowania nad całą wyspą – ludy i gatunki, które nie chciały współpracować odchodziły do historii.
Red.: Gellończycy występują często w literaturze teutońskiej – co pan profesor poleciłby naszym czytelnikom?
Prof. Grzyb: Od dziecka największe wrażenie zawsze robiła na mnie wzruszająca sztuka o cesarskiej kozie Matyldzie oraz gellońskim księciu przebywającym na cesarskim dworze, których romans miał zaowocować powstaniem dynastii gellońskich włodarzy. Podkreślenia wymaga jednak fakt, że jest to jedynie utwór literacki – jak zaznaczyłem wcześniej prawdziwi Gellończycy wyginęli pod naporem ludów sarmackich, a kontynuowanie ich tradycji przez niektórych arystokratów sarmackich wynika jedynie z takiej, a nie innej mody.
Red.: Dziękuję za poświęcony nam czas.


Rozszerzona zawarto�� newsa
W dniu dzisiejszym gościmy w naszej skromnej redakcji, mieszczącej się zresztą w znacjonalizowanym gmachu (563l.) Gazety Teutońskiej (4l.) prof. Janusza Grzyba (l. 88), wybitnego antropologa, kierownika odbywających się na terenie Starosarmacji badań.

Red.: Panie profesorze, dlaczego odbywające się niedawno na terenie Starosarmacji wykopki są tak istotne dla sarmackiej nauki?
Prof. Grzyb: W czasie trwających wykopalisk znaleźliśmy na terenie Starosarmacji szczątki tzw. Gellończyków, czyli naukowo mówiąc - homo palususa. W wyniku wykopalisk zdobyliśmy 12 czaszek oraz 3 kompletne szkielety. Należy zauważyć, że podgatunek ten do tej pory znany był jedynie ze starożytnych rycin i tekstów, a sami badacze często uważali go jedynie za wymysł ludzkiej wyobraźni. Oprócz ludzkich szczątek znaleźliśmy również pozostałości po wiosce oraz piktograficzne zapisy odsłaniające smutną historię tegoż gatunku.
Red.: Co więc zaważyło o wyginięciu tego gatunku?
Prof. Grzyb: Po pierwsze, mówiąc przystępnym językiem – Gellończycy byli po prostu głupawi, w wyniku czego nie potrafili dostosowywać się do zachodzących zmian – po drugie o ich wyginięciu zadecydował trwający w 209r. n.e. najazd ludów sarmackich, zainteresowanych jedynie przejęciem panowania nad całą wyspą – ludy i gatunki, które nie chciały współpracować odchodziły do historii.
Red.: Gellończycy występują często w literaturze teutońskiej – co pan profesor poleciłby naszym czytelnikom?
Prof. Grzyb: Od dziecka największe wrażenie zawsze robiła na mnie wzruszająca sztuka o cesarskiej kozie Matyldzie oraz gellońskim księciu przebywającym na cesarskim dworze, których romans miał zaowocować powstaniem dynastii gellońskich włodarzy. Podkreślenia wymaga jednak fakt, że jest to jedynie utwór literacki – jak zaznaczyłem wcześniej prawdziwi Gellończycy wyginęli pod naporem ludów sarmackich, a kontynuowanie ich tradycji przez niektórych arystokratów sarmackich wynika jedynie z takiej, a nie innej mody.
Red.: Dziękuję za poświęcony nam czas.