Pijany burak mógł zabić dziecko!
Dodane przez kaxiu dnia 09 March 2009 17:00:39
Pan Andrzej jak zawsze w godzinach popołudniowych siedział w swoim aucie pod salonem fryzjerskim czekając na swoją żonę. Jakież było jego ździwienie kiedy poczuł gwałtowne szarpnięcie i zorietnował się, że jego auto wydłużyło się o cztery i pół metra srebnej hondy, która właśnie zaparkowała "w" jego aucie. Pan Andrzej zadzwonił na komende Gwardii Teutońskiej i zaczął spisywać ze sprawcą (którym, jak wynikało z dokumentów, okazał się Bolesław Bierut z Wandystanu) oświadczenie. Gwardziści przybyli na miejsce zdarzenia wyczuli jednak silną i swojską woń jabola gellońskiego, jaka unosiła się wokół sprawcy i zdiagnozowali u niego 2,2 promila (czyli aż 0,22%!) alkoholu we krwi. Ale to nie był koniec zaskoczeń dla pana Andrzeja - okazało się, że sprawca jest podłym oszustem, który naprawdę nazywa się Orzech M. i jest gellońskim turystą. Jak wynika z uzyskanych przez nas informacji, kontradmirał Floty Gellońskiej rozważa opublikowanie w tej sprawie specjalnych przeprosin. Chwała bogu, że w pobliżu nie było żadnego dziecka. Jednak i tak z tej historii dla każdego mieszkańca Srebrnego Rogu jest oczywisty morał - jak widzisz jakiegoś podpitego buraka - lej go w morde! [Redakcji chodzi oczywiście nie tylko o gellońskich podpitych buraków, każdemu podpitemu burakowi za kierownicą trzeba dawać w morde]
Rozszerzona zawarto�� newsa