Nie wiesz od czego zacząć? Zacznij od pomocy i mini-katalogu!
W dniu dzisiejszym, miasto Prawda nawiązało współpracę z Wandowicami. Świadczy o tym suche prawo ale też i pełne entuzjazmu relacje świadków.
Samochody wyjechały z Prawdy dzisiaj o świcie. Kierowcy mogli wybrać szeroką autostradę, ale znając gusta swojego szefa pojechali przez drogi znacznie gorszej kategorii. Czasami tak niskiej, że nie udawało się zobaczyć samej drogi. Cztery opancerzone i wypasione do granic niemożliwości limuzyny Namiestnikov One w asyście ośmiu HMMWV i dwóch Strykerów pruły przez nierówności Terytorium Koronnego zmierzając do granicy z Hrabstwem Gellonii.
Strażnicy granicy na widok zbliżającego się obłoku kurzu zareagowali dosyć niespokojnie. Zawiadomili o wydarzeniu centralę i przygotowali broń. Kiedy jednak z tumanów kurzu wyłoniła się sama kolumna, szybko pohamowali swoje zapały. Drwa proporca na każdym Namiestnikowie robiły odpowiednie wrażenie - po lewej herb SRS a po prawej złota odznaka Fundacji „Adam”. Pohamowali swoje zapały to w zasadzie eufemizm, w rzeczywistości strażnicy po prostu znikli.
Kolumna minęła granicę w pełnym pędzie. Pęd był tak olbrzymi, że gdzieniegdzie padały resztki Kukułów. Tak brzmi wersja oficjalna, nie znaleziono świadków, którzy widzieliby, że padły jakieś strzały. Samochody coraz bardziej zbliżały się do Wandowic. Po niedługim czasie oczom kierowców i pasażerów objawiło się ogromne pole budowy. Wandowice rosły jak na drożdżach, niektórych kłując w oczy a niektórych radując.
Strażnicy budowy, nazywani popularnie cieciami, niezaznajomieni widać z planem dnia I Sekretarza Komitetu Obywatelskiego, zaprzestali podlizywania się i pierzchli bardzo podobnie do strażników z granicy.
Kolumna zwolniła zawczasu, aby nie pobrudzić kurzem dostojnego gospodarza. Dwa Strykery, uzbrojone w rakiety ziemia-ziemia i ziemia-powietrze zajęły strategiczne miejsca nieopodal, a HMMWV stworzyły ładny oktagon dookoła trybuny honorowej. Ludzie z początku dość zaniepokojeni, zaczęli się rozluźniać, gdy z Namiestnikowów zaczęli wysiadać goście.
Gościem honorowym był burmistrz miasta Prawdy, gen. Łukasz mar. Nowicki. Przybył tu na spotkanie z Pierwszym Sekretarzem Komitetu Obywatelskiego w celu podpisania dwustronnej umowy, pomiędzy miejscowościami Wandowice i Prawda.
I Sekretarz Komitetu Obywatelskiego Wandowic obserwował tumany kurzu, które świadczyły o rychłym przybyciu zacnego Gościa już od ich pojawienia się na horyzoncie. Wszystko było przygotowane od jakiegoś czasu - na tyle, na ile permanentna budowa może pozwolić. Trybuna honorowa, kilka rzędów prostych, acz wygodnych ławek oraz nieopodal stojące stoły ze skromnym poczęstunkiem.
Wszystko okryte największym namiotem, jaki można było znaleźć w promieniu kilkuset kilometrów.
Widząc zbliżające się auta Sekretarz wyszedł przed namiot. W momencie wjazdu do samej wsi widział cieciów pierzchających na wszystkie strony. Zmarszczył brwi, zapamiętując, który uciekał najszybciej. To nie wróżyło dla niego najlepiej. Wiadomo bowiem, że bumelant to dezerter.
W tym czasie luksusowe limuzyny w obstawie wozów bojowych otoczyły miejsce spotkania. Pierwszy Sekretarz poczekał, aż z Namiestnikova wysiądzie gen. Łukasz mar. Nowicki, po czym podszedł z wyciągniętą ręką.
- Witam, Towarzyszu Generale! Miło Towarzysza widzieć! - rzekł na powitanie.
- A witam, witam, Towarzyszu Sekretarzu. Widzę, że nie próżnujecie. Spora inwestycja logistyczna, czyż nie?
- Owszem, owszem. Ale otrzymaliśmy wydatną pomoc od władz prowincji. Bez tego wiele byśmy nie zdziałali… Zapraszam do namiotu, zapraszam!
W tym czasie zza namiotu wyszły dwie kolumny milicji - Gwardii Ludowej. Wysocy, przystojni mężczyźni utworzyli szpaler od samego wejścia do Trybuny Honorowej, gdzie odprowadzono Towarzysza Generała oraz pozostałych gości.
Nastąpiły nieco przydługie przemówienia, pełne zapewnień o przyjaźni i współpracy, po czym Towarzysz Sekretarz zapowiedział gwóźdź programu - wieszanie bumelantów, zdrajców i monarchofaszystów. Sześć osób, których próby resocjalizacji nie dały rezultatów zostało wybawionych od męki tego padołu miłosiernym sznurem konopnym. Zgromadzony tłum wyrażał swoje poparcie tak żywiołowo, że tylko kordon Gwardii Ludowej uchronił prowadzonych na szafot od rozszarpania przez tłum. Sam Towarzysz Generał wyrażał poparcie, gdy w chwili samego aktu miłosierdzia klaskał na równi z Pierwszym Sekretarzem.
Później wydarzenia toczyły się już szybko. Kolejną atrakcją był występ płetwonurków w prowizorycznie wykopanym dole kloacznym, co miało zmniejszyć koszty poniesione na żywność. Bowiem zaraz po tym nastąpił poczęstunek oraz chwila, na którą wszyscy czekali - oficjalne podpisanie aktu o przyjaźni. Zrobiono wiele zdjęć, gen. Łukasz mar. Nowicki oraz Towarzysz Sekretarz Jakub Kaczyński uścisnęli sobie dłonie i cała impreza przeszła w fazę nieoficjalną. Ciągnęła się jeszcze długo w noc, ale po opuszczeniu namiotu przez dziennikarzy, dzięki dokładnej obstawie Gwardii Ludowej, żadne informacje z tej części spotkania nie przedostały się poza obręb namiotu. Widziano tylko duże beczki przedniego samogonu wtaczane do środka…
Tak to Miasto Koronne Prawda oraz Wandowice rozpoczęły epokę owocnej współpracy.
Wróć do spisu aktualności.