Wróć do listy zabytków.
XVIII wieczna perełka myśli technicznej. Latarnia położona na niewielkiej skalistej wysepce bez nazwy, przy wejściu do portu w Prawdzie. Zniszczona w 1905 roku przez ogromny sztorm. Została zastąpiona przez nowocześniejszą konstrukcję.
Dzięki staraniom paru wilków morskich, pod wodzą admirała Andersena, została odbudowana w latach dwudziestych XX wieku. Stąd też i jej nazwa (oraz nieoficjalna nazwa wysepki - oficjalnie nazwy brak), jak łatwo się domyśleć. Została zachowana stara struktura łącznie z niewielkim portem. Nie da się przejść do latarni, trzeba płynąć. Co stwarza dziwne pytanie - jak do niej dopłynąć, kiedy zgaśnie?
Obecnie wejścia do portu Prawdy strzegą dwie latarnie. Stara (właśnie Andersena) i nowa. Obie do dzisiaj świecą i służą, będąc charakterystycznym punktem wybrzeża. Starą latarnię można zwiedzać. Dobudowano jej dwa piętra, niższe służy za kawiarnię, wyższe za taras widokowy.
Pojawił się pomysł prywatyzacji latarni, aby podreperować budżet miasta, ale kiedy dowiedział się o tym prezes Fundacji Adam, oferenci gdzieś znikali. Ciał nie udało się odnaleźć do dzisiaj. Prezes twierdzi z całą stanowczością, że ich odnalezienie jest awykonalne.